Cielę z dwoma głowami albo baba z brodą

Drogie niejadki/jadki! Teraz naprawdę wiele się mówi o wegetarianizmie, weganizmie i tak dalej, ludzie podróżują po świecie, mają internet, uczą się, są osłuchani, mniej ich dziwi. Natomiast ja zaczynałam swoją karierę wege w czasach dosyć odległych w środowisku mocno paleolitycznym, więc rozmaitych doświadczeń się uzbierało. Usłyszałam już w swoim wegetariańskim, wegańskim i witariańskim życiu następujące tezy: jestem niejadkiem, anorektyczką, powinnam się leczyć psychiatrycznie, mam straszne problemy/będę je miała ze zdrowiem, próbuję się wynosić ponad innych, patrzę na innych góry, uważam się za coś lepszego (to ci z największymi kompleksami), dziwaczę. Poza tym też śmiano się ze mnie, drwiono i była agresja werbalna. Długo żyję – to się nazbierało.

Kiedyś czytałam wypowiedź dziewczyny, która przyjechała z Londka do swojej wsiomieściny i wszyscy ludzie patrzyli na nią jak na ufo, bo do mini nosiła buty z cholewami jak muszkieter co najmniej, takie wysokie, do uda. Dziewczyna była  wstrząśnięta ich horyzontami estetycznymi, czuła się fatalnie, bo w Londku nikt na nią nie zwracał uwagi i mogła sobie chodzić jak chciała, a tu szariat – zapomniała albo nigdy nie doświadczyła tego, jak to jest ubrać się na wesoło i zabawnie w środowisku konserwatywnym estetycznie – jeśli wejdziesz między wrony kracz jak i one. I tak to jest z tymi kanonami.  Pochodziła sobie w wywiniętych cholewach do pół uda po swojej wsiomieścinie patrząc w oczy tym biedakom, a potem śmignęła do Londka z powrotem opowiadając znajomym na jaki to beton estetyczny trafiła. No i oczywiście – nigdy więcej, never. Tę sytuację można przełożyć na inne sytuacje: inni ludzie -> inne miastko -> inne cholewy
😀

To wszystko to sprawa podejścia do życia i siebie, jedni są indywidualistami, inni są bardzo stadni.

Każda z tych postaw jest na swój sposób użyteczna w określonych sytuacjach, ta stadna bardziej się przydaje w sytuacjach zagrożenia, bo w kupie raźniej, natomiast w sytuacji pokoju i rozwoju społecznego indywidualizm jest jak dobry zaczyn dla społecznego rozwoju tak aby wszystkim żyło się lepiej.  Jest jak dobry szczep bakteryjny do produkcji dobrego wina. Twórcze wyczyny rodzą się w samotności jednak i to jest jej wielki pozytyw, bo stado często nie zauważa i zadeptuje pojedyncze twórcze kwiatki
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Pozwolę sobie zwrócić uwagę na fakt, że w okresie plemiennym, zbieractwa, polowań i bezbronności człowieka wobec przyrody wykluczenie ze stada oznaczało często śmierć, stanowisko wielu dosrywaczy i konformistów uniformistów jest żywym reliktem tamtych czasów. W sytuacji, kiedy mamy pewien komfort materialny możemy pozwolić sobie na wolność osobistą i chciałabym rzec, że te granice się rozszerzają w miarę jak społeczeństwo się cywilizuje, wystarczy pojechać do Los Angeles i popatrzeć co się tam dzieje na ulicach, ale niekoniecznie, bo Indie – taki symbol pewnego hermetyzmu cywilizacyjnego – też obfitują w rozmaitości i to jest piękne.

Zatem precz z uniformizacją, precz z wojskowo obozowym drylem, precz z jednakowością, której nie było, nie ma i nie będzie, precz z preczem 😉

Reklamy

One response

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s