Siemię lniane

Nie pojmuje zupełnie, czemu jeszcze nie popełniłam tekstu o siemieniu lnianym, to straszne niedopatrzenie. Już naprawiam swój błąd.

Kiedy byłam na wykładzie o zdrowym jedzeniu w kontekście problemów kardiologicznych, pani prowadząca dużo opowiadała o siemieniu lnianym. W dietach niskotłuszczowych był to dla niej jedyny rozsądny dostawca tłuszczu. A dlaczego? Bo omega 3 i omega 6. Osobiście ogromnie lubię gryźć sobie garstkę siemienia doprowadzając ziarenka do stanu tłustej papki, która – jak dla mnie – jest wybitna smakowo.

Koleżanka kiedyś namówiła mnie do wyprodukowania w celach zdrowotno smakowych mieszanki zmielonego siemienia, ostropestu, pestek dyni, słonecznika i sezamu – piękny zestaw wartościowych rzeczy. Ja sobie jeszcze dodałam pestki moreli. Taką zmieloną mieszanką posypywałam kaszkę albo surówkę.

Kiedyś, kiedy miałam problemy z żołądkiem, zalewałam siemię lniane gorącą wodą i potem tą wodę popijałam. Łagodziło nadwrażliwość żołądka, chociaż szczerze mówiąc potem wolałam zmieniać stan mojego żołądka odpowiednią dietą, odstawiwszy niektóre produkty żywnościowe, jeszcze lepiej działało.

Niektórzy robią sobie z siemienia maseczki na twarz i włosy.

Wg Cioci Wiki:
W 100 g zawarte jest:

  • 42 g tłuszczów w tym 29 g wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, 7,5 g jednonienasyconych;
  • 27 g błonnika;
  • 18 g białek o bardzo korzystnym zestawie aminokwasów;
  • 1,6 mg witaminy B1 (126% dziennego rekomendowanego spożycia);
  • 0,473 mg witaminy B6 (36% dziennego rekomendowanego spożycia);
  • 392 mg magnezu (106% dziennego rekomendowanego spożycia);
  • 255 mg wapnia;
  • 5,73 mg żelaza (46% dziennego rekomendowanego spożycia);
  • 4,34 mg cynku (43% dziennego rekomendowanego spożycia).

Siemię lniane czyli nasiona lnu zawierają bardzo dużo wielonienasyconych kwasów tłuszczowych z rodziny omega-3. Zawartość tych kwasów w nasionach lnu jest podobna do ich zawartości w rybach. W skład nasion lnu wchodzi tłuszcz roślinny w ilości od 38 do 44 proc. z czego 57-60 proc. stanowią wielonienasycone kwasy tłuszczowe omega-3, a 14-15 proc. kwasy tłuszczowe omega-6. I o to najbardziej chodzi w tym wszystkim. Nie znam się na tych sprawach aż tak strasznie, jak udaję, ale wiem od dietetyczki, że proporcja  kwasu tłuszczowego omega-3 i omega-6 jest idealna. Naukowcy donoszą, że dodatek 1–2 łyżek oleju lnianego do potraw codziennie, powoduje obniżanie się cholesterolu we krwi. Zalecają też, by codziennie przed kolacją zjadać łyżeczkę zmielonego w młynku do kawy siemienia lnianego, co – niezależnie od wspomnianych już wartości zdrowotnych – ma duże znaczenie dla osób z nadwagą, bo wywołuje wrażenie sytości i w konsekwencji mniej się spożywa potraw w czasie posiłku. Fajne, co? Wymyślono już nawet coś takiego jak odchudzająca dieta lniana.

Ludzie z AZS (atopowe zapalenie skóry) piszą, że siemię jest znakomite i bardzo pomaga stosowane wewnętrznie i zewnętrznie.

W ogóle pisząc ten tekst trafiłam w necie na peany o siemieniu lnianym. Chyba założę kościół czcicieli siemienia lnianego. To będzie prawdziwy kościół mówiący prawdę i tylko prawdę. Siemię powinno być w każdej kuchni. A jeśli przeczytacie coś o związkach cyjanu, które się robią po zmieleniu siemienia, nie przejmujcie się, w naszych jadalnych ilościach nikomu to nie zaszkodziło. Zresztą czosnek też jest trucizną i niektórzy mawiają, że więcej niż 1 ząbek nie powinno się wciągu dnia spożywać, ale kto się tym przejmuje, zwłaszcza w zimie, gdy śmigają wirusy i inne kataklizmy. A jeśli się bardzo boicie zalejcie gorącą wodą, neutralizuje, ale też jest inny smak, osobiście nie lubię takiego rozpaćkanego.

Robię tak – wyjmuję słoiczek z szafki, odkręcam nakrętkę, nadstawiam pyszczek i nieco sobie sypię na ozór albo na dłoń i z zlizuje z dłoni. Po czym długo i ze smakiem gryzę. Tak lubię najbardziej.

O oleju lnianym i lnianym oleju budwigowym poczytajcie sobie w necie. Ponieważ nie stosuję w kuchni produktów wysoko-przetworzonych – nie jadam olejów w ogóle i nie będę się już rozpisywać, ale mogłabym. Byłby to kolejny mega pochwalny tekst.

Kwiatek lnu jest przepiękny.

Reklamy

2 responses

    • Tłuszcze pozyskuję z ich źródła: gryzę pesteczki, o czym zresztą napisałam 😀 Ostatnio skupiłam się na siemieniu i pestkach z dyni.

      Lepiej jeść produkty o niższej gęstości energetycznej (czyli zamiast olejów – pestki i orzechy, zamiast dżemu – owoce, zamiast chleba – kasze)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s