Mój pierwszy autorski sposób na natto

Samo natto wygląda tak i w tej postaci jest dla mnie jest niejadalne.

To, które kupiłam, wyglądało tak (w zasadzie nie do końca, na zdjęciu jest tylko opakowanie wypełnione czym innym – pesto przeznaczonym dla pewnych zaprzyjaźnionych głodnych duchów)

natto.01

Połowę paczki natto zmiksowałam z ugotowaną soją (było 100g na sucho) plus sok z połowy cytryny, łyżka oleju rzepakowego, niecała łyżeczka miso, dwie łyżki płatków drożdżowych, wielki ząbek czosnku, sól, pieprz. Było sporo wody z gotowania i wyszło rzadkie.

Drugą połowę paczki dodałam do czarnej fasoli i wielkiej kiści (w zasadzie to była zawartość całej doniczki) zielonej bazylii. Do tego oliwa, czosnek – też sporo, sól, pieprz, sok z drugiej połowy cytryny, łyżeczka miso i dwie łyżki płatków drożdżowych. Wyszło pesto, ale mocno nie miksowałam, tak to zrobiłam, żeby kawałki były wyczuwalne w trakcie jedzenia, dla smaczku. Niezłe jest. Natto jest dla mnie ważne z uwagi na zawartość witaminy K2 i moje skłonne do osteopenii kosteczki.

Stwierdzam jednak, że powinnam dodać go znacznie mniej. Ma tak zdecydowany smak, że zdominowało potrawę.

Moje natto ma jeszcze tylko dwa dni do skończenia terminu ważności, więc przelałam to do opakowań po różnych drobiazgach i rozdam.

 

natto

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s