Smażony bób

Tak, smażony. Żadnego obgotowywania najpierw. Myjemy, suszymy i hop-siup na patelnię z odrobiną oleju kokosowego (bo podobno tylko kokosowy nadaje się do usmażenia). Niektórzy solą. Bób pod przykrywką powinien po jakimś czasie puścić sok i wesoło sobie posyczeć. Pojęcia nie mam, ile to trwało, bo coś w międzyczasie innego robiłam (chłodnik i dwa dipy z czego jeden a’la tzatziki a drugi twaróg z papryką, wyszły boskie i oczywiście wegańskie, tak to jest po długiej głodówce ludzie, nie wychodzę z kuchni). Może to trwało 15 czy 25 minut? A może 10? Sprawdźcie. W każdym razie od czasu do czasu obracałam nim, nie leżał na teflonie tylko na stali i nawet nie przywarł, jego skórka się nie klei. Potem wyglądał tak i wtedy go zjadłam:

bob smazony

 

Reklamy

One response

  1. Jej ile pyszności nagotowałaś 🙂 Smażonego bobu jeszcze nie jadłam, podobno brukselka też się świetnie nadaje do usmażenia tylko wpierw ją trzeba poprzekrawać na połowki , zwłaszcza te grubsze kuleczki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s