W poszukiwaniu aminokwasów

Taka ciekawostka fajna. czytajcie,. stosujcie i radujcie się zdrowiem i etycznym żarciem.

Aminokwasy egzogenne (izoleucyna, leucyna, lizyna, metionina, fenyloalanina, treonina, tryptofan, walina i histydyna dla dzieci nie są syntetyzowane w organizmie i musimy spożywa
je z dietą. Obawa o niedobór białka w diecie roślinnej jest bezpodstawna, gdyż większość z roślin zawiera aminokwasy w większym lub mniejszym stężeniu, dzięki czemu tak naprawdę wystarczy jeść różnorodnie, aby codziennie skompletować aminokwasy. Jest kilka produktów, które mają spory deficyt jednego z aminokwasów (są to np. orzechy makadamia, płatki kukurydziane, mąka kukurydziana, wodorosty wakame, ogórek, musztarda, groszek zielony, morele, żurawina, proso), ale przecież nikt nie je tylko tych produktów przez cały dzień.
(…)
Jadłospis: Kcal: 2000, Białko: 94g, Tłuszcz: 45g, Węglowodany: 367g
Śniadanie:
placek owsiany na bazie płatków owsianych, mleka roślinnego i siemienia (220 g), 1 pomarańcza
Drugie śniadanie:
pasta z białej fasoli uniwersalna, chleb żytni razowy (60 g), sałata (20 g), pomidor (150 g)
Obiad:
makaron pełnoziarnistego (160 g po ugotowaniu) z soczewicą (150 g), brokuły (250 g), orzechy nerkowca (30 g)
Podwieczorek:
1 łyżka migdałów, koktajl na bazie szpinaku, banana, gruszki i mleka sojowego z dodatkiem siemienia mielonego
Kolacja:
zupa fasolowa z dodatkiem nasion dyni, gotowanej kaszy jaglanej, posypana świeżym koperkiem (300g)

Tu jest źródełko: http://www.vege.com.pl/

 

DSC04103

Foto moje.

Reklamy

Wegańskie żelastwo

Pisać dużo nie trzeba bo są obrazki, a w razie wątpliwości translator internetowy, guglowy czy inny. Źródła żelaza w wegańskiej diecie:

vegańskie żelastwo

Ostatnie (na dole) uwagi przetłumaczę:

  1. mieszaj pożywienie z zawartością żelaza z tym które zawiera wit. C
  2. unikaj dużych posiłków, jedz po troszku a częściej przez cały dzień
  3. unikaj kawy i herbatę, ewentualnie pij 2 – 3 godz po lub przed posiłkami
  4. szpinak zawiera dużo żelaza ale ma też blokery przyswajania, więc bez czołobitności proszę, bo przyswajanie jest równie ważne jak podawanie

Źródełko: https://www.finedininglovers.com/blog/food-drinks/vegan-sources-of-iron/

Czy styl życia może spowolnić, a nawet odwrócić procesy starzenia?

Wyniki badań, opublikowanych w najbardziej prestiżowym czasopiśmie medycznym The Lancet mówią że jednak tak.

Dr Dean Ornish (polskie tłumaczenie jego książki „Spektrum” ukaże się w maju) i noblistka dr Elisabeth Blackburn wraz z zespołem wykazali, że nisko-tłuszczowa dieta roślinna (ta sama która cofała miażdżycę w wielu innych badaniach Ornisha) oraz umiarkowana aktywność fizyczna w połączeniu ze stosowaniem technik radzenia sobie ze stresem – zwiększyły długość telomerów!

Przez 5 lat naukowcy śledzili losy 35 pacjentów z rakiem prostaty. W grupie stosującej dietę roślinną, umiarkowany ruch i techniki zarządzania stresem długość telomerów zwiększyła się o 10%, natomiast w grupie kontrolnej długość telomerów zmniejszyła się o 3%.

To pierwsze badanie na świecie, które wykazało, że zmiany w stylu życia mogą zwiększyć długość telomerów.

Telomery to powtarzające się sekwencje DNA na końcu naszych chromosomów, które skracają się przy każdym podziale komórki. Gdy się wyczerpią, co następuje wraz z wieloma podziałami komórek i procesem starzenia, komórka umiera. Długość telomerów jest więc ściśle związana z procesami starzenia się komórek. Badania wykazały związek krótszych telomerów z chorobami krążenia, pewnymi nowotworami czy demencją. Dlatego uważa się, że odkrycie sposobu na ich wydłużenie pomoże w prewencji tych chorób oraz da nam szansę na dłuższe życie.

Źródło: http://www.thelancet.com/

Za „Wiemy co jemy

Prostota - buraczki kiszone, gotowana soczewica z wody i ziemniaczki posypane koperkiem.

Nutritarianizm

Co to znaczy?
Odpowiedź jest tu – Wyjaśnia Baszar El Helou

I tu

Joel Fuhrman, amerykański lekarz i dietetyk, w swojej książce „Superodporność. Jak z posiłków czerpać zdrowie”, tłumaczy, że „wzmacnianie przetworzonych pokarmów mikroelementami wyrosło z wczesnego, wybiórczego spojrzenia na naukę o żywieni: naukowcy i autorytety opinii publicznej pouczali, że możemy zapobiegać kłopotom zdrowotnym spowodowanym odżywaniem ubogim w składniki odżywcze, mało zróżnicowaną dietą czy nieadekwatnymi ilościami pożywienia po prostu przez suplementację poszczególnych mikroelementów, których brakowało w diecie. Nawet jeśli to zastąpienie brakujących mikroelementów zdołało wyleczyć wiele chorób i zapobiec tym powstającym w wyniku niedoborów, to podejście uruchomiło rewolucję przetworzonej i niezdrowej żywności, która skierowała naszą dietę i zdrowie w niewłaściwą stronę.”

Linki:
http://kobieta.interia.pl/zdrowie/diety/news-nutritarianizm-najzdrowsza-dieta-swiata,nId,1352412
http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,17790556,Trendy_zywieniowe__co_to_jest_nutritarianizm.html
http://ladywawa.pl/nutritarianizm-najzdrowsza-dieta-swiata/

Właśnie się zorientowałam, że jestem już prawie na tej diecie, jedyna różnica jest taka, że jestem konsekwentnie weganką i nie jem dużo różnych orzechów bo na ten moment mam nietolerancję na orzechy (tylko siemię lniane toleruję) i lubię na śniadanie zjeść jaglankę i czasem chleb/pitę/kaszkę na obiad.

Piramida żywienia
W nutritariańskiej piramidzie żywienia, najważniejszym składnikiem diety są warzywa. Produkty zbożowe, które w klasycznej piramidzie są podstawą diety, tutaj stanowią tylko 20%. Produkty zbożowe w nutritarianizmie są spożywane równie często, co nasiona, orzechy czy awokado, czyli źródła niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych. Drugą najważniejszą grupą produktów są rośliny strączkowe, które rzadko są uwzględniane w klasycznej piramidzie żywienia. Najrzadziej spożywane powinny być produkty odzwierzęce, słodycze i wszelkie wysoko przetworzone produkty. Nie należy się przy tym obawiać deficytu pełnowartościowego białka – zjedzenie w ciągu dnia produktu zbożowego oraz warzyw strączkowych, dostarczy wszystkich niezbędnych aminokwasów.

Gdzie jest smak?
„Zdrowa żywność często kojarzy się z totalnym brakiem smaku, gdyż jest sprzedawana w najmniej przetworzonej postaci” – mówi Waldemar Bodek, który postanowił wdrożyć skalę ANDI w ocenie produktów. – Przegramy, jeśli będziemy patrzeć na żywność, a przede wszystkim na przetworzone produkty, przez pryzmat naszych bieżących potrzeb. To, co zjemy dzisiaj, nawet przez kilka dni będzie trawił nasz organizm, szukał wartościowych dla niego składników, uzupełniał niedobory, budował nowe komórki, a nadmiar tłuszczów, białek i węglowodanów, przetwarzał na tkankę tłuszczową. Czy naprawdę musimy dokładać mu pracy w postaci trawienia jałowej, przetworzonej żywności, z której nic wartościowego nie wyciągnie? – pyta.

Dobry wywiad o dbałości o zdrowie

Baaaardzo ważna audycja, dla każdego, dla starego i młodego, pół godziny ćwiczeń dziennie co najmniej plus na powietrzu nieco ruchu,  C O D Z I E N N I E

„Walka z chorobami cywilizacyjnymi a aktywność fizyczna –  gościem była dr hab. Elżbieta Biernat, która jest nauczycielem akademickim w Katedrze Turystyki Kolegium Gospodarki Światowej Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie .”

http://rdc.pl/publikacja/znane-ekspertki-w-poranku-rdc-dr-hab-elzbieta-biernat/

„Jedz nieprzetworzone jedzenie, dobrej jakości, głownie rośliny”

Zajawka:

„Weganie uważają, że dieta roślinna zapewnia zdrowie, lepszą wytrzymałość organizmu, piękny wygląd, świetne samopoczucie. Violetta i Robert­ biegają ultramaratony, tworzą Run Vegan Team i przekonują, że weganizm jest najmodniejszą dietą nie tylko jednego sezonu.

– Gdy rok temu postanowiłem przejść na weganizm wszyscy pytali czy nie brakuje mi kotleta, jajek, ryb. A ja czułem się świetnie, mój metabolizm przyspieszył, schudłem 5 kilogramów, choć ilościowo jadłem więcej, biegałem szybciej i, co ważnie, wegańskie smaki zaskoczyły mnie swoim bogactwem. Niczego mi nie brakowało – mówi Robert Zakrzewski, organizator „Biegu Wegańskiego”. – Nawet jeśli początkowo traktujesz weganizm jedynie jako dietę, z czasem stanie się twoim stylem życia – mówi. Szukał sposobu na poprawę wyników, biegał od 9 lat i słyszał o ultramaratończykach­ weganach, ale nie myślał, że sam zostanie jednym z nich. Do czasu, gdy poznał Violettę, wegankę z prawie 3-­letnim stażem. – Pobiegliśmy pierwszy wspólny maraton w Krakowie. Po biegu dużą grupą poszliśmy na obiad do wegańskiej knajpki. Jedzenie było bardzo smaczne, a wyniki sportowe wegan imponujące. Pomyślałem, że też spróbuję – mówi Robert. W środowisku lekkoatletycznym, z którego się wywodzi, panowało przekonanie, że siła bierze się wyłącznie z mięsa.”

(…)

Od czego zacząć?

Recepta Domaradzkiej jest prosta: „jedz nieprzetworzone jedzenie, dobrej jakości, głownie rośliny”. – Wielu ludzi początkujących wchodzi do supermarketu i mówi, tu nic nie ma, gdzie są sklepy w których mogę coś kupić, pomóżcie! Moja odpowiedź jest prosta – ten sklep już dawno został wymyślony i nazywa się warzywniak – śmieje się Violetta. Kolejny mit to cena produktów. Violetta i Robert przygotowują właśnie książkę kucharską dla wegan pt. „Kuchnia dla biegaczy. Siła z roślin”. – Naszą misją jest uświadamianie ludziom, że weganizm to nie jest coś drogiego i egzotycznego. Nie trzeba używać składników, których nazw nie znamy. Podstawą naszej diety są produkty tańsze niż mięso: warzywa, owoce i kasze. Staramy się jeść sezonowo i lokalnie. W książce, którą przygotowujemy, znajdą się także przepisy z warzyw, które dziś brzmią egzotyczne, ale kiedyś były podstawą polskiej kuchni, takich jak: brukiew, kalarepa, topinambur, morwy, jeżyny. Nawet jeśli kupujemy awokado, które kosztuje ok. 4 złote, to mieszamy je z groszkiem i otrzymujemy miskę pasty dla całej rodziny. Weganizm może być też ekskluzywny, bo zamiast orzechów laskowych, można kupić orzechy pinii, które kosztują 300 zł za kilogram. Jeśli ktoś chce kupować mango, truskawki i pomidory poza sezonem (co nie jest zdrowe), to jest jego wybór – dodaje Robert.

Nie warto podejmować decyzji o zmianie diety na roślinną pod wpływem mody. – Jeśli stosujesz dietę wegańską, ale skręca cię ochota na kotleta, męczysz się i ostatecznie wieczorami ukradkiem sięgasz po plasterek szyneczki – przemyśl to! Być może nie jesteś jeszcze gotowy ­ radzi Robert Zakrzewski. Ale już samo ograniczenie mięsa ma świetnie działa na organizm. – Gdy poczujesz dobroczynny wpływ ograniczenia produktów zwierzęcych, rezygnacja z nich będzie dużo łatwiejsza – dodaje.”

Reszta jest tu: http://stylzycia.newsweek.pl/

Pomidory, czerwona fasolka, podgotowana dynia, zblanszowany hjarmuż, cebula, sól, pieprz, domowy wegański majonez, ocet winny

 

Czasem się trafiają takie internetowe mądrości, tym razem się im nie oparłam :)

30 rzeczy, które musisz przestać sobie robić w 2015 roku. Nr 10 absolutnie trafia w samo sedno!
Marc i Angel to dwaj pełni pasji pisarze, miłośnicy życia i obserwatorzy. Stworzyli wspaniałą listę 30 rzeczy, których nie powinniśmy robić w swoim życiu. Sprawdź sam.
1. Przestań spędzać czas z niewłaściwymi ludźmi. Życie jest zbyt krótkie, aby poświęcać czas ludziom, którzy wysysają z Ciebie szczęście. Jeśli ktoś chce Cię w swoim życiu, zrobi dla Ciebie w nim miejsce. Nie powinieneś musieć o to walczyć. Nigdy nie poświęcaj się dla kogoś kto Cię nie docenia. I pamiętaj – prawdziwymi przyjaciółmi są ci, którzy wspierają Cię w najgorszych chwilach, a nie w najlepszych. 
2. Przestań uciekać od problemów. Staw im czoła. Nie, to nie będzie łatwe. Nie ma na świecie osoby, która radzi sobie świetnie z każdą przeszkodą. Nie jesteśmy zaprogramowani by natychmiast rozwiązywać każdy problem. W gruncie rzeczy jesteśmy stworzeni do tego, aby być smutnymi, nieszczęśliwymi i zranionymi. Tak właśnie skonstruowany jest świat – nauka, adaptacja i rozwiązywanie kłopotów. To kształtuje naszą osobowość. 
3. Przestań się okłamywać. Możesz okłamywać każdego, ale nigdy nie rób tego sobie. Nasze życie poprawia się wtedy kiedy wykorzystujemy dane nam szanse. Pierwsza i najważniejsza z nich jest bycie szczerym względem samego siebie. 
4. Przestań spychać swoje potrzeby na dalszy plan. Najbardziej bolesna jest utrata siebie w procesie kochania drugiej osoby. Zapominamy o własnej wyjątkowości. By pomóc obojgu, musimy pomóc najpierw sobie. Właśnie teraz jest najlepszy moment na spełnianie swoich marzeń. 
5. Przestań próbować być kimś kim nie jesteś. Jednym z największych wyznań jest bycie sobą w świecie, gdzie wszyscy chcą być jednakowi. Ktoś zawsze będzie ładniejszy, mądrzejszy, młodszy, ale nigdy nie będzie Tobą. Nie zmieniaj się by inni Cię polubili. Bądź sobą, a odpowiednie osoby Cię pokochają. 
6. Przestań trzymać się przeszłości. Nie możesz zacząć nowego rozdziału w swoim życiu jeśli wciąż przeglądasz poprzedni.
7. Przestań bać się popełniania błędów. Zrobienie czegoś i przeżycie 10 kolejnych porażek jest bardziej produktywne niż bezczynność. Za każdym sukcesem ciągnie się sznur porażek, każda porażka zbliża nas do sukcesu. Ostatecznie będziesz bardziej żałował rzeczy, których nie zrobiłeś, niż tych, które nie wyszły. 
8. Przestań się obwiniać za stare błędy. Mogliśmy kochać nieodpowiednią osobę, płakać nad drobnostkami, ale to jedynie zbliżyło nas do miejsca, w którym jesteśmy. Wszyscy popełniamy błędy, mamy rozterki i żale z przeszłości. Ale każdy z nas ma siłę by ukształtować nowe dni i swą przyszłość. Każda rzecz, która przytrafia nam się w życiu przygotowuje nas do tego, co ma jeszcze nadejść. 
9. Przestań kupować „szczęście”. Wiele rzeczy, których pragniemy są drogie, ale tak naprawdę jedyne satysfakcjonujące rzeczy są za darmo – miłość, śmiech i praca będąca pasją. 
10. Przestań szukać szczęścia w innych. Jeśli nie jesteś zadowolona z osoby, którą jesteś w środku to nigdy nie będziesz zadowolony będąc z kimkolwiek. Musisz ustabilizować własne życie zanim zaczniesz je z kimś dzielić.
11. Przestań siedzieć bezczynnie. Nie myśl za dużo, inaczej sam stworzysz problemy, których nie ma. Oceń sytuację i podejmij odpowiednie działania. Nie możesz zmienić tego z czym musisz się zmierzyć. Postęp wiąże się z ryzykiem. Nie możesz zrobić kroku, nie odrywając stóp od ziemi.
12. Przestań myśleć, że nie jesteś gotowy. Nikt nigdy nie czuł się w 100% gotowy, kiedy napotykał swoją szansę. Większość wspaniałych okazji w naszym życiu wykracza poza naszą sferę komfortu, więc z początku nigdy nie będziemy całkowicie pewni naszych decyzji.
13. Przestań angażować się w związki ze złych powodów. Związek musi powstać rozważnie. Lepiej być samotnym niż w złym towarzystwie. Nie ma pośpiechu. Jeśli coś jest nam przeznaczone, wydarzy się – we właściwym czasie, z odpowiednią osobą i z dobrych powodów. Zakochaj się gdy będziesz gotowy, a nie samotny.
14. Przestań odrzucać nowe związki, bo poprzednie nie wyszły. Zrozumiesz, że istnieje powód spotkań kolejnych osób w Twoim życiu. Niektóre Cię przetestują, inne wykorzystają, a kolejne nauczą czegoś nowego. Ale najważniejsze – znajdą się takie, które obudzą w Tobie to, co najlepsze.
15. Przestań rywalizować ze wszystkimi. Nie przejmuj się tym, że inni są w czymś lepsi od Ciebie. Skoncentruj się na pokonywaniu własnych rekordów każdego dnia. Sukces to walka jedynie z samym sobą.
16. Przestań być zazdrosnym. Zazdrość to sztuka liczenia dorobku innych zamiast własnego. Zapytaj sam siebie co masz takiego, co wszyscy inni chcieliby mieć. 
17. Przestań narzekać i użalać się nad sobą. Życiowe zakręty kierują Cię na Twoją ścieżkę. Możesz nie widzieć lub nie rozumieć wszystkiego, co się wydarzy, to może być trudne. Jednak gdy spojrzysz na to z perspektywy czasu dostrzeżesz, że doprowadziło Cię to do lepszego miejsca, ciekawszych osób, czy sytuacji, więc uśmiechnij się! Niech wszyscy uwierzą, że dziś jesteś silniejszy niż wczoraj, a tak się stanie.
18. Nie trzymaj urazy. Nie żyj z nienawiścią w sercu. Bardziej będziesz krzywdzić samego siebie niż ludzi, których nie lubisz. Przebaczanie to nie zwrot, „To, co mi zrobiłeś jest okej.” To umiejętność wypowiedzenia przed samym sobą słów, „Nie pozwolę na to, aby to co mi zrobiłeś, zrujnowało moje szczęście na zawsze.” Przebaczenie jest odpowiedzią. Odpuść, znajdź spokój, a to Cię wyzwoli. I pamiętaj, że przebaczenie nie jest na pokaz dla innych ludzi, ma pomóc Tobie.
19. Nie pozwól innym, aby ściągali Cię w dół do ich poziomu. Nie pozwalaj na to, aby się uwsteczniać. Nie rób kroków w tył. Nie wybieraj sobie znajomych, którzy obniżają Twój poziom.
20. Przestań marnować czas na tłumaczenie się przed innymi osobami. Twoi przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogów to i tak nie interesuje. Po prostu rób to, co uważasz za słuszne i zgodne z Twoimi przekonaniami. 
21. Przestań robić w kółko te same rzeczy, bez chwili przerwy. Czas wziąć głęboki oddech. Jeśli będziesz dalej robić to, co robisz, będziesz trzymać się tego, co dostajesz. Czasem trzeba zdystansować się do siebie, aby obiektywnie i jasno spojrzeć na sytuację.
22. Przestań pomijać drobne rzeczy. Ciesz się z małych rzeczy, bo po jakimś czasie spojrzysz w przeszłość i zorientujesz się, że to były naprawdę istotne chwile. Najważniejsze wydarzenia z Twojego życia będą małe, ale spędzone z kimś, komu na Tobie zależy.
23. Przestań dążyć do ideałów na każdym polu. Prawdziwy świat nie nagradza perfekcjonistów tylko ludzi pracowitych, którzy umieją doprowadzić sprawę do końca. 
24. Nie próbuj iść najłatwiejszą i najkrótszą drogą. Nie idź na łatwiznę. Zrób coś niezwykłego.
25. Przestań udawać, że wszystko jest w porządku, jeśli nie jest. Naprawdę czasem dobrze jest rozpaść się na kawałki. To normalne. Każdy z nas tak ma. Nie zawsze trzeba udawać, że jest się silnym. Nie musimy udowadniać cały czas, że wszystko jest w porządku. Nie należy się martwić o to, co myślą inni. Jeśli masz ochotę płakać, po prostu to zrób. Im szybciej wyrzucisz to z siebie, tym lepiej dla Twojego zdrowia.
26. Przestań obwiniać innych za swoje problemy. Wielkość marzeń, które możesz osiągnąć zależą od stopnia, w jakim możesz wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Kiedy obwiniasz innych za to, co przechodzisz zaprzeczasz pojęciu odpowiedzialności. Pozwalasz innym mieć władzę nad częścią Twojego życia.
27. Przestań być wszystkim dla wszystkich. Jeśli będziesz starał się być dla wszystkich może Cię to zniszczyć. Ale uśmiech jednej osoby może zmienić świat, może niekoniecznie cały, ale z pewnością jakiś fragment.
28. Przestań się zamartwiać. Zamartwianie nie naprawi Twojej przyszłości, a zniszczy jedynie Twoją teraźniejszość. Jedynym słusznym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest postawienie sobie pytania, „Czy ta sprawa jest ważna w tym roku i czy coś zmieni? Jeśli nie, to nie warto się nią martwić.”
29. Przestań skupiać się na tym, co nie chcesz, aby się wydarzyło. Skoncentruj się na tym, co chcesz, aby się wydarzyło. Pozytywne myślenie jest w czołówce każdego wielkiego sukcesu. Jeśli będziesz się budzić każdego ranka z myślą, że wydarzy się coś cudownego i będziesz pielęgnował tę myśl, zobaczysz, że częściej będziesz szczęśliwy.
30. Przestań być niewdzięcznym. Nie ma znaczenia, jak bardzo zły dzień miałeś. Zawsze dziękuj za swoje życie, bo gdzieś na świecie ktoś oddałby życie, aby być na Twoim miejscu. Zawsze myśl o tym, co tracisz, próbując myśleć o tym, co mają inni. 
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Re6eli0 rozmyśla w kuchni będąc w trakcie przetwarzania szarego na złote

Gęstość odżywcza

Co to jest gęstość odżywcza?

Gęstość odżywcza

– to termin oznaczający wartość odżywczą produktu (posiłku, dziennej racji) w odniesieniu do jego kaloryczności (wartości energetycznej). Im więcej produkt zawiera niezbędnych składników w jednostce energii, tym większa jest jego gęstość odżywcza.

 

Indeks ten, opracowany przez Dr Joela Fuhrmana, lekarza i wybitnego specjalisty medycyny żywienia, pomaga nam wybierać te produkty, które w tej samej ilości energii, dają nam najwięcej korzyści. Klasyfikacja opiera się na 34 składnikach (błonnik, wapń, żelazo, magnez, fosfor, potas, cynk, miedź, mangan, selen, witamina A, beta karoten, alfa karoten, likopen, luteina, zeaksantyna, witamina E, witamina C, tiamina, ryboflawina, niacyna, kwas pantotenowy, witamina B6, kwas foliowy, witamina B12, cholina, witamina K, fitosterole, glukozynolany, inhibitory angiogenezy, inhibitory aromatazy, resweratrol) oraz na tzw. ORAC Score, czyli wskaźniku antyoksydacyjnej zdolności produktów. Skala jest od 0 do 1000, a im więcej punktów ma produkt, tym większą ma gęstość odżywczą.

Zwycięzcą jest jarmuż! A zaraz potem wszelkie zielone warzywka, głównie liściaste i krzyżowe, znane ze swoich własności antynowotworowych.

Źródło
http://www.akademiawitalnosci.pl/
http://www.zdronet.pl/
http://polki.pl/

Dieta roślinna

Mały skrót artykułu z netu:

Kilka ciekawych faktów na temat żywności roślinnej i zwierzęcej

1. Jedna trzecia roślinnej żywności produkowanej na Świecie jest wykorzystywana jako pasza w hodowli zwierząt. W krajach bogatych, w których ludzie jedzą dużo mięsa, te wartości są jeszcze wyższe. Na przykład w USA 70% zbóż idzie na paszę.

2. Wyprodukowanie 1 kg mięsa z kurczaka wymaga 4,5 kg zbóż (w masowej hodowli!)

3. Wyprodukowanie 1 kg mięsa wieprzowego wymaga 7,3 kg zbóż (w masowej hodowli!)

4. Do wyprodukowania porcji wołowiny o wartości odżywczej 100 cal potrzeba całej góry roślin o wartości odżywczej 700 cal

5. Do wyprodukowania 1 kg wołowiny potrzeba więcej wody niż przeciętny człowiek zużywa myjąc się przez dwa lata

6. Zboża, nasiona i różne odmiany fasoli, którymi karmione są zwierzęta hodowane w samych Stanach Zjednoczonych wystarczyłyby do wykarmienia 1,4 miliarda ludzi

7. Na 1 akrze ziemi można wyprodukować około 15000 kg marchewki albo 125 kg wołowiny

Żywność przetworzona zawsze będzie droższa i gorsza

Jeśli coś trzeba przetworzyć, to trzeba wykonać jakąś pracę, a za tą pracę trzeba zapłacić. Na przykład mrożone warzywa muszą być najpierw poddane obróbce cieplnej (aby wydłużyć ich termin przydatności do spożycia), zamrożone, zapakowane. Ktoś musi to zrobić i weźmie za to pieniądze. Dlatego za żywność przetworzoną zawsze zapłacisz więcej (no chyba że porównasz produkty wysokiej jakości z produktami niskiej jakości).

Dodatkowo po raz kolejny przypominamy, że żywność przetworzona zawsze traci na wartości. P

Dieta roślinna jest tańsza

Kupując jak najmniej przetworzoną żywność i unikając produktów odzwierzęcych  wydasz na jedzenie mniej.

1. Żywisz się zdrowiej, więc oszczędzasz na lekach, szpitalach, dietetykach, suplementach diety

2. Dbasz o środowisko naturalne (hodowla zwierząt wymaga więcej zasobów)

3. Nie przyczyniasz się do krzywdzenia zwierząt

4. Oszczędzasz czas (dania wegetariańskie i wegańskie są szybsze w przygotowaniu)

Badania pokazują, że dieta roślinna jest tańsza od diety mięsnej o około 15-20%. W naszym przypadku jest to roczna oszczędność w granicach 2500-3400 PLN. Chyba warto :)  Spróbuj, przecież nic Cię to nie kosztuje :)

 

I najważniejsze

Na zakończenie kilka pytań do dyskusji. Jak myślisz…:

1. Skoro produkcja mięsa w przeliczeniu na kalorie jest 7 razy droższa w porównaniu do zjadanej przez zwierzęta żywności, to dlaczego ceny w sklepach tego nie odzwierciedlają i proporcje są mniejsze?

2. Pisałem o oszczędnościach, ale jakie dodatkowe koszty związane z niejedzeniem produktów odzwierzęcych ponoszą weganie?

3. Skoro rozwiązanie problemu głodu na świecie jest takie proste, to dlaczego nikt tego nie zrobił?

pieczarki

Źródło: http://jakzdrowozyc.pl/

Lebioda

Wiosna idzie, ludki kochane, ruszamy na łąki, miedze i pomiędzy grządki. Pałaszujemy. Nurkuję w net

LEBIODA BIAŁA_chenopodium

obraz Pospolity chwast pól i ogrodów; jej młode pędy liściowe używano dawniej na jarzynę – podobnie jak obecnie szpinak, a z nasion wypiekano tzw. chleb głodowy. Można ją znaleźć w każdym przydomowym ogródku. Zrobiona a la szpinak jest bardzo smaczna.

LEBIODKA POSPOLITA, OREGANO_origanum vulgare

obraz Rośnie w Europie i Azji. W Polsce występuje na całym terytorium i jest pospolity. Można uprawiać w doniczce jako zioło przyprawowe.
Źródło: dachowiec.net/

I na koniec nazewnictwo, które ja poznałam – komosa:

Komosa biała (Chenopodium album L.), lebioda – gatunek rośliny zaliczany w różnych systemach klasyfikacyjnych do rodziny komosowatych lub szarłatowatych. Jest gatunkiem kosmopolitycznym rozprzestrzenionym na całym świecie na obszarach o klimacie umiarkowanym i tropikalnym. W Polsce jest pospolita na całym obszarze.

UWAGA: Własności trujące: pędy nadziemne i nasiona zawierają saponiny, kwas szczawiowy, alkaloidy (betacyna, betaksantyna), kwas oleanolowy. Roślina rosnąca na przeazotowanych glebach łatwo kumuluje azotany. U ludzi, którzy spożyli komosę i przebywali na słońcu pojawiało się uczulenie słoneczne, objawiające się obrzękiem skóry i zmianą jej barwy, biegunką i silnym podnieceniem. Zwierzęta zwykle omijają komosę, jednak stwierdzono przypadki zatruć. U koni następowały drgawki, niemożność przełykania, zaburzenia koordynacji ruchów, spadek ciśnienia krwi i zapaść. U bydła i owiec zatrucie objawiało się brakiem koordynacji ruchów, krwawieniem z pyska, nozdrzy i odbytu.

POŻYTKI: Roślina lecznicza: korzeń i ziele (Herba Chenopodii albi). Działanie: wewnętrznie pomaga przy kaszlu i przewlekłym zapaleniu oskrzeli, zewnętrznie stosowana była na rany. Obecnie nie jest używana w ziołolecznictwie.

Sztuka kulinarna: nasiona i młode liście są jadalne, liście bywają stosowane zamiast szpinaku. Mają dużo białka (16%), węglowodanów (49%), witaminy C, prowitaminy A. Starsze liście i nasiona są trujące. Łatwo jednak pozbawić ich trujących składników – przed spożyciem muszą być gotowane, a wodę po gotowaniu odlewa się. Z nasion można przyrządzać mąkę i kasze.

Spożywałam młodziutką komosę Znajomy ogrodnik pozwalał mi pielić pomidory w jego szklarni.

Kombinują jak koń pod górkę

Kombinują jak koń pod górkę, a rzecz jest prosta – trzeba przejść na weganizm, po co się zatruwać i katować? Rzecz jest o tym – dlaczego jedzenie produktów odzwierzęcych powoduje nowotwory? Dodam, że nie tylko nowotwory, ogólnie pochłanianie produktów odzwierzęcych osłabia odporność.  Nie przypadkiem leczenie wielu chorób dietą roślinną daje znakomite efekty. Fakt, że ludzie to wytrzymują o niczym nie świadczy. Wytrzymują, bo są silni i odporni. Wiele starszych osób przechodzi na rośliny, bo zwyczajnie się po tym lepiej czują albo intuicyjnie podejmują takie decyzje.

Zbadano, że za rozwój raka odpowiada cząsteczka cukru Neu5Gc (kwas N-glikoliloneuraminowy; kwas sialowy). Organizm ludzki jej nie produkuje, a dostarcza w pożywieniu.

Sporo Neu5Gc jest w mięsie, a zwłaszcza w wieprzowinie, wołowinie i baraninie. Jeśli spożywasz sporo mięsnych dań, układ odpornościowy wytwarza przeciwciała przeciwko Neu5Gc i tym samym wywołuje stan zapalny. Stan zapalny sprzyja tworzeniu nowotworów. Amen.

Neu5Gc znajduje się również w mleku, serach, jajach i niektórych rybach i osoby, które je spożywają w dużej ilości, również zagrożone są rozwojem raka.

Wiele wcześniejszych badań prowadzonych przez niezależne grupy naukowców wykazało, że dieta bogata w czerwone mięso zwiększa ryzyko nowotworów piersi, jajników, jelita grubego, prostaty i płuc. Wskazywały one jednak przede wszystkim rakotwórcze substancje chemiczne wytwarzane w trakcie grillowania mięsa.

To jest wpis dla rozhisteryzowanych pożeraczy białka zwierzęcego, którzy się boją, że poumierają jeśli go sobie nie dostarczą na śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację 😀 No to długiego i zdrowego życia życzę. Selekcja naturalna w toku.

Źródełko jest tu:
streszczenie – http://www.pnas.org/
cały tekst – http://www.pnas.org/full

(nieświadoma zemsta zwierzątek?)

Kapusta stożkowata z czerwonymi liśćmi

Czerwona kapusta stożkowa – najnowsze moje odkrycie.

Wyjątkowo delikatna i chrupiąca. Narobiło się tych dobrych rzeczy w sklepach, aż miło kupować i testować. Podgotowałam ją delikatnie w niewielkiej ilości wody, dodałam starte jabłuszko i sok z limonki, sól i pieprz. Obok kasza gryczana, tempeh duszony z cebulką, pomidorek z octem balsamicznym, kilka kawałków awokado, nieco świeżutkiego pysznego hummusu i parę strzępków koperku. Obiadek dokładnie w stylu mojego córciaszka. Hummus tym razem mocno czosnkowy, najwyraźniej reaguję indywidualnie na jesienno zimowy okres przeziębieniowy. Ostatnio często chodzę naczosnkowana na pół kilometra 😀

obiad

Dieta bezmięsna, a nowotwory

“Dieta bogata w białka zwierzęce jest dla osób w średnim wieku równie niebezpieczna jak… palenie tytoniu. Badania prowadzone na dużej grupie dorosłych przez niemal 20 lat ujawniły, że ci, którzy w średnim wieku spożywali dużo białka zwierzęcego byli czterokrotnie bardziej narażeni na zgon z powodu nowotworu niż osoby pozostające na diecie niskobiałkowej. Wzrost ryzyka jest porównywalny z wzrostem spowodowanym paleniem tytoniu.”

“(…) badania wykazały, że dieta niskobiałkowa u osób w średnim wieku zapobiega rakowi i zmniejsza ryzyko śmierci. Działa tutaj mechanizm regulujący IGF-I oraz, prawdopodobnie, poziom insuliny. Jednak uważamy również, że w wieku starszym należy unikać diety niskobiałkowej, gdyż dzięki temu utrzymamy odpowiednią wagę oraz uchronimy się przed osłabieniem mięśni – mówi Eileen Crimmins z Uniwersytetu Południowej Kalifornii.”

“W omawianym studium wzięło udział 6318 osób w wieku ponad 50 lat. W ich diecie z protein pochodziło średnio 16% kalorii, a 2/3 spożywanego białka to białko zwierzęce. Dane te odpowiadają średniej dla mieszkańców USA. Badana grupa była reprezentatywna pod względem etnicznym, zdrowotnym oraz poziomu wykształcenia.

Badania wykazały, że osoby, które w średnim wieku jadły umiarkowaną ilość białka były trzykrotnie bardziej narażone na śmierć z powodu nowotworu, niż osoby pozostające na diecie niskobiałkowej. Nawet niewielkie zmniejszenie ilości przyjmowanego białka było związane ze zmniejszeniem o 21% ryzyka przedwczesnego zgonu.”

I tak kochani  – mniej mięcha, a zamiast mięcha fasolki i inne strączki. Voila, dobry artykuł na ten temat popełniłam tu (białko roślinne nie jest tak szkodliwe): Skąd to białko

Cały artykuł o szkodliwym mięsku jest tu: Mięso niebezpieczne jak… tytoń

Skąd to białko

Właśnie się przypatrzyłam, biorąc bierny udział w jakiejś dyskusji, skąd brać białko w pożywieniu roślinnym. Istotna informacja dla wszystkich zeschizowanych na punkcie białka.

Oto wnioski:

– Soczewica dowolnego koloru, 28-30% białka
– Fasola dowolnego koloru, 19-22% białka.
– groch, 25%
– Soja (strączki trzeba zalać ciepłą wodą i długo moczyć przed gotowaniem, mawiają, że muszą być kiełkujące, żeby łatwo się ugotowały a 8 godz przynajmniej, wodę należy odlać, gotować bez przykrywki, z ziołami, wodę z gotowania też można odlać). Średnia zawartość białka w nasieniu soi wynosi 36-45%, nasiona soi zawierają 14-krotnie więcej białka niż kurze mięso, 4-krotnie więcej niż jaja oraz 3,5-krotnie niż wołowina. Zawierają też więcej tłuszczu niż wymienione produkty a mianowicie: 1,5 raza więcej niż wołowina, 5-krotnie więcej niż mięso kurze i prawie dwukrotnie więcej niż jaja.
W skład białek soi wchodzi 90% pełnowartościowych białek roślinnych.
Wystarczy. Zaraz się podniesie głos szlochaczy, że po soi cycki rosną facetom, ale zdania wśród fachowców są podzielone, więc odpuszczam. Moim znajomym nie urosły w każdym razie. Nie podejmuję się dyskutować i na dodatek mieć koniecznie rację. Posiadanie ZAWSZE racji grozi śmiercią lub kalectwem.

W każdym razie w tych strączkach jest więcej mięsa niż w mięchu, to na pewno.
– Migdały, 20% białka
– Sezam, 23,2%
– Nieoczyszczone zboża (zależy jakie, więc odpuściłam sobie procenty)
– Komosa ryżowa, 14%
– Amarantus, 18%
– Wodorosty – niektóre gatunki
oraz:
– Mąka z pestek dyni 57%
– Płatki drożdżowe 48,5%
– Kakao 25%
– Konopie łuskane – ziarna, 33,83%
– Chia – szałwia hiszpańska, 21,2%

Trochę sprawdzałam w różnych źródłach te procenty i się poddałam, bo są różnice, różny sposób liczenia, czy co? Nie mam ambicji zostać alfą i omegą w tej dziedzinie. nawet nie jestem w  stanie.
W każdym razie jest to jakiś rozsądny kierunek przy rozważaniach kulinarno białkowych. Te podstawy dobrze jest wiedzieć.

Jeszcze jedno:

Dzienne zapotrzebowanie na białko uzależnione jest od wieku i stanu fizjologicznego organizmu. Człowiek dorosły, zdrowy, o prawidłowej masie ciała powinien z dietą spożywać 0,8-1,0 g białka na 1 kg masy ciała, czyli w diecie osoby ważącej 70 kg powinno znajdować się od 56 do 70 g białka na dobę. Dzienne zapotrzebowanie na energię powinno w 15-20% pochodzić z białka. Zapotrzebowanie na białko zwiększa się 1,5-2-krotnie dla dzieci i młodzieży, ponieważ białko buduje mięśnie oraz zapewnia prawidłowy rozwój organizmu. Ponadto kobiety w ciąży powinny przyjmować zwiększoną ilość białka w ciągu dnia (1,5 g na 1 kg masy ciała), aby zapewnić prawidłowy rozwój płodu. Diety lecznicze często zakładają niski poziom podaży białka (i tłuszczu).

Nadmiar białka jest szkodliwy dla zdrowia.

Te rewelacje o cukrze już dawno sprawdziłam na sobie

Biała śmierć, jak coraz częściej nazywany jest cukier, dodawana jest już praktycznie do wszystkich produktów, które możemy znaleźć na sklepowych półkach. Tymczasem lekarze biją na alarm, że jeśli nie ograniczymy spożycia tej niezwykle szkodliwej substancji czeka nas epidemia cukrzycy, otyłości i innych chorób.
Z badań, które przeprowadzili francuscy naukowcy wynika, że szczury, którym podano cukier i kokainę ośmiokrotnie częściej wybierały to pierwsze.
Zdaniem dietetyków przyzwolenie na jedzenie słodyczy wynika z tego, że latami przestrzegano przede wszystkim przed spożywaniem tłuszczy. Ale, jak się okazało, prawdziwym cichym zabójcą jest właśnie cukier.

„Cukier uzależnia tak samo jak nikotyna. I jest tak samo niebezpieczny. Trzeba bardzo dokładnie kontrolować to, co wkładamy do ust – ostrzegają naukowcy.”
„Trzeba zmniejszyć ilość cukru w przetworzonej żywności o co najmniej 30 proc., żeby powstrzymać falę chorób i śmierci – apelują lekarze i naukowcy do producentów żywności.”

No proszę, obudzili się. Identycznie jak z papierochami parę lat temu. Powiem więcej, nawet maryśka jest mniej szkodliwa od cukru. Amen

Źródełko: http://www.dailymail.co.uk/

Z dyskusji pt „czy człowiek jest z natury mięso- czy roślino-żerny”

Pewna miła i mądra osoba (Alicja Szepietowska) w dyskusji na FB na temat „czy człowiek jest mięsożercą czy roślinożercą” umieściła ciekawe wypowiedzi. Ponieważ ta kwestia niektórym wyjątkowo spędza sen z powiek, zechciałam je tu umieścić. Na moje pytanie, czy mogę je przekopiować, Alicja wrzuciła mi w prezencie cały obszerny fragment swojej pracy „Wegetarianizm. Społeczny i etyczny wymiar zjawiska” napisana na ISNS UW 2012 r.
Jeśli chodzi o mnie – zagadnienie to nie spędza mi z powiek żadnego snu, bo mniej interesuję się sprawami teoretycznymi, a bardziej praktycznymi w konwencji – z czym się sama osobiście czuję najlepiej.

Głos ma Alicja:
„W dobie rozprzestrzeniania się chorób cywilizacyjnych, gdy nakłady na opiekę medyczną pochłaniają dużą część budżetu krajów rozwiniętych, okazuje się, że najlepszym lekarstwem na trapiące nas dolegliwości może być zmiana diety. Przez wielu lekarzy, uważana jednak za zbyt duży wysiłek ze strony pacjenta i przez to niemożliwa do osiągnięcia. Poniżej postaram się przytoczyć kilka przykładów badań, które wskazują na związek diety z zachorowalnością na niektóre choroby cywilizacyjne. Choroby układu krążenia i różne typy nowotworów są głównymi przyczynami śmierci osób w krajach wysoko rozwiniętych. W 2011 roku doczekaliśmy się wydania bardzo istotnej pozycji jaką jest książka „Nowoczesne zasady odżywiania” (China Study) to książka podsumowująca ogromne badanie powiązań diety z zachorowalnością na nowotwory, jej autorem jest m.in. doktor Colin Campell, który uczestniczył w badaniu chińskim. Gdy w latach 70. XX wieku premier Chin Zhou Enlai, zachorował na nowotwór, a lekarze byli bezsilni, postanowił zrobić coś dla swoich rodaków i zainicjował ogólnonarodowe badanie nad rakiem, którego celem było zdobycie większej ilości informacji o tej niezbadanej do tej pory chorobie. Badaniem objęto 2400 chińskich prowincji i 800 mln (96 proc.) ich mieszkańców, w realizację badania zaangażowano 650 tys. pracowników. Specjaliści biorący udział w projekcie prześledzili szczegółowe wyniki badań i wyodrębnili ponad 8000 ważnych statystycznie powiązań między stylem życia w tym dietą, a zmienną zachorowalnością na różne schorzenia. Jakże zaskoczeni byli amerykańscy lekarze gdy badając poziom cholesterolu we krwi mieszkańców Chin spotkali się ze średnią o 100 punktów niższą niż w Stanach Zjednoczonych. „Zaskoczył nas natomiast fakt, że poziom cholesterolu we krwi Chińczyków był o wiele niższy, niż przewidywaliśmy. Średnio wynosił jedynie 127 mg/dL, ponad 100 punktów mniej od średniej dla Stanów Zjednoczonych (215mg/Dl.) Dzięki tym wynikom okazało się, że zalecany przez amerykańskich lekarzy poziom cholesterolu na poziomie 190-170 mg/dL był za wysoki, okazało się, że poziom cholesterolu we krwi, który gwarantuje, że osoba nie umrze na atak serca to 150 mg/dL. Z badania chińskiego można wyciągnąć wiele wniosków, najważniejszym z nich jest ten, że prawidłowa dieta stanowi najsilniejsze narzędzie do walki z chorobami. Za choroby cywilizacyjne odpowiada przede wszystkim spożywanie produktów odzwierzęcych, a więc mięsa, mleka i jajek. Doktor Campbell sam był zwolennikiem diety mięsnej jako syn farmera hodującego krowy mleczne, uważał, że dieta Amerykanów oparta głównie o produkty pochodzenia zwierzęcego jest odpowiednia, gwarantuje zdrowie i siłę. Jednym z jego pierwszych projektów badawczych było dochodzenie w sprawie bardzo wysokiej zachorowalności na raka wątroby wśród filipińskich dzieci. Dane te odbiegały od normy, ponieważ zazwyczaj na nowotwór wątroby chorowały osoby dorosłe. Zadaniem doktora Campbella było sprawdzenie tezy, czy wysoka zachorowalność na nowotwór wątroby związana jest ze spożyciem toksyn pleśni znajdujących się w orzechach ziemnych i kukurydzy. Równocześnie do tego badania starano się zmniejszyć niedożywienie wśród filipińskich dzieci, zwiększając spożycie przez nie białka pochodzenia zwierzęcego. Odkrycie, którego dokonał Campbell było zaskakujące i przeczyło ogólnie panującym przekonaniom – „Dzieci, których dieta zawierała największe ilości białka, najczęściej zapadały na raka wątroby” . Dodatkowo Campbell natrafił na raport z badania przeprowadzonego w Indiach na szczurach, które dowodziło, że przy wystawieniu na działanie rakotwórczej substancji, dieta bogata w białko sprzyja rozwojowi nowotworu, a dieta roślinna nie. Campbell postanowił powtórzyć to badanie, wyniki były szokujące i nie pozostawiały wątpliwości. Podczas gdy po wystawieniu na działanie czynnika rakotwórczego, karmione białkiem pochodzenia zwierzęcego szczury zapadały na raka, zmiana ich diety na dietę niskobiałkową hamowała rozwój nowotworu niezależnie od tego ile czynnika rakotwórczego zostało podane. „Okazało się, iż białko w diecie ma tak silne działanie, że zmieniając jego ilość w pożywieniu, możemy „włączać i wyłączać” rozwój nowotworów.” Co więcej okazało się, że takie działanie wykazuje tylko białko pochodzenia zwierzęcego w tym wypadku pochodząca z mleka kazeina, natomiast białko pochodzenia roślinnego w tym pszenica i soja nie wykazywały zwiększonego ryzyka zachorowania na nowotwór. Wyniki prowadzonych badań sprawiły, że doktor Campbell przeszedł na weganizm, a jego stan zdrowia, jak sam stwierdza, jest lepszy niż przed 30 laty. W swojej książce doktor Campbell opisuje także osiągnięcia innych lekarzy w leczeniu pacjentów przy pomocny diety. Doktor Caldwell B. Esselstyn Jr. jeden z najlepszych lekarzy w Stanach Zjednoczonych w latach 1994-1995, po 11 latach kariery chirurga był rozczarowany tym, że z biegiem lat liczba zachorowań rośnie, a chirurgiczne interwencje leczą wyłącznie symptomy choroby serca i nie są w stanie odwrócić jej skutków. Przy czym badania epidemiologiczne wykazały, że u trzech czwartych ludności na świecie choroby serca nie występują w ogóle i ma to związek z dietą. Esselstyn rozpoczął swoje badanie w 1985 roku, postawił sobie za zadanie sprawdzenie efektów diety opartej na nieprzetworzonych produktach roślinnych na ludziach z rozwinięta chorobą niedokrwienia serca. Jednym z jego głównych celów było obniżenie poziomu cholesterolu u pacjentów do 150mg/dL. W badaniu wzięło udział 23 pacjentów mieli oni za zadnie przestrzegać niskotłuszczowej diety roślinnej (dieta ta nie zawierała żadnego rodzaju mięsa, olejów i nabiału z wyjątkiem odtłuszczonego mleka i beztłuszczowego jogurtu). Pacjenci musieli notować wszystko co jedzą, przez pięć lat badania Esselstyn spotykał się ze sowimi pacjentami co dwa tygodnie omawiał postępy, badał krew, sprawdzał jej ciśnienie oraz ciężar ciała. Po przedstawieniu wyników badań omawiał z nimi jak działa dieta. Esselstyn wraz z żoną również przestrzegał tej diety, wspierał pacjentów i podtrzymywał z nimi kontakty towarzyskie. Pięciu pacjentów wycofało się z badania w ciągu dwóch pierwszych lat, pozostało osiemnastu. Po pięciu latach badania Esselstyn zalecił swoim pacjentom aby zrezygnowali również z produktów nabiałowych w swojej diecie. Pacjenci doktora Esselstyn’a to osoby które przeszły w sumie czterdzieści dziewięć zdarzeń wieńcowych, w tym dusznicę, by-passy, zawały serca, udary i angioplastykę. Osiemnastu pacjentów, którzy wytrwali w diecie osiągnęło niebywałe rezultaty ich średni poziom cholesterolu spadł z 246 mg/dL do 132 mg/dL a więc spadek był wyższy niż Esselstyn założył. W przeciągu jedenastu lat trwania badania, kiedy pacjenci przyjmowali leki i stosowali dietę zaprojektowaną przez doktora Esselstyna stan zdrowia pogorszył się tylko u jednego pacjenta, który na dwa lata zrezygnował z diety. Były to bóle klatki piersiowej, jednak po powrocie do stosowania diety i one ustąpiły. Zdumiewa fakt, że nie dość, że choroba została zatrzymana, to również zaczęła ustępować, u 70 proc. pacjentów zablokowane tętnice się udrożniły. U jedenastu pacjentów, którzy zgodzili się na przeprowadzenie badania (sprawdzenie drożności tętnic w sercu), zablokowanie tętnic zmniejszyło się o 7 proc. w ciągu pierwszych pięciu lat badania, dzięki czemu przepływ krwi był o 30 proc. większy. Pacjenci nie odczuwali bólu, a cofnięcie się zmian miażdżycowych o 7 proc. jest najlepszym wynikiem jaki dotychczas osiągnięto. Przypadki tych ludzi zdają się mówić same za siebie, że chorobę nie tylko można zahamować, można ją również cofnąć bez operacji, która rodzi zagrożenie życia i bez dodatkowych kosztów, które obciążają budżet państwa. Kolejnym przykładem lekarza, który wykorzystuje dietę w walce z chorobą jest doktor Dean Ornish. Eksperyment przeprowadzony przez doktora Ornisha jest jeszcze bardziej jaskrawy. Wybrano dwudziestu ośmiu pacjentów, cierpiących na chorobę serca u których stwierdzono poważne zmiany miażdżycowe, kolejne dwadzieścia chorych osób stanowiło grupę kontrolną. Grupa kontrolna otrzymała zalecenia przestrzegania standardowej diety, którą stosuje się przy chorobach serca, obowiązywał zakaz palenia oraz stosowano zalecane leki. Grupa doktora Ornisha otrzymała szczegółowe zalecenia co do zmiany diety, która zakładała spożywanie tylko 10 proc. kalorii z tłuszczu, dozwolone były owoce, warzywa i zboża, wszystkie spożywane produkty miały być jak najmniej przetworzone. Pacjentom nie wolno było spożywać żadnych produktów odzwierzęcych z wyjątkiem białka jaj oraz jednej szklanki chudego mleka lub jogurty dziennie. Oprócz diety pacjenci mieli praktykować różne metody radzenia sobie ze stresem przez minimum godzinę dziennie, mogła to być medytacja, ćwiczenia relaksacyjne czy techniki oddechowe. Obowiązkiem były również ćwiczenia przez co najmniej trzy godziny w tygodniu, a poziom ich intensywności był dostosowany do stanu chorego. Dwa razy w tygodniu organizowano trwające aż cztery godziny spotkania pacjentów, miały one na celu wzajemne wspieranie się pacjentów. Przy czym grupa tych pacjentów nie korzystała z żadnych lekarstw ani zabiegów chirurgicznych. Eksperyment trwał rok, po tym czasie poziom cholesterolu obniżył się średnio z 227 do 172 mg/dL, częstotliwość, czas trwania i rozległość bólów w klatce piersiowej zmniejszyła się. Im bardziej pacjenci przestrzegali diety tym lepsze były wyniki, u tych którzy to robili zwężenie tętnic cofnęło się aż o 4 proc. w ciągu zaledwie jednego roku. Aż u 82 proc. pacjentów nastąpiła regresja choroby, mimo, że nie przyjmowali oni żadnych lekarstw. Stan grupy kontrolnej pogorszył się. Gdy w grupie eksperymentalnej częstotliwość bólu w klatce piersiowej spadła o 91 proc. w grupie kontrolnej wzrosła o 165 proc., a stan tętnic pogorszył się – u pacjentów, którzy w najmniejszym stopniu wprowadzili zmiany w standardowej diecie nastąpił 8 proc. wzrost zwężenia arterii w przeciągu roku. Rozwiązanie zaproponowane przez doktora Ornisha jest przełomem, gdyż w całości opiera się na diecie, pacjenci nie muszą nawet stosować leków. Działanie tej diety zaleca sam Bill Clinton, który po operacji wszczepienia stentów postanowił przejść na dietę roślinną. Po 20 latach badań, amerykański Departament Zdrowia zaaprobował program Ornisha jako jedną z możliwości terapeutycznych dla pacjentów z chorobą niedokrwienną serca, kwalifikujących się do operacji wszczepienia by-passów, stentów, angioplastyki oraz osób po przebytym zawale serca. Ten nowatorski program terapii żywieniowej jest również dostępny w Polsce, w Centrum Medycy Żywienia prowadzonym przez Carolina Medical Center nosi nazwę „Przez żołądek do zdrowego serca” , drugim programem zainspirowanym wynikami badań nad powiązaniem diety z chorobami nowotworowymi jest proponowany przez tę samą klinikę program „Dieta w profilaktyce chorób nowotworowych”. Widać więc, że coś się zmienia i o ile Europa przoduje w prawnej ochronie zwierząt, która w Stanach Zjednoczonych dopiero raczkuje, o tyle najwięcej badań nad związkami diety ze zdrowiem zostało przeprowadzonych w Stanach (oczywiście z użyciem zwierząt) i wnioski wyciągane z tych badań są już daleko idące. Według stanowiska wydanego przez American Dietetic Association i Dietitians of Canada (Amerykańskie Towarzystwo Dietetyczne i Dietetycy Kanady) w sprawie diet wegetariańskich, które po raz pierwszy zostało wydane już w 2003 roku, i zaktualizowane w roku 2009, „odpowiednio zaplanowane diety wegetariańskie, w tym diety ściśle wegetariańskie, czyli wegańskie, są zdrowe, spełniają zapotrzebowanie żywieniowe i mogą zapewniać korzyści zdrowotne przy zapobieganiu i leczeniu niektórych chorób. Dobrze zaplanowane diety wegetariańskie są odpowiednie dla osób na wszystkich etapach życia, włącznie z okresem ciąży i laktacji, niemowlęctwa, dzieciństwa, dojrzewania, oraz dla sportowców.” W stanowisku możemy przeczytać o wnioskach z badań które wykazują związek diety wegetariańskiej (częściej wegańskiej) w zapobieganiu i leczeniu niektórych schorzeń. Stwierdzono, że diety wegetariańskie z powodzeniem stosuje się przy leczeniu chorób niedokrwienia serca, dieta wpływa również na obniżenie masy ciała, spadek ciśnienia krwi a stosowanie niskotłuszczowej diety wegańskiej połączonej z ćwiczeniami fizycznymi i kontrolą stresu wpływa na obniżenie stężenia cholesterolu bez stosowania lekarstw. Diety wegańskie bogate w błonnik są z powodzeniem stosowane przy walce z cukrzycą i prowadzą do zmniejszenia ilości przyjmowanych lekarstw. W walce z nowotworami udowodniono, że dieta wegetariańska może chronić przed rakiem żołądka, jelita grubego, prostaty i okrężnicy. Wykazano również związek diety wegańskiej opartej na soi w hamowaniu rozwoju przewlekłej choroby nerek. Są również pierwsze wyniki badań, które jednak wymagają potwierdzenia a wskazują, że wegetarianie mają 50 proc. niższe prawdopodobieństwo wystąpienia choroby uchyłku jelita grubego w porównaniu z niewegetarianami. W innym badaniu prowadzonym na grupie 800 kobiet wykazano, że u wegetarianek występuje dwukrotnie niższe ryzyko wystąpienia kamieni żółciowych. Są również pierwsze badania wskazujące na użyteczność diety wegańskiej w leczeniu reumatologicznego zapalenia stawów. „Choroby krążenia są przyczyną numer jeden wszystkich zgonów na świecie. W Polsce są one przyczyną prawie połowy zgonów. 25 proc. Polaków umiera z powodu nowotworów. Statystyki te wyglądają podobnie we wszystkich krajach uprzemysłowionych. Wg WHO u 90 proc. osób umierających na chorobę niedokrwienną serca, głównego przedstawiciela chorób krążenia, obserwowane są czynniki ryzyka spowodowane niezdrowym stylem życia, w tym nieodpowiednią dietą. Wg Światowego Funduszu Badań nad Rakiem, …, od 30 do 60 proc. nowotworów można zapobiec poprzez zmianę diety i zwiększoną aktywność fizyczną. Badania wykazują, że nasze nawyki odpowiedzialne są również za epidemię cukrzycy. Zachorowalność na tę chorobę w krajach uprzemysłowionych wzrosła od II Wojny Światowej o 700 proc., a co trzeci Amerykanin urodzony w XXI. wieku zachoruje na cukrzycę typu 2. Zmiany te nastąpiły zaledwie przez ostatnie 60 lat, co wskazuje, że wśród przyczyn tej choroby niezwykle istotny jest styl życia.” Ze względu na powyższe dane pojawia się pytanie czy rzeczywiście stosujemy prawidłową dietę, czy nie popełniliśmy błędu, który nie dość, ze kosztuje życie prawie 60 miliardów zwierząt rocznie, zabija nas, niszczy nasza planetę a jednymi, którzy na tym zarabiają są koncerny farmaceutyczne. Choć dyskusja o tym, czy człowiek jest roślinożercą toczy się od dawna, można odnieść wrażenie, że w środowisku lekarskim jest traktowana tak samo jak doniesienie o diecie, która leczy – pobłażliwe. Przyjęto, że człowiek jest wszystkożerny. Są jednak i tacy lekarze, którzy wyciągają wnioski z najnowszych doniesień dotyczących rezultatów stosowania odpowiedniej diety przy chorobach układu krążenia. Doktor William Roberts w artykule The Cause of Atherosclerosis (Przyczyna miażdżycy) zamieszczonym w “Nutrition I Clinical Practice” dowodzi, że miażdżyca przez wielu lekarzy uważana za chorobę wieloczynnikową, jest spowodowana przede wszystkich podwyższonych cholesterolem i występuje tylko u roślinożerców, które spożywają tłuszcze zwierzęce. Dlatego uważa, że człowiek jest z natury roślinożerny. Według doktora Robertsa miażdżyca jest powodowana zbyt wysokim stężeniem cholesterolu we krwi. Takie czynniki jak nadciśnienie, cukrzyca, palenie papierosów, brak aktywności fizycznej, czy nadmierna masa ciała mogą przyspieszać rozwój choroby, ale jej nie powodują, bez wystąpienia podwyższonego stężenia cholesterolu choroba nie występuje, nawet przy wystąpieniu wszystkich powyższych czynników. W swoim artykule Roberts przyznaje, że miażdżyca jest chorobą łatwą do wywołania w warunkach laboratoryjnych poprzez karmienie zwierząt produktami zawierającym dużą dawkę tłuszczów zwierzęcych (np. żółtkami jaj lub tłuszczem), jednak występuję ona tylko i wyłącznie u zwierząt roślinożernych, nie można jej wywołać u zwierząt mięsożernych (poza wyjątkiem gdy zwierzę ma uszkodzoną tarczycę i zaburzona jest jego gospodarka hormonalna). Zwierzęta, które są wystawiane na wszystkie inne czynniki uważane za przyczyny miażdżycy przy prawidłowym stężeniu cholesterolu we krwi nie zapadały na tę chorobę. Roberts popiera swoją tezę znanymi od dawna dowodami na to, że człowiek jest roślinożerny. Wskazuje, że zęby ludzi są płaskie służą do ścierania pokarmu tak jak u roślinożerców, czyli przystosowani jesteśmy do jedzenia owoców, warzyw i ziaren a nie rozrywania ciał innych zwierząt. Jelito mięsożerców jest trzy razy dłuższe niż tułów dzięki czemu wydala on szybko niestrawione resztki pokarmu, który nie zalega i nie gnije w przewodzie pokarmowym, u roślinożerców tak jak u człowieka jelita są dwanaście razy dłuższe niż tułów jedzenie pokarmów mięsnych sprawia, że niestrawione resztki zalegają około 5 dni i w tym czasie ma miejsce proces gnilny, który ma swoje konsekwencje dla organizmu ludzkiego. Drapieżniki ochładzając swój organizm dysząc nie mają zdolności pocenia się, roślinożercy mogą dyszeć, ale ochładzają się dzięki poceniu. Organizmy drapieżników wytwarzają witaminę C, roślinożercy muszą czerpać ją z pokarmu. W końcu drapieżcy mają pazury i szpony, natomiast roślinożercy ręce lub kopyta. Jednak te dowody nie obalają teorii zakładającej, że człowiek jest wszystkożerny i tutaj z pomocą przychodzi Milton R. Mills, który w swoim artykule The Comparative Anatomy of Eating porównuje ssaki mięsożerne, roślinożerne i wszystkożerne sprawdzając, która z tych grup ma najwięcej cech wspólnych z człowiekiem. Wykazuje, że mięśnie mimiczne są u drapieżników i wszystkożerców zredukowane w celu umożliwienia szerszego rozwarcia jamy gębowej, z kolei u roślinożernych i ludzi są rozbudowane, przez co rozwarcie jest nieduże. Szerokie rozwarcie jamy gębowej pozwala zabić ruchliwą ofiarę oraz rozrywać jej mięso. Żuchwa ma kąt nierozwarty, znajduje się w płaszczyźnie zębów trzonowych a głównym mięśniem jest skroniowy u drapieżników i wszystkożerców, natomiast u roślinożerców i człowieka żuchwa ma kąt rozwarty, znajduje się powyżej płaszczyzny zębów trzonowych, a głównym mięśniem jest żwacz i mięsień skrzydłowy. U mięsożerców i wszystkożernych występuje zgryz nożycowy, a żuchwa może minimalnie ruszać się na boki, u roślinożernych i człowieka zgryz jest prosty, a ruchliwość żuchwy jest duża zarówno boczna jak i przednio-tylna. Zęby mięsożerców (i wszystkożerców) są rzadko rozmieszczone aby włókna mięsa nie dostawały się miedzy nie, siekacze są krótkie i spiczaste, kły są długie, ostre i spiczaste, a zęby trzonowe ostre, spiczaste o postrzępionych krawędziach. U ludzi i roślinożernych występuje zróżnicowanie odnośnie zębów w zależności jaki pokarmem żywią się dane osobniki. Występują jednak pewne cechy wspólne i tak siekacze są szerokie, płaskie i łopatkowate, kły tępe i krótkie, u niektórych występują długie w celach obronnych (również kły ludzkie mają głównie straszyć) u człowieka kły są krótkie i zaokrąglone, u niektórych roślinożernych nie występują wcale. Zęby trzonowe są spłaszczone z guzkowatymi wierzchołkami. Zęby roślinożerców mają za zadanie rozcierać pokarm, żeby mięsożerców kroić na drobne kawałki, które można łatwo połknąć. Zarówno wszystkożercy jak i drapieżniki nie przeżuwają pokarmu tylko połykają w całości, a w ich ślinie nie ma enzymów trawiennych, u pozostałych dwóch grup ważne jest długie przeżuwanie i rozdrabnianie pokarmu oraz połączenie go ze śliną, która zawiera enzymy trawiące węglowodany. Największe różnice między mięsożercami i wszystkożercami a roślinożercami w tym ludźmi występują w budowie żołądka i jelit. U mięsożerców żołądek jest jednokomorowy jego objętość stanowi 60-70 proc. całkowitej pojemności układu pokarmowego. Ponieważ mięso jest stosunkowo łatwo przyswajalne, ich jelito cienkie (gdzie odbywa się wchłanianie cząsteczek żywności) jest krótkie od 3 do 6 razy dłuższe niż tułów. Ponieważ zwierzęta zabijają rzadko duża pojemność żołądka pozwala na spożycie za jednym razem dużej ilości pokarmu, który może być strawiony później podczas odpoczynku. Żołądki mięso i wszystkożerców mają zdolność do wydzielania kwasu solnego a ph utrzymują na poziomie 1-2, który ułatwia rozpad białek oraz jest konieczny aby zabić niebezpieczne bakterie, które znajdują się w rozkładającym się ciele ofiary. Pokarm roślinny jest bardziej złożony i wymaga dłuższego trawienia dopiero poprzez fermentacje pokarmu uwalniane są substancje odżywcze. Błonnik zawarty w roślinach ułatwia wydalanie niestrawionych resztek. Wśród roślinożernych występują przeżuwacze, których żołądek jest wielokomorowy. Pozostałe zwierzęta roślinożerne w tym człowiek mają żołądek jednokomorowy. Ze względu na to, że proces rozkładu pokarmów roślinnych jest długotrwały, jelito cienkie jest 3 krotnie dłuższe niż u mięsożernych dzięki czemu składniki odżywcze zdążą się wchłonąć. Żołądek roślinożernych stanowi mniej niż 30 proc. objętości układu pokarmowego – u człowieka od 21-27 proc., ze względu na długi proces trawienia roślinożerne jedzą mniej a częściej, natomiast ph w żołądku wynosi około 4-5 tak więc kwasowość jest znacznie mniejsza. Jelito grube u drapieżników jest proste, krótkie i gładkie nie występują w nim procesy fermentacyjne u roślinożernych jest długie, złożone, niekiedy pofałdowane i mogą w nim zachodzić procesy fermentacyjne. Dwie dodatkowe różnice to przywoływane już wcześniej pazury lub szpony u drapieżników oraz ręce i kopyta u roślinożernych oraz różne sposoby na ochładzanie organizmu (pocenie się u roślinożernych i hiperwentylacja u drapieżników). Powszechnie uważa się, że zwierzęta wszystkożerne wyewoluowały z mięsożernych stąd podobieństwo w ich budowie. Jednak ludzki układ pokarmowy wykazuje strukturę zaawansowanego roślinożercy, nie występują cechy, które widzimy u osobników wszystkożernych takich jak niedźwiedzie czy szopy. Dlatego też z przedstawionych powyżej danych jasno wynika, że człowiek powinien być zakwalifikowany do zwierząt, których naturalną dietą jest dieta czysto roślinna. Jak wcześniej wspomniałam dyskusja o roślinożerności człowieka toczy się od dawna, zwolennicy tej teorii zwracają uwagę na jeszcze jeden ważny argument, u zdrowego człowieka widok krwawiącego zwierzęcia nie wzbudza apetytu, tak jak nie wzbudza go zapach krwi. Dzieci w swojej prostocie chętniej sięgają po owoce niż mięso. Z ciekawością reagują także na każde zwierzę okazując mu sympatię. Pierwsza konsternacja pojawia się w momencie gdy dziecko pyta skąd się bierze kotlecik. Wtedy też często rodzice stosują zawiłe i karkołomne tłumaczenie żeby przekonać dziecko, że to co leży na talerzu nie jest tym miłym zwierzątkiem, które widział. Jest to inne zwierzę takie specjalne, które jest po to żeby je zjadać. Czy nie jest to już pierwszy błędny krok jaki robi zdecydowana większość dorosłych ludzi próbując stłamsić naturalną sympatię dziecka do zwierząt i jego sprzeciw wobec ich zjadania? W tym podrozdziale próbowałam ukazać, że dynamicznie rozwijająca się dietetyka może być bardzo pomocna w walce z chorobami tzw. dobrobytu. Może również skłonić nas do zastanowienia się, czy rzeczywiście spożywamy odpowiednie pokarmy, czy przypadkiem nie robimy sobie krzywdy żywiąc się w ten sposób. Być może odpowiedź na nasze dolegliwości jest spójna z naszą naturą, która wzdryga się przed zabijaniem innych zwierząt.”