6. dzień

No i klapa. Żołądek mi się dzisiaj rozszalał, strasznie, i trzeba kończyć głodówkę. Powinien być wyciszony, dotąd zachowywał się przyzwoicie. Jeśli rwie koszmarny głód, jest to znak, że finiszujemy. Ale cieszę się, bo jakieś postępy zrobiłam, guzki się zmniejszyły i zwiotczały, cera mi się bardzo poprawiła, talia nabrała licealnej wiotkości, 52 kg. Jest dobrze. Pod wieczór sok z kiszonej kapusty mocno rozwodniony jako zaproszenie dla mile widzianych gości ubogacających moje życie wewnętrzne i z grapefruita dla przyjemności. 😀

Jak mi dobrze!

Advertisements

7 responses

  1. Ojj, szkoooda, ale zawsze dobre parę dni.
    Następnym razem pójdzie lepiej , no i super , że głodówka zadziałała na Twoje guzki.:)
    Wagi Ci zazdroszczę , a zwłaszcza tej wiotkiej talii …. 🙂 Ile masz wzrostu?
    Byłam kilka razy na głodówkach , ale nigdy nie zmusił mnie głód do zakończenia, raczej strach. Ale każdy pewnie inaczej przechodzi.
    W każdym razie, gratulacje i brawa :)))

    • cóż… zdarza się
      powtórzę akcję oczywiście, bo guzki o połowę się zdematerializowały

      tak, każdy inaczej przechodzi, przełom kwasiczny miałam już 3 dnia (większość ludzi ma 5-6), potem była cisza i 6. dnia obłędne ataki głodu kończące się suchymi wymiotami, chyba u mnie wszystko przebiega szybciej, ale… ile re6eli0 pasożytów wytłukła i zobaczyła (!!!!! horror, to się w głowie nie mieści), dlatego trzeba poprawiać.. ukatrupianie fauny zaczęło się pewnie, kiedy re6eli0 spożywała codziennie piołun, goździki i liście dębu miesiąc temu

      jeśli zaś chodzi o talię – 72 cm, nie wymiata, ale wszystko ze mnie spada, po prostu wróciłam do liceum 🙂 (170 wzrost)

  2. O, to wzrost mamy podobny , ja coś około 168-170 , dawno się nie mierzyłam a waga 😦 teraz 62 a najmniej nawet na głodówce 54 kg. Wtedy straciłam nawet okres, i byłam za chuda.
    Pierwszy przełom na 1-szej głodówce miałam 8 dnia i objawił się strasznymi nudnościami i łażeniem „robaków” po wątrobie , wszystkie „szły ” w tym samym kierunku, więc stwierdziłam, że idą do woreczka żółciowego. Na następny dzień wyszły drugą stroną 🙂 i okazało się, że to były zielone koreczki cholesterolowe. Wtedy też zakończyłam głodówkę (zamiast jechać dalej) , bo się wystraszyłam. Na następnych głodówkach już tego nie było. Nawet na 21-dniowej nie miałam wyrażnych przełomów.
    Z tego co pamiętam z jakiejś książki o głodówkach , przez wymioty organizm się właśnie oczyszcza , to Twoja 1-Sza głodówka? , chyba też się wystraszyłaś.
    Robali u siebie nie widziałam , ale też nie stosowałam żadnych kuracji przeciwko nim.
    Możesz coś napisać o tym piołunie, goździkach i dębie ?
    Może jakiś wpis byś temu poświęciła:)
    Ale bez stresu najwyżej poszukam w googlach.

    Super, cieszę się , że te guzki tak szybko się poddały. 🙂

    • To nie była moja pierwsza głodówka, ale pierwsza dłuższa niż 3 dni.

      Wyczytałam w kilku źródłach, że objawy silnego głodu oznaczają, że należy skończyć, no to skończyłam, bo to był prawdziwy ostry głód, może powinnam przetrzymać? Spróbuję poczytać jeszcze na ten temat (mdłości lekkie miałam w 3 i 4 dniu)

      Przez miesiąc codziennie jadłam 1 łyżeczkę piołunu + 1/4 goździków + 1/4 liścia (lub kory dębu), suche i przemielone w młynku do kawy, popite dużą ilością (pół litrem) wody pół godziny przed posiłkami, więc kilka razy dziennie, i smarowałam guzy olejkiem z oregano. To była tradycyjna ziołowa akcja przeciw pasożytnicza, która trwała miesiąc, więc może pozostałości tej kuracji ze mnie wylatywały.

    • Tak, jeszcze ci powiem, że kiedy szukałam olejku z oregano i robiłam moje ziołowe zakupy, widziałam w sklepie mega kosztowne wyciągi o identycznym składzie: piołun, goździki i kora dębu.

      Kuracja z olejku z oregano też dobra jest podobno, kupiłam znacznie taniej przez net i smarowałam sobie moje nowotwory na stopach, ale nie zauważyłam zewnętrznych fizycznych zmian pod wpływem tego smarowania, natomiast wiem że wewnętrznie działa mocno. Trzeba uważać na dawki, silnie piecze.

      Poza tym szczerze zaczęłam doceniać sens mocno pikantnej kuchni w gorących Indiach 🙂

      Wszystko te akcje piołunowo-goździkowo-dębowe albo oreganowe warto co jakiś czas robić, tak myślę, zwłaszcza, kiedy się je dużo surowizn.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s