Sanatoryjne jedzonko twórczo uzdatnione do spożycia

Tak kochani wygląda jedzonko podawane w sanatorium po dogadaniu się z panią dietetyczką i po tygodniowych szkolenio – negocjacjach. Aż miło popatrzeć. Szczerze mówiąc zawsze tak jest na wyjazdach i stołówkowym jedzeniu. Mniej więcej 5 dni trwa szkolenie kuchni, potem już działają jak maszynka. Tu nawet trwało krócej, bo chyba tylko 3 dni.

Na pierwszy ogień dzisiejszy obiadek, obok miseczka z curry i kompot, którego nie tknęłam, bo mi nie smakuje, wodnisty wywar z cukrem. Oprócz tego serwują mi zawsze przyprawę do zup, sól i pieprz ziołowy.

zupa i surówki

zupa na wywarze z jarzyn, kartoflanka plus surówki, które czekały na drugie danie

Drugie danie czyli ziemniaczki, papryka, sałata, kiszona kapusta ubogacone moją osobistą dymką i groszkiem z puszki, dokupuję sobie różne drobiazgi.

Tak się składa, że mają niską stawkę żywieniową, stałe umowy, dostawców i nie są w stanie pewnych rzeczy kupować, no może gdyby się uparli, ale się nie upierali, a ja bałabym się twórczej ekspresji tutejszych kucharzy, bo oni są z innej szkoły kucharskiej niż ja. Sama sobie robię szejki z orzeszkami, owocami i zieleniną, a proste stołówkowe składy, na które się umówiliśmy, okraszam po swojemu.

Teraz dzisiejsza kolacja.

kolacja

Dostałam kaszę gryczaną, sałatę, pomidory i fasolkę. Dodałam odrobinę kapusty pekińskiej, natki pietruszki, dwa ząbki czosnku, oliwę z pestek dyni, polałam dla urody keczupem, posypałam curry i pieprzem ziołowym

Tego naprawdę była góra, i dałam radę zjeść! Było pyszne.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s