Odkrywszy nową przyprawę

Nowa przyprawa zabarwiła rozgniecione tofu i dała dziwny papkowaty produkt, którą to papką udekorowałam snopek rukoli i makaron orkiszowy wstążki. Pycha. Przyprawa składała się z suszonych pomidorów, czosnku, pieprzu, soli… Nieoczekiwane spotkanie w pobliskim sklepie poskutkowało smacznym kulinarnym eksperymentem.

 

Frytkowo

Lekko podgotowałam na parze pokrojone w paski buraki. Potem wrzuciłam je do piekarnika posypawszy chili i pokropiwszy lekko olejem rzepakowym. Ilość i rodzaj oleju dowolny wg upodobań. Wrzuciłam na talerze, dokroiłam tofu, paprykę i ogórki. Posypałam solą i pieprzem. Udekorowałam rukolą. Bardzo lubię lekko wytrawny smak rukoli.

Wyglądało, jak góra kolorowych frytek.

Bo to była góra kolorowych frytek, część upieczona, część surowa. Można je robić ze wszystkiego w zasadzie: z ziemniaków, selera, marchewki czy pietruszki też. Surowe również wychodzą niezłe również z innych rzeczy – dużej białej rzodkwi, kalarepki czy cukinii.

Trzeba tylko pamiętać, że pieczone jarzyny bardzo maleją w piekarniku. Ze sporej górki zrobiła mi się bardzo średnia. To mnie zaskoczyło, bo nie spodziewałam się aż takich redukcji i mocno się gimnastykowałam, żeby zapełnić wszystkie cztery talerze – mój i moich gości.

drugie

Obiad z pary

Na zdjęciu poniżej pokrojone w kostkę i ugotowane na parze: połowa wielkiego patata, dwie marchewki i korzeń pietruszki, do tego posiekane pół kostki tofu  i zielona dymka. Całość posypałam czarną solą, obficie pieprzem cytrynowym i polałam zgęstniałym mlekiem sojowym (z puszki). Pycha. Polecam.

2017-02-22-14-17-26

Ostatnia działkowa wyprawa

Niedawno nagle się okazało, że jadę na działkę. Miałam pół godziny na przygotowanie się i nieoczekiwanie pobiłam wszystkie swoje rekordy. (Bardzo chciałam poczęstować kolegę, który mnie tam zawiózł, pysznym jedzonkiem.)

Zupka dyniowa: dynia, ziemniak, marchew, cebula, warzywko, curry, sól, pieprz – dobrze zmiksowane na gładką masę. Była gorąca, kiedy wyłożyłam ją do miseczek, bo nie zdążyła wystygnąć po drodze, ciepło było.
Twarożek z tofu: tofu, mleko sojowe, cebulka, koperek, sól, ocet jabłkowy – zmiksowane lekko blenderem.
Do tego chleb na zakwasie ze sklepu, pomidorki i śliwki i była fajna ucztka.

ob3

Majonezowa poetyka

Tak.
Lubię ten swój majonez. Robię różnie. Najczęściej tofu plus coś ostrego/kwaśnego, czyli cytryna albo ocet jabłkowy, plus musztarda, odrobina płatków drożdżowych albo nie, przyprawy do smaku (w czym czarna sól wiedzie prym oczywiście, ale nie jest niezbędna, po prostu ją jeszcze mam w szafie).

Tu jarzyny z pary: brokuł (dorzucony w ostatniej chwili, co by był półsurowy), burak, marchew, pietruszka, ziemniak. Skład zależy od tego co zostało w lodówce. Obecność majonezu wyrównuje szanse warzywek w mojej paszczy.

Poza majonezem nie pożałowałam płatków drożdżowych luźno poprószywszy nimi jarzyny.

obiad

Właśnie jem

Dokonuję profanacji, bo wrzucam foto na bloga prawie w trakcie jedzenia. Na usprawiedliwienie dodam, że już kończę 🙂 Właściwie skończyłam. Było pyszne, zwłaszcza pół surowy brokuł, ale kaszka z warzywkiem też mnie pozytywnie sponiewierała.

Na zdjęciu pół szklanki gotowanej kaszy gryczanej (z warzywkiem i solą), pół szklanki soczewicy (ugotowanej ze zmieloną trawą cytrynową, pieprzem cytrynowym, warzywkiem i solą), pyszny świeżutki ogórek kiszony i potraktowany delikatnie gorącą parą brokuł, wcale nie rozgotowany. Właściwie to była 1/3 brokuła. Reszta czeka. Dodam ją do zupki.

brokuł

Dobrze jest

Robię sobie dobrze, totalnie. Na zdjęciach wszystko widać, szczegóły poniżej.

Na zdjęciu naleśnik z mąki gryczanej, owsianej i izolatu białka sojowego, sałaty, pomidorki, rukola, oliwki, cebula, awokado, pasta z ciecierzycy.

Na zdjęciu naleśnik z mąki gryczanej, owsianej i izolatu białka sojowego, sałaty, pomidorki, rukola, oliwki, cebula, awokado, pasta z ciecierzycy.

 

Dodałam odrobinę keczupu. Innym razem dałam musztardy.

Dodałam odrobinę keczupu. Innym razem dałam musztardy.

Potem kunsztownie zawijam, na wierzchu folią, co by nie ciekło.

Śniadanie?

Na II śniadanie zrobiłam taką potrawę: pieczarki (237 g), cebula (62 g), seler naciowy (51 g), por (55 g), marchew (81 g), papryka czerwona (19 g), mleko sojowe Natumi (211 g), udusiłam posiekane z przyprawami: sól, pieprz, liść laurowy, ziele angielskie, papryka słodka, warzywko, asafoetida, aż odparowało. Do tego ryż. Zjadłam sobie na drugie śniadanie w takiej proporcji: w.w. duszonka (138 g), fasola jaś (165 g), ryż (116 g, u mnie tylko brązowy), ogórek kiszony (86 g) – to prawie obiad 😉 zwłaszcza biorąc pod uwagę, że jest g. 12:30

Śniadanio-obiad

2016-02-20 14.07.01

Potem jeszcze pożarłam wielką kupę ryżu, bo go uwielbiam i mogłabym sam łyżkami jeść aż do pęknięcia brzuszka… i poleciałam na zumbę, tak od święta, zamiast na siłkę.

Warzywa z majonezem

Na parze ugotowałam buraki, pasternak, ziemniaki, marchewkę i kalafior. Wszystko było pokrojone w podłużne paski tak, jak frytki. kalafior był w kwiatkach. Dodałam soczewicy i polałam majonezem, który opisałam w poprzednim wpisie. Na wierzchu malowniczo stroszą się listki rukoli.

obia

Soczewicę ugotowałam ze zmieloną drobno trawą cytrynową, warzywkiem i przyprawą do ziemniaków (mieszanka: pieprz, bazylia, majeranek, cząber, tymianek, susze warzywne, sól)

Proste żarełko

Na zdjęciu sa uwzględnione dwa warianty mojego posiłku

Ziemniaczki eko, duża fasolka piękny jaś ugotowany z przyprawami (czarnuszka, przyprawa do kurczaka złocista, sól), dymka
plus
1. wielkie zielone i czarne oliwki wyjęte z ziół
2. ogórek kiszony
Oba warianty pyszne, chociaż zmieszane razem niekoniecznie się dogadują. Uważam, że ogórek kłóci się z oliwkami.

obiad

Dalszy ciąg naleśnikowego rozpasania

Na obrazku mój ukochany naleśnik (mąka najprawdopodobniej gryczana z orkiszową i izolat białka) wraz z zawartością, jeszcze nie zwinięty w rożek. Widzimy sałatę, ciecierzycę, oliwki i kiszony ogórek.

W dalszej fazie rozpasania delikatnie i lekuchno zmiksuję oliwki, czosnek i pomidory suszone (wyjęte z aromatycznej od ziół oliwy) nadając im wygląd pozornie nieapetycznej brązowawej grudkowatej mokrej pulpy o boskim smaku i zapachu.

20151214_090614

Kolejne śniadaniowe wariacje

Mąka kukurydziana, owsiana, ziemniaczana, sól,chili, woda.

Papryka, sałata, awokado, dymka, soczewica czerwona z przyprawami z wczorajszego dnia czyli pulpa.

Efekt.

Naleśnik się smaży.

Naleśnik się smaży.

Jak to się zmieści w naleśniku?

Jak to się zmieści w naleśniku? (Na ogól ładuje do środka to co mam w kuchni i mam problem z tym, żeby się zmieściło)

Jakoś się zmieściło. A nie wypadnie dołem?

Jakoś się zmieściło. A nie wypadnie dołem?

Zawinęłam dół, nie wypadło. Tylko ręka zadrżała, stąd niewyraźnie nieco.

Zawinęłam dół, nie wypadło. Tylko ręka zadrżała, stąd niewyraźnie nieco.

Obok buzuje jaś na obiad. Z przyprawą do gyrosa będzie.

5

Poranek

Gdzieś tam o poranku, przed wyjściem wskakuję do kuchni i robię wszystko naraz: śniadanie, obiad i kolację. Kaszkę jaglaną na śniadanie. Naleśniki są na drugie śniadanie, zjem je pewnie z hummusem albo dżemem, albo z pastą z oliwek i suszonych pomidorów, albo z tofu i na pewno włożę w nie bukiet sałatowych liści. Fasolkę zjem na obiad, po południu, z makaronem/kaszą/czymkolwiek.

Teraz fotorelacja z porannej kuchennej gimnastyki.

por4

Kasza jaglana z bananem i rozmrożonym musem z czarnych jagód, na wierzch zmielone siemię lniane.

por1

Zielona (Imperium słońca z Demmers Tea House – moja ulubiona)

por2

Pita/naleśnik piecze się na suchej patelni do robienia naleśników (woda + sól + mąka kukurydziana, ziemniaczana, gryczana i owsiana). Obok Fasolka Piękny Jaś dusi się z przyprawą do gyrosa, pomidorkami z puszki, z rozmarynem i oregano.

 

W ramach czyszczenia szafek

Resztka alg, makaronu ryżowego, trochę marchewki i dyni w postaci wiórków. Ocet winny, cebula, pieprz, sól, asafetyda, kmin rzymski. Nie miałam koperku ani dymki dla uatrakcyjnienia potrawy, niestety. Idealna tradycyjna polska piątkowa potrawa – „niby rybka”. Ważna, bo ma dużo jodu, jedzcie!

Obok osobliwie upaćkana paleta.

glony

Mały obiad w Loving Hut.

Mały, bo mnie duży niepotrzebny.

Przedstawiam moje ulubione Loving Hut. Na fejbuku jest TU. Lubie tam zajść. Zawsze wychodzę w pozytywnym nastroju. Bezbłędny amerykańsko chiński wegański miks.

19 złotych – zupa ze szpinaku i sajgonki bez ryżu. Pyszności. Sajgonek było 4, ale zanim sobie przypomniałam o konieczności udokumentowania ich,  dwa już były w stanie niefotogenicznym.

Ech, miasto moje piękne jest.

LH01

LH2

A na koniec widoczek z okna.

LH3

Relacja z imienin

Traf chciał, że moje imieniny wypadają niebezpiecznie blisko Wszystkich Świętych, Halloween albo Święta Zmarłych, jak kto woli. Zatem dostosowałam się do okoliczności i połączyłam nasze obyczaje katolickie ew. peerelowskie z amerykańskimi i meksykańskimi.

Relacja fotograficzna:

im 17

Na stole znajdował się chleb i pasztet, doszły jeszcze pity. Naokoło zaś pełno rozmaiwtych past: hummus, pasta z tofu i pomidorów suszonych i oliwek, keczup z żurawiny, chrzan, musztarda, udawany serek z tofu z dymką

Obrus był stylowy, czarny. Na stole znajdował się chleb i pasztet, doszły jeszcze pity. Naokoło zaś było pełno rozmaitych past: hummus, różne pasty z tofu, pomidorów suszonych i oliwek, keczup z żurawiny, chrzan, musztarda, udawany serek z tofu z dymką. Poza tym sałatka z pomidorków i sałaty, z modrej kapuchy, fasola piękny jaś. Był tam nawet znicz, w którym płonęły malutkie świeczuszki. Na deser były wegańskie lody z ryżu i z malin. Gościnnie, wraz z jednym miłym objuczonym gościem, zawitało nieco pyszności z laflaf.

Solenizantka gwiazdorzyła w pełnym okolicznościowym makijażu z tresowanym jednookim nietoperzem nad głową.

im 12