Obiad z pary

Na zdjęciu poniżej pokrojone w kostkę i ugotowane na parze: połowa wielkiego patata, dwie marchewki i korzeń pietruszki, do tego posiekane pół kostki tofu  i zielona dymka. Całość posypałam czarną solą, obficie pieprzem cytrynowym i polałam zgęstniałym mlekiem sojowym (z puszki). Pycha. Polecam.

2017-02-22-14-17-26

Pasza optymalna

W skład owej paszy wchodzą:
żółta soczewica
kilka pasternaczków pociachanych w kostkę
dwie marchewki w plasterkach
dwa ziemniaczki w kostkę
cebula
kopiasta łycha mąki gryczanej

Do środka dorzuciłam curry, imbiru, soli, pieprzu, diabli pazur (pazurzę ostatnio często, w końcu to zima).
Na wierzch posypałam paszę zmielonym lnem i niełuskanym sezamem oraz koperkiem.
Jest duża dowolność w kwestii przyprawiania.
Udało mi się nie rozgotować tych jarzyn i użyć zębów w trakcie jedzenia, co mi się ostatnio coraz częściej – na szczęście – zdarza. Za to soczewica pięknie się rozpaprała i rozpanoszyła, trzeba ją często mieszać, bo bardzo przywiera do dna.

Potrawa uniwersalna, na każdą porę dnia, a również można ją zapuścić w pojemnik i zjeść poza domem, nie musi parzyć przy jedzeniu. Gęsta jest dosyć, więc mało się wylewa ze szczelnych pojemników. Gęstość ustalamy dowolnie.

W garze i w obłoku z pary

W garze i w obłoku z pary

Gotowe

Gotowe

Wytęskniony ryżyk z marchewką w curry

Potrawa była nie tylko z curry, kurkuma też się tam znalazła. Dla lepszego działania kurkumy dobrze jest dodać kropelkę oliwy. Curry było najwięcej.

A było tak: do gotującego się brązowego ryżu (oczywiście wysypanego z torebek do gotowania do gotującej się wody) dodałam w pewnym momencie marchewkę (krócej się ją gotuje), potem ugotowaną wcześniej ciecierzycę i przyprawy (curry, kurkuma, lubczyk, pieprz ew. sól, jeśli ktoś używa). Całość umaiłam pietruszką.

ryż z marchewką

Marchewka w mojej ulubionej wersji

Skład:
zestrugana marchewka
pokrojona cebula
gałka muszkatołowa i imbir bez ‚krempacji’
czosnek starty na drobno albo wciśnięty
na końcu sól (pieprz jak kto chce?)

Wrzucam to na patelnię z minimalną ilością oliwy i odrobiną wody. Zresztą jak kto lubi, niektórzy wrzucają to na samą oliwę (wersja podstawowa), ale mocno rozgrzaną, i trzymają krótko. Makrobiotycznie rzecz ujmując, potrawa jest mocno yang. Powinno się podawać lekko twardawe w środku, a zrumienione na wierzchu. Ponieważ nie lubię jeść tłustego i smażonego, zmieniłam to i dodaję wody, bardziej duszę niż smażę tę potrawę. Podaje również, kiedy marchewka jest lekko twarda w środku.

Można podawać z ryżem, ładnie gra.

Czasami dorzucam ugotowaną cieciorkę, groszek albo fasolę i majeranek. Wariantów tej potrawy jest sporo, kiedyś umieszczałam tu ich fotografie. Dobre też z posiekaną kapustą pekińską. Bazą zawsze jest marchew i cebula z gałką, czosnkiem i imbirem.

Marchewka z cebulą

Brązowy ryż, zestrugana marchew i cebula z przyprawami: imbir, gałka muszkatołowa, czosnek, ew. sól. Na koniec posypałam nieco mielonymi ziarnami, o których już pisałam przy innej okazji. Jak widać ozdobiłam to pasemkami czerwonej papryki. Akurat kupiłam taki „dinks” do strugania w ładne pasemka i sobie używałam do znudzenia. Każda nowa zabawka mnie strasznie wkręca.

A tak wyglądało jeszcze w garnku. Staram się zawsze przygotować to na pół twardo. Jest smaczniejsze niż rozgotowany kluch. Jest też wariant smażony na oleju. Wygląda może efektowniej i jest smakowo bardziej wyrafinowany, lekka sepia na brzegach – to jednak inna jakość. Nie nalegam, bo duszone są zdrowsze.