Nasza wigilia

Tego dnia ciemność ponosi klęskę, świat się staje jednym, zwierzęta i ludzie rozmawiają wspólnym językiem, zmarli bliscy siadają z nami do stołu, przypominają się, uważnie celebrujemy wspólną obecność. Ostatecznie demony poniosą klęskę i świat odrodzi się na nowo.

W tym roku spacer po wigilii był ciepły i nie trzeszczał pod stopami.

DSC02312 - Kopia

Lubię te pomarańczowe, gorące nasycone klimaty, dlatego obrus był wykreowany z plażowego pareo.

Potraw za dużo nie było, ale za to były pyszne – barszcz z buraków, z prawdziwego buraczanego kwasu, różnych podstawowych jarzyn i jabłuszka. Część jarzyn zblendowałam i dodałam do wody z jarzyn, miało to swoistą gęstutę i bardzo nasycony smak.
Bigos był wg tradycyjnego re6eli0wego przepisu (tu on jest), chociaż tym razem dodałam paczkę tofu uduszonego z przyprawą do wieprzowiny, leniwie zastosowałam przyprawę do bigosu i pod koniec gotowania dodałam pokrojone drobno jabłuszko – to dodaje niezwykłego waloru bigosowi.
Był kompot z prawdziwych zamrożonych w lecie śliwek, z suszonych i z jabłek, zagęszczony zblendowaną tapioką, przyprawiony cynamonem, goździkami i wanilią.
Był prawdziwy żytni na zakwasie chleb, sałatka włoska z samodzielnie zrobionym wegańskim majonezem z ziemniaka, wegański topiony serek do posmarowania chleba.

Jedyne wolne miejsce w pokoju zajęła nadprogramowa lodówka, którą przystroiłam odświętnie ;) zamiast choinki

Jedyne wolne miejsce w pokoju zajęła nadprogramowa lodówka, którą przystroiłam odświętnie 😉 zamiast choinki

Nieodzowny świąteczny rekwizyt

Nieodzowny świąteczny rekwizyt. Święta Bożego Narodzenia od zawsze kojarzą mi się z pomarańczami i mandarynkami. Kiedyś rzucano je do sklepów głównie przed świętami i były niesłychaną atrakcją. Teraz – akurat jest sezon. Tak naprawdę jest to też trochę Święto Pomarańczy.

Barszczyk mniamalny

Barszczyk mniamalny

Więcej nie zrobiłam nic, bo życzeniem części biesiadników było zrobienie wigilijnej wegańskiej pizzy – to była prośba do św. Mikołaja, św. Mikołaj przystał na tę anomalię. Krótka fotorelacja (należy kliknąć żeby powiększyć). Wyszła rewelacyjnie:

pizza.wigilijna.2013

Skład: ciasto drożdżowe, pieczarki, papryka, cebula, czosnek, oliwki, parówka sojowa, tempeh smażony, sos pomidorowy z przecieru i przypraw.

Ciasteczka na deser zapomniały wskoczyć do plecaczka i nie przyjechały, gapcie. Wystarczyły nam więc mandarynki i pomarańcze na deser. Powiem szczerze – była to chyba pierwsza wigilia, po której nie czułam się podle rozepchana i zabita przez żarcie – tak lubię. Ostatnio udaje mi się utrzymać swoje lakomstwo na wodzy, z czego się bardzo cieszę.

Na koniec wieczoru uskuteczniliśmy wspaniałe ćwiczenia oddechowe i poszliśmy na nocny spacer.

Prezentów nie było, bo nikomu się nie chciało, daliśmy sobie przy innej okazji, nieco wcześniej, więc nie było sensu dublować 😀

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s