Pasztet

Robię pasztety co jakiś czas. Zawsze gdy narobię za dużo gotowanej soczewicy czy fasoli i mam ich dosyć w prostej nieskomplikowanej kulinarnie postaci. Do tego gotuję jarzyny. Miksuję całość, dodaję przyprawy – najczęściej jakaś mieszanka do pasztetu, zawsze gałka muszkatołowa, można też paprykę, chili, lubczyk, pieprz, sól. Wszystko wg uznania. Na koniec dodaję kaszę kukurydzianą i jaglaną, niegotowaną. Czasem inną np pęczak czy mazurską. Fajne są te białe kropki w gotowym pasztecie. Kaszka ugotuje się w trakcie pieczenia pasztetu i wchłonie nadmiar wilgoci. Brytfankę smaruję olejem kokosowym i posypuję mąką, jaką bądź, ostatnio kukurydzianą, bo taką miałam akurat.

Uwielbiam jeść pasztet tak, jak chleb, duże grube pajdy posmarowane chrzanem, keczupem, musztardą. Na zdjęciu ładnie wkomponowało się awokado i papryka.

pasztet

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s