„Nius” o naszych braciach mniejszych

Dzisiaj przyatakował mnie taki oto tytuł: „Zwierzęta są tak samo świadome jak ludzie”.

Atrakcyjny fragmencik:
26.08. Warszawa (PAP) – Część zwierząt, w tym wszystkie ssaki i ptaki, odznaczają się taką samą świadomością jak ludzie – piszą wybitni naukowcy w deklaracji podpisanej na Uniwersytecie Cambridge.
(…)
‚Jak się wydaje, brak kory mózgu nie pozbawia organizmu możliwości doświadczania stanów emocjonalnych’ – piszą naukowcy. Jak dodają, istnieją świadectwa, które wskazują, że zwierzęta posiadają neuroanatomiczne, neurochemiczne i neurofizjologiczne podłoże świadomych stanów wraz z możliwością przejawiania umyślnych zachowań. Co za tym idzie, ludzie nie są jedynymi zwierzętami, które posiadają neurologiczne podłoże generujące świadomość.
Uczeni podkreślają, że badania naukowe nad świadomością odznaczają się obecnie dużą dynamiką. Pojawiły się nowe metody i dane, które zmuszają do przewartościowania dotychczasowych założeń. W badaniach nad zwierzęcym mózgiem można obecnie precyzyjnie „wyłączać” pewne obszary, w celu oceny, na ile mają one wpływ na procesy poznawcze.”

Całość mamy TU

Oto czujne  spojrzenie maleńkiej suczki alfa - opiekunki stada

Oto czujne spojrzenie maleńkiej suczki alfa – opiekunki stada

Jak zwykle lekko zaspany, pieszczoch i przytulak, czyli biorca doskonały

Jak zwykle lekko zaspany, pieszczoch i przytulak, domowy biorca doskonały, przemiły sybaryta.

Advertisements

4 responses

    • No dobra.
      W końcu są mniejsi?
      Mnie się to określenie podoba, w związku z tym będę go używać. Podoba mi się bo przypomina, że zwierzęta w naszej rzeczywistości są stworzeniami, którymi trzeba się serdecznie opiekować.
      Słowo „bracia mniejsi” pierwotnie oznaczało mnichów z zakonu św. Franciszka. Ale ponieważ św. Franciszek kochał zwierzęta, to zaczęto tak nazywać zwierzęta.
      Na przykład: Fundacja Pomocy Bezdomnym Zwierzętom ”MNIEJSI BRACIA”
      Z Kwiatków św. Franciszka (podobno święty umiał porozumiewać się ze zwierzętami):
      „Brat osioł
      Idąc raz z braćmi św. Franciszek spotkał wieśniaka, który tak mocno bił opornego osła, że w końcu zwierzę kopnęło go i ugryzło w rękę. Być może jeszcze dotkliwiej poturbowałoby swego właściciela, gdyby św. Franciszek nie zawołał: Powstrzymaj się, bracie ośle! Osłupiały poganiacz ujrzał, jak zakonnik klęka przed uspokojonym zwierzęciem i przemawia do niego. Następnie św. Franciszek wytłumaczył wieśniakowi, że o wiele więcej można osiągnąć miłością niż kijem. Towarzyszący Franciszkowi bracia zdjęli osłu ciężki ładunek z grzbietu i sami ponieśli go na wzniesienie, na które przedtem objuczone ponad miarę stworzenie nie potrafiło się wspiąć. ”

      ” Ptasi kaznodzieja
      W trakcie jednej z wędrówek św. Franciszek dojrzał z gościńca stadko ptaków. Zboczył z drogi i poszedł w ich stronę. Ptaki wcale się nie spłoszyły, a nawet nadleciało ich jeszcze więcej. Wtedy Święty przemówił do nich, wygłaszając ponoć najpiękniejsze kazanie w swoim życiu. Nauczał ptaki, że powinny chwalić Najwyższego za to, że dał im skrzydła, dzięki którym mogą latać, że zapewnia im pożywienie, na które nie muszą pracować. Ptaki zdawały się rozumieć słowa kaznodziei: zachowywały się cicho i wyciągały ku niemu szyje. Na zakończenie kazania św. Franciszek przeżegnał je znakiem krzyża i dopiero wtedy odleciały.”

      ” Wilk jak baranek
      Przez pewien czas św. Franciszek przebywał w Gubbio. Było to w okresie, gdy miasto żyło w strachu przed wilkiem, który atakował stada owiec, a nawet zdarzało się, że zagryzł człowieka. Kiedy św. Franciszek chciał wyjść któregoś dnia poza mury miasta, strażnicy próbowali go powstrzymać. On jednak spokojnie odrzekł, że nie obawia się brata wilka. I poszedł – jak mniemano, na pewną śmierć. Spotkanie Świętego z dzikim zwierzęciem miało jednak przebieg zgoła nieoczekiwany.
      Drapieżnik od razu spokorniał, gdy na powitanie św. Franciszek uczynił znak krzyża. Zakonnik powiedział zwierzęciu, że jeśli przestanie krzywdzić ludzi, oni będą go żywili do końca życia. Wówczas wilk podał Franciszkowi łapę na znak zgody, po czym pobiegł przy nodze Świętego do miasta. Odtąd mieszkańcy rzeczywiście chętnie go karmili, bo był dla nich żywym świadectwem cudu, jakiego dokonał św. Franciszek. ”

      „Dar wolności
      Św. Franciszek najbardziej kochał te zwierzęta, które były najłagodniejsze. Gdy więc zobaczył kiedyś młodzieńca niosącego na targ schwytane turkawki, poprosił go, by oddał mu ptaki. Młodzieniec zgodził się i wówczas Święty przygarnął turkawki do siebie i zaczął je napominać, że nieostrożne dały się złapać. Potem własnoręcznie zbudował im gniazda, by mogły rozmnażać się wedle przykazań stwórcy. Młodzieniec zaś wkrótce powiększył szeregi braci mniejszych. ”

      Ponieważ doktryna KK nie zajmuje się tematem weganizmu, nie wiemy czy jadał zwierzęta, ale pewnie jadał. Chociaż osobiście w to wątpię, mięso było symbolem luksusu, którego się wyrzekł. Żył niezwykle skromnie wyrzekając się posiadania dóbr materialnych i wszelkich innych dobrodziejstw. Był nawet problem, bo nie chciał prowadzić osiadłego trybu życia i stawał się za bardzo popularny, był wędrownym kaznodzieją. KK go w końcu usidlił i dali mi klasztor, co bardzo zasmuciło świętego, bo wiedział czym to pachnie 🙂 Przeczytałam to w książce o herezjach średniowiecznych.

      • To bardzo ciekawe 🙂
        Nie wszystkie zwierzęta są mniejsze fizycznie, chyba nawet większość jest większa i silniejsza (słoń, koń itd).
        Bracia mniejsze jest zwrotem patronizującym i „condescending”, w domyśle pozwala traktować inne zwierzęta mniej poważnie niż ludzi, skoro są mniejsze. Zwalczam ten zwrot i uważam, że niebezpiecznie jest go używać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s