Marchewka gorejąca

Natchnieniem była marchewka potraktowana pewną gruzińską, ostrą jak żyleta przyprawą (podarowaną mi przez sąsiadkę, która zwozi różne cuda z krańców świata). Tego czerwonego gruzińskiego piekła już nie mam, ale mam pomysły! Wzięłam zatem marchewkę, starłam ją na tarce i dodałam mieszanki ziół o nazwie „przyprawa kuchni włoskiej”. Ta przyprawa składa się z soli, czosnku, oregano, bazylii, cząbru, cebuli, tymianku, chili i cukru. Na dodatek dodałam sosu Tabasco, a co się będę ograniczać. Marcheweczka została podlana obficie olejem i octem balsamicznym. Poleżała kilka dni w lodówce, przegryzła się i zrobiła się bardzo ponętna smakowo. Nadaje się do wszystkiego. Ma ładny kolor i niezły smak. Grzeje 😉

papu02

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s