Włóczywszy się w kłębach smogu

Ostatnio chorowałam sporo. Okazało się, że za przybłędą wirusem pojawiła się nadwrażliwość na pyły zawieszone w powietrzu czyli smog. Albo być może było odwrotnie – wrażliwość na pyły poskutkowała aktywnością drobnoustrojów wszelakich. Skończyło się dwoma miesiącami męczącego „szczekania”. Efektem był zakup maski na twarz do wychodzenia na dwór. Do przeciwsmogowego celu użyłam półmaski budowlanej przeciwpyłowej z zaworkiem z certyfikatem FFP3 – firmy OXYLINE. Kosztowała śmieszne 3,99, więc kupiłam ich 10 sztuk na tzw „zaś”. Ale już widzę, że niewidzialna ręka rynku podwyższyła cenę 😉

Cytuję za opisem na Allegro:
„Lekka i prosta w obsłudze półmaska Oxyline FFP3, z zaworkiem wydechowych. Filtracja w półmasce opiera się na włókninie przyciągającej i zatrzymującej cząstki stałe.
Półmaska oferuje klasę ochrony na poziomie P3 (FFP 3), zabezpieczając przed pyłami, dymami i mgłami do 30 x NDS (tj. najwyższych dopuszczalnych stężeń). Wygodna, idealna do stosowania:
– w czasie występowania smogu, przemysł rolniczy, nietoksyczne pyły, kamieniołomy, cementownie, obróbka drewna, przemysł drzewny,
– wysokie zapylenie, opiłki metali, bawełna, siarka celuloza, ciężkie warunki.
Półmaska to wersja kopułkowa, wyposażona w dwie zakładane na głowę gumki podtrzymujące. Część twarzowa wykończona jest miękką tkaniną, dla większego komfortu użytkowania.
Kopułkowa konstrukcja półmaski zapewnia wygodę, półmaska jest natychmiast gotowa do użycia. Półmaski Oxyline są dostosowane do używania ze środkami ochrony wzroku (okulary, gogle robocze).”
O maskach filtrujących w klasie FFP3 jest również TU. 

Na poniższym zdjęciu mój skarb 🙂

polmaska

Oczywiście może to być również każda inna maska, z certyfikatem FFP3 lub z filtrem HEPA. Byleby prawdziwa i szczelna! Ta, którą tu pokazałam ma od wewnętrznej strony piankę naokoło i dzięki temu ładnie przylega do twarzy nawet w okolicy nosa i pod brodą. To jest bardzo ważne. Jak widać pod załączonym linkiem: https: link do wyszukiwarki z maskami FFP3, masek owych jest trochę i tylko wybierać, a cenowo te polskie nie zabijają tak jak ultra estetyczne HEPA z rzmask.pl. Jednak jak się zorientowałam z korespondencji, nie każda ma piankę naokoło i może się zdarzyć że będą odstawać – trzeba kupić jedną na próbę, nie 10 od razu.
Oznaczenie P3 również odpowiada standardom. Odpowiedni link do Allegro: http://allegro.pl/listing?string=ffp3%20maska&description=1&bmatch=base-relevance-floki-5-uni-1-3-1025
Jak widać, jest ich trochę i niedrogo. Pamiętajmy, że maski nie są wieczne i nie czekajmy, aż zaczną śmierdzieć smogiem. Wyrzucamy starą i zakładamy następną. Jak piszą producenci: „biały kolor pozwala zauważyć, kiedy maska jest zużyta i wymaga zastąpienia nową”

Moja śnieżnobiała maska z zielonym noskiem jest niesamowita, zatrzymuje nawet zapach perfum w autobusie (sprawdzam z ciekawości co jakiś czas uchylając ją lekko). Za każdym razem budzi mój zachwyt organoleptycznie stwierdzony fakt, jak przed wielkim dyskomfortem mnie chroni. Poza tym tak się składa niestety, że kiedy jej nie założę, odczuwam silną potrzebę kaszlenia na sucho z jednoczesnym przeszywającym bólem głowy po lewej albo obu stronach głowy. Do tego dochodzi silne drapanie w gardle, jak po ostrym przepaleniu się papierochami albo inszym stanie zapalnym. Pamiętam swoje imprezowe wyczyny z przed lat i wyglądało to podobnie… benzopiren? 😉

Mój organizm działa obecnie, jak niezawodne urządzenie do wykrywania zanieczyszczeń. Czasem muszę ją zakładać nawet u znajomych w mieszkaniu, a zdejmuję tylko do jedzenia i picia. Zdaniem mojego układu oddechowego w sklepach, autobusach i przychodniach jest tylko niewiele lepiej niż na dworze.

Poza tym, ponieważ spać się w masce raczej nie da (efekt duszenia się gwarantowany), nabyłam oczyszczacz powietrza do mieszkania. Boskość – chcę rzec, że nabyłam boskość. Wydaje się, że rozmowę na temat oczyszczaczy (i nawilżaczy) powietrza można zacząć na poziomie 1700 zł, a 2500 to już po prostu poemat. Obecnie czas oczekiwania na sprzęt wydłużył się z jednego dnia nawet do dwóch tygodni w niektórych przypadkach, co nie dziwi mnie wcale.

Cieszy, że niektóre stacje radiowe i telewizyjne zaczęły informować o poziomie zanieczyszczenia powietrza. Dla mnie najżyczliwsza jest aplikacja o Zanieczyszczeniu Powietrza pobrana na smartfon sygnalizująca poziomy ogłaszane na stronach Inspektoratów Ochrony Środowiska. Poza tym mamy: http://powietrze.zm.org.pl/ również pobierające informacje z Inspektoratów, gdzie pod zakładką PM 10 i PM 2,5 można odebrać komunikat w formie sugestywnie obrazkowej. Istotne strony Inspektoratów co jakiś czas ulegają modyfikacjom, więc nie podaję linku, bo za tydzień znowu będzie nieaktualny. Ktoś tam ciurkiem grzebie na stronie.

INFO DLA WARSZAWIAKÓW – NIE LICZCIE NA TO, ŻE MIASTO OGŁOSI STAN ALARMOWY WTEDY, KIEDY TRZEBA.
NA OGÓL OGŁASZA Z OPÓŹNIENIEM I NIESTETY NIEADEKWATNIE DO SYTUACJI (musieliby ogłaszać bez przerwy  i byłaby wtedy kompromitacja).

Zmagania moje z suchym kaszlem, drapaniem w gardle i smogiem zakończyłam zwycięsko, aczkolwiek uszczupliłam portfel i dzielnie lansuję chodzenie w masce napotykając na przedziwne reakcje ludu. O reakcjach ludu innym razem. Jeśli tylko się gapią, ujdzie wyżyć. Gorzej, kiedy trzeba podstawowe rzeczy tłumaczyć. To jest nudne. Powiem tylko na początek, że najbardziej otwarte na temat są starsze panie. Wiwat starsze panie!
A ja wreszcie mogę normalnie żyć, wychodzić z domu i wreszcie się wysypiam.

Na koniec prezentacja maski użytej kilka razy na zewnątrz i nieużywanej.

maski

Reklamy

Dlatego nie kupuję albo rzadko

Rzecz jest o składniku l-cysteina (E920). Niby drobiazg, ale warto wiedzieć. O mrożonym cieście też tu jest (Chiny nam zdecydowanie podpadły już niejeden raz).
Link do całości: O świeżym pieczywie z marketów

Z kolei tu mamy nieco o propionianie wapnia (E-282) przeciw pleśniom i sorbinianie potasu (E-202), który może wywołać reakcje alergiczne.
Poza tym „z oczywistych względów w reklamie pieczywa głęboko mrożonego pomija się informacje takie jak:
– faktyczne miejsce produkcji, które może być bardzo odległe (na przykład Rumunia dla pieczywa sprzedawanego we Włoszech Przeczytajcie: 25 proc. pieczywa w supermarketach to mrożonki z Rumunii)
– jakość i pochodzenie mąki
– zawartość błonnika i substancji odżywczych
– ilość i rodzaj przyspieszaczy, polepszaczy (stabilizatorów, barwników) i konserwantów
– dodatek oleju lub związków wiążących wodę
– data zamrożenia
– dane, iż ziarna zbóż w pieczywie typu „fitness” to często jedynie około 2%”
Całość tu: O świeżym ciepłym pieczywie z supermarketów

Dalej mamy taki tekst: „Sfotografowaliśmy ulotkę z opisem pieczywa oferowanego w Lidlu. Odczytaliśmy skład oferowanych produktów i przestaliśmy się dziwić, że sklep go ukrywa. Bo jeżeli zwykła bułka pszenna zawiera fosforan wapnia, diglicerydy, chlorek wapnia, emulgatory, stabilizatory, to już od samego czytania odechciewa się jeść. A jak sprawdzi się skład ciasta francuskiego nadziewanego kiełbasą, czyli hot doga, to dowiadujemy się, że oprócz mięsa zawiera ono mleczan, azotyn i benzosan sodu, sorbinian potasu, modyfikowaną skrobię ziemniaczaną, a także liczne enzymy, takie jak alfa amylazę, amyloglukozydazę, oksydazę itp., to chce się jak najdalej uciekać od takich smakołyków.
Źródło: Świeży chlebek z hipermarketu z głęboko mrożonego ciasta

I Jeszcze jedno źródełko do całości: Świeże pieczywo prosto z pieca w biedronce, lidlu i marketach

Smacznego

Post

Będąc świeżo po rozmowie z dietetyczką: doczytała w mądrych książkach, że ludzki organizm nie jest przystosowany do ciągłej podaży pełnowartościowego i wysokokalorycznego pożywienia. Wręcz przeciwnie – jest właśnie przystosowany do okresowego niedojadania i dlatego ona swoim pacjentom/klientom sugeruje raz w miesiącu okres niskokaloryczny (trzy dni? tydzień? do wyboru). Polega na jedzeniu warzyw (surowych i gotowanych) oraz owoców, oczywiście tych niskokalorycznych (dieta Dąbrowskiej się kłania). Organizm wtedy uruchamia swoje naturalne moce. Po prostu taka jest nasza natura, Stąd zapewne w wielu religiach (które, co by nie mówić, ongiś były jedyną wiedzą o świecie i naszym dobrostanie przekazywaną sobie ustnie przez pokolenia) zaleca się posty. Stąd z całą pewnością taka ilość chorób cywilizacyjnych w społeczeństwach dobrobytu, a taka mała w tych najbiedniejszych.

Teraz idealna pora. Bo w lecie łatwiej się znosi brak kalorii (ciepło i słońce). Do boju! 😀

Nowalijki, czy zdrowe?

Zachęcam do wysłuchania rozmowy na TOKFM o żywności. Czy zdrowe, jak hodowane, gdzie, i o czym jeszcze warto wiedzieć – rozmawia Ewa Podolska w cyklu Weekend Radia TOK FM. Rozmówcą jest pani Dorota Metera.

Link do wywiadu: http://audycje.tokfm.pl/odcinek/Skad-biora-sie-warzywa-dostepne-wiosna-w-sklepach-Mowi-Dorota-Metera/36649

 

CRONOMETER

Jest tu https://cronometer.com. Naprawdę warto skorzystać. Również można skorzystać z translatora i nauczyć się angielskich nazw składników pożywienia. W ramach wiosennego detoksu próbowałam coś ze sobą zrobić i moja umiłowana dietetyczka zasugerowała mi właśnie ten program.

Udaje się znakomicie. Otrzymujemy wszystkie informacje na temat brakujących składników, i tych pozyskanych w nadmiarze. Jestem bardzo zadowolona, chociaż na ten moment kiepsko idzie mi zapisywanie, bo zajmuje dużo czasu. Troch potrwa zanim zacznę pamiętać, ile co waży i jak się nazywa. Ale zabawa przednia, rodzaj puzzli. Można nauczyć się skąd brać składniki pożywienia i jak kombinować, żeby starczyło wszystkiego i nie było nadmiaru.

Akryloamid dla łasuszków

Trafiam czasem na artykuły o strasznościach znajdujących się w smacznych rzeczach. Dzisiaj będzie o takiej jednej, która nazywa się akryloamid (albo akrylamid). Czyha na nas  tam, gdzie podąża nasze łakomstwo, czyli przede wszystkim w produktach wysoko-węglowodanowych, poddawanych obróbce termicznej (>120 st. C.), m.in. w czasie smażenia, pieczenia, podczas obróbki termicznej w mikrofalówce czy w trakcie prażenia. Nie tylko podczas przemysłowej produkcji żywności, ale również w trakcie przyrządzania potraw w domu.
Całość tu: http://mamadu.pl/

Jeszcze dodam, że produkty, w których znajduje się najwyższe stężenie akryloamidu to:
Chipsy ziemniaczane (16-30%)
Chrupki ziemniaczane (4-46%)
Kawa (13-39%)
Ciasta, ciastka i herbatniki (10-20%)
Chleb i inne gatunki pieczywa (10-30%)

O skutkach spożywania już mi się nie chce pisać, bo na samą myśl o tym, ile tego zjadłam w życiu, robi mi się gorąco. Sami poczytajcie.

Tu trochę o tym paskudztwie jest: https://pl.wikipedia.org/

I tu: http://www.ptfarm.pl/

Akrylamid

Jestes-tym-co-jesz

Audycja, wywiad z panią Hanna Stolińską. Warto słuchać i mądrzeć.

http://audycje.tokfm.pl/odcinek/Jestes-tym-co-jesz-O-dietach-cud-nowej-piramidzie-zywieniowej-i-otylych-policjantach-z-Hanna-Stolinska/35168

Tu jest lansowana przez czynniki oficjalne piramida żywieniowa. Zbliża się coraz bardziej do mojego ideału.

Moja osobista piramida jest inna, tłumaczyć nie będę, bo są obrazki. U mnie z uwagi na intensywne ćwiczenia nieco więcej białka pochodzenia roślinnego. Piję tyle, ile lubię.

Wyrzucić kategorycznie

„Pleśń nie polega tylko i wyłącznie na tej zielonej, czasami lekko futrzanej części na powierzchni chleba, aksamitnych kropkach na powierzchni starego owocu czy plamce na powierzchni konfitur, którą można łatwo zdjąć łyżeczką. Ten kolorowy nalot, który widać gołym okiem, to tylko ta niewielka część grzybni z zarodnikami, która wydostała się na zewnątrz. Cała reszta rozgałęzia się i buduje trudne do dostrzeżenia „korzenie” skryte głęboko w naszym jedzeniu.

Ponieważ więc grzybnia i zarodniki na powierzchni jedzenia są tylko częścią pleśni, odkrojenie czy zeskrobanie ich z kawałka chleba, który chcemy zjeść, nie pomoże nam uniknąć zjedzenia, cóż, grzyba.”

„Jeżeli chcesz ochronić swoje jedzenie przed pleśnią, Dr Shoemaker udziela paru rad:

  • Przykrywaj jedzenie, żeby nie dostały się na nie zarodniki pleśni z powietrza,
  • Jedzenie, które szybko się psuje, przechowuj w specjalnych plastikowych pojemnikach i zamrażaj na później,
  • Resztki jedzenia zjedz w ciągu trzech do czterech dni.

I pogódźmy się z tym, że nawet najpyszniejszą babciną konfiturę trzeba będzie w całości wyrzucić, jeśli pojawiła się na jej powierzchni choćby jedna kropka pleśni.”

Całość jest na interesującej stronie, którą z przyjemnością czytuję (reklama):  http://www.crazynauka.pl/

Żeby dobić drogich Czytaczy, jeszcze odrobina na temat pleśni: http://blogpublika.com/

Fragment: „Nawet lekko spleśniałe owoce, warzywa, czy inne produkty należy od razu wyrzucać. Nie trzymać owoców i warzyw w woreczkach foliowych w lodówce. Szczególnie należy uważać na orzeszki ziemne, orzechy i pistacje. Myć często lodówkę roztworem wody, sody oczyszczonej lub octu. Nie jeść resztek gotowanych posiłków, które stały dłużej niż 48 godzin w lodówce.”

Głodówka i inne ciekawe rzeczy

Mam za sobą wiele głodówek, kiedyś (30 lat temu) były to jednodniówki z celach higienicznych. Nie lubię głodówek więc zaprzestałam robienia ich. Prowadziłam przez pewien czas bardzo niehigieniczny tryb życia w którym istotne w mojej hierarchii było zarabianie pieniędzy, Taka wówczas była konieczność.  Potem (ostatnie dwa lata) robiłam je z powodów zdrowotnych, 6 dniowa, 12 dniowa, 5 dniowa, głodowałam ile mogłam, ile mi staczało mocy. teraz ich nie robię. Opisałam je tu.

Teraz cytuję gazetę i prof. Vetulaniego: „Z upływem lat nasz mózg starzeje się podobnie jak reszta ciała. Czy istnieją jakieś sposoby, aby ten proces spowolnić?

Oczywiście, że mamy takie sposoby, choć niestety te najskuteczniejsze jednocześnie nie są najmilsze. To przede wszystkim głodówka, która opóźnia starzenie i pozwala zachować bystry umysł do końca życia. Polscy naukowcy przed kilkunastu laty, w czasie wielkiego badania polskich stulatków, zaobserwowali, że zdecydowana ich większość ma za sobą epizod głodu. Dziś już wiemy, że nawet jedna głodówka w życiu jest w stanie je wydłużyć – brak pożywienia aktywuje bowiem tak zwany gen długowieczności SIR2 produkujący sirtuinę, białko niezwykle ważne dla podziałów komórek, a to właśnie nieprawidłowości w podziale komórkowym leżą u podstaw procesu starzenia. Głodówka pozwala na aktywację sirtuiny, a co za tym idzie – na przedłużenie aktywności i młodości mózgu.”

Reszta tu: Dlaczego głodówka przedłuża życie.html

Czytamy a potem głodujemy, chociaż jedna dobę od czasu do czasu. Dacie radę?

Tajemny temat rzeka

Temat rzeka. Temat mój ulubiony aczkolwiek niekoniecznie apetyczny i na pewno smutny. Bardzo proszę o przeczytanie z uwagą wszystkiego.

Cyt:

„Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), 80% wszystkich chorób wywołanych jest przez pasożyty.
Dotyczy to także chorób nowotworowych  – oto statystyki :

  • Rak żołądka – 55% przypadków było spowodowanych pasożytami
  • Organy kobiece – 81% przypadków
  • Wątroba – 82% przypadków
  • Płuca – 90% przypadków
  • Chłoniaki – 100% przypadków
  • Rak macicy – 100% przypadków”

Drugi cytat, końcowy:

Po przeczytaniu powyższego tekstu wnioski nasuwają się same ( mam nadzieję), ale szczególnie chciałbym podkreślić kilka spraw :

1/   Obsesyjne mycie rąk zwłaszcza przed posiłkami i zwłaszcza po zabawie z rówieśnikami i innymi zwierzętami !
2/   Walczymy ze zwyczajem ssania palców / wkładania rączek do buzi !
3/   W miarę możliwości picie jedynie filtrowanej i przegotowanej wody !
4/   Bardzo dokładnie myjemy owoce, a zwłaszcza warzywa ! Nie jemy przysłowiowych jabłuszek czy gruszeczek spod drzewka !
5/   W miarę regularna dezynfekcja urządzeń sanitarnych w domu !
6/   Unikamy: szpitali, przychodni, placów zabaw z tzw. kulkami czy piłeczkami, piaskownic, basenów zwłaszcza „podejrzanych”, jacuzzi, fontann, sadzawek czy kąpielisk, z których korzystają  ludzie i zwierzęta.
7/  Jeśli mamy problem z pamiętaniem o myciu rąk przed jedzeniem, to powinniśmy się witać tzw. żółwikiem, a klamki w miejscach publicznych otwierać łokciem
8/  Tępimy szczury, myszy,  muchy i inne robactwo w domu i obejściu!
9/  Prawidłowa dieta + probiotyki + suplementy.
Uwaga: stosowanie suplementów zwłaszcza witamin, magnezu, wapnia, żelaza i cynku może maskować objawy zakażenia a tym samym utrudniać rozpoznanie zakażenia pasożytami.
10/  Robale nie cierpią: babki lancetowatej , granatów, bazylii, mięty, czosnku, grapefruitów, oregano, lawendy, dyni (pestek i oleju), kocanki, macierzanki, szałwii, rumianku, tataraku, łopianu, tymianku, piołunu, wrotyczu, omanu, łupin czarnego orzecha, goździków, piołunu, tranu, oleju z wątroby rekina, niektórych ryb np. Soli. Zatem terapia może się opierać / można wspomagać/ kontynuować – poprzez podawanie ww. substancji w formie dodatków smakowych, mieszanek ziołowych, nalewek etc.”

Resztę poczytajcie pod linkiem: http://www.wellbiznes.com/

A jeszcze więcej tu: http://www.chimed.pl/

VII 03

Glista ludzka w miednicy o średnicy dna 22 cm

Soja i męskość

„Poza marihuaną chyba nie ma bardziej kontrowersyjnej rośliny. Nawet pszenica nie budzi takich emocji jak soja. Dokładnie chodzi o zawarte w niej izoflawony. Niepokój budzi fakt, że izoflawony sojowe (IS) przypominają swoją budową żeńskie hormony płciowe i dlatego bywają określane fitoestrogenami. Bardziej jednak poprawną nazwą jest określenie selektywne modulatory receptora estrogenowego. Ta nazwa lepiej oddaje rzeczwyistość, ponieważ IS, co prawda, oddziałują z receptorami dla estrogenów, ale nie ze wszystkimi tak samo, a odpowiedź komórki nie zawsze jest taka jak na estrogeny. Natomiast zawsze jest słabsza niż w przypadku estrogenów – od 100 do 1000 razy słabsza1.

Więc czy IS są groźne dla mężczyzn? Tak! Z całą pewnością tak i są na to dowody, ale doczytaj do końca, zanim wyrobisz sobie zdanie na temat miejsca soi w męskiej diecie.”

Reszta i interesujące wnioski są tu: http://www.damianparol.com/

Jeszcze dwa zdania: Dosi facit veneum! W przypadku IS dobrze sprawdza się zaproponowany przez ojca toksykologii Paracelsusa model hormezy. Zakłada on, że wszystko, jest trucizną i nic nie jest trucizną, to dawka czyni truciznę.”

Kokosowo

Tak, zaszalałam.W sklepie była kokosowa półka. Olej mam w domu zawsze. Kupuję przez net litrami.

Olej kokosowy to składnik constans mojego życia – do ciała, czasem na patelnię, do włosów. Cukier kokosowy to eksperyment, podobnie jak mąka. Mąki dzisiaj dodałam trochę do naleśników, słabiej się ciasto rozsmarowywało na patelni, ale wyszło fajnie, nie naleśnik – gruby placek właściwie. Cukier ma smak podobny nieco do melasy i budzi we mnie jak najbardziej pozytywne odczucia. Ma w sobie dużo dobrych różności w przeciwieństwie do cukru krystalicznego (witaminy i niski indeks glikemiczny). Jest mega słodki co go oczywiście jednocześnie dyskwalifikuje  i zanęca. Moje kubki smakowe w każdym razie są kontente. Wodę z kokosa wypiłam wczoraj będąc po treningu zapocona i ledwo życia, spoko, jak na placebo całkiem smaczne. Mleczko kokosowe czeka na jakąś rytualną uroczystą kawę. Na co dzień jej nie pijam. Jest mocno tłuste, nie wiem jak mi będzie, kiedy zrobię z niego zupkę mleczną. Może zresztą zrobię? Raz kozie śmierć.

kokosowe

 

 

 

O naszym drugim mózgu – jelitach

„(…) Dziś wiemy, że jelitowy układ nerwowy, chociaż pracuje samodzielnie (mózg nie przekazuje mu sygnałów, jak szybko ma przebiegać perystaltyka jelit czy ile soków trawiennych ma wydzielić żołądek), pozostaje w ścisłym związku z mózgiem i spełnia w ciele rolę drugiego centrum dowodzenia: reaguje na stres, sprawdza stan bariery ochronnej organizmu przed mikrobami i podnosi alarm w przypadku zagrożeń. Oba układy nerwowe nieustannie przesyłają sobie sygnały za pomocą nerwu błędnego. Komunikacja odbywa się w zaskakująco jednostronny sposób. Ze wszystkich impulsów nerwowych przebiegających nerwem błędnym 90 proc. biegnie od jelit do mózgu, a tylko 10 proc. odbywa drogę odwrotną. Wygląda więc na to, że nasz mózg jest wprost bombardowany informacjami z jelit.

Te odkrycia zelektryzowały lekarzy zajmujących się badaniem i leczeniem niezwykle dokuczliwych chorób jelit, na przykład zespołu jelita drażliwego, wrzodziejącego zapalenia jelita grubego czy zaparć. Dotychczas byli przekonani, że większość nieswoistych zapaleń jelit to choroby o podłożu psychosomatycznym wywoływane przez przewlekły stres, depresję albo traumatyczne zdarzenia z przeszłości. Jak pokazują statystyki, większość osób cierpiących na zaburzenia depresyjne czy lękowe cierpi również na jakieś dolegliwości ze strony jelit. Dziś dzięki badaniom dr. Gershona okazuje się, że zależność między zaburzeniami psychicznymi a chorobami jelit może być odwrotna, niż sądzono – to jelita wpływają na pogorszenie się stanu psychicznego, a choroby jelit mogą być pierwotną przyczyną depresji czy przewlekłego stresu.(…)

Bardzo ciekawa reszta jest tu: http://www.newsweek.pl/twoj-drugi-mozg,54470,1,1.html

 

O zdrowej długowieczności

Pod linkiem jest fragment książki o długowiecznych ludziach, o których opowiada film. To piękna książka. Czytajcie ją. Czytałam już o tym wielokrotnie a teraz okazało się, że ktoś zadał sobie trud zebrania informacji zusammen do kupy i opisania wszystkiego w książce

http://www.galaktyka.com.pl/product,,633,6.html

Mięso?!!!

Wg BBC:

Szacuje się, że 34.000 zgonów rocznie jest spowodowanych rakiem i może być efektem diety o wysokiej zawartości mięsa przetworzonego.
WHU (Światowa Organizacja Zdrowia) uważa, że istnieją dowody na to, iż 100 g czerwonego mięsa dziennie zwiększa ryzyko zachorowania na raka o 17%. Stwierdza również, że ​​te wyniki są istotne przy budowaniu i promowaniu zrównoważonej diety.

Przypomina mi się osobiście akcja medialna z udziałem lekarzy, udowadniająca amerykańskim konsumentom, że papierosy są zdrowe. Było tak kiedyś, serio.

Washington Post:

WHU ogłosiła 26 października, że spożywanie boczku, kiełbasy i innych przetworów mięsnych jest tak samo niebezpieczne (jeśli chodzi o ryzyko zachorowania na raka), jak palenie tytoniu.

Powyższe wnioski to efekt ponad 800 badań epidemiologicznych z USA, Europie, Japonii, Australii i innych krajach. Zakres badań obejmował wiele grup etnicznych i diet.  Raport opublikowano dzisiaj w czasopiśmie Lancet Oncology.

Rak jelita grubego (związany ze spożywaniem mięsa) jest drugą najbardziej śmiertelną postacią raka w USA, powodując prawie 50.000 zgonów rocznie. Przetworzone mięso zostało również powiązane z częstszym występowaniem raka żołądka. Czerwone mięso niesie wg badaczy mniejsze ryzyko, ale nadal jest „prawdopodobnie rakotwórcze dla ludzi” (nowotwór trzustki i prostaty).
Przetworzone mięso wylądowało w „grupie 1”, co oznacza, że ​​zajmuje równie wysoką pozycję wśród czynników kancerogennych, jak palenie tytoniu i bycie narażonym na działanie azbestu. Czerwone mięso znalazło się w grupie „2A” wraz z nieorganicznym ołowiem.

Oczywiście lobby mięsne przekonuje o zdrowotnych korzyściach płynących z jedzenia mięsa i przygotowuje się do odparcia „ataku”.

Źródło mięsnych nowości:

http://www.bbc.com/news/health-34615621?ocid=socialflow_facebook&ns_mchannel=social&ns_campaign=bbcnews&ns_source=facebook

http://www.washingtonpost.com/news/wonkblog/wp/2015/10/26/hot-dogs-bacon-and-other-processed-meats-cause-cancer-world-health-organization-declares/

A na koniec po zrobieniu wpisu wpadłam na artykuł w gazecie na ten temat. Wszystko jest ładnie tu opisane: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19090833,przetworzone-mieso-na-jednej-liscie-z-azbestem-who.html

Czerwone mięso czule pozdrawia

Drugie mięso, jeszcze słodsze, nie mogłam się oprzeć…

Nie jem mięsa.

Olej kokosowy prawie na wszystko

Znalazłam listę zastosowań. Ponieważ u mnie olej kokosowy jest zawsze i jeśli smażę, co mi się rzadko zdarza, to zawsze na oleju, więc mogę na tym w zasadzie kulinarnym blogu umieścić moją ukochaną substancję. To jest skrót artykułu, na dole link do źródła, gdzie można doczytać szczegóły. Wszystkich sposobów nie przetestowałam i nie mam stuprocentowej pewności, czy są skuteczne, ale robię z oleju kokosowego cudowne maseczki do twarzy i włosów, używam do demakijażu,  wszechstronnie w kuchni i zamiast kremów i balsamów do ciała.

Olej koksowy dla Twojej urody

  1. Zadbaj o skórki.
  2. Okaż trochę czułości swoim włosom – przygotuj domową maskę do włosów.

Dodatkowo: Możesz użyć samego oleju kokosowego, żeby zapobiec wysuszaniu się końcówek. Wystarczy wmasować trochę oleju w końcówki włosów, a następnie umyć je tak jak zwykle, aby zachować ich zdrowie, blask i nawilżenie.

  1. Przywróć blask skóry.
  2. Przygotuj domową maseczkę do twarzy..
  3. Odżyw usta.
  4. Usuń olejem makijaż.
  5. Przerzuć się na olej zamiast pianki do golenia.
  6. Wyczyść pędzle do makijażu.
  7. Zadbaj o zdrowie skóry głowy.
  8. Dla ukojenia oparzeń słonecznych.
  9. Pozbądź się nieprzyjemnego zapachu ciała.
  10. Usuń osad i kamień nazębny.
  11. Zmiękcz i odśwież skórę stóp.
  12. Zmyj resztki wosku.

Dom i Hobby

  1. Przywróć blask skórze lakierowanej.
  2. Pozbądź się przyklejonej gumy.
  3. Utrzymaj prysznic w idealnej czystości.
  4. Konserwuj drewniane sztućce i meble.
  5. Wyczyść metalowe przedmioty.
  6. Napraw skrzypiące zawiasy.
  7. Napraw zablokowany zamek błyskawiczny.
  8. Impregnuj skórę.
  9. Bezpiecznie rozpal ognisko.
  10. Utrzymaj silniki w dobrej kondycji.
  11. Zakonserwuj żeliwne naczynia.
  12. (nie ma, pomyli się się autorzy artykułu 🙂 )

Zwierzęta

  1. Pozbądź się kocich kłaków.
  2. Odżyw sierść twojego zwierzaka.
  3. Wprowadzenie odrobiny oleju kokosowego do diety twojego psa lub kota może wzmocnić jego zdrowie.
  4. Przynieś ulgę drapiącemu się zwierzakowi.

Dieta i gotowanie

  1. Dodaj do kawy lub herbaty.
  2. Zrób własne masło orzechowe.
  3. Zaszalej w kuchni, jeśli potrawa wymaga przyrządzenia w wysokich temperaturach.
  4. Przypraw sałatkę.
  5. Przyrządź własne batoniki musli.
  6. Posmaruj tosty!
  7. Zjedz łyżkę oleju kokosowego..
  8. Wzmocnij swój owocowy koktajl.
  9. Zmień zasady pieczenia – dodaj do ciasta olej kokosowy.
  10. Zrób popcorn. – Jesteśmy wielkimi fanami popcornu, szczególnie domowej roboty.
  11. Przerzuć się na nową polewę – Popcorn gotowy? Pora na polewę. Olej kokosowy jest świetnym substytutem masła.
  12. Natłuść naczynia kuchenne i formy. Użyj oleju kokosowego, aby natłuścić formy do pieczenia.

Zdrowie

  1. Pomaga zadbać o higienę jamy ustnej.
  2. Spożywanie oleju kokosowego pomaga wzmocnić układ odpornościowy.
  3. Zapobiega odparzeniom. – Olej kokosowy może nie tylko zapobiec odparzeniom skóry, ale również leczy te już powstałe.
  4. Pomaga na drapanie w gardle – uśmierz bolące gardło połykając odrobinę oleju kokosowego.
  5. Pomaga zadbać o intymne nawilżenie.
  6. Niektórzy uważają, że olej kokosowy jest w pełni naturalnym środkiem na wszy.
  7. Leczy opryszczkę
  8. Leczy ugryzienia.
  9. Kropla lub dwie oleju kokosowego w miejscu ugryzienia łagodzi swędzenie.
  10. Podwyższa poziom cholesterolu HDL.
  11. Korzystnie wpłynie na zdrowie twojego serca.
  12. Przyjmowanie oleju kokosowego pomoże ukoić żołądek. Dodanie oleju kokosowego do diety, choćby jednej łyżeczki dziennie, wspomaga leczenie wrzodów żołądka.
  13. Podczas karmienia piersią – olej kokosowy warto mieć pod ręką, aby zapobiec bolesnym podrażnieniom sutków w okresie karmienia piersią.

olejkokosowy

Źródło: http://lifehacking.pl/