Dłuuuugi wstęp

Witajcie. Będzie o weganiźmie.
Od jakiegoś czasu w tym siedzę. Cierpiałam na szereg dolegliwości i wyraźnie kierowałam się w tą stronę, w którą większość z nas zmierza – nadwaga, dysfunkcja narządów ruchu związana ze zmianami fizycznymi, uzależnienie od środków farmakologicznych i zasadniczo brak efektów leczenia, jedynie zatrzymanie skutków choroby na poziomie objawów, systematyczne pojawianie się kolejnych niedomagań z rytualnym wyjaśnieniem – „to taki wiek”. Nasza medycyna – być może to tylko ja trafiałam na niedouków – nie dawała sobie rady. Przede mną jeszcze – tak kombinowałam – kilkadziesiąt lat życia, moja złość i rozżalenie były ogromne.. nie mialam w sobie zgody na chorowanie i cierpienie…. i wtedy… trafiłam na odpowiednich ludzi. Zresztą mój ówczesny lekarz domowy też przypadkiem mnie wsparł w dziele odnowy sugerując całkowite odstawienie nabiału, a najlepiej przejście na dietę kaszkowo jarzynkową. O dziwo! Trafił mi sie myślący i otwarty człowiek. Najpierw się na niego wkurzyłam, a teraz od kilku lat na tym jestem i działa jak należy.

Zostałam weganką, ale nie taką prawdziwą weganką chroniącą jedynie istoty żyjące na naszej planecie, zostałam weganką chroniącą siebie samą. Planeta też się załapała na moja troskę ale niejako przy okazji. Czyli oprócz odstawienia produktów odzwierzęcych odstawiłam tez produkty pochodzenia przemysłowego – czyli rzeczy przerabiane w fabryce, słoikowane, puszkowane, przyprawiane, ze zmienianym smakiem i zapachem. Do końca się nie udało, bo to trudne w naszej rzeczywistości, a i moje przyzwyczajenia swoje robią. Ale przynajmniej większość rzeczy, jakie jem, taka jest. Mocno o to dbam. Kierunek jest dobry, tylko czasami lekuchno zboczę, albowiem tylko „ludziem” jestem i czasem moja silna wola słabnie 🙂

Jedzenie jest rzeczą emocjonalną i podobnie, jak nałóg papierosowy, czy każdy inny, ma silne związki z psyche. Rzucanie jakiegokolwiek koksu to wysiłek. Zatem taka zmiana wymaga wielkiej siły woli.
Żarełko ma ogromne znaczenie społeczne jako rytuał, i niestety częśc ludzi – ta która boi się inności – może reagować niechętnie, a nawet agresywnie. Mogą nawet posądzić dietetycznego ascetę o brak patriotyzmu i uleganie pokusom szatana. Pomysły na zatrucie życia innym ludzie mają genialne i wszystkie chyba już przerobiłam – od sugestii że morduję marchewki do aluzji, że Jestem zaburzona psychicznie albo co najmniej w sekcie 😉 . Wtykanie cichcem mięcha do gotującej się zupy i mówienie że przecież w talerzu nie ma ani kawałka mięsa też. Ale to są niszowe zachowania. Generalnie najwięcej trudu zajmuje mi tłumaczenie swojego zachowania, zwłaszcza, kiedy jestem w nowym towarzystwie, a wszyscy myślą że to grzecznie się zapytać np skąd biorę białko, bo tak naprawdę ich to guzik obchodzi. Dlatego do takich zmian w diecie trzeba mieć silną wolę i mocną motywację oraz być niezależnym osobnikiem, niezależnym emocjonalnie, duchowo i mieć wolny umysł. Warto – dla efektów!

Oczywiście zmiana nawyków ma być trwała, nie na miesiąc czy dwa – bo wtedy efekt jojo murowany i jest jeszcze gorzej, niż było.

Stosowałam króciutkie głodówki zdrowotne, więc zmienianie diety było dla mnie łatwiejsze. Miałam też duże wsparcie dzieci.
Schudłam, zaczęłam ćwiczyć. Odmłodniałam. Nic mi nie dolega, najstraszniejsza choroba jaka mi się zdarza – to lekki ból gardła. Ostatnio biegam – przynajmniej jedno okrążenie mojego małego osiedla rano. Bardzo się wzmocniłam i ogromnie jestem z siebie dumna.
Część znajomych i rodziny nieco sie oddaliła, bo wspólne jedzenie jest sposobem na bratanie się, a jak tu się bratać, skoro nie chcę ich kotletów, a oni nie akceptują moich wynalazków?! To znaczy udają, że im to nie przeszkadza, bo są „kulturalni” i „otwarci”, i „na poziomie”, jednak czuję, że pierzchli jak najdalej ode mnie 🙂

Ale zbliżyli się inni, nowi.

Teraz trochę teorii:

„U osób stosujących dietę wegetariańska zaobserwowano:
– istotne statystyczne wydłużenie życia ( około 3.6 lat)
– 60% niższe ryzyko cukrzycy
– 32% niższe ryzyko choroby niedokrwiennej
– u 82% pacjentów chorych na miażdżycę cofnięcie się zmian miażdżycowych po przejściu na niskotłuszczową dietę wegetariańską
– niższe ryzyko zachorowań na raka jelita grubego oraz raka prostaty
– niższy wskaźnik otyłości

Najnowsze badania dowodzą więc, że przejście na dietę wegetariańską, nawet w przypadku małych dzieci niesie za sobą więcej korzyści niż stosowanie diety tradycyjnej.

Dodatkowo dieta roślinna jest przyjazna dla zwierząt oraz środowiska”


Więcej pod linkiem: http://ecowawa.pl/index.php/artykuly/id/1/323

I filmik:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s