Soja i męskość

„Poza marihuaną chyba nie ma bardziej kontrowersyjnej rośliny. Nawet pszenica nie budzi takich emocji jak soja. Dokładnie chodzi o zawarte w niej izoflawony. Niepokój budzi fakt, że izoflawony sojowe (IS) przypominają swoją budową żeńskie hormony płciowe i dlatego bywają określane fitoestrogenami. Bardziej jednak poprawną nazwą jest określenie selektywne modulatory receptora estrogenowego. Ta nazwa lepiej oddaje rzeczwyistość, ponieważ IS, co prawda, oddziałują z receptorami dla estrogenów, ale nie ze wszystkimi tak samo, a odpowiedź komórki nie zawsze jest taka jak na estrogeny. Natomiast zawsze jest słabsza niż w przypadku estrogenów – od 100 do 1000 razy słabsza1.

Więc czy IS są groźne dla mężczyzn? Tak! Z całą pewnością tak i są na to dowody, ale doczytaj do końca, zanim wyrobisz sobie zdanie na temat miejsca soi w męskiej diecie.”

Reszta i interesujące wnioski są tu: http://www.damianparol.com/

Jeszcze dwa zdania: Dosi facit veneum! W przypadku IS dobrze sprawdza się zaproponowany przez ojca toksykologii Paracelsusa model hormezy. Zakłada on, że wszystko, jest trucizną i nic nie jest trucizną, to dawka czyni truciznę.”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s