Coś za mną biega. Patrzę, a to mazowiecka bruschetta ;)

Wczoraj chodziłam po sklepie i usilnie chciałam sobie kupić bułeczkę, dostałam ślinotoku na widok bruschetty w ładnych papierowych torebeczkach. Na co dzień nie jem pieczywka w ogóle, a tu taki numer. Wstawiłam soję na mleko, dzisiaj je zrobiłam, zalałam nim płatki owsiane, dodałam banana. Dalej męczy, ale już mniej, rozważam zrobienie sobie placuszków z kaszki a’la maca.

W końcu skoczyłam łakomie po ciabatki, ale nie było w sklepie, więc kupiłam przaśne mocno żytnie pieczywo, lata świetlne od ciabatek, ale oryginalne w smaku i mniej polepszaczy. Ukroiłam kromeczki, podpiekłam je w tosterze, wtarłam w nie czosnek, naoliwiłam, a potem poukładałam na niej kawałeczki pomidorowego miąższu obtoczonego oregano, solą, pieprzem. Mam akurat  świeżo kupione malutkie pyszne pomidorki cherry i liście bazylii na balkonie. Oliwki też mam.

DSC03287

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s