Obiad w Vege Mieście

Vege Miasto; Warszawa, al. Solidarności 60A, to jest całkiem darmowa reklama.

Byłam wczoraj w towarzystwie.

wm1

Mała pakora

wm2

Siewca zieleni – sałatka (dosyć tłusta jak na mój gust)

wm3

Pierogi czekoladowe z syropem daktylowym i kremem kokosowym

wm4

Naleśnik szpinakowy z pysznym farszem

Reklamy

Właśnie jem

Dokonuję profanacji, bo wrzucam foto na bloga prawie w trakcie jedzenia. Na usprawiedliwienie dodam, że już kończę 🙂 Właściwie skończyłam. Było pyszne, zwłaszcza pół surowy brokuł, ale kaszka z warzywkiem też mnie pozytywnie sponiewierała.

Na zdjęciu pół szklanki gotowanej kaszy gryczanej (z warzywkiem i solą), pół szklanki soczewicy (ugotowanej ze zmieloną trawą cytrynową, pieprzem cytrynowym, warzywkiem i solą), pyszny świeżutki ogórek kiszony i potraktowany delikatnie gorącą parą brokuł, wcale nie rozgotowany. Właściwie to była 1/3 brokuła. Reszta czeka. Dodam ją do zupki.

brokuł

Dobrze jest

Robię sobie dobrze, totalnie. Na zdjęciach wszystko widać, szczegóły poniżej.

Na zdjęciu naleśnik z mąki gryczanej, owsianej i izolatu białka sojowego, sałaty, pomidorki, rukola, oliwki, cebula, awokado, pasta z ciecierzycy.

Na zdjęciu naleśnik z mąki gryczanej, owsianej i izolatu białka sojowego, sałaty, pomidorki, rukola, oliwki, cebula, awokado, pasta z ciecierzycy.

 

Dodałam odrobinę keczupu. Innym razem dałam musztardy.

Dodałam odrobinę keczupu. Innym razem dałam musztardy.

Potem kunsztownie zawijam, na wierzchu folią, co by nie ciekło.

Warzywa z majonezem

Na parze ugotowałam buraki, pasternak, ziemniaki, marchewkę i kalafior. Wszystko było pokrojone w podłużne paski tak, jak frytki. kalafior był w kwiatkach. Dodałam soczewicy i polałam majonezem, który opisałam w poprzednim wpisie. Na wierzchu malowniczo stroszą się listki rukoli.

obia

Soczewicę ugotowałam ze zmieloną drobno trawą cytrynową, warzywkiem i przyprawą do ziemniaków (mieszanka: pieprz, bazylia, majeranek, cząber, tymianek, susze warzywne, sól)

Dalszy ciąg naleśnikowego rozpasania

Na obrazku mój ukochany naleśnik (mąka najprawdopodobniej gryczana z orkiszową i izolat białka) wraz z zawartością, jeszcze nie zwinięty w rożek. Widzimy sałatę, ciecierzycę, oliwki i kiszony ogórek.

W dalszej fazie rozpasania delikatnie i lekuchno zmiksuję oliwki, czosnek i pomidory suszone (wyjęte z aromatycznej od ziół oliwy) nadając im wygląd pozornie nieapetycznej brązowawej grudkowatej mokrej pulpy o boskim smaku i zapachu.

20151214_090614

Kolejne śniadaniowe wariacje

Mąka kukurydziana, owsiana, ziemniaczana, sól,chili, woda.

Papryka, sałata, awokado, dymka, soczewica czerwona z przyprawami z wczorajszego dnia czyli pulpa.

Efekt.

Naleśnik się smaży.

Naleśnik się smaży.

Jak to się zmieści w naleśniku?

Jak to się zmieści w naleśniku? (Na ogól ładuje do środka to co mam w kuchni i mam problem z tym, żeby się zmieściło)

Jakoś się zmieściło. A nie wypadnie dołem?

Jakoś się zmieściło. A nie wypadnie dołem?

Zawinęłam dół, nie wypadło. Tylko ręka zadrżała, stąd niewyraźnie nieco.

Zawinęłam dół, nie wypadło. Tylko ręka zadrżała, stąd niewyraźnie nieco.

Obok buzuje jaś na obiad. Z przyprawą do gyrosa będzie.

5

W ramach czyszczenia szafek

Resztka alg, makaronu ryżowego, trochę marchewki i dyni w postaci wiórków. Ocet winny, cebula, pieprz, sól, asafetyda, kmin rzymski. Nie miałam koperku ani dymki dla uatrakcyjnienia potrawy, niestety. Idealna tradycyjna polska piątkowa potrawa – „niby rybka”. Ważna, bo ma dużo jodu, jedzcie!

Obok osobliwie upaćkana paleta.

glony

Relacja z imienin

Traf chciał, że moje imieniny wypadają niebezpiecznie blisko Wszystkich Świętych, Halloween albo Święta Zmarłych, jak kto woli. Zatem dostosowałam się do okoliczności i połączyłam nasze obyczaje katolickie ew. peerelowskie z amerykańskimi i meksykańskimi.

Relacja fotograficzna:

im 17

Na stole znajdował się chleb i pasztet, doszły jeszcze pity. Naokoło zaś pełno rozmaiwtych past: hummus, pasta z tofu i pomidorów suszonych i oliwek, keczup z żurawiny, chrzan, musztarda, udawany serek z tofu z dymką

Obrus był stylowy, czarny. Na stole znajdował się chleb i pasztet, doszły jeszcze pity. Naokoło zaś było pełno rozmaitych past: hummus, różne pasty z tofu, pomidorów suszonych i oliwek, keczup z żurawiny, chrzan, musztarda, udawany serek z tofu z dymką. Poza tym sałatka z pomidorków i sałaty, z modrej kapuchy, fasola piękny jaś. Był tam nawet znicz, w którym płonęły malutkie świeczuszki. Na deser były wegańskie lody z ryżu i z malin. Gościnnie, wraz z jednym miłym objuczonym gościem, zawitało nieco pyszności z laflaf.

Solenizantka gwiazdorzyła w pełnym okolicznościowym makijażu z tresowanym jednookim nietoperzem nad głową.

im 12

Takim czymś się najem

Brokuł na parze, hummus, papryczka słodka, oliwki i dwie pity swojego wyrobu (mąka jaglana + gryczana + owsiana + sól + ksylitol + woda => i na patelnię). Przyznam się że utraciłam coś takiego jak podział na śniadanie, obiad i kolację. Wszystko mi jedno, jaka to pora dnia, byle by było lekko i nie zza dużo. Przed ćwiczeniami powinno być mega lekko. Dania z hummusem należą dla mnie do tych cięższych, sycących.

DSC04411

Kocham mój brzuszek, a on kocha mnie

Wyraz naszej wzajemnej miłości w postaci kolacji: hummus „palce lizać” (i wcale nie kupowałam tahini, zmieliłam dobrze niełuskany sezam i do blendera go, i na dodatek mega ilość czosnku, jak to w zimie) plus ogórkowe „patyczki”. Hummus potraktowany został dla dodania rumieńców suszoną słodką papryką, a dla dodania głębokości spojrzenia – kroplą oliwy na środku.

DSC04406

Poza tym przeziębiłam się i lekko pokasłuję. Oto mój rządek ziółek na ten idiotyczny kaszel. Na czele tymianek oczywiście.

DSC04405

Pasza optymalna

W skład owej paszy wchodzą:
żółta soczewica
kilka pasternaczków pociachanych w kostkę
dwie marchewki w plasterkach
dwa ziemniaczki w kostkę
cebula
kopiasta łycha mąki gryczanej

Do środka dorzuciłam curry, imbiru, soli, pieprzu, diabli pazur (pazurzę ostatnio często, w końcu to zima).
Na wierzch posypałam paszę zmielonym lnem i niełuskanym sezamem oraz koperkiem.
Jest duża dowolność w kwestii przyprawiania.
Udało mi się nie rozgotować tych jarzyn i użyć zębów w trakcie jedzenia, co mi się ostatnio coraz częściej – na szczęście – zdarza. Za to soczewica pięknie się rozpaprała i rozpanoszyła, trzeba ją często mieszać, bo bardzo przywiera do dna.

Potrawa uniwersalna, na każdą porę dnia, a również można ją zapuścić w pojemnik i zjeść poza domem, nie musi parzyć przy jedzeniu. Gęsta jest dosyć, więc mało się wylewa ze szczelnych pojemników. Gęstość ustalamy dowolnie.

W garze i w obłoku z pary

W garze i w obłoku z pary

Gotowe

Gotowe