Audycja – „Sami decydujemy o swojej otyłości”

– Winę za otyłość często zrzucamy na złe geny. I choć ich niektóre polimorfizmy faktycznie sprzyjają tyciu, to ostatecznie nasz kształt zależy od naszych decyzji – mówił w Dwójce dr Michał Wilk

Nutrigenetyka i nutrigenomika to dwie stosunkowo młode dziedziny nauki, które przyniosły kluczowe dowody istnienia interakcji: genom – dieta – zdrowie. Naukowcy zwracają uwagę na fakt, że nasz genotyp wchodzi w nieustanną interakcję ze środowiskiem zewnętrznym.

Jako przykład tego wpływu dr Iwona Wybrańska podawała żyjące w Ameryce Północnej plemię Indian Pima, którego przedstawiciele w Stanach Zjednoczonych różnią się od pobratymców z Meksyku, i to mimo tego samego genotypu.

Tytuł audycji: Klub Ludzi Ciekawych Wszystkiego

Prowadzenie: Hanna Maria Giza

Goście: dr Iwona Wybrańska, prof. Jan Kanty Kulpa i dr Michał Wilk

Tu proszę wejść i kliknąć w odpowiednie miejsce (głośniczek) – http://www.polskieradio.pl/8/405/Artykul/1399034/

Hmm.. daje do myślenia

Z raportu opracowanego pod kierunkiem lekarzy z University of Washington wynika, że co czwarty człowiek na świecie ma nadwagę lub jest otyły. To ogromny wzrost. Od 1980 do 2013 roku liczba osób z nadwagą zwiększyła się z 857 mln do 2,1 mld. W przypadku dorosłych to wzrost o 28 proc., a dzieci aż 47 proc. – mówi prof. Emmanuela Gakidou. Dodaje, że walka z otyłością powinna być priorytetem władz na całym świecie.
Połowa otyłych ludzi świata mieszka w 10 państwach. To USA, Chiny, Indie, Rosja, Brazylia, Meksyk, Egipt, Niemcy, Pakistan oraz Indonezja.

Najgrubsze w Europie są Brytyjki. U co dwunastej stwierdzono otyłość, która wymaga leczenia – donosi independent.co.uk, komentując wyniki wieloletnich badań prowadzonych w 188 krajach świata. Ponad osiem procent kobiet w Wielkiej Brytanii w wieku poniżej 20 lat jest otyła, a 29,2 procent ma nadwagę. Wśród pań powyżej 20. roku życia jedna czwarta cierpi z powodu otyłości, a aż 57,2 proc ma nadwagę. W Europie najlepiej wypadła Andora, gdzie ten problem dotyczy ok. 7 proc. pań.

W Polsce 6 proc. kobiet w wieku do 20 lat jest otyła, a 17,8 procent ma nadwagę. Wśród pań powyżej 20. roku życia co piąta jest otyła (20,9 proc.), a aż 49,4 proc. ma nadwagę.

Eksperci ostrzegają, że to szczyt epidemii dopiero przed nami.

Hmm. Z dobrobytu czy z depresji tak „ją”? Nie chcę wiedzieć jak się ma sprawa  w Polsce z ludźmi powyżej 40-stki, albo 60-tki.

Otyłość w Polsce

Mało optymistycznie, ale prawdziwie. Obserwuję to na co dzień na ulicy. Coraz więcej fałdek i brzuszków. Starsi ludzie ledwo chodzą, sapią ciężko, a dzieci wyglądają jak pulpety. Zgadza się wszystko. To nie tylko brak ruchu, ale zalew łakoci wpychanych nam w łatwo dostępnych półek w marketach i w reklamach, gotowe jedzenie wypchane chemią, która zaburza naszą przemianę materii. Ogólnie klops. Będziemy częściej umierać i chorować.

Najpierw zajawka, na końcu link do całości.

Statystyki są przerażające. Polacy doszlusowali do najgrubszych narodów w Europie. Jeszcze 10 lat temu byliśmy w dolnych rejonach tabel statystycznych. Tymczasem z raportów opublikowanych przez Eurostat i GUS wynika, że nadwagę lub otyłość ma aż 64 proc. polskich mężczyzn oraz 46 proc. kobiet. Wyprzedzają nas Maltańczycy, Czesi, Słoweńcy, Grecy, Łotysze i Węgrzy, ale daleko nam do Francuzów, Belgów czy Austriaków, gdzie osób z nadwagą jest najmniej.

Co gorsza, mamy też w Polsce coraz więcej otyłych dzieci. Jest ich już blisko 25 proc. Rośnie nam więc pokolenie grubasów, które czekają ogromne problemy zdrowotne.

(…) Osoby zaprzeczające związkom pomiędzy otyłością a chorobami nie chcą widzieć tego, co zostało udowodnione już wiele lat temu przez specjalistów od profilaktyki zdrowotnej – mówi Jadwiga Kulikowska, dietetyk kliniczny z Gorzowa Wielkopolskiego i Poznania. – Każdy nadprogramowy kilogram zwiększa ryzyko powstania takich chorób jak nadciśnienie tętnicze, miażdżyca, cukrzyca, zwyrodnienia stawów oraz wiele innych.

(…) Dietetycy zdecydowanie odradzają stosowanie tzw. cudownych diet czy faszerowanie się „rewelacyjnymi” tabletkami. Namawiają pacjentów, by więcej się ruszali (sam spacer potrafi zdziałać cuda), przestali jeść przetworzone produkty, jedli mniej i częściej. Jadwiga Kulikowska stawia na zbilansowaną dietę dostosowaną do upodobań i możliwości pacjenta. – Nie chodzi o to, by jeść to, czego się nie lubi – podkreśla. – Razem szukamy czegoś, co danej osobie odpowiada i co jest w stanie zrealizować. Stała zmiana stylu odżywiania i wprowadzenie dodatkowej aktywności fizycznej to jedyna słuszna i skuteczna metoda, aby być szczupłym. I zdrowym.

Zdaniem Lidii Trawińskiej doskonałym sposobem walki z otyłością jest medycyna żywieniowa. – Paradoksem jest to, że osoby otyłe są niedożywione – mówi. – Pochłaniają bardzo dużo kalorii, ale nie dostarczają swoim komórkom niezbędnych witamin i substancji mineralnych. W organizmie pojawia się stan zapalny, który z czasem się zaostrza. Nerki źle funkcjonują, wątroba jest otłuszczona, a poziom cukru przekracza stany alarmowe. Kilkutygodniowy program żywieniowy pozwala oczyścić organizm z toksyn, potem przychodzi czas na diagnostykę sprawdzającą jego stan, a następnie na kolejny program. Cały proces może trwać wiele miesięcy, ale jest bardzo skuteczny.(…)

Całość tu: http://www.newsweek.pl/choroby-zwiazane-z-otyloscia-na-newsweek-pl,artykuly,270886,1.html

Syrop glukozowo – fruktozowy

To nim doprawiają bardzo wiele produktów, które wymaga chociaż odrobiny cukru. Czasem robią to cukrem a czasem aspartamem. Jest w napojach, dżemach, sałatkach, w konserwach, napojach mlecznych, lodach, jogurtach, zupkach, pieczywie, ciastkach, jako zamiennik miodu w piernikach, w produktach dla dzieci, we wszelakich gotowcach i innych słoiczkach. Jest wszechobecny w produktach wysoko przetworzonych. Swoją spożywczą karierę zaczął w latach 70 tych. Jest tańszy od innych, bo z kukurydzy. Nie lepi się i nie krystalizuje, jest wygodniejszy. (Ciekawe czy robią go z modyfikowanej genetycznie kukurydzy? wcale bym się nie zdziwiła, biznes je biznes)

Czym jest?

Ciocia Wiki mówi: Syrop otrzymuje się z kukurydzy, przetworzonej na skrobię kukurydzianą. Skrobia ta w dalszej kolejności, z użyciem enzymów lub kwasów, przetwarzana jest do formy syropu, który zawiera 42% fruktozy, 55% glukozy i około 3% innych cukrów. Syrop glukozowo-fruktozowy ma postać bezbarwnej lub jasnożółtej cieczy. Można go stosować bez konieczności uprzedniego rozpuszczania, co ułatwia rozlewanie do opakowań, dozowanie do produktów i transport. Ma bardzo niską lepkość, sam nie ulega krystalizacji i zapobiega krystalizacji cukru buraczanego (po zmieszaniu). Jest stabilny mikrobiologicznie. Wszystkie te właściwości powodują, że jest przez przemysł spożywczy chętniej stosowany niż cukier.

Co nam robi?

Zwiększa apetyt, tuczy. Jest mocno odpowiedzialny za epidemię otyłości. I na dodatek syropową fruktozę przetwarzamy na najgorszy rodzaj tłuszczu – ten gromadzący się wokół narządów wewnętrznych.

Powoduje cukrzycę typu II. Jedna porcja produktu słodzonego syropem zaspokaja całodobowe zapotrzebowanie na węglowodany. Konsumpcja wysoko-przetworzonych cukrów prostych (glukozy, fruktozy) prowadzi do tzw. reaktywnej hipoglikemii tj. gwałtownych zmian poziomu insuliny oraz glukozy we krwi. Zapobiegać temu miała fruktoza o niskim indeksie glikemicznym. Niestety, spożywana w nadmiarze fruktoza stanowi jeszcze większe zdrowotne zagrożenie. Jest bowiem metabolizowana bardzo szybko, poza kontrolą organizmu ponieważ omija pewne szlaki metaboliczne.

Podwyższa zły cholesterol LDL i trójglicerydy. Spożywanie żywności z dużą zawartością syropu prowadzi do dużego napływu fruktozy do żyły wrotnej wątroby (żyła ta zaopatruje wątrobę w krew i substancje wchłonięte w przewodzie pokarmowym). Fruktoza ulega metabolizmowi znacznie szybciej niż glukoza.  Wątroba zostaje szybko i w dużej ilości „zalana” fruktozą, co prowadzi do odpowiedzi wątroby w postaci zwiększenia syntezy kwasów tłuszczowych, a także powoduje zwiększone wydzielanie lipoprotein o bardzo niskiej gęstości, które następnie na drodze przemian biochemicznych są przetwarzane w lipoproteidy LDL, czyli zły cholesterol. Fruktoza w wyniku podwyższenia trójglicerydów powoduje też spadek wrażliwości organizmu na leptynę – jeden z hormonów sytości. Im nasz organizm produkuje jej więcej, tym mniej jemy, a nasza „zapasowa” tkanka tłuszczowa się kurczy. Naukowcy przypuszczają, że nadmiar trójglicerydów blokuje leptynie dostęp do mózgu, przez co ten nie wie, że powinien wysłać sygnał „przestajemy jeść”.

Biznes je biznes, Nie dajmy się, chrońmy nasze rodziny. Mówmy im o tym, nie kupujmy dzieciom i wnukom słodyczy, tylko owoce. Żadnych słodzonych soczków i kolorowego słodkiego badziewia. Cóż, po raz kolejny pod ścinaną znalazły się produkty spożywcze z taśm produkcyjnych. Tu leżą między innymi sukcesy lekarzy leczących dietą. Często wystarczy, że zakażą jadać takie rzeczy i po paru miesiącach już jest poprawa.

Źródła:

Inspiracją był czyjś donos, poza tym:
Ciocia Wiki
Portal o odżywianiu
A tu jest filmik

Śmiertelny wzrost objętości przeciętnego ludzia wg The Telegraph

Zaczynam snuć okołoświąteczne bezwzględne refleksje.

Chadzam sobie tu i tam. Oglądam ludzi i co jakiś czas potykam się o jakiegoś wspaniałego mężczyznę, który chce mnie uszczęśliwić swoim uczuciem albo przynajmniej koleżeńską troską, cokolwiek to znaczy. I co ja widzę? Widzę brzuchy. Ludzie po 50 to często chodzące wielkie brzuchy. Jak można zakochać się w brzuchu, w którego cieniu leży miażdżyca, otyłość, problemy z kręgosłupem, cukrzyca, chrapanie i zniedołężnienie? A weź i przewiń drogi Czytaczu 120 kilo. Można się zakochać, ale w cieniu litości i współczucia. Trzeba mieć dobre pielęgniarskie zacięcie. Postrzegam takich mężczyzn, jak osoby chore i jedyne uczucia jakie we mnie wzbudzają to współczucie. Nie najlepszy budulec do tworzenia jakichkolwiek związków. No chyba, że szukam sobie niesprawnego dziecka, co by się nim opiekować. Myślę, że niektórzy mężczyźni odczuwają to samo w stosunku do kobiet i wiem, że ixelki czasem czują się dyskryminowane. Ale przecież nie chodzi od razu o to, żeby wyglądać jak smarkaty „wieszak”. Myślę, że otyłość powinna być uznana za chorobę i leczona. Medycyna leczy i kwiczy w obliczu największej pandemii w naszych dziejach, a ludzie walczą o zdrowie w pojedynkę, szukając dróg na własną rękę.

Źródełko jest angielsko języczne, dlatego wrzucam luźne tłumaczenie

http://www.telegraph.co.uk/health/

Jak głoszą wyniki badania Global Burden of Disease. z wyłączeniem Afryki sub-saharyj­skiej, przejadanie się jest groźniejsze dla ludzkości niż głodowanie.

Walka z głodem przynosi efekty, bo liczba umierających spadła w stosunku do lat 90. ubiegłego wieku o 2/3. W 2010 roku było to „jedynie” milion osób rocznie. Ale wzrost dobrobytu skutkuje zwiększeniem obwodu talii od Kolumbii do Kazachstanu. Ludzie więcej jedzą i mniej ćwiczą.

Dr Majid Ezzati ( Imperial College w Londynie): „Minęły czasy (np z przed 20 lat), kiedy ludzie nie mieli co jeść, teraz żyjemy w świecie, gdzie jest nadmiar żywności i żywność jest niezdrowa – nawet w krajach rozwijających się – powoduje choroby „.

W latach 1990 i 2010 średnia długość życia na świecie wzrosła o około pięć lat.”Średni” chłopiec urodzony w 2010 r. może dożyć do 67,5, a „średnia” dziewczyna do 73,3 lat.

Ale ludzie w podeszłym wieku chorują, głównie z powodu wzrostu ilości chorób związanych z otyłością, w tym cukrzycy typu II, chorób serca i nowotworów.

Za pomocą statystyk, naukowcy są w stanie oszacować, ile osób umiera z jednego konkretnego powodu. Korzystając z tej metody dowiedzieli się, że otyłość, która była na 10. miejscu wśród czynników ryzyka śmierci, obecnie jest na 6. Obecnie ponad trzy miliony ludzi umiera z powodu otyłości.  

Czynnikami ryzyka jest palenie tytoniu (z 6. miejsca na 3.) i alkohol (z 3. na 2.).

„Jest dobra wiadomość – wiele możemy zrobić, aby zmniejszyć ryzyko rozprzestrzeniania się chorób” – powiedział Prof Ezzati. „Aby obniżyć ciśnienie krwi, regulujemy zawartości soli w żywności, ułatwiamy dostęp do świeżych owoców i warzyw oraz poprawiamy funkcjonowanie podstawowej opieki medycznej”

I to by było na tyle ze światowych niusów. Umęczona tym nawet luźnym tłumaczeniem Re6eli0 zamyka dzisiaj temat. Do następnego razu 🙂

Takie tam z polskiej prasy

Dzisiaj dzień jojczenia. 😉 Już o tym kiedyś pisałam, teraz dopadłam kolejnego źródełka. Oczywiście – NIE KAŻDY OTYŁY CZŁOWIEK JEST NIEZNOŚNYM ŁASUCHEM, zdarza się i to często, że jest chory, rozbity lekami, wtrącony do kulinarnych piekieł przez otoczenie. Ale też są ludzie, i jest ich większość, którzy nie chcą zmian, nie chcą samodzielnie myśleć i nie mają ochoty używać swojej osobistej wolnej woli, bo przecież trzeba mieć jakieś stałe zasady i ich się trzymać na dobre i na złe. A zasady to rzecz święta. I tak dalej. Baczmy więc, spoglądajmy, co i jak jedzą nasze wnuki, przynajmniej, kiedy nas odwiedzają, i nasze dzieci, jeśli je karmimy. Dawajmy dobry przykład z uśmiechem na buzi i słodyczą w sercu.

Otyłość dopadła polskich nastolatków.
Są w ścisłej światowej czołówce

Źródło

Polskie nastolatki w czołówce najbardziej otyłych i najmniej ruchliwych. 29 proc. 11-latków ma nadwagę – donosi „Gazeta Wyborcza”, powołując się na raport sieci badawczej HBSC wydany w maju przez europejskie biuro WHO.

Na badanych 39 krajów Europy i Ameryki Płn.grubsze są tylko 11-latki z USA, Grecji, Portugalii, Irlandii, Kanady i Hiszpanii.

Z wiekiem odsetek otyłych się obniża. 1/4 polskich 13-latków i 16 proc. 15-latków ma nadwagę – wylicza koordynatorka badań w Polsce dr Joanna Mazur z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie.

Jak podkreśla, wyniki są bardzo niepokojące, bo badania prowadzone są co 4 lata, ale nigdy nie wypadliśmy tak źle.

Właściwie to widać, kiedy się chodzi po ulicach. Potem się będą leczyć, chyba że zmądrzeją? Pamiętam sklepiki szkolne, gdzie szalały moje dzieci. Dopóki ich nie polikwidują w takiej postacie w jakiej są – czarno to widzę.

Kopacz: nadwaga i otyłość w Polsce
to już epidemia

Źródło

(…) „Doganiamy Niemcy i Stany Zjednoczone. Do tej pory dość chętnie chwaliliśmy się tym, że w naszym kraju nadwaga i otyłość są znikome. Natomiast tempo wzrostu, które jest prawie sześć razy większe niż w roku ubiegłym, świadczy o tym, że trzeba temu przeciwdziałać” – mówiła minister zdrowia Ewa Kopacz.

„Nadwaga dotyczy dzieci pochodzących z miast powyżej 500 tys. oraz dzieci rolników”

„Nadwaga dotyczy dzieci pochodzących z miast powyżej 500 tys. oraz dzieci rolników. Dzieci, które są jedynakami, gdzie status społeczno-ekonomiczny, jest dość wysoki. Dotyczy dzieci, które mają w swoim pokoju telewizor i komputer oraz dzieci, których oboje rodziców pracuje. To jest dość niepokojące” – mówiła Kopacz.

Zapobieganiem, jak mówi minister Kopacz epidemii nadwagi i otyłości, ma być m.in. uświadamianie rodziców, jaka dieta jest prawidłowa dla ich dziecka oraz wpajanie dzieciom i dorosłym, że ruch jest nieodzowną częścią w życiu dziecka, a jego brak powoduje poważne choroby w tym nadwagę i otyłość.

Minister Kopacz i lekarze biorący udział w projekcie „Olaf” zapewniają, że Centrum Zdrowia Dziecka umożliwi bezpłatny kontakt z dietetykami dla wszystkich dzieci mających problem z nadwagą i otyłością.