Niedoczekanie

Nie doczekam sześciu tygodni na diecie dr Dąbrowskiej. Znudziło mi się po czterech. Odechciało mi się i tak dalej. Wczoraj już chrupnęłam garść orzechów włoskich i poczęstowałam się dwoma ciasteczkami z daktyli i kaszy jaglanej. Dzisiaj do porannego szejka (rzymska plus grapefruit) dodałam banana. Druga część śniadanka – gotowana biała drobna fasolka plus kiszony ogórek i koperek. Czuję się pełna energii, baterie załadowane na maksa. Na obiad… ach co na obiad, reszta fasolki, pomidory i roszponka. Na kolacje surowa marchew… i nie wiem sama … coś wymyślę… W zasadzie niewiele się zmieni. Zmielę siemię lniane do posypki. Postanawiam robić sobie raz w miesiącu surowo-dąbrowski tydzień. To pozwoli utrzymać odpowiednie przyzwyczajenia, bo zaraz po takim oczyszczaniu nie lgnie się do słodyczy i innych pociągających rzeczy. To naprawdę dobre, wyrabia pożyteczne nawyki.

Kiedy jestem w towarzystwie, jak zwykle dostaję kawę i ciastko, czasem wino, jak zwykle dziękuję. Dlaczego kawę? Można wodę z cytrynką. Dlaczego ciasto z mąki pszennej, syntetycznych zapachów, cukru i jajek? Można przecież owoc albo słodka marchewkę. Ludzie, to takie proste! Bez wina przeżyję, chociaż lubię. Jestem w świetnej formie, czuję się bosko i nie chce tego zmieniać tylko dlatego, że ktoś zarzuci mi ortoreksję. Cały czas mam baczenie na moje zapalone stopy, czy mam jakieś wyjście?

Reklamy

2 responses

  1. „Postanawiam robić sobie raz w miesiącu surowo-dąbrowski tydzień. To pozwoli utrzymać odpowiednie przyzwyczajenia, bo zaraz po takim oczyszczaniu nie lgnie się do słodyczy i innych pociągających rzeczy. To naprawdę dobre, wyrabia pożyteczne nawyki.”
    Świetnie napisane i dokładnie tak czuję. Może mniej regularnie wracam do takiego odżywiania, ale zawsze kiedy czuję się rozpędza się mój apetyt sięgam po tą kurację. I działa 🙂
    Co do poczęstunków i reakcji innych to u fryzjera poprosiłam o gorącą wodę. Zostałam zasypana milionem pytań: dlaczego? czy jestem chora? czy mam problemy z gardłem? Gdybym wzięła kawę jak większość nikt by się nie dziwił. Tyle zamieszania o zwykłą szklankę wody 🙂
    Pozdrawiam!

    • zauważyłam, że najprościej jest powiedzieć – jestem w trakcie leczenia, bo tak naprawdę to najczęściej ludzie reagują ze zwykłej ciekawości albo kurtuazji, co gorsze… a nie po to, żeby dowiedzieć się czegokolwiek albo zrozumieć

      to dla mnie były kiedyś trudne decyzje, bo miałam świadomość że mówienie więcej może być dla kogoś cenną informacją, ale czasem, kiedy widzę w jaki sposób są zadawane pytania nie chcę mi się w ogóle odzywać… mówię wtedy – „tak, to jest leczenie dietą, ale jeśli interesują cię sprawy dietetyczne, albo moje problemy zdrowotne, możemy się umówić kiedyś na pogaduchy, ale teraz nie mam ochoty o tym mówić”, i to jest chyba najlepsze rozwiązanie, jeśli ktoś naprawdę ma ochotę doświadczać nowych rzeczy – umówi się na pewno, a jeśli nie, mam spokój i nie muszę po raz tysięczny powtarzać tego samego

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s