Krwawe futra

Stosownie do zbliżającego się marszu na rzecz likwidacji hodowli zwierząt futerkowych artykuł w wyborczej:

„O obecności fermy zwierząt futerkowych z dużej odległości ostrzega smród. Śmierdzą brudne zwierzęta, ich odchody, a często też rozkładające się ciała padłych lub oskórowanych zwierząt (w niektórych fermach wykorzystuje się je jako paszę). Nic dziwnego: wspomniany raport NIK mówi o powszechnym braku umów na odbiór padłych zwierząt i nieprzestrzeganiu procedur postępowania z trupami oraz z odchodami zwierząt. A jest tego sporo, bo np. jedna hodowla norek to często kilkadziesiąt tysięcy zwierząt.

Odchody z ferm to bomba ekologiczna zatruwająca glebę i wody gruntowe. A ucieczki norek amerykańskich powodują zachwianie równowagi ekologicznej. W zeszłej kadencji Sejmu hodowcy norek wylobbowali w Ministerstwie Rolnictwa, by norkę amerykańską skreślić z listy gatunków obcych, dzięki czemu ferm nie objęły ostrzejsze przepisy.

Obraz ferm z raportu Otwartych Klatek jest wstrząsający: niemal wszędzie są zwierzęta z poobgryzanymi łapami, ogonami, uszami, z gnijącymi ranami, bez oczu lub z oczami zaropiałymi (co może być objawem nosówki). Wiele ma dziąsła tak spuchnięte, że nie może zamknąć pyska. Choroba dziąseł to wirusowa brodawczyca . Do tego dochodzą deformacje, narośle.”

Całość tu

 

Reklamy

Jak aktywiści dali się zafoliować w zgrabne paczuszki

Właśnie tak kilka dni temu działacze na rzecz praw zwierząt z GenevAnimaliste stali na ulicach Genewy.

ET SI ON VENDAIT DE LA CHAIR HUMAINE...? GENEVANIMALISTE A OSÉ CE WEEK-END !

Rzecz ciekawa, podobne akcje były robione w Polsce. W obronie karpi zafoliował się kiedyś wraz z innymi osobami Michał Piróg. Wszystkie plotkarskie portale zapełniły się fotkami jego obnażonej cielesności. Ludzie patrzący na akcję ledwo się wzruszali, co najwyżej ramionami. Generalnie w Polsce oddźwięk był chłodny, kpiarski i daleki od zrozumienia, a przynajmniej – jeśli nawet – to zrozumienie nie było okazywane czy zwerbalizowane. Polacy skrzętne ukrywają uczucia, są nieufni i zdystansowani wobec emocji i innych. Tak opowiadali mi dzielni zafoliowani aktywiści.

W Genewie akcja zrobiła wielkie wrażenie na przechodzących, jedna pani się popłakała, druga się modliła. Generalnie Genewczycy reagowali intensywnie i uczuciowo. Pokaz z ludzkimi ciałami w roli zwierząt był mocny i akcja uważana jest za bardzo udaną. Celem jej było wywołanie refleksji, zatrzymanie ludzi w biegu i zmuszenie ich do zastanowienia się nad pewnymi aspektami naszego życia i konsumpcji, no i przede wszystkim zwrócenie uwagi na los zwierząt. Kto zna francuski niech tu wskoczy i poczyta: http://genevanimaliste.blogspot.com

Jeszcze dwie fotografie z podanej strony. Pod folią nasi rodacy gościnnie zasilający genewskie bractwo.

ET SI ON VENDAIT DE LA CHAIR HUMAINE...? GENEVANIMALISTE A OSÉ CE WEEK-END !

Napisy na opakowaniu głoszą, że produkt jest z wolnego wybiegu i ekologiczny, kod kreskowy itd

ET SI ON VENDAIT DE LA CHAIR HUMAINE...? GENEVANIMALISTE A OSÉ CE WEEK-END !

ET SI ON VENDAIT DE LA CHAIR HUMAINE…? GENEVANIMALISTE A OSÉ CE WEEK-END !

Kosmetyki

Witajcie. Te wieści o produkcji kosmetyków każdy powinien wiedzieć. Sama używam tylko i wyłącznie olejów tłoczonych na zimno, oczywiście z pierwszego tłoczenia. Może być też oliwa z oliwek. U mnie to działa, jestem zadowolona. Czasem się skropię perfumami, czasem nie. Używam tez olejów doraźnie zamiast dezodorantu czy do szybkiej higieny intymnej, działa genialnie, daje piękny zapach, zabija nieświeży. Oczywiście warto mieć do tych celów fajny zapachowo olej. Takiego trzeba sobie poszukać, ale ten z pestek moreli jest całkiem całkiem. Można dodać parę kropel zapachowego i jakiegoś utrwalacza. Po specjalne informacje zapraszam do Aurarii.

Właśnie kończy mi się butelka arganowego, w lodówce mam jeszcze olej z pestek dyni, pachnie specyficznie, ale nadaje ładny odcień skórze. Moim numerem jeden jest ostatnio kokosowy, nabyłam na moim bazarze spory pojemniczek 200 ml za jedyne 15 złotych. W internecie jest jeszcze taniej. Świetny do masażu.

Teraz fragment artykułu:

„(…)
W imię pieniędzy

Ze względu na silny publiczny opór przeciwko testowaniu różnych produktów na żywych organizmach, większość producentów kosmetyków twierdzi, że nie wykorzystują zwierząt w swych laboratoriach. Jak się mają zapewnienia producentów do norm, które muszą spełnić? Muszą przecież udowodnić, że ich produkty nie są toksyczne i niebezpieczne dla zdrowia ludzkiego.

Na zwierzętach są testowane zarówno kosmetyki gotowe, chemia użytkowa, jak i poszczególne składniki wykorzystywane przy produkcji. Perfumy są zwykle wtryskiwane do oczu królika. Gdy zwierzę umiera, sądzi się, że kosmetyk nie jest bezpieczny dla człowieka. Między innymi w taki sposób sprawdza się, czy produkty nie wywołują alergii lub podrażnień.

Jeszcze okrutniejsze są badanie leków. Często celowo zaraża się zwierzęta groźnymi chorobami (np. nowotworami), by potem sprawdzać, jak na dany lek reaguje zwierzę i czy specyfik nie ma żadnych poważnych skutków ubocznych. Na listach firm, które dokonują tego typu procederów, są giganci farmacji i kosmetologii na światową skalę. W imię wielkich pieniędzy zezwalają na okrucieństwo zwierząt.

Testowanie kosmetyków na zwierzętach jest dla producentów sposobem na udowodnienie, że ich produkty mogą być bez problemów stosowane przez ludzi. W większości przypadków badania te są wielokrotnie powielane w różnych ośrodkach, powiększając skalę cierpień zwierząt. 

Coraz więcej jest jednak głosów, że tego typu traktowanie zwierząt w laboratoriach to wyłącznie znęcanie się nad nimi, ponieważ metabolizm, wchłanianie i eliminacja różnych substancji u zwierząt różni się diametralnie od ludzi. Związki śmiertelne dla zwierząt mogą być bezpieczne dla człowieka, a na produkt, który szkodzi człowiekowi, zwierzę może nie reagować.

Przy obecnym stanie wiedzy i istniejących technologiach nie ma usprawiedliwienia dla testowania tego typu produktów na zwierzętach. Tym bardziej, że producenci mogą korzystać z wielu metod badania kosmetyków i innych środków, oszczędzając życie i zdrowie królików, małp czy innych zwierząt. Prostsze jest choćby wykorzystywanie syntetycznej imitacji ludzkiej skóry.

Pocieszający może być fakt, iż niektóre z marek starają się zmienić swoje dotychczasowe postępowanie i rezygnują ze swoich praktyk, trafiając na listy firm przyjaznych zwierzętom.(…)”

Cały artykuł: http://ulubiency.wp.pl/kat,1010779,title,Kosmetyki-testowane-na-zwierzetach,wid,14770948,wiadomosc.html?ticaid=1ed50&_ticrsn=3

Smętny jajo blues

Teraz będzie o jajeczkach. Na tym filmie pokazane są warunki życia i wygląd kur, których jajka są oznaczone numerem 3. Te jajka, często z napisem – „jaja wiejskie” serwują nam sklepy. Właściwie nie wiem, czy nie powinno się pozwać producentów za wprowadzanie w błąd kupujących. Niektórzy ludzie w to wierzą, albo się sugerują. Słowo „wiejskie” podsuwa wyobraźni widok rzewny, sielski i nieprawdziwy. Impuls i jaja ładują w koszyku. Pytam w warzywniaku – „to wiejskie jaja?”, a typ odpowiada – „tak, widzi pani, jest napisane”. To te jajka wchodzą w skład wszystkich produktów zawierających w składzie jaja, bo są najtańsze. Nie kupujmy tego!

Moja babcia trzymała parę kur. Były to bogato opierzone, dorodne, wielkie kury, które potrafiły wzlecieć na grzędę na wysokości 160 cm. Jeśli któraś miała małe, potrafiła być agresywna, czułam respekt wobec kwok z kurczętami. Nigdy nikogo nie skrzywdziły, ale potrafiły się tak zachować, że wszelkie pomysły o bliższej znajomości ze ślicznymi kurczaczkami ginęły w zarodku. Miały charakter. Otóż babcia nie wzięłaby do ust jajka zniesionego przez kurę wyglądającą tak jak te na filmie. A dziadek by się oburzył, jak można tak traktować zwierzęta. Dziadek i babcia nie byli wegetarianami i czasem ucinali głowę kurczakowi, żeby go zjeść. Tym niemniej życie tych zwierząt przypominało życie ludzi. Miały to, co potrzebowały do życia i były względnie wolne. Jajka składały w najprzedziwniejszych miejscach i cały dzień robiły co chciały, nie miały nawet ogrodzenia. Na noc przychodziły same na grzędę.

Teraz ludzie na wsi kupują w sklepach jajka trójki, zamiast trzymać swoje. Klęska.

Tak wyglądają zdrowe kura (info  dla tych co kury na oczy nie widzieli), proszę porównać z tymi na filmie:

kura

Źródło zdjęcia

Napisałam na wyszukiwarce słowo „zdrowa kura” i próbowałam znaleźć grafikę przedstawiająca normalnie wyglądająca kurę. Proszę sobie wyobrazić, na pierwszej stronie było tylko kilka zdjęć kur i to mało interesujących informacyjnie. Za to były jakieś dziwne inne rzeczy mające luźny związek z kurami – jajka, przetwory, pieczenie. To o czymś świadczy, prawda? Względnie ładne zdjęcie znalazłam dopiero na 7. stronie wyszukanych grafik.

Kurom zawdzięczamy bardzo wiele, a są całkowicie uprzedmiotowione i zapomniane.

Co oznacza  numeracja jajek?

„0 – chów ekologiczny. Kura nośna hodowana w tradycyjny sposób z wolnym wybiegiem na świeżym powietrzu w polu. Kury karmione są świeżą karmą, dodatkowo zjadają owady i rośliny. Takie jajka „od chłopa” mają najwyższą wartość odżywczą, a kury trzymane są wręcz w luksusie.

1 – chów wolno wybiegowy. Kura nośna hodowana w warunkach częściowo otwartych – z reguły zamyka się kury na noc. Chów wolno wybiegowy również jest korzystny dla zdrowia kur i jakości ich życia.

2 – chów ściółkowy. Kura nośna spędza całe życie w zamkniętym pomieszczeniu, hali, ale może swobodnie poruszać się. Mówimy tu o wielkich halach, wyłożonych słomą, gdzie kury swobodnie przemieszczają się po pomieszczeniu. Jajka z dwójką znoszą kury mające własną grzędę i ściółkę. Na spacer nie mogą jednak liczyć. Nie jest im może tak wygodnie jak na wolnym powietrzy, ale mają ruch. Przede wszystkim mają nogi i dzioby….

Teraz najgorsze… 

3 – chów klatkowy. Kura spędza całe życie zamknięta w klatce, bez możliwości obrócenia się, z reguły obcina się zwierzętom nóżki i dziób – celem jest maksymalizacja wydajności i zysku bez jakiejkolwiek troski o dobro zwierząt.”
Źródło

Musimy zdać sobie sprawę z tego, że do hodowli zerówkowej jajek, kury są segregowane, samczyki lądują tu:

Kurczęta płci męskiej, które nie nadają się do niczego, bo nie można ich hodować na mięso, są mielone lub gazowane. Nie każdy o tym wie.

Ten wpis powtórzę przez Świętami Wielkanocnymi.

Konkretny film o weganiźmie

Cognoscetis veritatem, et veritas liberabit vos.
Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli.
Biblia

Prawda istnieje. Wymyśla się tylko kłamstwo.
Georges Braque

Prawda jest naga. Nic dziwnego, iż tak wielu ludzi ją omija – przez wrodzona pruderię.
Bolesław Szczęsny-Herbaczewski

Niezwykłe, bo szła w popularnych kanałach telewizyjnych. Ciekawe, kiedy u nas?

Dlaczego one nie szczekały?

Właściwie bez komentarza:

Link do całego artykułu: http://www.naszswiat.net/y-we-woszech/nasze-sprawy/4569-beata-stawicka-w-hangarach-panowaa-straszna-cisza-do-tej-pory-zadaj-sobie-pytanie-dlaczego-one-nie-szczekay.html


Źródło zdjęcia

Green Hill nie oznacza bajecznego, Zielonego Wzgórza. Green Hill w Montichiari (BS) to „fabryka śmierci”, w której hodowanych jest na masową skalę, dla potrzeb laboratoriów wiwisekcyjnych na całym świecie, prawie 3000 psów rasy Beagle. Podczas ostatniej manifestacji (28 kwietnia), mającej na celu natychmiastowe zamknięcie hodowli, została aresztowana, mieszkająca od wielu lat we Włoszech Polka. Beata Stawicka jest oskarżona o kradzież, zniszczenie mienia, stawianie oporu i przemoc wobec funkcjonariuszy publicznych, a przecież ona starała się tylko uwolnić bezbronne szczeniaki… Ryzykuje za to, co zrobiła, zgodnie z prawem włoskim, od 4 do 10 lat wiezienia.
(…)
Klientami Green Hill są laboratoria uniwersyteckie, firmy farmaceutyczne i renomowane ośrodki eksperymentalne jak Huntingdon Life Sciences w Anglii, największe laboratorium tortur zwierząt w Europie. Dla Green Hill i Marshall Farm zwierzęta są jedynie towarem rozrodczym i do sprzedaży. Psy tam żyjące w ogromnych hangarach, są jedynie numerami, bo przecież po co im imię. Nie znają pieszczot ani zabaw, nie wiedzą skąd pochodzą i do jakich celów posłużą. Mowa tu o istotach żyjących i czujących, których pozbawiono jakichkolwiek praw. Czworonogi z tej hodowli nigdy nie zobaczą błękitnego nieba i nie będą biegać po zielonej trawie. To psy, którym wycięto struny głosowe, by nie mogły przeszkadzać naukowcom szczekając lub skomląc podczas przeprowadzanych na nich eksperymentach. Psy w Green Hill, skulone w malutkich klatkach na gołej ziemi, czekają w ciszy na wyrok. Każdego miesiąca 250 psów z tej hodowli trafia do laboratoriów i na stoły operacyjne. To jest Green Hill, to jest Zielone Wzgórze codziennego „cierpienia”.
(…)
8 maja jednocześnie w kilkunastu miastach we Włoszech, w całej Europie – także w Polsce i na pozostałych 4 kontynentach odbyły się manifestacje przeciw wiwisekcji i przeciw Green Hill. Dlaczego wybrano datę 8 maja? Ponieważ 9 maja we Włoszech, na XIV Senackiej Komisji zostały przedstawione poprawki do artykułu 14 transpozycji Dyrektywy Europejskiej  z 2012 roku o doświadczeniach na zwierzętach. Debata nad do poprawkami została przesunięta na 16 maja.

Wszyscy zdają sobie doskonale sprawę, jak lobby farmaceutyczne pracowały, by wywrzeć nacisk na senatorów i żądając by zastosowanie dyrektywy nadal odbywało się bez ograniczeń. Na szczęście znane jest też w tej sprawie stanowisko Włochów i reszty świata, którzy nie będą dłużej tolerować arogancji i dominacji potężnych koncernów farmaceutycznych, które rozwijają swoje interesy ekonomiczne czerpiąc zyski z cierpienia i mordowania zwierząt.

Należy pamiętać, że wiele leków testowanych na zwierzętach trafiło na rynek jako cuda medycyny. Zostały one zakwalifikowane do grona leków bezpiecznych, a jednak okazały się ona niebezpieczne dla zdrowia ludzkiego. Utwierdzić nas to powinno w przekonaniu, że dalsze wykonywanie testów na zwierzętach musi być natychmiast powstrzymane, a wręcz zabronione, ponieważ stanowi realne zagrożenie naszego zdrowia i życia, dostarczając jednocześnie tyle bólu zwierzętom.”

Drastyczne

Tak się dzieje na fermach. Osobiście nie byłam w stanie tego obejrzeć do końca, uprzedzam więc, film jest mocny … został nakręcony ukrytą kamerą. W tej sprawie tej prowadzone jest już dochodzenie. Ile jeszcze jest spraw, które nie zostały sfilmowane?

Smacznego życzę mięsożercom.