5. dzień

Dobrze jest. Dzisiaj nastała światłość, mroki poprzednich dwóch dni znikły.

Całe życie miałam pewien krążeniowy problem. Często, kiedy wstawałam rano, kręciło mi się w głowie i miałam mroczki przed oczami, w połowie drogi do łazienki musiałam na chwilkę zwijać się w żółwia na podłodze, żeby w ogóle dojść. Minęło mi to całkowicie, kiedy przeszłam na zdrową wegańską dietę. Nawet kompletnie zapomniałam o tej dolegliwości! W czasie głodówki wróciło. Miałam tak przez dwa dni prawie na okrągło. Rety, koszmar. Dzisiaj spokój.

Śmiesznie jest, bo kiedy ćwiczę (a staram się codziennie, chociaż już mocno lajtowo i nie zawsze pełen zestaw, plus duże przerwy), zamiast się ożywiać ćwiczeniami zasypiam prawie na macie. Za każdym razem.

Na dwór nie wychodzę, po ostatnich dwóch dniach jeszcze się boję.

Wszystkie moje guzki z bolesnych pod naciśnięciem kamyczków zamieniły się w bezbolesne gumkowate kulki połowę mniejsze. Wyraźnie cofają się zmiany w tkance. Alleluja. Zawsze to coś, daje nadzieję.

Reklamy

One response

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s