Jak wygląda 100 kalorii

A tu kilka zdjęć. Bardzo pouczające zestawienie, które składnia do słusznych wniosków – czym należy zapełniać brzuszek co by nie zgromadzić zbędnych kalorii.

Serek – tylko dwie kosteczki

Brokuł

Spora garść malutkich marchewek (ten manewr stosuję często na kolację)

Kilka suszonych fig.

Po resztę wskoczcie pod link: http://www.mymodernmet.com/

Naprawdę warto.

Poza tym 100 kalorii ma średni banan, ok 300 g truskawek (pół litrowy pojemnik),  jedno wielkie albo dwa małe jabłka, dwie gałki lodów, półtorej kromki chleba baltonowskiego lub niecała kajzerka, kieliszeczek (50 ml) czystej wódki, zwykły kieliszek pół- i wytrawnego wina, niecałe pół butelki piwa…. Decydujcie co fajniejsze – truskawki czy wódeczka? 😉

Zdrowa długowieczność dr Shigeaki Hinohara z Japonii

Pan doktor mało je, a sporo pracuje. Sądzi, że energię czerpiemy z dobrego samopoczucia, a nie z pożywienia lub dużej ilości snu. Jego zdaniem nie ma sztywnych reguł dotyczących jedzenia kolacji lub godzin spędzonych na spanie. Uważa, że zwierzęta I terapia muzyką mogą pomóc o wiele bardziej niż lekarze sobie wyobrażają.

Wszyscy długowieczni ludzie, bez zważania na rasę, płeć lub narodowość, mają jedną wspólną cechę – nie mają nadwagi.

Resztę przeczytajcie tu: http://warsztatdobregoslowa.pl/103-letni-japonski-lekarz-wyjawia-sekret-swojej-dlugowiecznosci/

Zdjęcie Ayumi Sakamoto stąd http://www.ayumisakamoto.com/current/dr-hinohara-a-hundred-years-old-doctor

Głodówka i inne ciekawe rzeczy

Mam za sobą wiele głodówek, kiedyś (30 lat temu) były to jednodniówki z celach higienicznych. Nie lubię głodówek więc zaprzestałam robienia ich. Prowadziłam przez pewien czas bardzo niehigieniczny tryb życia w którym istotne w mojej hierarchii było zarabianie pieniędzy, Taka wówczas była konieczność.  Potem (ostatnie dwa lata) robiłam je z powodów zdrowotnych, 6 dniowa, 12 dniowa, 5 dniowa, głodowałam ile mogłam, ile mi staczało mocy. teraz ich nie robię. Opisałam je tu.

Teraz cytuję gazetę i prof. Vetulaniego: „Z upływem lat nasz mózg starzeje się podobnie jak reszta ciała. Czy istnieją jakieś sposoby, aby ten proces spowolnić?

Oczywiście, że mamy takie sposoby, choć niestety te najskuteczniejsze jednocześnie nie są najmilsze. To przede wszystkim głodówka, która opóźnia starzenie i pozwala zachować bystry umysł do końca życia. Polscy naukowcy przed kilkunastu laty, w czasie wielkiego badania polskich stulatków, zaobserwowali, że zdecydowana ich większość ma za sobą epizod głodu. Dziś już wiemy, że nawet jedna głodówka w życiu jest w stanie je wydłużyć – brak pożywienia aktywuje bowiem tak zwany gen długowieczności SIR2 produkujący sirtuinę, białko niezwykle ważne dla podziałów komórek, a to właśnie nieprawidłowości w podziale komórkowym leżą u podstaw procesu starzenia. Głodówka pozwala na aktywację sirtuiny, a co za tym idzie – na przedłużenie aktywności i młodości mózgu.”

Reszta tu: Dlaczego głodówka przedłuża życie.html

Czytamy a potem głodujemy, chociaż jedna dobę od czasu do czasu. Dacie radę?

Chlebek

O chlebku naszym powszednim i przenajświętszym napisano tu: http://salaterka.pl/. Wiec proszę, przeczytajcie. Nie będę kopiować i wklejać. Może tylko wnioski:

Jaki mamy wybór?

  • Możemy zrezygnować całkowicie z pieczywa
  • Możemy zacząć piec chleb samemu, z mąki razowej na zakwasie – wymaga to jednak pewnej ilości czasu i umiejętności
  • Możemy zacząć robić samemu zamiast pieczywa tortille z mąk razowych
  • Możemy poświęcić trochę czasu i znaleźć miejsca, które faktycznie robią dobry chleb razowy – jeśli znacie takie miejsca, lub sami taki chleb produkujecie – napiszcie w komentarzu

 

Od siebie dodam tylko tyle – mam patelnię i na tej patelni robię sobie tortille albo pity albo naleśniki z wybranej przeze mnie mąki, wody i przypraw.

 

Naleśnik się smaży.

Cd. o witaminie D i coś niecoś o K

Istnieją pewne kontrowersje dotyczące dawkowania witaminy D oraz tego czy należy łączyć ją z witaminą K. Postaramy się to rozjaśnić.

Górny tolerowany poziom spożycia witaminy D określony jest jako 4000 IU (International Units, jednostki międzynarodowe) dziennie, natomiast rekomendowana dawka z suplementów w okresie jesienno-zimowym (od września do kwietnia włącznie) wynosi do 2000 IU. Jak widać istnieje pewna przestrzeń między rekomendacjami, a dawką uznawaną za potencjalnie toksyczną. Niektórzy eksperci sugerują większą suplementację, wynoszącą nawet 5000 do 7000 IU, jednocześnie postulując górny limit na poziomie 10 000 IU. Dlaczego oficjalne rekomendacje są niższe?

Dawka suplementu 2000 IU dziennie jest w zupełności wystarczająca u przeważającej większości zdrowych, nieotyłych osób dla uzyskania odpowiedniego stanu odżywienia witaminą D od września do kwietnia PRZY REGULARNEJ SUPLEMENTACJI JUŻ OD POCZĄTKU WRZEŚNIA. Osobiste przeświadczenie o potrzebie stosowania większych dawek może wynikać ze zbyt późnego rozpoczęcia suplementacji standardowo zalecaną dawką i późniejszego stwierdzenia niedoboru w badaniach krwi. W takiej sytuacji dawka nie jest niczemu winna, tym bardziej jeśli okres między włączeniem suplementacji a badaniami jest stosunkowo krótki (wyrównywanie niedoboru witaminy D to kwestia dobrych kilku tygodni!).

Przy suplementacji dawkami nieco wyższymi niż dopuszczalny limit 4000 IU istnieje, choć relatywnie niewielkie, ryzyko wystąpienia hiperkalcemii (czyli podniesionego poziomu wapnia we krwi) u podatnych osób. Jest to zjawisko groźne ze względu na to, że w przypadku lekko podwyższonych stężeń, niekończenie dających bezpośrednie objawy, długoterminowo może sprzyjać tworzeniu się kamieni nerkowych oraz zwapnieniu naczyń krwionośnych. W cięższych przypadkach hiperkalcemii, również mogących potencjalnie wynikać z nadmiernej suplementacji witaminy D (znacznego przekroczenia zalecanych dawek lub przypadkowego przyjęcia bardzo dużej dawki), możemy mieć do czynienia ze zróżnicowanymi objawami, wymagającymi szybkiego leczenia: od ogólnego osłabienia przez nudności, zaburzenia funkcji psychicznych, po niewydolność nerek i zaburzenia rytmu serca.

HIPOTETYCZNIE da się odkładaniu wapnia w nerkach i naczyniach krwionośnych zapobiegać jednocześnie suplementując witaminę K. Stąd niektóre publikacje sugerują protokół zawierający duże ilości witaminy D i K np. dla sportowców w celu podniesienia wydolności. Jednak trzeba zwrócić uwagę, że w przypadku sportowców najważniejsze są sukcesy na zawodach, a ryzyko zdrowotne jest w ich osiąganie wkalkulowane.

Nie zostały dotychczas przeprowadzone badania kliniczne nad połączeniem dużych dawek witamin D i K w zapobieganiu niedoborom witaminy D i potencjalnym negatywnym konsekwencjom wynikającym ze stosowania dużych dawek witaminy D. Dotyczy to wszystkich form witaminy K, w tym mającej bardzo dobrą „prasę” formy MK-7 (typ witaminy K2).

Nie mamy więc dobrej jakości danych na temat skuteczności i długoterminowego bezpieczeństwa takiego połączenia. Potencjalne korzyści z niego wynikające są czysto teoretyczne i żadna poważana organizacja medyczna nie zaleca takiego modelu suplementacji. Jeśli tylko zmieni się coś w tym zakresie, od razu Was o tym poinformujemy.

Po najświeższe informacje na temat witaminy D, zapraszamy Was na nowo założony profil European Vitamin D Association (EVIDAS), założonej przez Profesora Pawła Płudowskiego – autora zaleceń zapobiegania niedoborom witaminy D w Europie centralnej i członka Rady Naukowej Fundacji WIEMY CO JEMY: https://www.facebook.com/Evidas-902724609761886/?fref=ts

Źródła:
http://czasopisma.viamedica.pl/
http://www.phmd.pl/
http://www.jissn.com/
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/
http://www.sciencedirect.com/
http://www.sciencedirect.com/

Witamina D

Z wpisu „Wiemy co jemy” na FB:
(…) koniecznie weźcie pod uwagę, że jest środek zimy i wszyscy powinniśmy do kwietnia uzupełniać witaminę D. Przypomnijcie o tym też rodzinie i znajomym. Dlaczego?
Niedobory witaminy D należą do najczęstszych na świecie. Szacuje się, że ten problem dotyczy około miliarda ludzi.
Witamina D jest zarówno składnikiem odżywczym jak i hormonem – może być pobierana z pokarmem lub syntetyzowana przez organizm pod wpływem padania na skórę promieni słonecznych o odpowiedniej długości fali.
Jednak w naszej szerokości geograficznej w okresie jesienno-zimowym produkcja skórna przestaje działać. Nie docierają do nas wtedy promienie słoneczne UVB (nie jest to kwestia ilości chmur, ale zmiany kąta padania światła). To promieniowanie jest dostępne przez cały rok na równiku i najbliższych mu szerokościach geograficznych, a do takich warunków jesteśmy ewolucyjnie przystosowani. W związku z tym w wielu krajach, w tym w Polsce, istnieją oficjalne zalecenia przyjmowania suplementów witaminy D w okresie jesienno-zimowym dla wszystkich, niezależnie od stosowanej diety.
Przeciętna (a także i nieprzeciętna) dieta jest w stanie pokrywać tylko ułamek naszego zapotrzebowania na witaminę D przy braku ekspozycji na promieniowanie UVB. Zapotrzebowanie na witaminę D poprzez źródła pokarmowe bylibyśmy w stanie pokryć tylko jedząc 300-500 g wybranych gatunków ryb dziennie (codziennie), a to już wiązałoby się z wysokim prawdopodobieństwem przekroczenia względnie bezpiecznych limitów spożycia zanieczyszczeń środowiskowych, które się w rybach kumulują (o odchudzeniu portfela nie wspominając). Pozostałe produkty powszechnie kojarzone jako dobre źródła witaminy D mają de facto niską jej zawartość: jedno żółtko – 20-50 IU, wątróbka (wołowa) – 88 IU w 100g i masło – 61 IU w 100g (czyli tylko 3 IU w łyżeczce). Stąd też zalecenia suplementacji dla wszystkich.
Od września do kwietnia zaleca się suplementację 600-1000 jednostek międzynarodowych (IU) dziennie dla dzieci i młodzieży (1-18 lat) i 800-2000 IU dla dorosłych.
Niemowlęta powinny otrzymywać witaminę D przez cały rok: 400 IU w pierwszej połowie pierwszego roku życia i 400-600 IU w drugiej (dokładna dawka zależy od jej zawartości w diecie – głównie od tego czy dziecko jest karmione piersią czy mlekiem modyfikowanym, które zawiera dodawaną witaminę D – a ustala ją indywidualnie pediatra lub dietetyk).
Całoroczną suplementację powinny stosować również osoby starsze (od 65. roku życia), ze względu na zmniejszoną wydajność syntezy skórnej, oraz wszyscy ci, którzy nie mają możliwości regularnego wystawiania się na słońce od maja do sierpnia w godzinach 10-15 (w tym okresie wystarczy średnio 15 minut dziennie przy odsłoniętych przedramionach i dolnej części nóg).
Zalecenia te są poparte twardymi dowodami o niezbędności witaminy D dla prawidłowego funkcjonowania układu kostnego. Wraz z postępem badań być może okaże się, że ma ona również korzystny wpływ na ryzyko niektórych chorób cywilizacyjnych.
Nie pozwólmy sobie na D-ficyt!
Źródło:
http://czasopisma.viamedica.pl/ep/article/view/35659

Moja pani doktor zaleca w sezonie zimowym 2000 jednostek

Przyprawa do cieciorki

Ciągle ktoś się mnie pyta o moją przyprawę do cieciorki. Pyta się, bo o niej piszę bez uszczegółowienia o co chodzi. Zatem teraz ją dokładniej przedstawię. Tu jest karteczka, którą wycięłam z opakowania kiedy przesypywałam zioła z papierowego opakowania do szklanego pojemniczka. Pod składem jest przykładowy przepis, z którego wszak nigdy nie skorzystałam. Co do zasady nie smażę.

TADAM

Oto ona

2015-11-23 19.37.23

Mając skład możemy sobie sami dowolnie kombinować z przyprawianiem. Chciałabym przypomnieć, że znakomicie smakuje cieciorka z przyprawą do złocistego kurczaka, palce lizać. Chyba nie muszę fotografować składu z opakowania, to jest prawie w każdym sklepie.

Weszłam na stronę importera http://www.tasteofindia.pl/ ale tej mieszanki nie znalazłam. Kupiłam ją w sklepie z ziołami i różnymi tzw „zdrowymi” rzeczami.

Tajemny temat rzeka

Temat rzeka. Temat mój ulubiony aczkolwiek niekoniecznie apetyczny i na pewno smutny. Bardzo proszę o przeczytanie z uwagą wszystkiego.

Cyt:

„Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), 80% wszystkich chorób wywołanych jest przez pasożyty.
Dotyczy to także chorób nowotworowych  – oto statystyki :

  • Rak żołądka – 55% przypadków było spowodowanych pasożytami
  • Organy kobiece – 81% przypadków
  • Wątroba – 82% przypadków
  • Płuca – 90% przypadków
  • Chłoniaki – 100% przypadków
  • Rak macicy – 100% przypadków”

Drugi cytat, końcowy:

Po przeczytaniu powyższego tekstu wnioski nasuwają się same ( mam nadzieję), ale szczególnie chciałbym podkreślić kilka spraw :

1/   Obsesyjne mycie rąk zwłaszcza przed posiłkami i zwłaszcza po zabawie z rówieśnikami i innymi zwierzętami !
2/   Walczymy ze zwyczajem ssania palców / wkładania rączek do buzi !
3/   W miarę możliwości picie jedynie filtrowanej i przegotowanej wody !
4/   Bardzo dokładnie myjemy owoce, a zwłaszcza warzywa ! Nie jemy przysłowiowych jabłuszek czy gruszeczek spod drzewka !
5/   W miarę regularna dezynfekcja urządzeń sanitarnych w domu !
6/   Unikamy: szpitali, przychodni, placów zabaw z tzw. kulkami czy piłeczkami, piaskownic, basenów zwłaszcza „podejrzanych”, jacuzzi, fontann, sadzawek czy kąpielisk, z których korzystają  ludzie i zwierzęta.
7/  Jeśli mamy problem z pamiętaniem o myciu rąk przed jedzeniem, to powinniśmy się witać tzw. żółwikiem, a klamki w miejscach publicznych otwierać łokciem
8/  Tępimy szczury, myszy,  muchy i inne robactwo w domu i obejściu!
9/  Prawidłowa dieta + probiotyki + suplementy.
Uwaga: stosowanie suplementów zwłaszcza witamin, magnezu, wapnia, żelaza i cynku może maskować objawy zakażenia a tym samym utrudniać rozpoznanie zakażenia pasożytami.
10/  Robale nie cierpią: babki lancetowatej , granatów, bazylii, mięty, czosnku, grapefruitów, oregano, lawendy, dyni (pestek i oleju), kocanki, macierzanki, szałwii, rumianku, tataraku, łopianu, tymianku, piołunu, wrotyczu, omanu, łupin czarnego orzecha, goździków, piołunu, tranu, oleju z wątroby rekina, niektórych ryb np. Soli. Zatem terapia może się opierać / można wspomagać/ kontynuować – poprzez podawanie ww. substancji w formie dodatków smakowych, mieszanek ziołowych, nalewek etc.”

Resztę poczytajcie pod linkiem: http://www.wellbiznes.com/

A jeszcze więcej tu: http://www.chimed.pl/

VII 03

Glista ludzka w miednicy o średnicy dna 22 cm

Soja i męskość

„Poza marihuaną chyba nie ma bardziej kontrowersyjnej rośliny. Nawet pszenica nie budzi takich emocji jak soja. Dokładnie chodzi o zawarte w niej izoflawony. Niepokój budzi fakt, że izoflawony sojowe (IS) przypominają swoją budową żeńskie hormony płciowe i dlatego bywają określane fitoestrogenami. Bardziej jednak poprawną nazwą jest określenie selektywne modulatory receptora estrogenowego. Ta nazwa lepiej oddaje rzeczwyistość, ponieważ IS, co prawda, oddziałują z receptorami dla estrogenów, ale nie ze wszystkimi tak samo, a odpowiedź komórki nie zawsze jest taka jak na estrogeny. Natomiast zawsze jest słabsza niż w przypadku estrogenów – od 100 do 1000 razy słabsza1.

Więc czy IS są groźne dla mężczyzn? Tak! Z całą pewnością tak i są na to dowody, ale doczytaj do końca, zanim wyrobisz sobie zdanie na temat miejsca soi w męskiej diecie.”

Reszta i interesujące wnioski są tu: http://www.damianparol.com/

Jeszcze dwa zdania: Dosi facit veneum! W przypadku IS dobrze sprawdza się zaproponowany przez ojca toksykologii Paracelsusa model hormezy. Zakłada on, że wszystko, jest trucizną i nic nie jest trucizną, to dawka czyni truciznę.”

O zdrowej długowieczności

Pod linkiem jest fragment książki o długowiecznych ludziach, o których opowiada film. To piękna książka. Czytajcie ją. Czytałam już o tym wielokrotnie a teraz okazało się, że ktoś zadał sobie trud zebrania informacji zusammen do kupy i opisania wszystkiego w książce

http://www.galaktyka.com.pl/product,,633,6.html

Mięso?!!!

Wg BBC:

Szacuje się, że 34.000 zgonów rocznie jest spowodowanych rakiem i może być efektem diety o wysokiej zawartości mięsa przetworzonego.
WHU (Światowa Organizacja Zdrowia) uważa, że istnieją dowody na to, iż 100 g czerwonego mięsa dziennie zwiększa ryzyko zachorowania na raka o 17%. Stwierdza również, że ​​te wyniki są istotne przy budowaniu i promowaniu zrównoważonej diety.

Przypomina mi się osobiście akcja medialna z udziałem lekarzy, udowadniająca amerykańskim konsumentom, że papierosy są zdrowe. Było tak kiedyś, serio.

Washington Post:

WHU ogłosiła 26 października, że spożywanie boczku, kiełbasy i innych przetworów mięsnych jest tak samo niebezpieczne (jeśli chodzi o ryzyko zachorowania na raka), jak palenie tytoniu.

Powyższe wnioski to efekt ponad 800 badań epidemiologicznych z USA, Europie, Japonii, Australii i innych krajach. Zakres badań obejmował wiele grup etnicznych i diet.  Raport opublikowano dzisiaj w czasopiśmie Lancet Oncology.

Rak jelita grubego (związany ze spożywaniem mięsa) jest drugą najbardziej śmiertelną postacią raka w USA, powodując prawie 50.000 zgonów rocznie. Przetworzone mięso zostało również powiązane z częstszym występowaniem raka żołądka. Czerwone mięso niesie wg badaczy mniejsze ryzyko, ale nadal jest „prawdopodobnie rakotwórcze dla ludzi” (nowotwór trzustki i prostaty).
Przetworzone mięso wylądowało w „grupie 1”, co oznacza, że ​​zajmuje równie wysoką pozycję wśród czynników kancerogennych, jak palenie tytoniu i bycie narażonym na działanie azbestu. Czerwone mięso znalazło się w grupie „2A” wraz z nieorganicznym ołowiem.

Oczywiście lobby mięsne przekonuje o zdrowotnych korzyściach płynących z jedzenia mięsa i przygotowuje się do odparcia „ataku”.

Źródło mięsnych nowości:

http://www.bbc.com/news/health-34615621?ocid=socialflow_facebook&ns_mchannel=social&ns_campaign=bbcnews&ns_source=facebook

http://www.washingtonpost.com/news/wonkblog/wp/2015/10/26/hot-dogs-bacon-and-other-processed-meats-cause-cancer-world-health-organization-declares/

A na koniec po zrobieniu wpisu wpadłam na artykuł w gazecie na ten temat. Wszystko jest ładnie tu opisane: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19090833,przetworzone-mieso-na-jednej-liscie-z-azbestem-who.html

Czerwone mięso czule pozdrawia

Drugie mięso, jeszcze słodsze, nie mogłam się oprzeć…

Nie jem mięsa.

Olej kokosowy prawie na wszystko

Znalazłam listę zastosowań. Ponieważ u mnie olej kokosowy jest zawsze i jeśli smażę, co mi się rzadko zdarza, to zawsze na oleju, więc mogę na tym w zasadzie kulinarnym blogu umieścić moją ukochaną substancję. To jest skrót artykułu, na dole link do źródła, gdzie można doczytać szczegóły. Wszystkich sposobów nie przetestowałam i nie mam stuprocentowej pewności, czy są skuteczne, ale robię z oleju kokosowego cudowne maseczki do twarzy i włosów, używam do demakijażu,  wszechstronnie w kuchni i zamiast kremów i balsamów do ciała.

Olej koksowy dla Twojej urody

  1. Zadbaj o skórki.
  2. Okaż trochę czułości swoim włosom – przygotuj domową maskę do włosów.

Dodatkowo: Możesz użyć samego oleju kokosowego, żeby zapobiec wysuszaniu się końcówek. Wystarczy wmasować trochę oleju w końcówki włosów, a następnie umyć je tak jak zwykle, aby zachować ich zdrowie, blask i nawilżenie.

  1. Przywróć blask skóry.
  2. Przygotuj domową maseczkę do twarzy..
  3. Odżyw usta.
  4. Usuń olejem makijaż.
  5. Przerzuć się na olej zamiast pianki do golenia.
  6. Wyczyść pędzle do makijażu.
  7. Zadbaj o zdrowie skóry głowy.
  8. Dla ukojenia oparzeń słonecznych.
  9. Pozbądź się nieprzyjemnego zapachu ciała.
  10. Usuń osad i kamień nazębny.
  11. Zmiękcz i odśwież skórę stóp.
  12. Zmyj resztki wosku.

Dom i Hobby

  1. Przywróć blask skórze lakierowanej.
  2. Pozbądź się przyklejonej gumy.
  3. Utrzymaj prysznic w idealnej czystości.
  4. Konserwuj drewniane sztućce i meble.
  5. Wyczyść metalowe przedmioty.
  6. Napraw skrzypiące zawiasy.
  7. Napraw zablokowany zamek błyskawiczny.
  8. Impregnuj skórę.
  9. Bezpiecznie rozpal ognisko.
  10. Utrzymaj silniki w dobrej kondycji.
  11. Zakonserwuj żeliwne naczynia.
  12. (nie ma, pomyli się się autorzy artykułu 🙂 )

Zwierzęta

  1. Pozbądź się kocich kłaków.
  2. Odżyw sierść twojego zwierzaka.
  3. Wprowadzenie odrobiny oleju kokosowego do diety twojego psa lub kota może wzmocnić jego zdrowie.
  4. Przynieś ulgę drapiącemu się zwierzakowi.

Dieta i gotowanie

  1. Dodaj do kawy lub herbaty.
  2. Zrób własne masło orzechowe.
  3. Zaszalej w kuchni, jeśli potrawa wymaga przyrządzenia w wysokich temperaturach.
  4. Przypraw sałatkę.
  5. Przyrządź własne batoniki musli.
  6. Posmaruj tosty!
  7. Zjedz łyżkę oleju kokosowego..
  8. Wzmocnij swój owocowy koktajl.
  9. Zmień zasady pieczenia – dodaj do ciasta olej kokosowy.
  10. Zrób popcorn. – Jesteśmy wielkimi fanami popcornu, szczególnie domowej roboty.
  11. Przerzuć się na nową polewę – Popcorn gotowy? Pora na polewę. Olej kokosowy jest świetnym substytutem masła.
  12. Natłuść naczynia kuchenne i formy. Użyj oleju kokosowego, aby natłuścić formy do pieczenia.

Zdrowie

  1. Pomaga zadbać o higienę jamy ustnej.
  2. Spożywanie oleju kokosowego pomaga wzmocnić układ odpornościowy.
  3. Zapobiega odparzeniom. – Olej kokosowy może nie tylko zapobiec odparzeniom skóry, ale również leczy te już powstałe.
  4. Pomaga na drapanie w gardle – uśmierz bolące gardło połykając odrobinę oleju kokosowego.
  5. Pomaga zadbać o intymne nawilżenie.
  6. Niektórzy uważają, że olej kokosowy jest w pełni naturalnym środkiem na wszy.
  7. Leczy opryszczkę
  8. Leczy ugryzienia.
  9. Kropla lub dwie oleju kokosowego w miejscu ugryzienia łagodzi swędzenie.
  10. Podwyższa poziom cholesterolu HDL.
  11. Korzystnie wpłynie na zdrowie twojego serca.
  12. Przyjmowanie oleju kokosowego pomoże ukoić żołądek. Dodanie oleju kokosowego do diety, choćby jednej łyżeczki dziennie, wspomaga leczenie wrzodów żołądka.
  13. Podczas karmienia piersią – olej kokosowy warto mieć pod ręką, aby zapobiec bolesnym podrażnieniom sutków w okresie karmienia piersią.

olejkokosowy

Źródło: http://lifehacking.pl/

Znowu dr. Dean Ornish na tapecie

Czyli o lekarzu, który odchudził Clintona. Wszystko wiemy, ale za dr Ornish’em powtarzamy ku pamięci (zresztą może ktoś nie wie?):
1. Jedz więcej dobrych węglowodanów i mniej złych węglowodanów
2. Unikaj złych tłuszczów
3. Nie tylko eliminuj, ale także włączaj
4. Pij więcej herbaty
5. Unikaj stresu
6. Polub medytację
7. Ćwicz regularnie

Rozwinięcie tematu tutaj:
http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/

DSC02904

Zwierzenia pewnego mężczyzny

Nie będę tego kopiować w całości, najpierw kawałek, a potem link do reszty.

„Otoczyłem się zespołem lekarzy, naukowców i dietetyków znacznie mądrzejszych ode mnie i zacząłem konsumować 40 łyżeczek cukru dziennie – właśnie takie ilości pochłania większość Australijczyków w wieku 19–30 lat (składają się na to soki owocowe, koncentraty i inne słodziki jak miód czy syrop klonowy).

Poszukiwałem czegoś, co przyciągnie uwagę widzów. Pomysł przyszedł mi do głowy podczas zakupów w osiedlowym supermarkecie, gdy po uważnym przeanalizowaniu kilku etykiet dowiedziałem się m.in., że porcja sosu barbecue, hoisin i słodkiego tajskiego sosu chilli zawiera więcej cukru niż porcja sosu czekoladowego. A gdyby tak te 40 łyżeczek cukru spożywać w postaci produktów, które ludzie uważają za zdrowe, zwykle nie mając pojęcia, ile zawierają cukru?

Wychodząc z tego założenia, ustaliłem zasady mojego eksperymentu. Postanowiłem przez 60 dni utrzymywać dokładnie ten sam poziom aktywności fizycznej i dostarczać organizmowi tyle samo kalorii, co do tej pory, nie jeść czekolady, lodów, ciastek i nie pić słodkich napojów gazowanych, a spożywać wyłącznie produkty uważane za zdrowe. Dzienną normę 40 łyżeczek cukru realizowałem w postaci „cukru ukrytego”, obecnego w produktach takich jak nisko-tłuszczowy jogurt naturalny, płatki śniadaniowe, batoniki muesli, soki, napoje dla sportowców i przyprawy.”

Do przeczytania całości zapraszam tu: http://m.onet.pl/styl-zycia/kobieta/zdrowie/profilaktyka,lk1j1z

O diecie z innej strony

Nie mam zdania. Nie chce robić z tego kolejnej ideologii, wieszczyć cudów, krzewić mitów i lansować nie wiadomo co. Ale kiedy lekarz coś mówi, bo tak dyktuje mu jego doświadczenie zawodowe, to przynajmniej posłuchać warto. Pomyślec warto i ustosunkować się warto. Zapraszam – pod tym linkiem jest artykulik i film.

Każdy nowotwór można wyleczyć w ciągu tygodni…

film