Teraz

Wczorajszy wpis był hedonistyczno biesiadny. Będzie sporo takich, pomimo, że ja sama do połowy marca albo i dłużej będę rygorystycznie spożywała wyłącznie jarzyny i owoce. Będzie, bo już są i czekają na opublikowanie..

Na dzień dzisiejszy, piąty dzień dietowania, segreguję doświadczenia. Nauczyłam się szybko przygotowywać jedzenie w nowy sposób. Niespecjalnie się przejmuje przepisami, wczoraj na obiad ugotowałam sobie po prostu garnek brukselki, który posypałam czosnkiem, kuminem i pieprzem, tak jak lubię. Dzisiaj na śniadanie wielka micha surówki z pomidorów i pekińskiej z sokiem z cytryny i ziołami. Na kolację będą gotowane buraczki plus jabłka i cebulka albo fasolka szparagowa, jarmuż czy surówka z marchewki albo selera, kolejny szejk z jabłek i salaty. W zasadzie proste dostępne polskie jarzyny są całkowicie wystarczające. Chociaż czasem nie są to trzy posiłki, a cztery. Raz – dwa razy dziennie szejk z dużą ilością zielonego i niesłodkim owocem (szara reneta albo grapefruit). Poruszam się wśród tych zasad swobodnie, bo tak naprawdę nie różni się to zbytnio od mojej codziennej diety. Wykluczyłam tylko ziemniaki, pieczywo, orzeszki i kasze, więcej jem surówek. No i nie zerkam nawet na słodkości. O kawach i herbatach zapomniałam już dawno. Dzisiaj zaparzę sobie ziółek. Nie biorę pod uwagę jakichkolwiek produktów z taśmy produkcyjnej.

Co się zmieniło? Śpię mniej, niezależnie od tego, o której się położę, budzę się o 5 rano. Nie sypiam w ciągu dnia ani nie jestem zamulona. Mam dużo energii, bardzo dużo, aż siebie nie poznaję. Jestem lekka, zadowolone, czuję się cudownie, jak nigdy dotąd. Początkowe anomalie i lęki już minęły. Głód – nawet jeśli go poczuję – nie jest drżący i męczący. Po nocy jest dziwnie, trzeba szybko wypić kubek albo dwa wody, wtedy dziwność mija i spokojnie robi się śniadanie. Do ćwiczeń rzucam się jak szatan, potrzebuje ich bardzo, a po nich czuję się coraz bardziej bosko. Czasem zaboli głowa, ale nie mocno, migren nie mam już zupełnie od kilku lat, odkąd zostałam weganką. Prawie całkiem minęły uderzenia gorąca, ale odkąd przeszłam na weganizm nie były częste. Teraz nie mam ich prawie wcale, w każdym razie nie przypominam sobie z ostatnich 48 godzin ani jednego. Mam inne atrakcje. Czasem rano po obudzeniu czuję lekki ból brzucha (na głodówkach było podobnie tylko mocniej), mija po pierwszym porannym kubku wody. Z tego co wiem odrobina dyskomfortu jest normą, odtruwamy się, wyjadamy własne (pełne odłożonych trucizn) złogi, zupełnie jak na głodówce, tylko mniej drastycznie. Właściwie ta dieta to rodzaj głodówki, tyle że bardziej komfortowej. Wszystkie odczucia są nieco podobne, ale rozpuszczone w surówkach, przebiega to lajtowo. Jestem zachwycona.

Jako że przyjemności związane z głodowaniem są mi znajome, więc teraz nie odczuwam dolegliwości, które bym nazwala cierpieniem. Nic mnie nie dziwi. Patrzę już nawet spokojnie, kiedy moja córka piecze swoje pachnące jaglano daktylowe placuszki, już nawet ślina mi nie cieknie z kącika ust ku brodzie cienką stróżką skapując na biust 😉 (przepis na placuszki wkrótce).

Celem tej akcji jest schudnięcie dla poprawienias stanu nóg (bo biedactwa, odkąd więcej dźwigają, gorzej to znoszą) i wyeliminowanie stanu zapalnego. Od jakiegoś czasu tyję niemalże od oddychania, to będzie wielki ukłon w stronę moich zmęczonych życiem stopek. Stany zapalne miewają swoistą wolę przetrwania i odcięcie od od dostaw niektórych produktów jest jak najbardziej pożądane. Biochemikiem nie jestem, ale ktoś mi to wytłumaczył na tyle mądrze, że wiem jak to jest ważne. Podobno można sobie raz dziennie łyżkę mielonego siemienia lnianego – tyle o tłuszczach, kombinacja w jego składzie jest pożyteczna do moich celów. Inne szkodzą. Poczekam jeszcze z tym siemieniem, na tę chwilę poodtłuszczam swoje zasoby.

I oby dalej.

Jeśli się uda, będzie to wielka rzecz, godna odnotowania. Odnotuję. Teraz siedzę sobie i jem surówkę śniadaniową. Miłego dnia.

Advertisements

3 responses

  1. Ja również przeprowadziłam sobie kurację Ewy Dąbrowskiej, tylko krótszą, bo niespełna 4 tygodniową. Od czasu do czasu do niej wracam, najczęściej na 3 do 7 dni. Fajnie się po niej czuję. Dzięki niej udaje mi się opanować apetyt na „złe” jedzenie oraz na nowo poznawać naturalne smaki. A po takiej kuracji wszystko co naturalne znów smakuje niesamowicie 🙂
    Pozdrawiam!

  2. A ja mam zawsze problem utrzymać dietę dłuzej niż bym chciala, wytrzymuję góra dwa tygodnie, poradź proszę jak wytrwać dłużej. Pozdrawiam Ula

    • Moje sugestie są takie:

      Zajmij się czymś ciekawym co odwróci uwagę od spraw jedzeniowych, jakaś nowa angażująca pasja?

      Kombinuj i przygotowuj urozmaicone posiłki.

      Wizualizuj swoją skuteczność (ja korzystałam z metody Wandy Wegener – w necie sobie poczytaj, ma stronę), przeczytałam jej książkę i wybrałam to, co dla mnie było ważne.

      No i konkretne pytanie – jak z motywacją? B jeśli jesteś bardzo chora i walczysz o siebie będzie ci łatwiej, a w sytuacji kiedy w grę wchodzi tylko wygląd – często się zdarza że ludzie rezygnują.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s