Odkrywszy nową przyprawę

Nowa przyprawa zabarwiła rozgniecione tofu i dała dziwny papkowaty produkt, którą to papką udekorowałam snopek rukoli i makaron orkiszowy wstążki. Pycha. Przyprawa składała się z suszonych pomidorów, czosnku, pieprzu, soli… Nieoczekiwane spotkanie w pobliskim sklepie poskutkowało smacznym kulinarnym eksperymentem.

 

Jeszcze jeden niekulinarny kawałek

Było o proszkach do prania, teraz o ekologicznych płynach do płukania – też ważne. I proste niesłychanie:

1.

  • Ocet pół szklanki,
  • Soda 1,5 łyżeczki,
  • 10 kropel ulubionego olejku eterycznego 

Ocet mieszamy z sodą i olejkiem eterycznym. Taka porcja wystarczy nam na jedno pranie.

2.

  • 10 kropel ulubionego olejku eteryczny z apteki,
  • Kwasek cytrynowy 2,5 dużej łyżki, 
  • 100 ml letniej wody 
Kwasek rozpuszczamy w letniej wodzie, dodajemy ulubiony olejek eteryczny (nie jest to konieczne) i mamy gotowy domowy ekopłyn do płukania tkanin.
3.
  • kilka filiżanek grubej soli morskiej
  • 20-30 kropli olejków eterycznych, w jednym zapachu lub wymieszanych
  • pół szklanki sody oczyszczonej
  • pojemnik z pokrywką

W pojemniku mieszamy wszystkie składniki. Szczelnie zamykamy pojemnik. Do płukania używamy 2-3 łyżek.

4.

  • 220 ml wody
  • 40 g kwasku cytrynowego
  • kilka kropel olejku z drzewa herbacianego
  • pojemnik z pokrywką

Wszystkie składniki mieszamy w pojemniku. Do płukania używamy 2-3 łyżek.

5.

  • 1,5 litra wody
  • 0,5 litra octu
  • 200 ml odżywki do włosów
  • duży pojemnik z zakrętką

Do pojemnika wkładamy odżywkę i wlewamy połowę ciepłej wody. Dzięki uzyciu odżywki intensywnie wygładzającej pranie po wyschnięciu ma mało i to niewielkich zgnieceń oraz bardzo łatwo się prasuje. Dodatkowym atutem tej odżywki jest to, że jest ona stosunkowo tania.  Zakręcamy butelkę i intensywnie wstrząsamy w celu rozpuszczenia odżywki. Uzupełniamy pozostałą częścią wody i ponownie wstrząsamy. Gdy odżywka jest rozpuszczona dodajemy octu.

Źródło:

Kokosowo

Tak, zaszalałam.W sklepie była kokosowa półka. Olej mam w domu zawsze. Kupuję przez net litrami.

Olej kokosowy to składnik constans mojego życia – do ciała, czasem na patelnię, do włosów. Cukier kokosowy to eksperyment, podobnie jak mąka. Mąki dzisiaj dodałam trochę do naleśników, słabiej się ciasto rozsmarowywało na patelni, ale wyszło fajnie, nie naleśnik – gruby placek właściwie. Cukier ma smak podobny nieco do melasy i budzi we mnie jak najbardziej pozytywne odczucia. Ma w sobie dużo dobrych różności w przeciwieństwie do cukru krystalicznego (witaminy i niski indeks glikemiczny). Jest mega słodki co go oczywiście jednocześnie dyskwalifikuje  i zanęca. Moje kubki smakowe w każdym razie są kontente. Wodę z kokosa wypiłam wczoraj będąc po treningu zapocona i ledwo życia, spoko, jak na placebo całkiem smaczne. Mleczko kokosowe czeka na jakąś rytualną uroczystą kawę. Na co dzień jej nie pijam. Jest mocno tłuste, nie wiem jak mi będzie, kiedy zrobię z niego zupkę mleczną. Może zresztą zrobię? Raz kozie śmierć.

kokosowe

 

 

 

Olej kokosowy prawie na wszystko

Znalazłam listę zastosowań. Ponieważ u mnie olej kokosowy jest zawsze i jeśli smażę, co mi się rzadko zdarza, to zawsze na oleju, więc mogę na tym w zasadzie kulinarnym blogu umieścić moją ukochaną substancję. To jest skrót artykułu, na dole link do źródła, gdzie można doczytać szczegóły. Wszystkich sposobów nie przetestowałam i nie mam stuprocentowej pewności, czy są skuteczne, ale robię z oleju kokosowego cudowne maseczki do twarzy i włosów, używam do demakijażu,  wszechstronnie w kuchni i zamiast kremów i balsamów do ciała.

Olej koksowy dla Twojej urody

  1. Zadbaj o skórki.
  2. Okaż trochę czułości swoim włosom – przygotuj domową maskę do włosów.

Dodatkowo: Możesz użyć samego oleju kokosowego, żeby zapobiec wysuszaniu się końcówek. Wystarczy wmasować trochę oleju w końcówki włosów, a następnie umyć je tak jak zwykle, aby zachować ich zdrowie, blask i nawilżenie.

  1. Przywróć blask skóry.
  2. Przygotuj domową maseczkę do twarzy..
  3. Odżyw usta.
  4. Usuń olejem makijaż.
  5. Przerzuć się na olej zamiast pianki do golenia.
  6. Wyczyść pędzle do makijażu.
  7. Zadbaj o zdrowie skóry głowy.
  8. Dla ukojenia oparzeń słonecznych.
  9. Pozbądź się nieprzyjemnego zapachu ciała.
  10. Usuń osad i kamień nazębny.
  11. Zmiękcz i odśwież skórę stóp.
  12. Zmyj resztki wosku.

Dom i Hobby

  1. Przywróć blask skórze lakierowanej.
  2. Pozbądź się przyklejonej gumy.
  3. Utrzymaj prysznic w idealnej czystości.
  4. Konserwuj drewniane sztućce i meble.
  5. Wyczyść metalowe przedmioty.
  6. Napraw skrzypiące zawiasy.
  7. Napraw zablokowany zamek błyskawiczny.
  8. Impregnuj skórę.
  9. Bezpiecznie rozpal ognisko.
  10. Utrzymaj silniki w dobrej kondycji.
  11. Zakonserwuj żeliwne naczynia.
  12. (nie ma, pomyli się się autorzy artykułu 🙂 )

Zwierzęta

  1. Pozbądź się kocich kłaków.
  2. Odżyw sierść twojego zwierzaka.
  3. Wprowadzenie odrobiny oleju kokosowego do diety twojego psa lub kota może wzmocnić jego zdrowie.
  4. Przynieś ulgę drapiącemu się zwierzakowi.

Dieta i gotowanie

  1. Dodaj do kawy lub herbaty.
  2. Zrób własne masło orzechowe.
  3. Zaszalej w kuchni, jeśli potrawa wymaga przyrządzenia w wysokich temperaturach.
  4. Przypraw sałatkę.
  5. Przyrządź własne batoniki musli.
  6. Posmaruj tosty!
  7. Zjedz łyżkę oleju kokosowego..
  8. Wzmocnij swój owocowy koktajl.
  9. Zmień zasady pieczenia – dodaj do ciasta olej kokosowy.
  10. Zrób popcorn. – Jesteśmy wielkimi fanami popcornu, szczególnie domowej roboty.
  11. Przerzuć się na nową polewę – Popcorn gotowy? Pora na polewę. Olej kokosowy jest świetnym substytutem masła.
  12. Natłuść naczynia kuchenne i formy. Użyj oleju kokosowego, aby natłuścić formy do pieczenia.

Zdrowie

  1. Pomaga zadbać o higienę jamy ustnej.
  2. Spożywanie oleju kokosowego pomaga wzmocnić układ odpornościowy.
  3. Zapobiega odparzeniom. – Olej kokosowy może nie tylko zapobiec odparzeniom skóry, ale również leczy te już powstałe.
  4. Pomaga na drapanie w gardle – uśmierz bolące gardło połykając odrobinę oleju kokosowego.
  5. Pomaga zadbać o intymne nawilżenie.
  6. Niektórzy uważają, że olej kokosowy jest w pełni naturalnym środkiem na wszy.
  7. Leczy opryszczkę
  8. Leczy ugryzienia.
  9. Kropla lub dwie oleju kokosowego w miejscu ugryzienia łagodzi swędzenie.
  10. Podwyższa poziom cholesterolu HDL.
  11. Korzystnie wpłynie na zdrowie twojego serca.
  12. Przyjmowanie oleju kokosowego pomoże ukoić żołądek. Dodanie oleju kokosowego do diety, choćby jednej łyżeczki dziennie, wspomaga leczenie wrzodów żołądka.
  13. Podczas karmienia piersią – olej kokosowy warto mieć pod ręką, aby zapobiec bolesnym podrażnieniom sutków w okresie karmienia piersią.

olejkokosowy

Źródło: http://lifehacking.pl/

Moje kosmetyki

Trzeci wywiad od góry z Anną Bieluń jest o chemii w kosmetykach i jedzeniu i o tym, jak czytać etykiety :mrgreen: Polecam. Tu się pewnie znajdą zainteresowane/zainteresowani.
http://www.rdc.pl/publikacja

Tu też, razem ze streszczeniem: http://www.rdc.pl/informacje/

Podobnie jak ta pani, również używam naturalnych olejów do ciała, najchętniej kokosowy, oliwę z oliwek plus oregano do higieny intymnej, używam też mango plus kakao nabyte w kooperatywie, albo mieszanki kokosowego, shea i ylang ylang. W zimie dodaję marchewkowego dla jego pięknego intensywnego gorącego koloru, który przenika do mojej skóry.

Mam głębokie przekonanie, że to czym smarujemy ciało powinno być również akceptowane przez nasz przewód pokarmowy – bo to wszystko jest wchłaniane, również szminki, pudry i tusze. Pudrów, fluidów, cieni i innych tego typu mazideł prawie nie używam. Złamałam się w kwestii konturówki do ust. Zresztą czasem mi się zdarza się popacykować np wczoraj, kiedy zaludnialiśmy w innymi radosnymi ludkami pewną hałaśliwą salę pełną tańca i muzyki. Moje nogi, ach. Kiedyś się na pewno wyśpię 😀 Ale warto było.

 

Żółtlica drobnokwiatowa

Rośnie wszędzie, uporczywie zagraca kwiatowe grządki i pochowane przed kosiarkami skrawki trawników. Znalazłam ją w dyskretnie ulokowanym na osiedlu zakątku, gdzie nie dociera jazgot samochodów ani buty dzieciaków. Zainspirowana niedawno wysłuchaną audycją radiową na temat jadalnych „chwastów” uzbierałam i właśnie znalazłam w internecie. Kocham internet.

Zaraz dorzucę do porannego szejka. Niby drobiazg, ale nikt tego nie nawoził, nie spryskiwał środkami owadobójczymi i nie kąpał w preparatach przeciwgrzybicznych. Cud, miód i malina.

Oto moje uzbierane przed chwilą ziółko.

DSC03215

I nieco informacji:

Żółtlica – w Polsce występują żółtlica drobnokwiatowa i owłosiona, a także mieszańce. Roślina ma niewielkie wymagania glebowe, dobrze rośnie w wilgotnym lesie oraz między płytami chodnika. Znana ogrodnikom i niesłusznie zwana “pospolitym chwastem”. Żółtlica to roślina jadalna (listki na sałatkę) i lecznicza (miazga z liści leczy skórę, napary wątrobę). informacje o leczniczym zastosowaniu:

Żółtlica – Galinsoga w ziołolecznictwie

Mało ogrodników i działkowców wie, iż żółtlica (niem. Knopfkraut), którą tak wyrywają ze swoich grządek to cenna roślina lecznicza. Rośnie na polach, pastwiskach, ugorach, nieużytkach, przychaciach, przy kompostach, na miedzach, zaniedbanych uprawach zbożowych. Jest pospolita. W Polsce mamy dwa gatunki żółtlicy: żółtlica owłosiona – Galinsoga ciliata (Raf. = Rafinesque-Schmaltz) S.F Blake i żółtlica drobnokwiatowa – Galinsoga parviflora Cavanilles. Rodzaj Galinsoga należy do rodziny złożonych – Compositae (=Asteraceae).

Surowcem jest ziele żółtlicy – Herba Galinsogae, zbierane w okresie kwitnienia i suszone w ciemnym miejscu. Ze świeżego ziela można sporządzić maść na maśle kozim (przez ucieranie) skuteczną w leczeniu trudno gojących się ran, owrzodzeń, oparzeń, wyprysków, suchego zapalenia skóry. Przed utarciem ziele najlepiej skropić alkoholem i gliceryną. Ponadto ze świeżego umytego ziela żółtlicy warto sporządzić macerat, ziołomiód, sok i intrakt.

Żółtlica nie była w Polsce nigdy lekiem oficjalnym. Miała tylko znaczenie w medycynie ludowej i była mało popularnym ziołem. Używana głownie była do leczenia ran, wyprysków, zmian troficznych skóry i jako środek wzmacniający oraz odżywczy. Formy użycia ziela były proste: wyduszony sok, a raczej macerat, pogniecone ziele, maść ze świeżego ziela. Doskonałe do leczenia ran, atopowego zapalenia skóry, łuszczycy, eczema, oparzeń, owrzodzeń jest utarte świeże ziele z olejem lnianym i tranem pół na pół.

Ziele żółtlicy utarte z olejem lnianym lub oliwką z oliwek (zieloną i mętną) świetnie działa żółciopędnie i żółciotwórczo, pobudza wydalanie złogów żółciowych, pobudza procesy detoksykacji i oczyszczania jelit, reguluje wypróżnienia. Taka papkę z ziela żółtlicy i oleju zażywać po 3 łyżki na czczo rano i popołudniu, w tym czasie przyjmować jedynie wody zdrojowe (np. Zuber) i stosować głodówkę przez 2-3 dni. Dobra metoda na oczyszczenie organizmu z ksenobiotyków, szkodliwych metabolitów. Korzystnie działa przy przewlekłych chorobach skóry i “zastojach metabolicznych”.

Intrakt z ziela żółtlicy to dobry środek wzmacniający i odtruwający. Stosować 1 raz dziennie po 1 kieliszeczku. Można również zrobić wyciąg na winie: 1 część ziela wytrawiać 3 częściami czerwonego wina wytrawnego mocnego. Po 14 dniach przefiltrować i zażywać po 1 kieliszku dziennie na poprawę krążenia wieńcowego, jako immunostymulator, dla wzmocnienia fizycznego i jako środek przeciwmiażdżycowy oraz dla regulacji metabolizmu.

Zmielone ziele żółtlicy (świeże) mieszać z wódką i miodem w proporcji 1 łyżeczka żółtlicy na 1 łyżkę miodu spadziowego i 1 łyżeczkę wódki. Stosować jako środek wzmacniający i odżywczy przy niewydolności krążenia i miażdżycy, rekonwalescencji, przeziębieniu i chorobach zakaźnych. Korzystnie działa przy kaszlu.

Ziele żółtlicy jest źródłem witaminy C, potasu, żelaza, krzemu, kwasu kawowego i chlorogenowego, bioflawonoidów, przeciwzakrzepowych kumarynowców i poliacetylenów. Zawiera laktony. Działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie, przeciwalergicznie, detoksykująco, ochronnie na miąższ wątroby (hepatoprotekcyjnie) i pobudza regenerację tkanek. Wywiera wpływ immunostymulujący i przeciwwysiękowy. Reguluje przemianę materii.

Wyciągi z żółtlicy zastosowane na skórę działają przeciwzapalnie i przeciwdrobnoustrojowo. Pobudzają naskórnikowanie i ziarninowanie. Aktywują procesy odnowy i odtruwania skóry. Wzmacniają włosy (odżywcze i przeciwzapalne na cebulki włosowe). Podnoszą wilgotność i elastyczność skóry. Wyciąg z żółtlicy w formie śmietanki, toniku, kremu, oleju można stosować do pielęgnowania cery suchej, naczyńkowej, rumieniowej, zaskórnikowej, z przebarwieniami i wysiękami, łuszczycowej i alergicznej.

Napar z suchego ziela można pić jako środek wzmacniający i metaboliczny bez ryzyka przedawkowania. Może być alternatywą dla herbaty, lecz jest pozbawiony działania pobudzającego ośrodkowy układ nerwowy. Napar polecam stosować na okłady na oczy przy “cieniach i workach” pod oczami oraz przy stanach zapalnych i zakażeniach bakteryjnych spojówek oraz powiek.

Młode pędy lub same listki można spożywać w formie sałatek z oliwą oraz przyrządzać po zmieleniu jak szpinak. Działają odżywczo i odtruwająco.

Żółtlica korzystnie działa na wątrobę przy wirusowym zapaleniu oraz po zatruciach (pobudza regenerację hepatocytów).

Źródło: http://rozanski.li

Zrobiłam sobie szejka, najprawdopodobniej uzbieram jeszcze trochę i sobie zamrożę na wypadek niespodziewanych gości czy czegoś w tym stylu, można ja skatować a’la szpinak.

Szejk z sercem i od serca

Szejk z sercem i od serca

Teraz coś na popsucie humoru

Właściwie nie jestem pewna czy warto się schizować, ale wiedza jest ważna. Im więcej wiemy, tym lepszych wyborów dokonujemy. Niby wszystko to są rzeczy wiadome, ale powtórzyć czasem nie zaszkodzi.

Ciekawostka. Z filmu dowiedziałam się, że najbardziej zanieczyszczone pestycydami rośliny które jemy, to (prawdziwie parszywa dwunastka):
1. jabłko (och, moje ulubione 😦 )
2. truskawki
3. winogrona
4. seler naciowy
5. brzoskwinie
6. szpinak
7. słodka papryka
8. nektarynki
9. ogórki
10. ziemniaki
11. sałata
12. jagody

Najmniej zanieczyszczanymi roślinami są:
1. słodka kukurydza (nie GMO oczywiście)
2. cebula
3. ananas
4. awokado
5. kapusta
6. groszek
7. szparagi
8. mango
9. bakłażan
10. kiwi
11. melon
12. słodkie ziemniaki (pataty)
13. grapefruit
14. arbuz
15. grzyby
Poza tym strasznie dużo jest tu ciekawych informacji. Wynika z tego wszystkiego, że neoliberalna pogoń za zyskiem nie jest najlepszym pomysłem na organizację naszego życia.

Rzecz o ziemniakach

Przy okazji poszukiwania ratunku z problemem, który usadowił się na moim ramieniu (stłuczony a potem zamarznięty bark, z którego powodu cierpiałam bardzo silne uporczywie się utrzymujące skurcze w mięśniach ramienia), oto KRÓL ZIEMNIAK w całej swojej okazałości. Bo musicie wiedzieć, że zrobiłam sobie okład z gorącej pulpki z ugotowanych ziemniaków i zamierzam dzisiaj jeszcze ten proceder powtórzyć, bo naprawdę skutki są rewelacyjne. Więcej o zastosowaniu ziemniaku tu:

  • Kompresy z surowych utartych ziemniaków goją nawet bardzo zastarzałe rany.
  • Stosuje się je do usuwania skutków odmrożeń. Odmrożone nogi lub ręce korzystnie jest wymoczyć w wywarze z ziemniaków. Można także przykładać surowe utarte ziemniaki.
  • Startą papką z surowych ziemniaków leczy się sińce, liszaje, i wykwity skórne, a także uczuleniowe.
  • Na zastrzały i egzemy. Zastrzał usuwano, trzymając palec w gorącej wodzie, w której gotowały się kartofle. Kąpiele w wywarze z ziemniaków zalecano przy egzemach. Przy tej dolegliwości korzystne jest również przykładać plasterki z surowych ziemniaków.
  • Upiększanie rąk. Ziemniaki są bardzo tanim kosmetykiem upiększającym ręce. Kartofle ugotować w łupinach, obrać, utrzeć oraz zmieszać z mlekiem. Papkę rozsmarowywać na dłoniach i pozostawić na pewien czas.
  • Ksiądz Kneipp, zalecał stosowanie papki z ugotowanych ziemniaków, ręcznie miażdżonych i umieszczonych w płóciennym woreczku jako okładów do uśmierzania różnych bólów:
  •   Skurczy w przewodzie pokarmowym,
  •   Nieżytach przewodu pokarmowego
  •   Przy zwichnięciach.
  •   Zapaleniach stawów
  •   Przy ischiasie
  •   Lumbago
  •   Artretyzmie
  •   Czyrakach
  •   Zapaleniach skórnych
  •   Zesztywniającym zapaleniu stawów międzykręgowych
  •   Katarze górnych dróg oddechowych.           
  •   Na bóle uszu – zaleca się ugotowane rozgniecione w woreczku       ziemniaki gorące przykładać do ucha. Trzymać do oziębnięcia, co najmniej około 10 minut. Kurację powtarzać codziennie, najlepiej wieczorem przed spaniem, przez 7 – 9 dni. Czynnikiem leczącym w tym przypadku jest skrobia oraz oczywiście ciepło.
  •    Oparzenia – utarte świeże ziemniaki przykładać na miejsca chore. Ten prosty środek błyskawicznie łagodzi ból i zapobiega zniszczeniu skóry oraz powstawaniu tzw. „bąbli”. Czynność tą należy wykonać jak najszybciej, zaraz po oparzeniu i często zmieniać. Okłady surowej papki ziemniaczanej są najbardziej skuteczne, gdy poparzymy się wodą, dotkniemy czegoś gorącego. Krochmal zawarty w ziemniakach dodatkowo chroni skórę przed podrażnieniami.
  • Na bóle głowy – przykładać surowe pokrojone bulwy do skroni i czoła.
  • Uporczywe swędzenie ciała, wysypki i podrażnienia skóry usunąć można kąpielami z dodatkiem krochmalu.
  • Łuszczycę można leczyć kąpielami z dodatkiem krochmalu oraz naparu kwiatu bzu czarnego, bukwicy, korzenia łopianu i mięty. Należy „pluskać” się w takiej śliskiej wodzie około 30 minut 2 – 3 razy w tygodniu przez kilka miesięcy. Nie dodawać żadnych środków myjących. (Kąpiel z krochmalu – ½ kg mąki ziemniaczanej rozprowadzić w zimnej wodzie i dodać do gorącej wody w wannie).
  • Zaćma – Edgar Cayce, zalecał przy katarakcie przykładać na zamknięte oczy papkę z surowych utartych ziemniaków. Przygotować okład na noc. Przymocować np. bandażem. Po zdjęciu okładu należy przemyć oczy jakimś słabym roztworem antyseptycznym.
  • Przy zapaleniu powiek, także zaczerwienieniu, np. od spawania, zmęczenia, przykładać kompresy z rozdrobnionych na tarce ziemniaczanej albo tylko plaster ziemniaka. Przy wrzodach zewnętrznych można przykładać okłady z liści olszyny, zmieszanych z papką z surowych kartofli. Można robić inhalacje  10 – 15 minutowe nad gotowanymi w łupinach ziemniakami w niewielkiej ilości wody.
  • Hemoroidy krwawiące i bolące leczą czopki wystrugane z surowego ziemniaka.
  • Sok z surowych ziemniaków posiada niezastąpione właściwości lecznicze. Już ½ szklanki soku wypijane systematycznie przez kilka dni leczy stany zapalne śluzówki żołądka. Do soku z surowych ziemniaków można dodać trochę miodu, soku z marchwi lub cytryny.
  • Usuwa nadkwaśność, bóle i pieczenie.
  • Wrzodowcy cierpiący na owrzodzenie żołądka i dwunastnicy powinni kurację stosować dłużej i w zwiększonych porcjach od 2 do 3 szklanek dziennie przez jeden miesiąc.
  • Sok z surowych ziemniaków ma właściwości przeciwzapalne. Można, więc nim płukać jamę ustną i gardło.
  • Cierpiącym na kamicę nerkową na pierwszym miejscu zaleca się pić wywar z obierzyn ziemniaka. Ma on zdolność kruszenia i rozpuszczania kamieni nerkowych zwłaszcza kamienie, które składają się z szczawianu wapnia nierozpuszczalnego wodzie. ( Wiadomo, że woda kartoflana rozpuszcza osad wapienny np. w czajniku).W zależności od potrzeb pije się go w ilości od 2 – 3 szklanek dziennie. Kuracja trwa 3 tygodnie. Potem zrobić przerwę i powtórzyć. Ziemniaki należy najpierw starannie wymyć, grubo obrać. Obierki ugotować do miękkości. Odwar zlać i wypić w 3 – 4 porcjach w ciągu dnia przed jedzeniem. Jednorazowa porcja to np. 1 szklanka. ( Nie podgrzewać!).W trakcie kuracji ograniczyć jedzenie mięsa.
  • Zapalenie nerek z podwyższoną ilością mocznika i kreatyniny, leczy kilkudniowa dieta ziemniaczana. Po 5 – dniowej diecie kartoflanej, polegającej na jedzeniu np. piure, zupy kartoflanej, ziemniaków pieczonych, klusek śląskich czy placków kartoflanych – obniżają się wartości mocznika i kreatyniny. Chory czuje się lepiej.( Pić dużo wody mineralnej niegazowanej).
  • Dieta kartoflana korzystna jest zarówno w kamicy nerkowej jak i żółciowej.
  • Przy cukrzycy, spożywanie 1 – 1 ½  kg ziemniaków powoduje ustępowanie objawów chorobowych jak cukromocz, wielomocz, nadmierne pragnienie. Poprawia się ogólny stan zdrowia. Przyczynia się do tego duża zawartość potasu, magnezu i kwasów organicznych, które regulują równowagę kwasowo – zasadową krwi.
  • Chorym na alergię oraz astmę można zalecićdietę ziemniaczaną. Polega ona na spożywaniu przez 3 – 6 dni ziemniaków plus woda mineralna do picia (około 2-3 litrów). Znakomicie „odczula” organizm. Pozwala na pozbycie się nadmiaru alergenów. Polecana jest alergikom i astmatykom, zwłaszcza wtedy, kiedy            objawy astmy, czy alergii stają się zbyt dokuczliwe np. w okresie pylenia traw.
  • Zapalenie płuc można leczyć lewatywą – Z trzech ziemniaków wyciąć oczka, nie obierać, pokroić w kostkę, dodać 2 łyżki siemienia lnianego, 1 główkę czosnku, 5 szklanek wody. Gotować 20 minut ( Nie dodawać soli). Z odwaru zrobić pacjentowi lewatywę 1 raz dziennie przez kilka dni.

Kuracja ziemniaczana może być podstawą diety wyszczuplającej, która pozwoli stracić dziennie nawet około ½ kg (Ziemniaki tuczą, ale wtedy, gdy jemy je z sosami, lub smażymy na tłuszczu).

Ziemniaki leczą zaparcia i niestrawność. Likwidują obrzęki spowodowane otyłością.

      W medycynie ludowej stosowano dietę polegającą na jedzeniu surowego ziemniaka ze skórką. Jedząc 1 – 2 ziemniaków codziennie przez jeden miesiąc, zaczną:

  • Odrastać włosy,
  •  Ustąpi próchnica kości zębów.
  • Poprawi się praca jelit.
  • Ziemniak bogaty w błonnik pomaga w trawieniu, pobudzając ruch robaczkowy jelit.
  • Zapobiega zaparciom.
  • Jest moczopędny.
  • Działa przeciw nowotworowo.
  • Uspakajająco na organizm – na układ krwionośny, wydzielniczy, trawienny

Źródło: http://www.krystynanosal.pl/?art=19

Chociaż jeść surowych jakoś  nie mam ochoty, wpojono mi silny lęk przed dolegliwościami występującymi po spożyciu surowego ziemniaka. Podobno dobrze działał jako dowód do choroby i zwolnienia ze szkoły w czasach, kiedy byłam dzieckiem i nie najlepiej to się kończyło dla co-poniektórych  😛

Wysoką wartość odżywczą ziemniaki zawdzięczają białkom i węglowodanom. Co ciekawe, spośród wszystkich białek roślinnych, to właśnie białko znajdujące się w bulwach ziemniaków jest jednym z najwartościowszych – ma jedne z najwyższych wskaźników wartości biologicznych. Ziemniaki to również bogate źródło witamin: B1, B2, B6, PP oraz witaminy C – 300 gram ziemniaków pokrywa 40% dziennego zapotrzebowania organizmu na witaminę C!

Wartości odżywcze w 100g surowych ziemniaków:

Źródło: http://www.aviko.pl/175_298.htm

Jakie składniki odżywcze zawierają ziemniaki i jak je przyrządzać

Wbrew powszechnej opinii ziemniaki nie są bezwartościowym dodatkiem do kotletów, którym można łatwo zapełnić żołądek. Ziemniaki nie są bardzo kaloryczne, a poza tym zawierają skrobię, witaminę C, potas, wapń. Najważniejsze jest to, jak przyrządzamy kartofle i z czym je podajemy.
A A A

Wbrew temu, co się powszechnie sądzi, kartofle nie są bardzo tuczące – 100 g (dwie bulwy średniej wielkości) zawiera 60–70 kcal, czyli mniej niż banany czy fasolka szparagowa. Znacznie bardziej kaloryczne jest to, z czym jadamy ziemniaki. Często obok nich na naszym talerzu pojawia się panierowany w bułce kotlet schabowy lub tłusty, zaprawiany mąką sos. Właśnie te dodatki popsuły ziemniakowi reputację – a nie jest on ani bardzo kaloryczny, ani ciężkostrawny.

Cenne składniki ziemniaków

Bulwy ziemniaka są cennym źródłem skrobi. To węglowodan złożony, który w organizmie człowieka powoli i równomiernie rozkłada się na glukozę, czyli paliwo potrzebne do pracy wszystkich jego komórek. Dzięki temu mamy zapewnione źródło energii i przez długi czas czujemy się syci.
Ziemniaki zawierają też sporo witaminy C – ok. 16 mg w 100 g (dzienne zapotrzebowanie dorosłego człowieka to 75 mg). Najwięcej jest jej w bulwach tuż po wykopkach. Ale im dłużej są przechowywane, tym większe straty tej cennej dla zdrowia substancji. Stare ziemniaki jedzone wczesną wiosną nie mają pod tym względem prawie żadnej wartości.
W skład kartofli wchodzą też witaminy A, E, B1 (tiamina), B2 (ryboflawina), B3 (niacyna) i B6 (pirydoksyna). Ze składników mineralnych w ziemniakach obecne są spore ilości obniżającego ciśnienie krwi potasu, wzmacniający kości wapń oraz działający korzystnie na układ nerwowy magnez, a także fosfor, żelazo, cynk, miedź i mangan. Ziemniaki są też źródłem cennego białka roślinnego.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/jakie-skladniki-odzywcze-zawieraja-ziemniaki-i-jak-je-przyrzadzac_33646.html

Bulwy ziemniaka są cennym źródłem skrobi. To węglowodan złożony, który w organizmie człowieka powoli i równomiernie rozkłada się na glukozę, czyli paliwo potrzebne do pracy wszystkich jego komórek. Dzięki temu mamy zapewnione źródło energii i przez długi czas czujemy się syci.
Ziemniaki zawierają też sporo witaminy C – ok. 16 mg w 100 g (dzienne zapotrzebowanie dorosłego człowieka to 75 mg). Najwięcej jest jej w bulwach tuż po wykopkach. Ale im dłużej są przechowywane, tym większe straty tej cennej dla zdrowia substancji. Stare ziemniaki jedzone wczesną wiosną nie mają pod tym względem prawie żadnej wartości.
W skład kartofli wchodzą też witaminy A, E, B1 (tiamina), B2 (ryboflawina), B3 (niacyna) i B6 (pirydoksyna). Ze składników mineralnych w ziemniakach obecne są spore ilości obniżającego ciśnienie krwi potasu, wzmacniający kości wapń oraz działający korzystnie na układ nerwowy magnez, a także fosfor, żelazo, cynk, miedź i mangan. Ziemniaki są też źródłem cennego białka

Żyworódka

Moja żyworódka przybrała kształt pozawijanego w pętelki węża, za duża urosła, ledwo się trzymała w doniczce opierając się o szybę i zachęcająco powypuszczała korzonki u nasady liści. A liście ma… wielkie, grube, soczyste. Podzieliłam je na cztery mniejsze i rozsadziłam. Będzie cała hodowla na parapecie.

DSC02817

Zostało mi sporo listków luzem. Część po prostu zjem w szejkach, a z reszty wycisnę sok moją mini wyciskarką. Sok można pomieszać nieco ze spirytusem i zostawić sobie na przyszłość. Te liście wyglądają niesamowicie.

DSC02814
Zastosowanie żyworódki:

  • angina, katar
  • zapalenie spojówek 
  • trudno gojące się rany
  • kurzajki, grzybice 
  • stany zapalne, stłuczenia
  • odleżyny, wrzody
  • swędzenie skóry
  • stabilizuje poziom cukru 
  • na zmęczone stopy
  • przykry zapach stóp
  • zgaga, przykry 
  • zapach z ust (mimo zadbanych zębów)
  • bóle głowy, bóle reumatyczne 
  • egzemy, obrzęki 
  • trądzik, liszaje
  • oparzenia, ukąszenia 
  • paradontoza, nadwrażliwe dziąsła

Ogólne zasady stosowania wewnętrznego

Liście Żyworódki Pierzastej najlepiej jeść bezpośrednio po zerwaniu. Mają lekko kwaśny smak przypominający szczaw. Profilaktycznie wystarczy zjadać jednego liścia np. rano na czczo lub między posiłkami. Ponieważ Żyworódka ma miejscowe działanie przeciwbólowe i ściągające, występuje zjawisko chwilowego odrętwienia jamy ustnej. Stan ten mija bez najmniejszej szkody po ok. 20-30 minutach. Dodatkowe korzyści to dezynfekcja jamy ustnej i gardła, przeciwdziałanie i leczenie próchnicy i paradantozy oraz możliwość znieczulenia np. bolącego zęba czy wewnętrznych oparzeń. Można mieszać wyciśnięty sok z miodem i wodą albo z samą wodą (polecane osobą chcącym uniknąć kwaśnego smaku i uczucia odrętwienia w ustach). Osoby wymagające szybkiego wzmocnienia i leczenia powinny zjadać dziennie 2-3 liście lub wypijać równowartość soku. Wyciśnięty w sterylnych warunkach sok używamy jako krople do uszu, oczu, oraz dopochwowo w leczeniu stanów zapalnych, nadżerek.

Tu jest sporo o metodach wykorzystania i o roślince:
http://www.kuzdrowiu.pl
http://zyworodka.npx.pl
http://www.wielkiezarcie.com

Oregano

Nie
Nie będzie o klasycznej przyprawie kuchennej – o suszonym oregano, a o olejku eterycznym. Bardzo często sprzedają go obficie zmieszanego z oliwą z oliwek. Nie, to nie o to chodzi. Zmieszać to my sobie sami umiemy, z czym chcemy. Chodzi nam o czysty olejek eteryczny z oregano czyli  z lebiodki pospolitej.

Teraz będą bardzo ważne treści! Bo olejek z oregano to jest absolutny hicior i powinien być w każdym domu tak, jak powinna być woda utleniona i plasterek.

„Lebiodka pospolita zawiera ok. 0,5% olejku eterycznego. Otrzymuje się go destylując parą wodną ziele z kwiatami. Olejek eteryczny z oregano jest jednym z najsilniejszych naturalnych środków zwalczającym chorobotwórcze wirusy, bakterie, grzyby i pasożyty. Jedna z anegdot dotycząca siły tego olejku mówi, że drożdże, które testowano w trakcie prób z bombą atomową przetrzymały bez szwanku wybuch jądrowy ale nie były w stanie przeżyć w zetknięciu z olejkiem z oregano. Jest wyśmienitym olejkiem przy chorobach zakaźnych, niezależnie od ich lokalizacji.

Olejek z oregano jest bardziej aktywny wobec szkodliwych patogenów niż wyciągi z czosnku i jeżówki purpurowej. Jest znakomitym środkiem antyseptycznym i bakteriobójczym. Posiada właściwości przeciwbólowe, przeciwreumatyczne, antyseptyczne, przeciwskurczowe, antytoksyczne, przeciwwirusowe, bakteriobójcze, grzybobójcze, pasożytobójcze, wiatropędne, żółciopędne, napotne, moczopędne, wykrztuśne, tonizujące, stymulujące.”

„Kiedy można doustnie stosować olej z oregano?

W przypadku przeziębień oraz grypy, schorzeń zatok przynosowych i przekrwienia płuc, bólu gardła, zapalenia oskrzeli, zapalenia płuc, w celu pobudzenia układu odpornościowego, zapalenia dziąseł i bólu zębów, problemów z trawieniem (rozstrój żołądka, kłopoty z trawieniem, wzdęcia, biegunka), przeciwko pasożytom układu trawiennego, w celu obniżenia poziomu LDL („złego cholesterolu”), w celu zniwelowania nieświeżego oddechu, wywołanego przez bakterie.

Kiedy należy stosować zewnętrznie olej z oregano?

W przypadku grzybicy stóp i paznokci, kandydozy, bólów wywołanych przeziębieniem, bólów spowodowanych owrzodzeniami, półpaśca, egzemy, przeciwko łupieżowi i ropnemu trądzikowi, przeciwko swędzeniu skóry i wysypce. W celu zmniejszenia bólów stawów i przeciwzapalnie, na ugryzienia owadów i zadrapania, opuchliznę, zakażenia ucha (zewnętrzne).

Stosowanie:
zewnętrznie: 10-20 kropli dziennie wcierać w skórę;
wewnętrznie: 3-5 razy dziennie po 5 kropli dodać do mleka, soku.

Uwaga: unikać kontaktu z oczami i okolicami intymnymi!”

Źródła:

zielonyklub.pl

planetazdrowie.pl

pl.wikipedia.org

Ćwiczenia są dla zdrowia

Pewnie się dziwicie, że na tradycyjnie kulinarno – zdrowotnym blogu umieszczam taki film. Można się po nim nabawić kompleksów. Ale uwaga, kompleksy dopadają tylko zakompleksionych, inni patrzą, oblizują się, podziwiają i też tak chcą. Chciałabym tak. To jest boskie i dla zdrowia. To jest mój cel. To, kalistenika albo taniec na rurze. Co ja poradzę, że tak mam. Zawsze marzyłam o tym, aby byc sprawną fizycznie i zawsze byłam zdechła niczym uduszona płotka. Nic to, że teraz siedzę w moim wypełnionym poduchami leżaku jak foka i piszę. Jak dotąd udało mi się potraktowałać moje sadło znikaczem, w przyszłości będę zwinna jak wąż, silna  jak bawół, odporna jak nosorożec i lekka jak jaskółka.

Poniżej kalistenika:

Z kalisteniką poszłoby mi łatwiej z racji mniejszych wymagań technicznych no i z racji nieczynnych podeszew. Gdzie ja tu znajdę tak fajny teren od ćwiczeń. Ale już umieszczenie drabinki na ścianie i maty na podłodze nie nastręcza specjalnych trudności. Drabinka zresztą czeka na mnie 15 km stąd, tylko muszę się umówić na zamontowanie jej.

Tu jest wywiad z weganinem trenującym kalistenikę: http://veganworkout.org.pl/sluchaj-swojego-ciala/

Ok, to teraz idę do moich dwudziestu porannych damskich pompek i innych wymachów 😉

Surówka z dyni i roszponki

Surówka ta była ewidentnie efektem małego przegladu lodówki, tzw resztkowa. Resztka brązowego ryżu ugotowanego poprzedniego dnia razem z czerwoną soją, resztka roszponki, mojej Królowej Ukochanej, i resztka dyni startej na tarce. Do tego sok z cytryny albo ocet winny, sól, pieprz, przyprawy wg uznania, byłam tym razem delikatna i nie zaimbirowałam nadmiernie.

Surówka ta była ewidentnie efektem małego przeglądu lodówki, tzw resztkowa. Resztka brązowego ryżu ugotowanego poprzedniego dnia razem z czerwoną soczewicą, resztka Roszponki, Mojej Królowej Ukochanej, i resztka surowej dyni startej na tarce. Do tego sok z cytryny albo ocet winny, sól, pieprz, przyprawy wg uznania, byłam tym razem delikatna, niezaczosnkowałam i nie zaimbirowałam nadmiernie.

Mistyka i kreacja w pasztecie

Pasztet Maliny

Pasztet Natchniony Maliny Wegańskiej

Ten oto pasztet przypomina nam o wieczności i stworzeniu świata. Malina Wegańska – weganka, aktywistka, kuchenna kreacjonistka najwyraźniej była natchniona i miała przypływ mistycznych mocy przy jego produkcji. Kreacja pełną gębą.

Poza tym należy wspomnieć, że pasztet składał się jak zwykle z papki pozostałej po produkcji mleka sojowego, warzyw które plątały się akurat po kuchni i dużej ilości przypraw w stylu pasztet szlachecki. Kiedy zabraknie gotowca można wykombinować skład własnoręcznie tak jak jest opisany na opakowaniu.

Jak widać z fotografii była tam papryka, cukinia, cebula, pieczarki – nie tylko na zewnątrz, ale i w środku 🙂 Poza tym standardowo coś z włoszczyzny, zwłaszcza marchewka.

Żywa reklama, czyli ja też tak chcę

Zbliżam się powoli, włos mój sięga do obojczyka i nie jest jeszcze tak totalnie siwy, ale Mimi chyba sobie wyrównała kolor jakimś „odplamiaczem”. Szczupła jestem, ino kuśtykam, ale wszystko przede mną! Fragmenty artykułu na zanętę:

Kim jest Mimi Kirk?

„(…) Miki Kirk zajęła pierwsze miejsce w głosowaniu na „Najseksowniejszą wegetariankę po 50-tce” zorganizowanym przez organizację PETA. Zgadnijcie ile lat ma ta Pani? To, że przekroczyła pięćdziesiątkę to już wiemy 🙂
(…)
Mimi Kirk pozbyła się opływającego jej sylwetkę tłuszczu, a tym samym bezwzględnie przedłużyła sobie życie. Zaczęła od oczyszczenia organizmu, zmieniła sposób odżywiania się, pożegnała siedzący tryb życia. Jest w tej chwili nie tylko piękniejsza, ale i dużo dużo zdrowsza i szczęśliwsza. Nareszcie czuje, że żyje – pełną piersią i do końca. W wieku 73 lat żyje pełnią życia jaką niejeden dwudziestolatek mógłby jej pozazdrościć i odkrywa codziennie radość z przeżytej każdej chwili. Odkryła radość jaką daje utrzymywanie ciała w ruchu i karmienie go odżywczymi, żywymi pokarmami.
(…)
Inspirująca historia Mimi Kirk pięknie pokazuje, że warto walczyć o swoje zdrowie w każdym wieku. Długowieczność i szczęśliwe życie jest w zasięgu ręki każdego człowieka. Wystarczy tylko chcieć zmienić tryb życia i swoją mentalność.
Nie wszyscy są na to gotowi. A to nie przychodzi ot, tak sobie. Naturze musimy pomóc. Najpierw poznać jej prawa, pochylić się przed nimi z szacunkiem. Dopiero wtedy można oczekiwać od niej czegoś w zamian, najpiękniejszego daru jakim jest długowieczność, zdrowie, energia, młodość.”
Do artykułu zapraszam tu: http://120lat.blogspot.com/2012/05/kim-jest-mimi-kirk.html

Do dzieła koleżanki i koledzy! 🙂

Kosmetyki

Witajcie. Te wieści o produkcji kosmetyków każdy powinien wiedzieć. Sama używam tylko i wyłącznie olejów tłoczonych na zimno, oczywiście z pierwszego tłoczenia. Może być też oliwa z oliwek. U mnie to działa, jestem zadowolona. Czasem się skropię perfumami, czasem nie. Używam tez olejów doraźnie zamiast dezodorantu czy do szybkiej higieny intymnej, działa genialnie, daje piękny zapach, zabija nieświeży. Oczywiście warto mieć do tych celów fajny zapachowo olej. Takiego trzeba sobie poszukać, ale ten z pestek moreli jest całkiem całkiem. Można dodać parę kropel zapachowego i jakiegoś utrwalacza. Po specjalne informacje zapraszam do Aurarii.

Właśnie kończy mi się butelka arganowego, w lodówce mam jeszcze olej z pestek dyni, pachnie specyficznie, ale nadaje ładny odcień skórze. Moim numerem jeden jest ostatnio kokosowy, nabyłam na moim bazarze spory pojemniczek 200 ml za jedyne 15 złotych. W internecie jest jeszcze taniej. Świetny do masażu.

Teraz fragment artykułu:

„(…)
W imię pieniędzy

Ze względu na silny publiczny opór przeciwko testowaniu różnych produktów na żywych organizmach, większość producentów kosmetyków twierdzi, że nie wykorzystują zwierząt w swych laboratoriach. Jak się mają zapewnienia producentów do norm, które muszą spełnić? Muszą przecież udowodnić, że ich produkty nie są toksyczne i niebezpieczne dla zdrowia ludzkiego.

Na zwierzętach są testowane zarówno kosmetyki gotowe, chemia użytkowa, jak i poszczególne składniki wykorzystywane przy produkcji. Perfumy są zwykle wtryskiwane do oczu królika. Gdy zwierzę umiera, sądzi się, że kosmetyk nie jest bezpieczny dla człowieka. Między innymi w taki sposób sprawdza się, czy produkty nie wywołują alergii lub podrażnień.

Jeszcze okrutniejsze są badanie leków. Często celowo zaraża się zwierzęta groźnymi chorobami (np. nowotworami), by potem sprawdzać, jak na dany lek reaguje zwierzę i czy specyfik nie ma żadnych poważnych skutków ubocznych. Na listach firm, które dokonują tego typu procederów, są giganci farmacji i kosmetologii na światową skalę. W imię wielkich pieniędzy zezwalają na okrucieństwo zwierząt.

Testowanie kosmetyków na zwierzętach jest dla producentów sposobem na udowodnienie, że ich produkty mogą być bez problemów stosowane przez ludzi. W większości przypadków badania te są wielokrotnie powielane w różnych ośrodkach, powiększając skalę cierpień zwierząt. 

Coraz więcej jest jednak głosów, że tego typu traktowanie zwierząt w laboratoriach to wyłącznie znęcanie się nad nimi, ponieważ metabolizm, wchłanianie i eliminacja różnych substancji u zwierząt różni się diametralnie od ludzi. Związki śmiertelne dla zwierząt mogą być bezpieczne dla człowieka, a na produkt, który szkodzi człowiekowi, zwierzę może nie reagować.

Przy obecnym stanie wiedzy i istniejących technologiach nie ma usprawiedliwienia dla testowania tego typu produktów na zwierzętach. Tym bardziej, że producenci mogą korzystać z wielu metod badania kosmetyków i innych środków, oszczędzając życie i zdrowie królików, małp czy innych zwierząt. Prostsze jest choćby wykorzystywanie syntetycznej imitacji ludzkiej skóry.

Pocieszający może być fakt, iż niektóre z marek starają się zmienić swoje dotychczasowe postępowanie i rezygnują ze swoich praktyk, trafiając na listy firm przyjaznych zwierzętom.(…)”

Cały artykuł: http://ulubiency.wp.pl/kat,1010779,title,Kosmetyki-testowane-na-zwierzetach,wid,14770948,wiadomosc.html?ticaid=1ed50&_ticrsn=3

Peeling kawowy – na prośbę BabciEli :)

Trochę nie wegańskie – żywieniowe zagadnienie, ale tylko z pozoru. Przecież wszystko czym się smarujemy, jest wchłaniane przez nasz organizm. Kilogramy szminek, kremów, balsamów, pudry i cienie do powiek wchłaniane przez śluzówkę. Jeśli jest wchłaniane, pomimo, że nie przez przewód pokarmowy, jest to jakiś rodzaj odżywiania naszego organizmu. Odżywiania albo zaśmiecania.

Przeanalizowawszy składy rozmaitych kremów (są na etykietkach), odżywek, balsamów, żeli i innych cudów, które nam oferują sklepy, doszłam do wniosku że są paskudne i składają się z tanich nieorganicznych wypełniaczy (np olej mineralny), farbek i zapaszków rodem z chemicznych laboratoriów. Nie jest to to, co tygrysy lubią najbardziej. Więc korzystam z naturalnych sposobów jak najczęściej. Zamiast kremów na co dzień używam olejów z różnych roślin. Smaruję nimi cale ciało i twarz. Oleje te są tłoczone na zimno, z ekologicznych hodowli. Nic to, że najczęściej z Chin. Nie mamy zbyt dużego wyboru, a z tego co wiem od zakrystii, firmy handlujące tymi rzeczami pilnują jakości, co by nie wypaść z rynku.

O peelingu kawowym napisała tu Auraria, wielka specjalistka od spraw pielęgnacji naturalnej.

Przepis:

6 łyżeczek zmielonej prawdziwej kawy
1 łyżka cukru (ci którzy nie przejmują się pszczołami, używają miód, ja używam cukru trzcinowego)
1 łyżka oliwy z oliwek (ekstra virgin, czyli z pierwszego tłoczenia na zimno)
świeżo wyciśnięty sok z 1/2 cytryny
pół łyżeczki cynamonu

Kawę zaparzyć w minimalnej ilości wody. Po pewnym czasie, kiedy jest już tylko ciepła, dodać wszystkie składniki i wymieszać. Zostawić na jakiś czas np kwadrans co by się „przegryzło”. Następnie wysmarować się tym dokładnie siedząc w pustej wannie albo w kabinie prysznicowej. Masować całe ciało, wcierając brązową pulpę w skórę jak najdłużej. Potem sobie jeszcze posiedzieć. Nie ma co się katować, ale czas odgrywa tu pewną rolę. Im dłużej – tym lepiej. Osobiście przyjmuję za optymalny czas trzymania przeciętnej owocowo warzywnej maseczki na twarzy – ok. 20 minut. Potem zmyć wszystko dokładnie ciepłą wodą. Ciało po tym zabiegu długo jest jedwabiste, cudnie pachnące i bardzo miłe w dotyku, szczątki naskórka wraz z brudem i potem są usunięte. Kawa nadaje mu ciepły koloryt. Podobno działa świetnie na cellulit. Poprawia ukrwienie, odżywia i natłuszcza skórę. Mówią, że przy skórze naczynkowej należy zrezygnować z cynamonu, który dodatkowo pobudza krążenie i rozgrzewa. Moja jest naczynkowa i olewam ten temat, bo kocham, kiedy skóra i pół mieszkania pachnie cynamonem.

Ten rodzaj mycia stawiam ponad wszystkie inne.