Nieśmiertelne Loving Hut

Koło wejścia do Metra Politechnika. Tym razem sajgonki bez ryżu, z samymi surówkami. Moja ulubiona knajpeczka zawsze po drodze, bardzo polecam!

Reklamy

Mały obiad w Loving Hut.

Mały, bo mnie duży niepotrzebny.

Przedstawiam moje ulubione Loving Hut. Na fejbuku jest TU. Lubie tam zajść. Zawsze wychodzę w pozytywnym nastroju. Bezbłędny amerykańsko chiński wegański miks.

19 złotych – zupa ze szpinaku i sajgonki bez ryżu. Pyszności. Sajgonek było 4, ale zanim sobie przypomniałam o konieczności udokumentowania ich,  dwa już były w stanie niefotogenicznym.

Ech, miasto moje piękne jest.

LH01

LH2

A na koniec widoczek z okna.

LH3