Szpital -> Jedzenie -> Horror

W zasadzie nie pozostaje mi nic innego jak podać link do całości: http://m.wiadomosci.gazeta.pl/

Pamiętam, kiedy moja córka była w szpitalu, codziennie dowoziliśmy jej jedzenie. Wtedy jadła jeszcze potrawy zawierające gluten, to ją uratowało, i nas, bo to jeżdżenie to był pewien wysiłek. Obsługa się ulitowała i zaczęli jej serwować naleśniczki, pierożki, czyli ogólnie piątkowe zestawy. Mieli jakiś bezmięsny profil żywieniowy dla chorych inaczej. Obecnie, kiedy ustaliła, że nie może jeść glutenu, zrobiła by się w takiej sytuacji niezła jatka. Musielibyśmy codziennie rano zawozić jej jedzenie na cały dzień.

Nawet kiedy byłam w sanatorium nie było mowy o kaszy jaglanej czy brązowym ryżu, była tylko kasza gryczana. Nie było mowy o takiej ilości surówek i owoców jakiej potrzebuję. To się nazywa leczenie? Raczej dobijanie, tak ohydnych, najtańszych wędlin nie dałabym nawet wrogowi. Dziękuję Państwu serdecznie, nie skorzystam.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s