3. dzień

Był marny, co prawda spałam dobrze, ale długo i nie mogłam się zwlec z łóżka, ciężko się było rozkręcić, sił nie miałam. Potem się rozruszałam, ale ćwiczenia też mi marnie szły i nic nie posprzątałam ani nie porządkowałam nic, a jest co robić, bo po tym wszystkim chcę zrobić malowanie pokoju. Trzeba przejrzeć masę rzeczy i wywalić część. Takie generalne porządki i rewitalizacja szafowych przestrzeni.

Burza, ulewa, kilka godzin gadania przez telefon. W sumie lajtowo było, idę zaraz spać.

Dręczy mnie dzisiaj wizja ryżu z marchewką i curry ;), ale za to wątroba przestała kopać. Gardło się odezwało, czyli jest książkowo, wszystkie moje choroby po kolei się odzywają. Ważę tyle, ile wtedy kiedy miałam 20 kilka lat, czyli 54. Miły stan. Podobam się sobie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s