Zaczęło się od wysiania fasolki mung na kiełki

To jest namoczona fasolka mung, którą – kiedy spęczniała – przerzuciłam na sitko. W tym sitku od czasu do czasu przepłukuję ją wodą. Prawda, jak ślicznie wyglądają? To wczorajsze zdjęcie. Dzisiaj były jeszcze dorodniejsze, więc zaczęlam je jeść. Więc zaczęło się od tej fasolki, a teraz jest jej za dużo, za gęsto i nie nadążam z jedzeniem. 🙂

Posiekałam pekinkę, na to wrzuciłam kiełki, a na kiełki pomidora i dymkę. To wszystko potraktowałam swoimi ulubionymi ziołami, dzisiaj była to przede wszystkim kurkuma i imbir. Jest duża dowolność przyprawowa i zostawiam ten temat inwencji artystów surówkowiczów. Nie dodałam żadnego oleju, bo nie trzeba, wystarczył mi sok z połowy cytryny. Ale jeśli ktoś lubi akurat się ponatłuszczać – jakikolwiek olej, rozgniecione awokado lub miazga sezamowa jak najbardziej zalecana. Ewentualnie mielone orzechy czy pestki. Weganie powinni jeść codziennie różne pestki, orzechy i takie tam, jasna sprawa.

Stosowne foto załączam (to jest duży głęboki talerz, full):

surówka z kiełkami

Nie jestem pomidorojadem, ale zdecydowanie lepiej tak to wygląda, dlatego dodaję. Estetyka potrawy dobrze robi mi na trawienie.
Do tej fury trawska dodałam solidną porcję ugotowanej niepalonej kaszy gryczanej i soczewicy. Ledwo zjadłam.
To znaczy nie zjadłam, pękłam, umarłam, a potem zmartwychwstałam. Trochę zostało na potem. Kolejna śmierć z rozkoszy. 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s