Testowanie beszamelowego sosu

Tym razem skusiłam się i nabyłam w sklepie sos beszamelowy produkcji VALSOYA o nazwie Condisoia Besciamella. Oto on:

Nie żałowałam, gdyby nie wrodzona powściągliwość, zjadłabym całość naraz. Wgryzłam się w nadcięty rożek kartoniku i …… ale się poskromiłam. Zdecydowałam przedłużyć przyjemność spożywania jeszcze na jutrzejszy dzień.

Potraktowałam tym gęstym, jak ser topiony, sosem jarzyny podgotowane na parze (te co zwykle: burak, marchew, ziemniak, batat, brokuł) oraz surowe: cebulka, rukola, kiszony ogórek. Bardzo interesująca odmiana.

2017-02-24-19-23-36

Pesto

Pesto urosło mi nagle w kuchni, kiedy okazało się, że leżę pogrzebana pod stertą zieleniny i kompletnie nie wiem co z nią zrobić. Takie są skutki podpisania z producentem z pobliskiej kooperatywy umowy na małą paczkę warzyw raz w tygodniu. Dodam, że skutki są dobroczynne, pławię się w szejkach, sałatkach i wszelakich dobrach już od dość długiego czasu.

Zatem pulchny pęczek dorodnej świeżutkiej natki pietruszki plus garść bazylii z doniczki, 3/4 szklanki mieszanki niesolonych orzechów i pestek z dyni namoczonych poprzedniego wieczoru, trzy ząbki czosnku (zaszalałam), trochę ponad połowa filiżanki oliwy, sól, pół filiżanki płatków drożdżowych, blender (było za gęste, blender się dławił i potraktowałam to przegotowaną wodą).

Na obiad były gotowane na parze jarzyny (od tegoż farmera oczywiście) potraktowane cudownym pesto.

pesto

Majonezowa poetyka

Tak.
Lubię ten swój majonez. Robię różnie. Najczęściej tofu plus coś ostrego/kwaśnego, czyli cytryna albo ocet jabłkowy, plus musztarda, odrobina płatków drożdżowych albo nie, przyprawy do smaku (w czym czarna sól wiedzie prym oczywiście, ale nie jest niezbędna, po prostu ją jeszcze mam w szafie).

Tu jarzyny z pary: brokuł (dorzucony w ostatniej chwili, co by był półsurowy), burak, marchew, pietruszka, ziemniak. Skład zależy od tego co zostało w lodówce. Obecność majonezu wyrównuje szanse warzywek w mojej paszczy.

Poza majonezem nie pożałowałam płatków drożdżowych luźno poprószywszy nimi jarzyny.

obiad

„Zesrem”

Bywszy niedawno u mojej dietetyczki otrzymałam info co by drożdże jeść, więc zrobiłam tak: jedno tofu zmiksowałam z sokiem z połowy cytryny, małym ząbkiem czosnku, łyżeczką musztardy i solą. Potem jeszcze dodałam chyba z pięć łyżeczek płatków drożdżowych, co by miało politycznie poprawny skład. Warzywa (pasternak, batat, ziemniak, marchew i pietruszkę – po jednej sztuce) pokroiłam w kawałki i ugotowałam na parze. Całość polałam tym czymś na kształt „serowego” sosu, posypałam kolorowym pieprzem, koperkiem i papryką. Zjadłam z wielkim smakiem.

Będę teraz robić często sosy i dipy w płatków drożdżowych i tofu o różnych smakach kombinowanych przy pomocy przypraw.

Płatki drożdżowe: Drobniutkie płatki przypominające tartą bułkę, z drożdży nieaktywnych, są naturalnym źródłem witamin z grupy B (duże ilości witaminy B1, B2, B3 i B8), H i D oraz mikroelementy, w tym chrom, kobalt, mangan, molibden, cynk, miedź, żelazo, wapń, magnez, fosfor, sód, selen oraz cynę. Ponadto ich składnikiem są aminokwasy, a także nuklepoproteiny i enzymy.
Drożdże mają dużą wartość odżywczą, co w umiejętny sposób może być wykorzystane w leczeniu i profilaktyce wielu chorób.
(…)
Dzięki zawartości dużych ilości łatwo przyswajalnych składników budulcowych, energetycznych i regulujących drożdże wykazują wpływ ogólnie wzmacniający, przyspieszający procesy
regeneracji, wzmacniają system odpornościowy, nerwowy i sercowo-naczyniowy. Przywracają odpowiednią mikroflorę jelitową, wybitnie korzystnie oddziałują na skórę, paznokcie i włosów.”

(Tekst jest ze sklepu, na zdjęciu obok talerza woda mineralna)

zesrem