Ćwikła

Ćwikła kojarzy mi się ze świętami, bo mama na co dzień nie kupowała i jadałam ją tylko u różnych cioć itp., a mogłabym ćwikłę łykać słoikami.

Na kanapce z fotografii leży mój tradycyjny wegański majonez, który udaje tym razem ser topiony (jak zwykle: soja, płatki drożdżowe, przyprawy, złoty len), a na nim ćwikła. Chlebek jest oczywiście z zaprzyjaźnionego pieca, na zakwasie, trudno jest mi się wyhamować, najchętniej zjadłabym go kilogram na jedno posiedzenie. Włączam hamulce z litości dla mojego brzuszka.

Ćwikła to jest na przykład:

  • 1 kg buraków ćwikłowych;
  • słoiczek chrzanu na kwasku cytrynowym (ok. 200g) lub 1 korzeń chrzanu obrany i starty ;
  • sok z 1-2 cytryn;
  • kilka łyżeczek cukru (od 8 do 10 – muszę rozważyć co można dać zamiast cukru, bo nie lubię);
  • szczypta soli.

Buraczki ugotowane, obrane i starte na drobnych oczkach, chrzan też na drobnych albo gotowiec ze słoika. Czy ja się kiedyś znudzę tymi pysznościami? Never. Nigdy. Jak mi ktoś powie że wegańskie żarcie jest nudne i nie ma co jeść, to normalnie wyrzucę oknem. Mam tę ćwikłę w lodówce i czule o niej myślę, chyba nie jestem normalna.

Można też ćwikłę nabyć w sklepie chociaż sugerowałabym z jakiegoś sprawdzonego źródła.

DSC02809, do tego przyprawy i gotowe.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s