Frytkowo

Lekko podgotowałam na parze pokrojone w paski buraki. Potem wrzuciłam je do piekarnika posypawszy chili i pokropiwszy lekko olejem rzepakowym. Ilość i rodzaj oleju dowolny wg upodobań. Wrzuciłam na talerze, dokroiłam tofu, paprykę i ogórki. Posypałam solą i pieprzem. Udekorowałam rukolą. Bardzo lubię lekko wytrawny smak rukoli.

Wyglądało, jak góra kolorowych frytek.

Bo to była góra kolorowych frytek, część upieczona, część surowa. Można je robić ze wszystkiego w zasadzie: z ziemniaków, selera, marchewki czy pietruszki też. Surowe również wychodzą niezłe również z innych rzeczy – dużej białej rzodkwi, kalarepki czy cukinii.

Trzeba tylko pamiętać, że pieczone jarzyny bardzo maleją w piekarniku. Ze sporej górki zrobiła mi się bardzo średnia. To mnie zaskoczyło, bo nie spodziewałam się aż takich redukcji i mocno się gimnastykowałam, żeby zapełnić wszystkie cztery talerze – mój i moich gości.

drugie

Buraczane frytki

Wreszcie znalazłam sposób na buraki, którymi jestem po prostu przysypana ostatnio. Bycie przysypanym przez buraki to samo zdrowie 🙂

Nieco podgotowałam na parze. Pocięłam w zgrabne kawałki, otoczyłam bardzo lekko i zwiewnie olejem rzepakowym. Mgiełkę chili i soli, i siup do wygrzanego piekarnika na pół godziny (na papier do pieczenia lub insze ustrojstwo, u mnie silikonowa tacka do pieczenia).

Smaczne, jak to buraki – słodko pikantne.

frrr

Frytki z selera

Odrobina oleju kokosowego, seler pokrojony na frytki i sru nad ogień. Potem posypałam koperkiem i solą, dołożyłam też dwa pomidorki, ale nie zrobiłam zdjęcia gotowej potrawy, bo zjadłam. Dlaczego tak? Bo smaczne było wyjątkowo, a ja jestem słynnym łasuchem.

Dlaczego z selera? Bo dostałam od kogoś z działki i miałam tak dużo, że nie wiedziałam jak je przejeść.

frytki