Kalafior w tajemniczym sosie

Co my tu mamy?

Mamy tu kalafior pod obłokiem pary. Polałam go tajemniczym dipem groszkowego koloru. Dip powstał jako produkt uboczny mojej najnowszej manii prześladowczej czyli szparagomanii. Szparagi dały się zjeść tylko do połowy. Reszta była do kitu (jak zwykle, pomimo, że wyglądały na cienkie i delikatne). Resztę zblendowałam w mojej cud maszynie na krem razem z połówką cytryny, kawałkiem surowego kalafiora i z łyżką siemienia lnianego dla powiększenia „gęstuty” i masy bombowo odżywczej. Zasadniczo maczam w tym dipie marchewki, ale tym razem polałam nim kalafiorka i posypałam zmielonym kolorowym pieprzem i garścią natki pietruszki.  Świeci się tam złoto kropla oleju lnianego. Pycha.

Moja nowa miłość – maszyna do miksowania wszystkiego zostanie przestawiona, kiedy nakręcę o niej film.

koliflałer02

Reklamy

3 responses

  1. Mój szwagier, specjalista od szparagów 😉 , mówi, że szparagi kupuje się grube , obiera się grubo specjalnym obierakiem, tak żeby pozbyć się tych twardych łyków. Cienkich szparagów się nie kupuje. Może przyda się ta informacja na przyszłość 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s