Dalszy żywot pak choyowej pulpy

Nie ukrywam że mi wyszło trochę tego za dużo. Ostatnią porcję uruchomiłam twórczo w stronę chłodnika. Wrzuciłam pak choya, (na którego przepis jest TU) do niesłodzonego mleka sojowego z rozpuszczoną połową łyżeczki miso. Dodałam wciśnięty ząbek czosnku, ogórek, dymkę, koperek, rzodkiewkę, sól, pieprz cytrynowy.

Chłodnik bez buraczków. Pycha.

2016-06-21 15.22.18

 

Reklamy

Chłodnik migdałowy

Ponieważ moja kochana pani „lokalna rolniczka” zasypała mnie wczoraj produktami ze swojego ogródka, zielenina mi się wręcz wysypuje z lodówki. Część razem z innymi jarzynkami zmiksowałam i wrzuciłam do zamrażalnika w małych pojemniczkach (seler naciowy, cebula, marchew, dymka, koperek, liście zwykłego selera), z reszty produkuję sobie jedzonko. Dzisiaj chłodnik. W  ogóle muszę powiedzieć, że całkiem niechcący z racji pory roku przeszłam na rodzaj witarianizmu, jem ogromne ilości owoców i zasmakowałam w surowym mleku migdałowym. Niezauważalnie minęła mi nietolerancja na orzechy i migdały. Radość, kubki smakowe szaleją!

Sposób na mleko migdałowe podawałam niedawno – JEST TU.

Chłodnik zrobiłam tak: botwinkę, kilka listków z selera i pół paczki tempehu krótko pogotowałam, potem dodałam to co miałam w lodówce, czyli malutki kabaczek, rzepka, dymka, koperek i ocet balsamiczny bo cytryny mi zbrakło. Wrzuciłam też mały pojemniczek zamrożonych jarzynek, tych które leżały w zamrażalniku – pisałam o nich na początku. Ma to wszystko bardzo oryginalny smak, właśnie jem trzecią miseczkę 😀

20150702_141347

Obiad z chłodnikiem

chlodnik i ziemniaki

Chłodnik:

– ugotowana botwina, marchewka, pietruszka, czerwona soczewica
– dodana malutka cukinka w plasterkach, dymka, rzodkiewka, koperek, ogórek kiszony, tofu pokrojone w kostki, nieco mleka sojowego, ocet winny, przyprawy

Drugie:
ziemniaki z łupinkach, pomidory, sałata rzymska, pomidory, na to dip tzatzikowy własnej produkcji (orzechy włoskie, kasza jaglana, czosnek, ogórek kiszony, oliwa, ocet winny, przyprawy)

Chłodnik ogórkowy

Czyli wegański tarator. Trochę przypomina tzatzyki. Dobry na upały.

Składniki:

– ½ kg zielonych ogórków,
– ½ mleka sojowego, albo 1/4 mleka kokosowego – zresztą tak naprawdę trzeba samemu wyczuć proporcje – każdy lubi inaczej. Mleko kokosowe jest bardzo tłuste i gęste, należałoby dodać wtedy więcej ogórków albo trochę sałaty lodowej dla nawodnienia tej tłustości.
– sok z cytryny
– 5 ząbków czosnku,
– ½ szklanki posiekanego koperku i zielonej pietruszki, ew, odrobina papryki albo pomidora
– 1 łyżka oliwy, (albo bez wg uznania)
– sól i pieprz
– migdały (kilka)

Ogórki dokładnie szorujemy, nie obieramy.
Ścieramy na drobnej tarce do miski.
Solimy i odstawiamy na co najmniej kilkanaście minut, by puściły sok.
Nie wylewamy go.
Czosnek przepuszczamy przez praskę i dodajemy do ogórków.
Zalewamy mlekiem.
Dodajemy posiekaną zieleninę, sól, pieprz, mleko i oliwę.
Następnie wszystko miksujemy.
Wkładamy do lodówki na co najmniej ½ godziny.

Podajemy zimny. Dekorujemy zieleniną i wiórkami papryki.

A ja, jako że mam różne wariackie pomysły, dodaję czasem jeszcze cieciorki albo zielonego groszku, chociaż kilka sztuk dla urody.

Realnie zrobiłam to oczywiście jeszcze inaczej, wrzuciłam co się da do blendera i zmiksowałam, na koniec dorzuciłam przyprawy, sok z cytryny, paprykę i pietruszkę. Koniec. Nawet niezłe. Foto poniżej, chłodnik na tle mojego rozłożonego na stole czerwonego fartuszka.

Chłodnik

Wegański chłodnik

Estella robi przyjęcie – start

Wczoraj wyciekły mi z aparatu jakieś świeżo poczynione, ciepłe, prosto z pieca zdjęcia. Nie mogłam się powstrzymać. Bardzo dobrze mi się spacerowało po tych tutejszych lasach. Być może powinnam napisać, że one są bardzo wegańskie i to mnie skłoniło do umieszczenia ich na blogu. Bardzo, bardzo, ale to bardzo wegańskie ;). Następnym razem sfotografuję moje sanatoryjne jedzonko. Poprawię się, obiecuję.

A teraz przedstawiam dzieło uczynnej i pracowitej Estelli. Razu pewnego pochwaliła się, że przymierza się do wegańskiego przyjęcia. Poprosiłam o dokładniejsze informacje. To co mi przysłała przerosło moje oczekiwania. Chwała jej za to. Dzięki niej przez cały tydzień będę prezentować jej przepisy.

Oto

MENU UROCZYSTEGO OBIADU

– chłodnik z botwinki i włoszczyzny
– gołąbki kolorowe w 3 wariantach
– ryż brązowy z cebulką i zieloną pietruszką (tego nie udokumentowała bo ryż z cebulką i zielona pietruszką – jak wygląda – każdy wie)
– surówka z kapusty pekińskiej
– szejk zielony
– półmisek surowych jarzyn z majonezem sojowym
– talerz orzechów i nasion
– owoce sezonowe

Zaczynamy.

Chłodnik z botwinki:

– pęczek botwinki z kulkami buraczków
– pęczek włoszczyzny
– szczypior, koperek, sok z cytryny, sól, opcjonalnie ziele angielskie i liść laurowy.

Do posolonego wrzątku wrzucić najpierw oczyszczone i pokrojone: kulki buraczków, bulwę selera, marchewki (przyn. 3-4), korzeń pietruszki.
Po ok. 10 min. dodać  pokrojone łodygi (selera starczy 1), po chwili pokrojone liście oraz szczypior i koper. Wszystko ma być jędrne, a nie ugotowane. Zdjąć z ognia, dosmakować sokiem z cytryny.
Podawać na ciepło lub jako chłodnik. Jak ktoś je może dodać ugotowane jajko lub makaron.

Chłodnik z botwinki

Chłodnik z botwinki – fot. Estella