Zabrakło mi bananów

Nie kupiłam, nie poszłam do sklepu, zirytowałam się, że zawsze tylko te banany, że słodko, nie chcę. Nie ma szejka porannego. Nie, bo słodko, bo nudno, bo tak i już.
Dzisiaj na śniadanie jest… oulala.. sałatka:

– malutka biała fasolka ugotowana wczoraj z majerankiem i lubczykiem
– kalafior ugotowany na pół twardo, też z wczoraj
– wielki jak słońce pomidor
– Roszponka Królowa Polski w ilościach dowolnych
– drobniutko posiekany kawałek cebulki, tej najostrzejszej
– sok z połowy cytryny
– pachnąca masala oraz sól i pieprz

Koniec. Było dobre, nie było słodkie i jestem najedzona, lekka i pełna energii.

W domu mam górę antonówek, więc dzisiaj, jutro, pojutrze, za dwa dni, za trzy dni, za cztery dni itd będę jadła uduszone antonówki z cynamonem, i lekuchno osłodzone, bo kwasotę mają taką, że nie daję rady. Pycha.

Foto  nie ma. Wyobraźnio, działaj.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s