Babajoga i rebeli0 rozmawiają

babajoga

Wczoraj we Francji, na listę maladies professionnelles, czyli chorób na które jesteśmy narażeni wykonując dany zawód został wciągnięty rak, spowodowany ekspozycją rolników na pestycydy, którymi „chronią” oni zbiory.
Ale faktycznie, nie przesadzajmy z tą „chemią” w jedzeniu…

re6eli0

No faktycznie masakra. Chociaż w trakcie oprysku wchłania się tego dużo więcej niż przy jedzeniu, tak myślę, jest bezpośrednia ekspozycja ciała na preparaty, potem się do zmywa deszczem itp. Ewentualnie rozkłada, ale tego nie wiem na pewno, wiem że jest coś takiego jak karencja, po której środki chemiczne są mniej skuteczne albo wcale.

Ogólnie podejście mam w życiu takie – co się da zmienić i usprawnić poprawiam, czego nie mogę – nie zaprzątam sobie tym głowy, bo bym pogrążyła się w smutku i żałobie zaraz-teraz-już…. a mi wychodzi, że jeszcze trochę pożyję i się pomęczę 😀

Miałam znajomą, która kupiła dom na Mazurach i kiedyś, jakieś 20-kilka lat temu zostali poparzeni z dzieckiem, bo samolocik opryskujący pola przeleciał nad ich siedliskiem, nieszczęśliwie mieszkali w środku pegeerowskich pół. Wylądowali w szpitalu. Taka jest rzeczywistość.

babajoga

Jasne. Też nad tym myśleliśmy (o wyjeździe na wieś), kiedy zrezygnowaliśmy z zakupu domu na wsi. Na przykład : wychodzisz na podwórko a za płotem sąsiad rozpyla pestycydy po sałatach.
A później deszcz je zmywa i piękny staw w sadzie jest wypełniony rybami trwającymi brzuchem do góry. Albo, kiedy agenci handlowi mówili nam „tylko trzeba zainstalować filtry do wody, bo od czasu do czasu może się zdarzyć, że …” I tu następowały litanie czego to w wodzie można nie znaleźć po interwencjach rolników.

Ja oczywiście rozumiem Twoje podejście.
Miałam nieszczęście pojechać na hiszpańską rivierę i zahaczyć o te „morza folii”, widziałam je nie tylko na filmach dokumentalnych i przez szybkę samochodu.
Tam pracują nielegalni uchodźcy z Maroka oraz w ogóle szeroko pojętego Magrebu. Oczywiscie rak spowodowany (według oficjalnych francuskich list) ekspozycja na pestycydy, ktore walą w szklarniach z pryskawek na plecach, nie zostanie objęty państwowym leczeniem i odszkodowaniami, bo jak wspomniałam, pracują nielegalnie.

Tak jak Ty, droga Rebelio, nie jem mięsa z powodów również etycznych (nie tylko brzydzi mnie męczarnia tych zwierząt w ubojniach, ale również przeszkadza mi psychiczne skrzywienie osób, które tam pracują. Słyszałam dość dużo wywiadów z osobami pracującymi w ubojniach – o zgrozo również w ubojniach rytualnych – przecież rynek hallal jest we Francji kwitnący … Czy rodzimy sie katami zwierząt? Prawdopodobnie nie, zmusza nas do tego byt, w końcu niby praca jak praca, pecunia non olens, ażeby nie słyszeć ryku zabijanych zwierząt ustawicznie przychodzą do pracy juz naprani.
Wróćmy do hiszpańskich szklarni.
Właściwie nie widzę różnicy – i tu ludzie pracują, robiąc sobie krzywdę – fizycznie, nie jak w przypadki ubojni, psychicznie, żeby zarobić kilka dziengów, żeby ktoś na końcu Europy miał dostęp do „zdrowej” żywności przez cały rok.
I wydaje mi się, ze jako konsumentka mogę zmienić „coś”.
Na przykład kupując, kiedy się da, żywność produkowaną lokalnie.
Niestety, we Francji najdroższa jest nie ziemia czy inwestycja w sadzonki, tylko siła robocza. Dlatego żywność produkowana „lokalnie” jest dużo droższa niż sprowadzana z Hiszpanii.
I dlatego ja postanowiłam, kiedy tylko jest to możliwe, wspierać finansowo – kupując żywność produkowana lokalnie – lokalnych rolników, którzy często również okazują się zwolennikami „zdrowej” żywności, bo nie chcą stworzyć warunków do zachorowania na raka lub Parkinsona (choroba Parkinsona, wywołana ekspozycja na pestycydy została wciągnięta we Francji na listę chorób zawodowych w 2013).
I snobuję hiszpańskie/marokańskie warzywa i owoce, francuskie zresztą tez, jeśli są chorowanie w szklarniach .

Ze względów etycznych 🙂

Pozdrawiam.

re6eli0

Wiesz, nawet kiedy kupuję od tzw :”chłopa” to nie mam pewnością skąd one są, niby z targu… ale skąd na ten targ trafiły to nie wiem, kiedy kupuję w biedrze, przynajmniej jest napisane z jakiego kraju.. mam namiary na lokalną rolniczkę i umowę, czekam właśnie na plony 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s