Tak sobie rozmyślam i piszę…

Czytam dużo różnych rzeczy. Podsyłają mi znajomi, przyjaciele, dzieci i tak dalej. Czytam, czytam i słucham, co mówią. Sąsiadka swoje trzy grosze dorzuciła i konstatuję, że dla swojej zdrowotności pierwsze co człowiek powinien zrobić, to odstawić pieczywko, zwłaszcza to zawierające pszenicę (art). Właściwie każde, bo tak między nami mówiąc wszystko zawiera rzeczy na dłuższą metę szkodliwe i niejadalne. Trzeba nauczyć się pozyskiwać energię z innych źródeł, kaszę sobie gotować, banana na zęba wrzucić. Słodkimi owocami kalorie przygnać, suszonymi (słodkie są i dają moc), najlepiej nie zawierającymi dwutlenku siarki (E220) – tenże jest w wielu suszkach, ale w certyfikowanych nie ma. Zresztą nie tylko, zdarza się też że niesiarkowane są suszki nie certyfkowane. Pieczywko zdecydowanie – won.

Wraz z pieczywkiem mówimy PA PA białemu krystalicznemu cukrowi. Chyba nie muszę tego tematu rozwijać, przynajmniej w tej chwili. Jest paskudny, równie paskudny jak pszenica i równolegle z pszenicą koszmarnie zaburza gospodarkę insulinową organizmu.

Następną rzeczą, jaka powinniśmy zrobić ku swojej zdrowotności, a być może jednocześnie – to pożegnać się z produktami mlecznymi i z mlekiem. To dopiero bomba. Nic dobrego dla nas, absolutnie nic w nim nie ma, poza tym, że można się go napić, kiedy będziemy na odludziu umierać z głodu i uprzejma krowa, klacz czy inna koza pozwoli nam na to. Kiedy się umiera z głodu, różne rzeczy się robi. Dopóki to się nie dzieje, mleka innych stworzeń nie pijemy, bo nas rozwala od środka, ono nie jest dla nas absolutnie.

No i dochodzimy do kolejnej pozycji – mięsko. Koniec z mięskiem. Mięska nie ma, zapominamy. Już nie będę przytaczać który to uczony karmił rakowe komórki szczurków białkiem zwierzęcym .. potem nie karmił .. potem znowu karmił i udowodnił ponad wszelką wątpliwość, że komórki rakowe dobrze przybierają na ilości jeśli się je ładnie dokarmi zwierzęcym białkiem. Stąd sukces Gersona. Mięsko robi nam wiele różnych niedobrych rzeczy, dlatego sukces odniósł też dr Ornish, dr Dąbrowska, dr Biernat, dr Romanowski i wszyscy inni, którzy zalecili swoim pacjentom odstawić mięseczko. Oczywiście, kiedy będziemy umierać z głodu zapewne wbijemy zęby we wszystko co da się pogryźć, ale jest to okoliczność, która się rzadko zdarza, więc ją pominę. Zwłaszcza, że i tak pewnie sobie czegoś biegającego nie upolujemy.

Biorąc pod uwagę szkodliwość pieczywa rozumiem teraz sukces diety Dukana. Jakiś powinowaty sąsiadki Dukanem wyleczył się z okropnej męczliwej choroby, to zdaje się było stwardnienie rozsiane. Nie będę dukanowego tematu rozwijać, bo się na nim nie znam. Zawsze mi się wydawało, że człowiek powinien żyjąc skubnąć tego i owego, mawiałam – „wszystko jest dla ludzi”. Świat jest piękny, szeroki i rozłożysty, więc skubmy go, co by swoją witalność pokrzepiać. Tak mówiłam, dopóki mnie nie zwaliło z nóg to skubanie i nie postawiło z powrotem niepodskubywanie. „Wszystko jest dla ludzi” – niestety wszystko jest dla idiotów, a złoty środek to metafora poetycka używana przez wygodnickich tak samo sensowna, jak pół litra czystej dla alkoholika. Niby rozwiązuje problemy, ale tak naprawdę je generuje.

Dochodzimy do kwestii etycznego weganizmu, który zostawiłam na koniec. No tak, nie jestem opętana gatunkowizmem, ale jakaś hierarchia musi być i w tej hierarchii ludzkie zdrowie postawiłam na pierwszym miejscu przed zwierzątkowatym, chociaż cieszę się przeogromnie i doceniam cały ten proces, jaki się we mnie zdarzył, który doprowadził mnie do momentu zrozumienia. Zrozumiałam, jak chory i opętany jest świat, w którym miliony istot jest zamęczanych kompletnie bez sensu. Gdyby nie okropna wyniosłość ludzi jako gatunku, nie doszło by do tej tragedii, do tego niezwykłego holokaustu i być może ludzie byliby zdrowsi. Żaden gatunek nie może być zdrowy, jeśli zniszczy harmonię i ład w przyrodzie swoją nieskrępowaną ekspansją. Zabijając masowo w okrutny sposób inne gatunki szykujemy sobie również gehennę. Właściwie już przyszykowaliśmy, bo aids nie jest obecnie bardziej groźny od raka, różnych przewlekłości typu cukrzyca, schorzenia kardiologiczne, alergie, astmy  – patrząc na to w punktu widzenia statystyki. Wszyscy siedzimy na tej samej gałęzi.

Wychodzi na to, że – z punktu widzenia przeciętnego konsumenta – nic nam nie zostaje do jedzenia. A nieprawda – zostają wszystkie jarzyny, owoce, kasze, orzechy i przyprawy. Do tego wystarczy nie brać do ręki gotowców i półproduktów, przy których biedzili się kompletnie anonimowi ludzie. Nie żebym nie ufała co do zasady wszystkim, ale nie noszę ze sobą lupy i nie jestem w stanie przeczytać składu za każdym razem, kiedy coś mnie podkusi. Z jarzynek, owoców i przypraw można z stworzyć bardzo wiele pysznych rzeczy. Można się pobawić np przejść pomiędzy tymi dwoma jedynymi interesującymi nas półkami w sklepie i na chybił trafił wybrać to co nas najbardziej kusi, a potem z tego starać się coś wyczarować w domku. Wychodzą z tego cenne niespodzianki.

Być może całego świata nie zmienię, ale ten mały kawałek, za który odpowiadam już zmieniłam i jestem z tego dumna.

sałatka 02

Reklamy

One response

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s