Makaron i tofu

pap2

Makaron jest z żytniej mąki (zauważcie, że ostatnio nic nie ma z pszennej u mnie, wykryłam bowiem związek pomiędzy złym stanem zdrowia w pewnych aspektach, a mąką pszenną, niestety). Dip – zmiksowane na gładko w moim ultra-skutecznym blenderze: tofu, cebula, płatki drożdżowe, chili, łagodny keczup, sól, pieprz; i dymka.

Reklamy

Mój pierwszy autorski sposób na natto

Samo natto wygląda tak i w tej postaci jest dla mnie jest niejadalne.

To, które kupiłam, wyglądało tak (w zasadzie nie do końca, na zdjęciu jest tylko opakowanie wypełnione czym innym – pesto przeznaczonym dla pewnych zaprzyjaźnionych głodnych duchów)

natto.01

Połowę paczki natto zmiksowałam z ugotowaną soją (było 100g na sucho) plus sok z połowy cytryny, łyżka oleju rzepakowego, niecała łyżeczka miso, dwie łyżki płatków drożdżowych, wielki ząbek czosnku, sól, pieprz. Było sporo wody z gotowania i wyszło rzadkie.

Drugą połowę paczki dodałam do czarnej fasoli i wielkiej kiści (w zasadzie to była zawartość całej doniczki) zielonej bazylii. Do tego oliwa, czosnek – też sporo, sól, pieprz, sok z drugiej połowy cytryny, łyżeczka miso i dwie łyżki płatków drożdżowych. Wyszło pesto, ale mocno nie miksowałam, tak to zrobiłam, żeby kawałki były wyczuwalne w trakcie jedzenia, dla smaczku. Niezłe jest. Natto jest dla mnie ważne z uwagi na zawartość witaminy K2 i moje skłonne do osteopenii kosteczki.

Stwierdzam jednak, że powinnam dodać go znacznie mniej. Ma tak zdecydowany smak, że zdominowało potrawę.

Moje natto ma jeszcze tylko dwa dni do skończenia terminu ważności, więc przelałam to do opakowań po różnych drobiazgach i rozdam.

 

natto

Dressingi

Oto co znalazłam. Nie testowałam, ale zamierzam. Umieszczam tu trochę „ku pamięci” za:”Wiemy co Jemy” z FB:

„Dziś obiecany mały festiwal dressingów do sałatek! Wszystkie wybrane sosy smakują wybornie. Można nimi polać dowolną mieszankę sałat z dodatkiem warzyw i owoców, jakie akurat macie pod ręką. Sprawdzą się też jako dipy do pokrojonych na kawałki warzyw (świeża marchewka, seler naciowy, papryka, kalarepka…), a nawet – jako smoothie do picia. Smacznego!

A jeśli macie sprawdzone inne zdrowe dressingi – bez oliwy, śmietany, majonezu – podzielcie się nimi w komentarzach.

Dressing z mango (autor: Frederic Patenaude)
SKŁADNIKI:

  • 2 szklanki obranych i posiekanych POMIDORÓW,
  • 2 szklanki obranego i pokrojonego MANGO,
  • 2 łyżki OCTU BALSAMICZNEGO (może być zastąpiony przez sok z limonki lub sok z cytryny),
  • 1/2 szklanki WODY

Wszystkie składniki zmiksować na gładki sos.

Świetny „Ranch Dressing” (autor: Frederic Patenaude)
SKŁADNIKI:

  • 1/2 filiżanki POMIDORÓW,
  • sok z 1/2 LIMONKI,
  • 2 łyżki jabłkowego CYDRU (lub octu owocowego),
  • 1/2 dużej czerwonej PAPRYKI, oczyszczonej,
  • 1/3 szklanki świeżego KOPERKU,
  • 1-2 łodygi SELERA NACIOWEGO, posiekane,
  • 2 łyżki MASŁA MIGDAŁOWEGO,
  • 2 małe DAKTYLE, namoczone, aby zmiękły

Zmiksować wszystkie składniki na gładki sos. Idealnie pasuje do dowolnej zielonej sałaty.

Dressing z awokado (autorzy: Linda i Adam Whitlock)
SKŁADNIKI:

  • 1 miękkie, obrane AWOKADO,
  • świeży sok z 2 POMARAŃCZY,
  • 1/8 szklanki świeżego posiekanego KOPERKU (lub innych aromatycznych ziół, do wyboru: KOLENDRA , BAZYLIA, NATKA PIETRUSZKI itp.); my zrobiliśmy wersję z bazylią

Zmiksuj awokado i sok pomarańczowy w blenderze. Dodaj koperek, wymieszaj.

Wszystkie sosy można trochę posolić (wedle uznania), a jeśli lubicie ostrzejsze smaki – dodać odrobinę pieprzu lub chili.

Testowanie i zdjęcie: Magdalena Gembacka/www.ammniam.pl

dressingi

Serek topiony?

No tak, to jest takie coś, co przypomina serek topiony. Ale można to też nazwać dipem, pastą, sosikiem czy inną miksturą. Dodawszy więcej wodnistych składników otrzymujemy inną konsystencję i inny efekt. Zrobione jest z dwóch ugotowanych na miękko ziemniaczków, z odrobiną mleka, chociaż tym razem dodałam papkę, która mi została po zrobieniu mleka (sojowego+kokosowego+jaglanego), plus ząbek czosnku, sól, kilka łyżek płatków drożdżowych i olej rzepakowy. Oleju też były ze dwie łyżki, chociaż proporcje należy sobie ustalić wg swoich upodobań. Można dodać też ocet winny lub cebulę, ewentualnie jakieś ekstra wschodnie przyprawy, kolorowe i pachnące, pole do popisu jest przeogromne. Jest zmiksowane na mega gładko. Wrzuciłam to coś na żytni chlebek na zakwasie i chrupnęłam ogóreczków kiszonych.

DSC02346

Dip z sałaty

To wszystko przez mój nowy (już nie nowy) blender.

Kolejny dip. Tym razem: sałata rzymska, kilka gałązek bazylii, odrobina płatków owsianych, dwie spore garście pestek z dyni, łyżka siemienia lnianego, dwa ząbki czosnku, lubczyk, pieprz, sól, suszone pomidory i nieco za dużo chili mi się sypnęło… na największe obroty, aż para poszła, i jest…  smaruję pitę zaspokajając swoje tłusto oliwne potrzeby (dodałam też oliwy) i rozgrzewam do czerwoności podniebienie 😀 (chili jest, oj, jest sporo)

Zawsze mogę rozrzedzić cytryną czy octem winnym i zrobić sosik do sałatki. Alleluja. Niech żyje mój blender.

pita i dip na ostro

Weganski twarożek pomidorowo paprykowy

Nigdy w życiu nie było moim celem produkowaniu twarożku, nie lubię wegańskich podróbek – kiełbasek, mlek, twarożków. Nie potrzebuję namiastek odzwierzęcego jedzenia. Tym razem robiłam sobie sosik tzatzikowy i nagle przyszło mi do głowy potraktować te smaki inaczej, więc do zmiksowanej kaszy jaglanej i orzechów włoskich, dodałam czosnek, ogórki kiszone, suszony pomidor (w proszku), paprykę i bazylię. Oprócz tego sól, pieprz, bazylia, ocet winny. Proporcje szalały, nie znam ich, bo cały czas testowałam smak i coś dokładałam. Wyszło nieprzeciętne, niezmielone grudki kaszy sprawiały twarożkowe wrażenie, a smak był nieziemski.
Używałam tego dipu w różny sposób, np jadłam go paluszkami z cukinii, ale można tez wrzucić na pitę, chleb, na surówkę, na ziemniaki czy wygrzebywać marchewką, w ostateczności wskazującym palcem 🙂

dip pomid-papr

Kalafior w tajemniczym sosie

Co my tu mamy?

Mamy tu kalafior pod obłokiem pary. Polałam go tajemniczym dipem groszkowego koloru. Dip powstał jako produkt uboczny mojej najnowszej manii prześladowczej czyli szparagomanii. Szparagi dały się zjeść tylko do połowy. Reszta była do kitu (jak zwykle, pomimo, że wyglądały na cienkie i delikatne). Resztę zblendowałam w mojej cud maszynie na krem razem z połówką cytryny, kawałkiem surowego kalafiora i z łyżką siemienia lnianego dla powiększenia „gęstuty” i masy bombowo odżywczej. Zasadniczo maczam w tym dipie marchewki, ale tym razem polałam nim kalafiorka i posypałam zmielonym kolorowym pieprzem i garścią natki pietruszki.  Świeci się tam złoto kropla oleju lnianego. Pycha.

Moja nowa miłość – maszyna do miksowania wszystkiego zostanie przestawiona, kiedy nakręcę o niej film.

koliflałer02