Śniadania czar

Dobra porcja kalorii, węglowodanów i wszelakiego dobra: płatki owsiane, mleko roślinne, mrożone czarne porzeczki, banan, na dnie czubata namoczonych we wrzątku różnych orzeszków, cynamon i odrobina chili.

Reklamy

I ty możesz zostać ciasteczkowym królem – czyli owsiane raz jeszcze

Przepis:
– jabłko i siemię lniane blenduję na wysokich obrotach z odrobiną wody (siemię miele mi blender na zupę, żadnego kawałka w całości) 😉

– jakiś owoc do tego dla słodkości może być (np banan), albo ksylitol

– dodaję płatki owsiane (całą paczkę) i niemielone siemię lniane – obficie

dodaję przyprawy – mielone goździki, cynamon, osobiście bardzo lubię zapach waniliowy lub mieloną wanilię

– można dodać rodzynki, daktyle, pestki dyni czy słonecznika (tu są pestki słonecznika, bo tylko to znalazłam w szafce)

– chwilę niech poleży, co by siemię puściło „klej”, ale bez siemienia i tak się sklei, bo płatki tak działają

– wygarniam kupki łyżką, formuję dłońmi placuszki i kładę na papier do pieczenia (bez tłuszczu)

– potem na pół godziny do wygrzanego na 200 st. piekarnika, poczekać aż wystygnie nieco i jeść
Smacznego

Po lewej ciasteczka, po prawej ciasto

Po lewej ciasteczka, po prawej ciasto

Lukrecjowa edycja owsianych ciasteczek

Najpierw zmiksowałam całe jabłka (ze środkiem, pestkami i co tam jeszcze było) z jedną dorodną dobrze liściastą gałązką mięty, do tego dodałam posiekanego rabarbaru jedną gałązkę, garść czarnych porzeczek, dwie kopiaste łychy lukrecji (o której się naczytałam wiele dobrego, jej smak nijak mi nie wchodził, a w powyższym zestawie nie było jej czuć), cynamon, kilka kropelek zapachu waniliowego i ponieważ wczesne jabłuszka były bez smaku, więc trzy łyżeczki ksylitolu, dużo płatków owsianych. Wymieszawszy rzuciłam na papier do pieczenia w postaci kupek prosto z łychy. Były orzeźwiająco pikantno smakowite. Poszły w oka mgnieniu, akurat miałam gościa.

owsiane

Owsiane śniadanie

Dla odmiany zamiast kaszy jaglanej, płatki owsiane plus:

roślinne mleko (sama woda też może być)
kilka posiekanych daktyli
dynia i jabłko w cieniutkich plasterkach
zmielony złoty len
płatki migdałów
cynamon

Ostatnio słabo się udzielam w fotografowaniu jedzonka, bo tak prawdę mówiąc jem ciągle to samo. Tj jest nieco inaczej, bo na śniadanie jest na ogół kaszka z owocami na mleku, zielony szejk tylko na 2. śniadanie albo na kolację, albo wcale.
Inne posiłki to na ogół maca bądź chleb z pesto albo innym mazidłem, które sobie sama zrobiłam, kasza z jarzynami, zupa, surówka, kilo jabłek (kolacja – kilo jabłek – mój ideał).
Koniec, żadnej filozofii.
W zasadzie ostatnio jest faza dyniowa – a ile razy można pokazywać dynię w zupie, w jarzynach, w śniadaniu?
Ciast nie robię, bo nie jadam cukru, chyba że na występach gościnnych. Skoro nie robię to nie podam przepisów. Czekam na ksylitol, może wtedy coś się ruszy, ale wątpię. Użyję go do rzadko pitej kawy, kakao lub innych tego typu wynalazków.

Jako ciekawostkę podam, że ostatnio wydałam na samo jedzenie około 600 złotych miesięcznie. Zapisuję, bo staram się ogarnąć jakoś kwestię wydatków, które mi się rozjechały przez ostatnie pół roku walk o zdrowie. Dla jednych dużo, dla drugich niedużo, a dodam, że często kupuję produkty ekologiczne i ze specjalnych źródeł. Po prostu skupiłam się na kaszach i podstawowych najtańszych jarzynach. Nie szaleję z zielonymi sokami z ekologicznych warzyw czy innymi takimi finansowo-chłonnymi pomysłami.

Na koniec foto mojego śniadanka light.

owsiane