Ludzie i zwierzęta

Czytałam kiedyś dawno świetną książkę, w której autor bardzo mądrze i logicznie wykładał, jak to relacje pomiędzy ludźmi są w zasadzie takie same jak pomiędzy ludźmi a zwierzętami.

Onegdaj była to oprócz pokojowej współ-egzystencji również rywalizacja o teren, a nawet prawdziwa walka na śmierć i życie, oko w oko resztą, bez dehumanizującego relację pośrednictwa elektroniki i innych cudów. Istniały pewne rytuały związane z przemocą i mordem, nadające mu głębszy sens, oczywiście o zabarwieniu religijnym, zwierzęta zabijano dla duchów, boga, za boga i przez boga i na dodatek dziękowano pokonanym za oddane życie czy w inny sposób składano im hołd. Tak czy inaczej – zamykano to bolesne doświadczenie tak, aby nie zostawiało poczucia winy czy innych traumatycznych śladów. Mordy nie były tak masowe jak dzisiaj, bo nie było takiej potrzeby, ani możliwości. Było to głębokie osobiste doświadczenie każdego uczestnika. Dusze zwierząt szanowano podobnie jak dusze ludzi, niezależnie od tego czy należały do żywych czy martwych. Generalnie życie i śmierć były obecne bezustannie i owiane rytuałami które pozwalały łatwiej znieść lęk i niepewność i miały religijne czy inne tego rodzaju uzasadnienie. Ten sposób działania pozostawiał poległym ludziom i zwierzętom szacunek, wdzięczność i uznanie, niezależnie od tego, kto kogo zabijał. Pożeranie jednych przez drugich było często wywyższeniem pokonanego. To przekładało się na poczucie bezpieczeństwa i ogólną harmonię i satysfakcję z życia.

Obecnie mamy czas Holokaustów, globalnego niszczenia, masowych mordów i anonimowości, jest nas dużo, potrzebujemy dużo i mniej widzimy w tym natłoku wrażeń. Wiemy tylko to, co nam powiedzą media. Żyjemy często w lukrowanej bajce – my, ludzie z krajów, gdzie nikt nie umiera z głodu i nie ma wojen, a umysły nasze po części tkwią w czasach bezwzględnej walki o każdy kęs. Środki materialne mamy jednak wystarczające, co by sobie i innym żyjącym tu na ziemi istotom fundować okropieństwa. Zabijanie stało się czymś podobnym i systematycznym jak kursowanie metra (miałam napisać pociągu, ale PKP się nie nadaje do takich porównań) albo równie abstrakcyjnym jak gra komputerowa. Wiem, że zarówno zwierzęta jak i ludzie podlegają tym samym mechanizmom. Za tymi symbolami na paczkach z mięsem kryje się pokonany przez system i maszyny cierpiący zwierzak, za pokazywanymi migawkami w tivi cierpiący człowiek, ale tego realnie nie ma, bo tego nikt nie przeżywa. Ale przecież to jest, bo co jakiś czas się dowiadujemy o kolejnych strasznych wydarzeniach.

Mam tego świadomość i na swoim podwórku staram się unikać bestialstwa na tyle, na ile to możliwe. Stać mnie na to psychicznie i fizycznie. Zafundowałam sobie ten wyjątkowy smak życia i mlaszczę z zachwytu.

Myślę, że świadomość ludzkości idzie w kierunku poszanowania i humanizacji tych relacji. Bogactwo i zaspokojenie podstawowych potrzeb powodują chęć szukania jeszcze większego komfortu życia. Zamknięcie zwierzęcych i ludzkich obozów śmierci niewątpliwie ten komfort powiększy i to na pewno kiedyś nastąpi. Mam jakąś spokojną pewność, że tak stanie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s