Niedziela rano – czyli do czego służy choroba

Wstałam dzisiaj o 5:30, ogarnęłam się ze snu, szklanka wody … i wio. Lekkie ciuchy i spacer połączony z krótkimi dystansami biegu na paluszkach z wysoko unoszonymi kolanami. Oświadczam, że nastąpił koniec dramatu. Happy End. Biegam, taki był plan w moich codziennych wizualizacjach – 15 lipca miałam być zdolna do normalnego życia. Od pół roku nad tym pracowałam. Nie wizualizuję już procesu mojego leczenia, jest zakończone. 20. lipca kolejna głodówka – będę dożerać swoje guzy, te resztki które jeszcze siedzą narośnięte na rozcięgnach. Są, nie bolą jednak, nie rosną, nie tworzą stanów zapalnych. Są sobie tylko bezinwazyjnie i bezkonfliktowo.

Cóż, kolejny wyrok lekarzy ominęłam przy pomocy niestandardowych metod, niecierpliwość nie pozwoliła mi zrobić tego dietą, trzeba było głodówki. Jestem cienka jak trzcinka. Taka byłam w liceum. Waga się waha 53-54 kg.

Co zawdzięczam mojej chorobie?

1. Szczęście. To wielkie szczęście być zdrowym. Nie ma innych powodów, reszta jest nieważna. Uczucie wdzięczności i radości wylewa się ze mnie ekspresyjnie i bezustannie.

2. Codziennie ćwiczę. Wytworzyłam nawyk i przy nim trwam. Właściwie nie wytworzyłam, przed urodzeniem dzieci ćwiczyłam dwa razy dziennie jogę. Przypomniałam sobie.

3. Raz w tygodniu post jednodniowy, raz na dwa miesiące 3-7-14 dni. To nowa ważna higieniczna tradycja i tak będę trzymać już do końca. Nie ma zmiłuj, nad uruchomionym kiedyś mechanizmem trzeba czuwać i trzymać rozpasanie nowotworowe na krótkiej smyczy.

4. Wizualizacja – ciągła praca nad sobą, przynajmniej dwa razy w ciągu doby koniecznie relaks i praca nad aktualnym tematem. Teraz wchodzi na taśmę temat mojej pracy twórczej. Umiejętność wchodzenia w określony sposób w swoje problemy, aby je rozwiązać, to wielka rzecz, posiadłam ją i będę wykorzystywać

5. Solidnie przewertowałam swój system wartości oraz moją własną koncepcję na siebie samą i deczko to przekonstruowałam. Szczegółów wam oszczędzę, ale na pierwszy plan wyszła oczywiście kwestia finansowa, po długiej bezczynności worek z zasobami jest wypełniony jedynie przeciągiem i dudni w nim wielokrotnie odbijane echo: “NIE MA”. Czas się tym zająć. Spodobało mi się bardzo zajęcie związane z chodzeniem i przebywaniem na powietrzu, bo ostatnio opiekowałam się ślicznym i rozbrykanym labradorem koleżanki. Namierzyłam zatem nowy zawód: petsitter. Mam nawet referencje!

6. Wiem kto jest dobrym i kochającym mnie człowiekiem, kto się pytał, interesował, okazywał mi troskę i empatię. Kto pomagał albo chciał pomóc. Wszystkie te osoby zamieszkały w moim sercu. Moje serce jest pełne! Jednostki bezwartościowe wylądowały na poboczu.

7. Nabrałam nawyku kupowania wszystkiego przez Internet. W pewnym stopniu to pozostanie, bo jest bardzo wygodne.

8. Nabrałam jeszcze większego dystansu do medycyny i lekarzy

9. Jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że sposób w jaki traktujemy nasz przewód pokarmowy to zasadnicza sprawa dla naszego zdrowia.

serce

Reklamy

8 responses

  1. Wieeeeelkie gratulacje !! :):)
    Cel osiągnięty , zakończony zwycięstwem , brawo, brawo, brawo !!
    Ściskam mocno i cieszę się razem z Tobą :):):)

    I zazdrrrrrroszczę takiego samozaparcia 🙂
    Muszę się wziąć za siebie , też przydałaby się jakaś głodóweczka, krótka , z 10 dni.

    Jak przeczytam jeszcze z 10 razy ten Twój wpis to się może zmobilizuję , ha, ha :):)

    • nooo.. wal do przodu, warto, jak wieść niesie ludzie są przystosowani do okresowego głodowania i niedojadania, to im dobrze robi, więc do dzieła! może razem? ja startuję w sobotę

    • dziękuję, to nie moja zasługa, mus jest

      i powiem szczerze, sprawa nie jest zakończona, usunęłam tylko najbardziej dokuczliwe objawy, przede mną jeszcze pewna droga do odbycia

      ale mogę biegać (tylko nie mam siły 😛 )

    • och Ewo, własnie jestem w ósmym dniu kolejnej, lekko nie jest, ale zadziwiające efekty, naprawdę…. guzki się trzymają chociaż się powolutku kurczą 😀 tracą moc

      pozdrawiam cię serdecznie moja ty sister paryska 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s