Zupne szaleństwo, czyli brukselka i pesto

Najpierw na szybko nieco mrożonej włoszczyzny w wiórkach. Wygodnictwo? Oj tak, wielka wygoda 🙂
Ale też, powiedzmy sobie szczerze, warzywka o tej porze albo są stare i nieco słabo zasobne w składniki odżywcze albo młode i mocno zasobne w chemiczne. Wybrałam mrożonkę. Do włoszczyzny dorzuciłam mrożoną brukselkę. Uwielbiam brukselkę i świeżą na ogól robię na parze. Nie mam świeżej. Tak powstała zupa brukselkowa. Dodałam też przypraw – warzywko, sól, pieprz, kminek, majeranek, papryka, chili. Oczywiście ukochany makaron, chociaż odrobinkę rureczek, i mleko kokosowe z puszki – kopiastą łychę.
Ugotowałam. Zjadłam. Wrażenie takie sobie.

To było wczoraj, a dzisiaj wyciągnęłam zupkę z lodówki i potraktowałam ją niesłodzonym mlekiem sojowym i sporą ilością pesto.
Pesto leży w lodówce, zrobiłam go za dużo i teraz dodaję do wszystkiego. Jest z pęczka bazylii, wielkiego ząbka czosnku, paczki namoczonych nerkowców, oliwy, dwóch łyżek płatków drożdżowych i przypraw. Wszystko zmiksowane, ale nie na gładką masę, lubię czuć w pesto grudki.

O rany. Boskość. Czysta najprawdziwsza boskość. Teraz to było śniadanie. Uwielbiam takie po godzinie ćwiczeń. Pożywne i smaczne.
Może to być obiad albo kolacja!

Reklamy

Pieczona brukselka

Brukselka plus cebula pokrojona w plastry - posolić, dodać oleju, wymieszać i upiec w piekarniku w bardzo wysokiej temperaturze. Podbrązowią się ładnie miejscami i lekko wymiękną. Mnie się nie udało, bo nie mam odpowiedniego naczynia, musiałam ciągle mieszać i jakoś twarde było bardzo. A może brakło mi cierpliwości? Wrzuciłam jeszcze na gaz z odrobiną wody, co by nieco poddusić.

Brukselka plus cebula pokrojona w plastry – posolić, dodać oleju, wymieszać i upiec w piekarniku w bardzo wysokiej temperaturze. Podbrązowią się ładnie miejscami i lekko wymiękną. Mnie się nie udało, bo nie mam odpowiedniego naczynia, musiałam ciągle mieszać i jakoś twarde było bardzo. A może brakło mi cierpliwości? Wrzuciłam jeszcze na gaz z odrobiną wody, co by nieco poddusić.

Składniki

Składniki

W międzyczasie usmażyłam na chrupiąco orzechy włoskie z solą. Dodałam do nich ocet winny, łyżkę syropu klonowego i łyżkę musztardy. Nie dodawałam oliwy, tak jak jest w przepisie, bo nie lubię dużo tłuszczu.

W międzyczasie usmażyłam na chrupiąco orzechy włoskie z solą. Dodałam do nich ocet winny, łyżkę syropu klonowego i łyżkę musztardy. Nie dodawałam oliwy, tak jak jest w przepisie, bo nie lubię dużo tłuszczu.

Pomieszałam wszystko razem. Nie pdoam proporcji, sztuka w tym co by sobie dobrać proporcje wg własnego uznania, wychodzi zawsze pyszne, ale za każdym razem inne. I o to chodzi.Podałam z kaszką gryczaną.

Pomieszałam wszystko razem. Nie podam proporcji, sztuka w tym co by sobie dobrać proporcje wg własnego uznania, wychodzi zawsze pyszne, ale za każdym razem inne. I o to chodzi.
Podałam z kaszką gryczaną.

Chciałam jeszcze zrobić lepsze zdjęcie gotowej potrawy, bo to niespecjalnie wyszło, ale przyszły głodne duchy i rzuciły się na to co zostało w garnkach. Zjadły mi dzisiejszą kolację i jutrzejszy brunch. Nic to, teraz będą mogły się te duchy wykazać  kulinarnie 🙂