Lniane ciasteczka

Paszka siemienia lnianego, paczka suszonych fig, śliwek i puszka mleka kokosowego.

Owoce suszone zalałam wrzątkiem i pomoczyłam wodą. Siemię zalałam wodą i miękkimi owocami, po czym zmiksowałam. I tu zaczęły się schody, ciasto tak zgęstniało, że blender nie dawał rady. Dodałam mleko kokosowe. Część zmielonego w młynku do kawy lnu zostało póżniej dorzucone na sucho do lnianego ciasta i wymieszane łyżką.

Wrzuciłam wszystko na dwa razy (tj rozsmarowałam w piekarniku na gumowej podkładce, zamiast papieru do pieczenia) na blachę i potrzymałam w temperaturze ok sto stopni. Niestety, było za mokre, żeby piec je na surowo w najniższej temperaturze.

Zatem były dwie tury – pierwsza zbyt mokra, druga bardziej sucha z dodanym suchym zmielonym siemieniem.

Wyjeżdżałam na kilka dni daleko, właściwie nie wyjeżdżałam a wylatywałam, i trzeba było coś sobie przygotować co ustawi mi jelita i zaspokoi potrzeby energetyczne bez potrzeby uganiania się za odpowiednimi sklepami czy knajpami. Część ciasteczek wygląda jak rurki – to te pierwsze, które wyszły za mokre, mokrą stronę zwinęłam do środka; druga część została zagęszczona bardziej mielonym siemieniem i obrócona na blasze więc się wysuszyła z obu stron, Pokroiłam w prostokąciki.

Nie jest bardzo słodkie, ale i tak kaloryczne.

lniane

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s