Co w soi piszczy

Przepisy „Aluni”

Jeden:
– 1 szkl soi
– 5 szkl wody
Namoczyć soję w tej wodzie na noc, rano przepuścić przez maszynkę , z powrotem dodać do wody w której się moczyła, niech odstoi się jeszcze 2 godziny. Potem zagotowujemy i gotujemy 20 min wolno, mieszając. Uwaga trzeba dobry i spory garnek, bo przypala się i rośnie! Potem odcedzamy przez sitko i mamy bielutkie mleko sojowe.Ja jeszcze tę papkę na sitku przelewam zagotowaną wodą troszkę, żeby uzupełnić to, co się wygotowało.Wychodzi litr mleka, wg przepisu można dodać cukier waniliowy do smaku
http://www.strukturalne.fora.pl/napoje,17/mleko-sojowe,3.html

Drugi:
Składniki:
Soja – 2 pełne szklanki o pojemności 200 ml
dodatkowo do tofu: sok z 2-3 cytryn
+ w obu przypadkach konieczna jest gaza (do kupienia w aptece)

Mleko sojowe:
Soję namoczyć przez noc. Odcedzić i dodać 2-3 szklanki świeżej wody, całość zmiksować, wyjdzie taka pulpa sojowa. W bardzo dużym garnku zagotować 2,5 litra wody i wtedy dodać sojową pulpę. Uważnie gotować, bo pojawia się piana i trzeba uważać, by nie wykipiała. Kiedy piana się podnosi, polewać ją odrobiną zimnej wody. Powtarzać tę czynność 3-5 razy. Gotować 30-40 minut.
Na durszlaku ułożyć gazę i całość przecedzić. W gazie zostaną wytłoki (tzw. okara), z których można zrobić sojowe kotlety, zaś przecedzony płyn to mleko sojowe.

Tofu:
Wycisnąć sok z 2 cytryn. Zagotować mleko sojowe, wyłączyć ogień i szybko dodać sok z cytryn, lekko zamieszać. Niemal natychmiast zacznie się wytrącać twarożek.
Po ostygnięciu przelać zawartość, podobnie jak w przypadku mleka sojowego, przez durszlak i złożoną, gęstą gazę. Na gazie zostaje serek tofu. Dobrze jest złożyć gazę i przycisnąć ją czymś ciężkim, tak aby wycisnąć resztę płynu, który raczej nie nadaje się do spożycia.
http://puszka.pl/przepis/4211-mleko_sojowe_i_tofu.html

Mądrości o mleku sojowym (doniosła „Bianka”):

ZA:
„Białko sojowe:
– białko wysoko strawne, pod względem jakości porównywalne z białkiem wołowiny, mięsa czy ryb spełnia wymagania organizmów ludzi ze wszystkich grup wiekowych,
– jako część składowa diety niskotłuszczowej pomaga w obniżaniu poziomu cholesterolu we krwi zmniejszając ryzyko chorób układu krążenia
– sprzyja zmniejszaniu wydzielania kwasów żołądkowych
wspomaga procesy ochronne przed nowotworami i osteoporozą
– niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe:

  • wpływają pozytywnie na rozwój i wzrost organizmu, stan skóry, układ nerwowy i hormonalny
  • uczestniczą w zapobieganiu nadciśnieniu tętniczemu i zakrzepom krwi, poprawiają ukrwienie serca

– zawiera lecytynę: – źródło fosfolipidów cennych w szczególności dla tkanki nerwowej i mózgu; lecytyna m. in.: powoduje poprawę zdolności koncentracji, skraca czas regeneracji po wysiłku fizycznym, uczestniczy w zapobieganiu powstawania kamieni żółciowych,
– wspomaga przyswajanie witamin E, D, A i D, reguluje poziom cholesterolu
– Składniki mineralne: jony wapnia, fosforu w ilości przekraczającej 30% zalecanego dziennego spożycia, dzięki czemu Napój Sojowy może mieć istotny udział w przeciwdziałaniu rozwojowi osteoporozy
– jony jodu, żelaza, magnezu i cynku
– witaminy: A, B1, B2, B6, B12, C, D i E.

Dużą zaletą jest brak laktozy, glutenu, cholesterolu.
Oto przykładowy skład takiego napoju sojowego:
skład: woda, ziarno soi (7,2%), syrop z agawy, kiełki sojowe, naturalny aromat waniliowy. Napój wzbogacony o kiełki sojowe-bogate w izoflawony.

W konfrontacji z mlekiem (UHT ze sklepu) wygrywa, na minus jest cena – 2-4 razy wyższa, lecz w tym przypadku cena równa się lepsza jakość”.

PRZECIW:

Po pierwsze to nie wiem jak to w ogóle mozna nazwać mlekiem. wg definicji mleko to wydzielina gruczołów mlekowych samic ssaków służąca jako pokarm dla młodych osobników. O ile się nie mylę soja nie jest ani ssakiem, ani nie ma gruczolow mlekowych i nie karmi mlodych osobnikow.
To w kwestii formalnej
Jest wiec produktem sztucznym i przetworzonym, szczegolnie szkodliwym dla osobników płci męskiej niezależnie od wieku z powodu tego, ze zawiera żeńskie fitohormony, wyciągi z soi biorą np kobiety w czasie menopauzy – oto działanie preparatu SoyFem –
„W preparacie Soyfem główne substancje aktywne stanowią genisteina i daidzeina. Posiadają one zdolność wiązania się z receptorami estrogenowymi, co wynika z podobieństwa ich budowy chemicznej do endogennych estrogenów, dlatego popularnie nazywa się je fitoestrogenami. Fitoestrogeny genisteina i daidzeina zawarte w soi, działając podobnie do estrogenów, tylko słabiej, chronią przed zaburzeniami związanymi z fizjologicznym spadkiem produkcji estrogenów u kobiet w okresie okołomenopauzalnym i pomenopauzalnym.”

Mężczyźni powinni unikać soi jak zarazy – i tak dodawana jest do wielu produktów, więc chcąc nie chcąc mniejsze lub większe ilości na ogół zjadamy.

O tym jak „wspaniała” jest soja napisano już wiele, przytocze tylko to:
– Większość nowoczesnych przetworów sojowych nie jest fermentowana w celu neutralizacji toksyn zawartych w ziarnach
– przetwory sojowe powoduja zwiększone zapotrzebowanie na B12
– spowalniaja przyswajanie białek i wplywaja na funkcjonowanie trzustki.
– zwiekszaja zapotrzebowanie organizmu na witamine D
– Kwas fitynowy w przetworach sojowych skutkuje zmniejszeniem zdolnosci przyswajania zelaza i cynku
– moga zapobiec jajeczkowaniu i stymulowac wzrost komórek nowotworowych. Jedzenie zaledwie 30g (okolo 4 lyzeczko od herbaty) soi dziennie, moze spowodowac niedoczynnosc tarczycy z objawami letargu, zaparcia, przyrostu wagi i zmeczenia.
– pobudzac wzrost estrogeno-zaleznych guzów
– przetwory sojowe powodowaly bezpłodność u zwierzat. Spożycie soi przyspiesza wzrost włosów u mężczyzn w srednim wieku wskazując na obniżony poziom testosteronu.

całość
westonaprice.org/brochures/wapfbrochure_pol.html#soi

chyba starczy”

Cytaty ze strony: http://www.fit.pl/forum/showthread.php?t=7518

Hmmm… i bądź tu mądry…

„Jakempa” napisała zaś:

Od kiedy odkryto w latach 90 , że soja ma prawidłową proporcję niezbędnych aminokwasów, stała sie przebojem zdrowej żywności.
Olbrzymia propaganda amerykańska, osiągnęła w tym niezaprzeczalny sukces., podkreślając, walory tego cudownego pokarmu.
Jednak mimo, jej bezdyskusyjnych zalet , naukowcy dowiedli, że stanowi ona poważne zagrożenie dla zdrowia zwłaszcza u wegetarian,
Od zarania dziejów Chińczycy spożywają soję tylko i wyłącznie sfermentowaną. W innej postaci nasiona soi mają wiele naturalnych toksyn, o czym Chińczycy wiedzieli zawsze., a co zostało całkowicie potwierdzone wspłczesnymi badaniami.

JAK JEŚĆ SOJĘ
W postaci tofu i twarogu— toksyczne substancje przechodzą do serwatki
Inne sojowe produkty w postaci sfermentowanej— proces fermentacji pozbawia soję szkodliwych zwiazków.
Japończycy jedzą niewielkie ilości tofu lub miso jako dodatek do bogatego w sole mineralne rybiego rosołu, po czym tradycyjnie podają mięso lub rybę.
W takim zestawie soja nie blokuje przyswajania minerałów, z dodatkami; koktajle z mleka sojowego, dosłodzone muszą być wzbogacone w witaminy A,D, B12, żelazo, jod, cynk.

Trzy grosze od Re6eli0 na koniec:

Uwielbiam tempeh, chociaż jakoś ostatnio nie jadam, chyba cena mnie zmroziła.

„Pasta z ugotowanej, rozdrobnionej i sfermentowanej soi. Ma delikatny smak, lekko orzechowy zapach, w konsystencji przypomina delikatne mięso. Tradycyjne pożywienie w Indonezji. Można go piec, smażyć, dodawać do dań warzywnych, ryżu, zup oraz sałatek. Jest bogaty w białko i wartościowe tłuszcze, jako jeden z nielicznych produktów roślinnych zawiera witaminę B12.” (źródło)

„Tempeh powstaje dzięki zarodnikom Rhizopus oligosporus zawartych w Tempeh Starter. Kultura Rhizopus zmienia soję poprawiając jej własności odżywcze i smak, spajając ziarna przekształca w Tempeh. Tak odmieniona soja jest lekkostrawna i bardzo smaczna, a zawarte w niej białka, witaminy i minerały stają się łatwo przyswajalne.” (źródło)

Oraz: soja zawiera 9-krotnie więcej białka niż mlekodwukrotnie tyle co mięso i trzykrotnie więcej niż jaja. Ma znacznie mniej węglowodanów i tłuszczów i nie ma wcale laktozy, glutenu, a także cholesterolu. Nadaje się świetnie dla cukrzyków. Ma jedynie mniej wapnia niż mleko, ale za to jest ono lepiej wchłaniane przez organizm. Wiele produktów sojowych często jest wzbogacana o wapń i B12. Pozytywnie wpływa na układ hormonalny u kobiet. (z portalu http://www.mojealergie.pl)

W kwestii białka, mam wrażenie, że ludzie sa opętani ideą spożywania dużej ilości białka. Bez sensu. Kolejny mit. Białko nie jest aż tak strasznie potrzebne, przynajmniej w tych ilościach. Większość ludzi je go za dużo, co skutkuje zaburzeniami przemiany materii, miażdżycą, zbytnim obciążeniem wątroby i nerek, co z kolei powoduje obrzęki, nadciśnienie tętnicze, i kolejno: choroby serca, bezsenność, podenerwowanie i rozdrażnienie. Nadmiar białka powoduje zaparcia, może być jedną z przyczyn nowotworów jelita grubego (lekarz mojej znajomej powiedział jej po operacji, że wegetarianizm uratował jej życie). Poza tym wysiadają stawy, upośledza się przyswajanie wapnia, jest większe ryzyko pojawienia się alergii, kamieni w nerkach, utrata masy ciała (dieta Dukana – chudniesz, tylko nery ci wysiadają). Dieta niskobiałkowa świetnie odżywia organizm. Niedobór oczywiście jest niebezpieczny, zwłaszcza dla dzieci, a u dorosłych skutkuje apatią, zaburzeniami funkcjonowania ciała, wyniszczeniem organizmu… ale wydaje mi się, że niedobór czegokolwiek też jakoś-tam destrukcyjnie działa. Zapewniam was, że poczęłam, urodziłam i wykarmiłam piersią (łącznie 4 lata) swoje dzieci nie jedząc mięsa (raczyłam się nabiałem, chociaż bardzo nie lubiłam, ale to był czas, że strasznie ceny poleciały w gorę i dopadła nas wyjątkowa bieda, kasza gryczana z białym serem – długo jeszcze nie mogłam na nie patrzeć). Moje dzieci, dopóki nie poszły do szkoły, nie jadały mięsa (no chyba że babcia coś w nich wcisnęła, ale sporadycznie). Nie miały żadnych zaburzeń rozwojowych i nie chorowały na nic poważnego.

Decyzja należy do nas.

 

A tu skopiowana moja odpowiedź na komentarz poniżej, który jest po angielsku:

„No tak, już wiem – zgodnie z najnowszymi badaniami, konkretów nie podam, bo aż takim dobrym tłumaczem nie jestem – nie jest prawdą, że soja oddziałuje niekorzystne na mężczyzn i na nasze przewody pokarmowe. Kiedyś robiono badania na zwierzętach i nieco plotek powstało w związku z tym. Nie jest dotąd udowodnione, że działa to na ludzi i nie jest sensowne zajmowanie się tym. Te wieści krążą po sieci w te i we wte siejąc zamęt. Moja uwaga – podejrzewam że rozmaite grupy lobbujące w różne strony oraz ludzka niewiedza i ciągłe poszukiwania ścierają się ze sobą na netowym gruncie. Natomiast badania naukowe są w jakiś sposób miarodajne, chociaż wiemy, że za jakiś czas będą nowe i czekamy na nie”

Reklamy

3 responses

  1. Na temat soi krąży wiele nieprawdziwych informacji w internecie. Polecam:
    http://www.veganhealth.org/articles/soy_harm#fem

    Cytuje o feminizującym efekcie rzekomym:

    „Messina sums up the rest of the literature on soy and feminizing characteristics in men in his 2010 review (122):

    In contrast to the results of some rodent studies, findings from a recently published metaanalysis and subsequently published studies show that neither isoflavone supplements nor isoflavone-rich soy affect total or free testosterone (T) levels. Similarly, there is essentially no evidence from the nine identified clinical studies that isoflavone exposure affects circulating estrogen levels in men. Clinical evidence also indicates that isoflavones have no effect on sperm or semen parameters, although only three intervention studies were identified and none were longer than 3 months in duration. Finally, findings from animal studies suggesting that isoflavones increase the risk of erectile dysfunction are not applicable to men, because of differences in isoflavone metabolism between rodents and humans and the excessively high amount of isoflavones to which the animals were exposed. The intervention data indicate that isoflavones do not exert feminizing effects on men at intake levels equal to and even considerably higher than are typical for Asian males.”

    • No tak, już wiem – zgodnie z najnowszymi badaniami, konkretów nie podam, bo aż takim dobrym tłumaczem nie jestem, nie jest prawdą, że soja oddziałuje niekorzystne na mężczyzn i na nasze przewody pokarmowe. Kiedyś robiono badania na zwierzętach i nieco plotek powstało w związku z tym, nie jest ani udowodnione, że działa na ludzi i nie jest sensowne zajmowanie się tym. Te wieści krążą po sieci w te i we wte siejąc zamęt. Moja uwaga – podejrzewam że rozmaite grupy lobbujące w różne strony oraz ludzka niewiedza i ciągłe poszukiwania ścierają się ze sobą na netowym gruncie. Natomiast badania naukowe są w jakiś sposób miarodajne, chociaż wiemy, że za jakiś czas będą nowe i czekamy na nie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s