Leczo nie leczo

Pycha, obłęd i szaleństwo.

DSC03197

To Małgosia sąsiadka je przyniosła ze swojej działki. Taka sąsiadka to skarb nad skarby, spore nadwyżki lądują mi w kuchni. To co ja z tym robię? Część wrzucam z pomidorami w blender, a potem tę zblendowaną różową zupę wlewam do gara zamiast wody. Do tego samego gara wrzucam też posiekaną na kawałki resztę cukinii albo kabaczka. Dodaję cebulę, dymkę, koperek, nieco czerwonej papryki, czasem czerwoną soczewicę, przyprawy w ilościach monstrualnych, zwłaszcza słodką paprykę, chili, pieprz, sól i co mi akurat wpadnie  w oko, czasem olej – ale to już na talerzu.

I gotowe.
Chociaż doczytałam, że cukinię najlepiej wcinać na surowo, będę ją wrzucać do szejków jako zieleninę.

Czerpię dużą satysfakcję z faktu, że każda moja potrawa jest niepowtarzalna i każda rodzi się w akcie specyficznej twórczej ekspresji. Nad każdą zastanawiam się oddzielnie i w jedyny sposób, stąd moje przepisy są niezbyt konkretne, właściwie to nie przepisy a wspomnienia. Zostawiam naśladowcom/wczyniom masę możliwości, żeby też mogli/ły się wykazać 😀

DSC03196

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s