Pyzy

Naszło mnie zwyczajnie i kupiłam mrożone. Żebym chociaż się wysiliła i sama zrobiła, to nie. Po prostu mrożone, z lenistwa i okropnego żarłoctwa. Do tego udusiłam, a właściwie prawie przysmażyłam jedną cebulkę razem z surówką jarzynową, która dyżurnie spoczywa zawsze w lodówce (starte w wiórki i zalane octem, oliwą i przyprawami). Żeby było nieco gorętsze dodałam orientalnej przyprawy z ostrej papryki, której nazwy nie znam i nie wiem jak się ją robi, bo dostałam ją w prezencie. Ostruta zawsze jakaś się w każdym domu znajdzie chociażby w postaci chili. Obok ogórek kiszony drugiej świeżości, połakomiłam się całkiem niepotrzebnie, smak nie wywraca niestety tym razem. Ale całość wyszła całkiem smaczna.
Z tymi ogórkami zawsze jest loteria, czasem mają wybitne a ostatnio coś marnie.

Zatem pyzy:

DSC05158

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s