Faza na drożdżowe bułeczki

No tak, ostatnio rzadko piszę, bo nie lubię się powtarzać, ale dzisiaj zrobiłam takie dobre bułeczki, że nie dało rady się nie pochwalić. Oto one:

Opis: rano wstawiam w misce drożdże z mąką i odrobiną cukru. Wychodzę na spacer z psem. Kiedy wracam, już jest tego sporo, więc dodaję co mam np różne mąki, otręby, siemię lniane albo sezam, płatki owsiane, sól, wodę – rzecz jasna, raz dodałam mrożone czarne porzeczki (pycha była).

Wymiętoszę, robię kulko-placki i wstawiam na małą temperaturę do piecyka. Po tym, jak trochę urosną, podkręcam do 200 st i po kwadransie czy 20 min są. Wyjmuję, kiedy mają lekko brązowe plecki, smaczne jedzone od razu. Potem trochę tracą na atrakcyjności, ale zawsze mogę zrobić z nich grzanki w tosterze. I tak codziennie.

Do tego sałatka (tofu, pomidory, dymka, koperek, ocet winny, przyprawy, oliwki)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s