Witariańska rebelio

Wiele razy przeprowadzałam z powodów zdrowotnych głodówki. Były skuteczne. Teraz czuję się dobrze, więc odpuściłam. Nie lubię. Ze względu na mój zdrowotny całokształt jestem na diecie wegańskiej niskotłuszczowej (wysoka ilość spożywanego tłuszczu generuje stany zapalne, a mnie się czasem robią w obrębie resztek guzków na podeszwach, mam tam upośledzoną motorykę). Jem tylko to, co najważniejsze ze względu na moje potrzeby, czyli niewiele przetworzone rośliny. Mam bardzo niski metabolizm (do tego przyczyniły się w znacznym stopniu głodówki), więc odżywiam się bardzo nisko -kalorycznie. Teraz nawet ziemniorków unikam. Jest lato, moja „lokalna rolniczka” zaczęła zasypywać mnie snopkami zieleniny – w efekcie jestem na diecie mocno surowej – bardzo dużo owoców i sałatek na surowo. Oczywiście gotowane też jem. Na początku postanowiłam zamiast głodówki zrobić coś zbliżonego do diety dr Dąbrowskiej. Ale mi wyszła raczej prawie surowa dieta. Spadło mi 1,5 kilo uzbierane przez ostatnie miesiące od ostatniej wczesnowiosennej krótkiej głodówki. Moja dietetyczka jest w zasięgu ręki, więc nie mam obaw, ale nawet nie korzystam, bo dwa czy trzy razy się konsultowałam i wiem wszystko :-)

W odróżnieniu do zaleceń pani Dąbrowskiej jem jednak strączki, piję surowe mleko migdałowe, z orzechów laskowych, które sama sobie robię, kawę, herbatę i słodkawe owoce, chociaż nie te bardzo słodkie. Czarne porzeczki czy maliny nie są tak słodkie, tak jak banany czy pomarańcze, niektóre jabłka czy gruszki albo ananas.

Omijam na kilometr pieczywo, słodycze, słodkie soki itp, więc kiedy wchodzę do normalnego sklepu, to tam prawie nic dla mnie nie ma, jedno stoisko z warzywami i tyle, ale za to teraz ich dużo 🙂

Chcę tak pociągnąć całe lato, bo lato i wczesna jesień – to idealny czas na uzdrawianie siebie dietą, bo w naszym klimacie w lecie rośliny nas po prostu rozpieszczają

ps
Przykład na śniadanie – pojemnik malin, na drugie – micha bobu, na trzecie śniadanie spora miska wybitnie pysznych czarnych porzeczek, albo sałatkę z sałaty i pomidorka, albo ugotuję buraczki i zjem je w swoistej buraczkowej sałatce.. albo wszystko po kolei.. snopki zieleniny i owoce leżą w lodówce i się cieszą do mnie.

Tu na zdjęciu cudowny w smaku szejk: czarna porzeczka, liście selera, łyżka siemienia lnianego i… mleko z orzechów laskowych. Tego się nie da pić – to się je łyżką. Ładunek działa jakieś dwie godziny. Potem surówka: dębowa sałata, biała rzodkiew, pomidor, ogórek kiszony, czarna porzeczka (świetnie współbrzmi z taką sałatką), pestki słonecznika, dymka, cebulka, koperek, przyprawy wg uznania – ocet balsamiczny albo cytryna, sól, pieprz, kurkuma.

Kolejny będzie bób.

Interesujące jest to, że mój lekko kuśtykający przewód pokarmowy zaczął lepiej działać. Alleluja.

2015-07-04 08.29.34

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s