Soja i męskość

„Poza marihuaną chyba nie ma bardziej kontrowersyjnej rośliny. Nawet pszenica nie budzi takich emocji jak soja. Dokładnie chodzi o zawarte w niej izoflawony. Niepokój budzi fakt, że izoflawony sojowe (IS) przypominają swoją budową żeńskie hormony płciowe i dlatego bywają określane fitoestrogenami. Bardziej jednak poprawną nazwą jest określenie selektywne modulatory receptora estrogenowego. Ta nazwa lepiej oddaje rzeczwyistość, ponieważ IS, co prawda, oddziałują z receptorami dla estrogenów, ale nie ze wszystkimi tak samo, a odpowiedź komórki nie zawsze jest taka jak na estrogeny. Natomiast zawsze jest słabsza niż w przypadku estrogenów – od 100 do 1000 razy słabsza1.

Więc czy IS są groźne dla mężczyzn? Tak! Z całą pewnością tak i są na to dowody, ale doczytaj do końca, zanim wyrobisz sobie zdanie na temat miejsca soi w męskiej diecie.”

Reszta i interesujące wnioski są tu: http://www.damianparol.com/

Jeszcze dwa zdania: Dosi facit veneum! W przypadku IS dobrze sprawdza się zaproponowany przez ojca toksykologii Paracelsusa model hormezy. Zakłada on, że wszystko, jest trucizną i nic nie jest trucizną, to dawka czyni truciznę.”

Mój pierwszy autorski sposób na natto

Samo natto wygląda tak i w tej postaci jest dla mnie jest niejadalne.

To, które kupiłam, wyglądało tak (w zasadzie nie do końca, na zdjęciu jest tylko opakowanie wypełnione czym innym – pesto przeznaczonym dla pewnych zaprzyjaźnionych głodnych duchów)

natto.01

Połowę paczki natto zmiksowałam z ugotowaną soją (było 100g na sucho) plus sok z połowy cytryny, łyżka oleju rzepakowego, niecała łyżeczka miso, dwie łyżki płatków drożdżowych, wielki ząbek czosnku, sól, pieprz. Było sporo wody z gotowania i wyszło rzadkie.

Drugą połowę paczki dodałam do czarnej fasoli i wielkiej kiści (w zasadzie to była zawartość całej doniczki) zielonej bazylii. Do tego oliwa, czosnek – też sporo, sól, pieprz, sok z drugiej połowy cytryny, łyżeczka miso i dwie łyżki płatków drożdżowych. Wyszło pesto, ale mocno nie miksowałam, tak to zrobiłam, żeby kawałki były wyczuwalne w trakcie jedzenia, dla smaczku. Niezłe jest. Natto jest dla mnie ważne z uwagi na zawartość witaminy K2 i moje skłonne do osteopenii kosteczki.

Stwierdzam jednak, że powinnam dodać go znacznie mniej. Ma tak zdecydowany smak, że zdominowało potrawę.

Moje natto ma jeszcze tylko dwa dni do skończenia terminu ważności, więc przelałam to do opakowań po różnych drobiazgach i rozdam.

 

natto

Soja?

Przewlekły stan zapalny łączy się z takimi chorobami jak nowotwory, cukrzyca typu 2 i choroby układu krążenia. W związku z tym trwają poszukiwania sposobów na jego „gaszenie.” Chociaż wiadomo już, że niskoprzetworzone diety roślinne mają działanie antyzapalne, to poszczególne produkty spożywcze również są testowane pod tym kątem.

W ramach Szanghajskiego Badania Zdrowia Kobiet – dużego projektu naukowego trwającego od 1996 roku – sprawdzono także związek zwyczajowego spożycia soi ze stężeniami szeregu substancji odzwierciedlających stopień zaawansowania stanu zapalnego u 1005 uczestniczek.

Im spożycie soi było wyższe, tym mniejszy był stan zapalny.

Kobiety o najwyższej zawartości produktów sojowych w diecie miały o odpowiednio 26% i 14% niższe stężenia interleukiny 6. (IL-6) i czynnika martwicy nowotworu alfa (TNF-α) niż te o najniższym spożyciu. Są to kluczowe substancje dla przebiegu stanu zapalnego. Potrzebne są dalsze badania do określenia jakie konkretnie korzyści zdrowotne mogą wynikać z takich zależności – jednak spójrzmy na potencjalne efekty na bazie dostępnych danych naukowych.

Więcej informacji:
http://www.andjrnl.org/a…/S2212-2672%2812%2900472-8/abstract

 

Z Ameryki przyjechało

Tak, takie cudo przyjechało z Ameryki Północnej, gdzie szaleństwo wegańskie ma się w najlepsze, zwłaszcza w LA. Oni tam cudują, na uszach stają i serwują ludziom takie smakołyki, że włos się jeży z wrażenia, a szczena opada z brzdękiem i wlecze się na zawiasach dyndając upiornie. Dostałam wczoraj świeży transport mięcha kurczakowego z grilla. No faktycznie było to mięcho, tyle że z soi zrobione. Nie mam pilnej potrzeby jedzenia mięsa pod jakąkolwiek postacią, więc mi takie atrapy niekoniecznie są do szczęścia potrzebne, ale fakt zanotowałam, focie dokumentacyjne porobiłam, smak przetestowałam i stwierdzam, że aczkolwiek 100 procent mięsa w mięsie to nie było, to jednak zastępczo nałogowcom się nada. I smaczne było rzeczywiście. A oto dwa zdjęcia: opakowanie i mięcho sojowe grillowane z ziołami na patelni. Nawet „miąsne” wióry w środku miało.
DSC02414

DSC02412

Kimchi i flaczki

3 w jednym, wegańskie, flaczki i koreańskie kimchi

Kimchi:

  • główka kapusty pekińskiej posiekana na drobno
  • starta marchewka
  • kilka rzodkiewek lub biała rzodkiew w cienkich plasterkach
  • cebula, zielona cebula lub szczypior
  • rozgnieciony ząbek czosnku
  • zmielone chili (pieprz cayenne) lub ostra papryczka chili, lub łyżeczka płatków chili, ja dałam chili
  • starte 1 cm świeżego korzenia imbiru (opcjonalnie)
  • 2 łyżeczki soli kamiennej lub morskiej

Pomieszać, ugnieść (puści soczek) i zostawić na kilka dni (2-5). Potem można włożyć do lodówki i czekać na nasz apetyt. Kisimy w szklanym, ceramicznym lub emaliowanym pojemniku. Zostawiamy trochę przestrzeni, bo kiedy zacznie pracować nabierze objętości. Ta surówka jest hot.

Flaczki: moczę przez noc sojowe kotlety w wodzie lub (albo razem z) oliwie z przyprawami, kroję je w paski, potem gotuję. Przyprawy – sól pieprz, papryka, majeranek, muszkatołowa, czosnek, imbir, ziele angielskie, liście laurowe. Można sobie ułatwić życie kupując przyprawę do flaków, tylko uwaga – dobrze przeczytać skład owej, co by sobie dodatkowo nie fundnąć glutaminianu sodu ewentualnie aromatów identycznych z naturalnymi ;)). Do moczenia i gotowania – wegański warzywny bulion albo kilka startych warzyw z włoszczyzny. Flaczki są ostre.

Akurat w tej wersji na talerzu była jeszcze kasza gryczana i kromka chleba. Zestawienie było lekko odlotowe z uwagi na pikanterię. Ale ponieważ robiłam to wszystko mniej więcej w tym samym czasie, więc razem położyłam na talerzu, sfotografowałam i zjadłam.

Kimchi może sobie długo poleżeć w lodówce, nic mi nie zaszkodzi a wręcz przeciwnie, kisi się powolutku. Można z tej kiszonki zrobić zupkę.

Moje tofu

Dzisiaj zajrzałam do swojego starego wpisu:
https://mojweganski.wordpress.com/2012/05/20/facet-w-kuchni/
i postanowiłam zrobić sama tofu. Zrobiłam je inaczej niż pan na filmie, bo podpowiedział mi syn, co by zamiast cytryny wlać do mleka soku z kiszonej kapusty. Chyba było trochę za mało zmiksowane i zostało mi dużo soi po odcedzeniu mleka ze zmiksowanej papki. Dodałam do tej papy mąki kukurydzianej, zmielonego siemienia lnianego, przyprawy barbecue, soli, pieprzu, mąki ziemniaczanej i wody. Wrzuciłam na niewielką ilość oleju i wyszło nieźle i bardzo smacznie:

placuszki z soi

placuszki z soi

A to jest moje cudne tofu i powiem szczerze – jest tysiąc razy smaczniejsze niż to sklepowe, naprawdę:

moje tofu

moje tofu

Zostawiłam sobie trochę gęstego prawie jak śmietana mleka na jutro. Może jakaś rytualna kawa z mlekiem albo płatki owsiane? Albo dodam go do szejka do owoców. Będzie nie z pudełka, a z mojego kubka. 🙂

mleko sojowe

mleko sojowe

Wiem, tak szczerze mówiąc nie ma nic specjalnie ambitnego ani wybitnego w fakcie zrobienia mleka sojowego i tofu. Mój dzieciak robił takie rzeczy, kiedy był w liceum. Ale robiłam to po raz drugi w życiu i po raz pierwszy mi wyszło. Za pierwszym razem paskudnie się zważyło, bo nie odlałam wody z moczenia tylko zmiksowalam z nią. Wtedy było dużo placuszków dla wielkiej ilości głodomorów. Dzisiaj świetnie się bawiłam: odcedzałam, przelewałam, myłam garnki, gotowałam, mieszałam, kipialo, próbowałam. Lubię robić różne nowe rzeczy i uczyć się. A potem robić zdjęcia i je tu umieszczać. 🙂

A na koniec link do ciekawego artykułu na temat soi, artykułu, który wyraźnie pokazuje nam, że nie wolno nam dać się zwariować, że należy jeść wiele różnych rzeczy i nie przechodzić na monodietę, że mechaniczne zastąpienie sera i mięsa produktami sojowymi nie jest jedynym i idealnym rozwiązaniem. Artykuł nosi tytuł: „Produkty sojowe – obietnice i zagrożenia” i jest z 2000 roku, więc stareńki. W świecie opanowanym przez wielki kapitał i opłacanych przez nich naukowców, dziennikarzy i konsultantów tak do końca nigdy nie wiemy co jest grane. Szukamy, sprawdzamy, jesteśmy ostrożni i patrzymy kto za tym stoi, ale inaczej, jak mawia moja serdeczna przyjaciółka – „komu za tym stoi”.

Link: http://www.kontestator.eu/

Estella tworzy sos do surowych jarzyn

Majonez sojowy

– 1 szklanka ugotowanej, gorącej soi
– 1 szklanka wody
– 1 szklanka oleju sojowego
– 3 łyżki soku z cytryny
– 1 mały ząbek czosnku

Soję z wodą zmiksować w blenderze do konsystencji śmietany (ok. 5 minut). Ostudzić. Dodać sól i czosnek. Miksując dodawać bardzo wolno olej, a na końcu sok z cytryny. Delikatnie wymieszać. (Podaję za: „Naturalna kuchnia wegetariańska” Carolin Meuller Pawlak ).

Do tego można podać takie oto cudowności.

fot. Estella

Tempeh

Lubię tempeh. Pierwszy raz jadłam to na jakimś kulinarnym konkursie z okazji, chyba tygodnia weganizmu, ale głowy sobie uciąć nie dam. Było podsmażone z cebulką i podane z kawałkiem pieczywa. Pychotka. W tym momencie robię komuś reklamę, ale uważam, że warto. I robię tę reklamę całkowicie bezinteresownie. Jadłam, sprawdziłam, jest interesujące i na pewno zdrowsze niż soja nieprzetworzona. Myślę, że nawet zdrowsze niż mleko sojowe w kartonie. Warto spróbować, zwłaszcza że producent udostępnia starter pozwalający sobie samodzielnie tempeh wyprodukować we własnej kuchni. Robi się to prosto i szybko.

Oto porównanie właściwości tempeh, mięsa i żółtego sera:

Wnioski:

– porównywalna zawartość białka i jego jakość, ale bez cholesterolu,
– lepsze niż mięso źródło wapnia i kwasów Omega – 3,
– dużo lepsze źródło żelaza i magnezu,
– znacząca przewaga tłuszczy nienasyconych nad nasyconymi,
– mniej kalorii niż ser – optymalny balans kalorii węglowodanowych do kalorii tłuszczowych i białkowych,
– bardzo mała zawartość sodu,
– bogate źródło steroli roślinnych witamin i minerałów,

Dzięki procesowi fermentacji tempeh jest produktem lekkostrawnym, a zawarte w nim składniki odżywcze, minerały i witaminy są bardzo łatwo przyswajalne (tekst gwizdnięty z fejsbuka)

Trochę teorii o tempeh:

„Tempeh to zdrowa, w 100% organiczna, naturalna żywność z dobrej, fermentowanej soi. Zawiera lekkostrawne białko roślinne (19%), witaminy, kwasy Omega-3, minerały i błonnik. Ma apetyczną konsystencję i pyszny, orzechowy smak. Jest zdrowszy od mięsa i nabiału i w pełni je zastępuje. Sprawdza się w przepisach tradycyjnych i egzotycznych, w daniach obiadowych, sałatkach, przekąskach czy po prostu na kanapkach.”

Tempeh (tem-paj) zdrowa żywność z Jawy jest znany w Indonezji od dwóch tysięcy lat. Jego własności odżywcze, zawartość białka, wiele zastosowań kulinarnych sprawiają, że tempeh jako najelepsza alternatywa dla mięsa jest popularny także w Europie wśród osób ceniących zdrowe odżywianie.

tempeh – soja staje się lekkostrawna

Soja to jeden z ważniejszych pokarmów świata. Jej zalety to wysoka zawartość białka, wszystkie niezbędne aminokwasy, nienasycone kwasy tłuszczowe, minerały w tym wapń, żelazo i magnez, witaminy, izoflawony i błonnik. W formie podstawowej jest słabo przyswajalna, jednak soja fermentowana, przekształcona w tempeh staje się lekkostrawna, a jej białka, aminokwasy i pozostałe substancje odżywcze łatwo i w pełni dostępne dla naszego organizmu.

jedzenie naturalne, organiczne, BiO

Tempeh to jedzenie naturalne, organiczne i BiO. Powstaje na drodze naturalnych procesów biologicznych, a nie technologicznych czyli dzięki wzrostowi kultur Rhizopus oligosporus. Tempeh to również produkt pełnoziarnisty bogaty nie tylko w białko, ale też w błonnik, minerały, witaminy i enzymy.

tempeh i dobra dieta

Tempeh zawiera białko zbliżone jakością do białka wzorcowego w tym wszystkie niezbędne aminokwasy. Białko roślinne tempehu jest białkiem wysokiej jakości.

Wartość odżywcza białka tempehu = 76
dla porównania wartość białka wołowego = 67, tofu = 65, kurczaka = 64

Tempeh to również jedzenie dietetyczne. W porcji 33% kalorii pochodzi z białka, 47% z tłuszczu i 20% z węglowodanów.
Tempeh jako jeden z niewielu pokarmów wysoko białkowych obniża poziom cholesterolu LDL i utrzymuje korzystny poziom cholesterolu HDL. Wartości odżywcze w 100g Tempeh:

    • białko – 19 g (36% dziennego zapotrzebowania),
    • tłuszcz – 11 g (tylko 3,2g tłuszczy nasyconych),
    • energia – 195 kcal,
    • cholesterol – 0 g,
    • indeks glikemiczny 100 g tempehu = 5″

Wszystko ze strony producenta: http://www.tempehservice.com/

Fotka stąd: http://www.tempehservice.com/?pl_tempeh-przepisy,41

Facet w kuchni

Filmik jest porywający. Tak się składa, że pierwszą osobą, która u mnie w domu robiła mleko sojowe i tofu też był ON – mój syn. Był wtedy w liceum i niespecjalnie mnie to interesowało, poza tym, że pół kuchni zajął swoją działalnością, i to na długo. A potem sprzątałam. Odbierałam wtedy wyczyny moich dzieci jak szalejącą destrukcję, a kuchnię mieliśmy wybitnie integracyjną. Była tak mała, że mogły tam przebywać tylko głęboko się miłujące osoby, inaczej zamieniała się w pole bitwy i wychodził z niej żywy tylko zwycięzca. Zatem bardzo dobrze pamiętam wielki gar zajmujący mi pół lodówki i wszystkie okoliczności towarzyszące, szczerze podziwiałam kulinarne pasje mojego syna.

Teraz zapraszam na pokaz. To jest filmik umieszczony przez kogoś na „jutubie”, nie jestem jego autorką. Kontynuuję sojowy temat z poprzedniego wpisu. Pewnie zacznę sobie robić tofu, bo się wkręciłam.

Co w soi piszczy

Przepisy „Aluni”

Jeden:
– 1 szkl soi
– 5 szkl wody
Namoczyć soję w tej wodzie na noc, rano przepuścić przez maszynkę , z powrotem dodać do wody w której się moczyła, niech odstoi się jeszcze 2 godziny. Potem zagotowujemy i gotujemy 20 min wolno, mieszając. Uwaga trzeba dobry i spory garnek, bo przypala się i rośnie! Potem odcedzamy przez sitko i mamy bielutkie mleko sojowe.Ja jeszcze tę papkę na sitku przelewam zagotowaną wodą troszkę, żeby uzupełnić to, co się wygotowało.Wychodzi litr mleka, wg przepisu można dodać cukier waniliowy do smaku
http://www.strukturalne.fora.pl/napoje,17/mleko-sojowe,3.html

Drugi:
Składniki:
Soja – 2 pełne szklanki o pojemności 200 ml
dodatkowo do tofu: sok z 2-3 cytryn
+ w obu przypadkach konieczna jest gaza (do kupienia w aptece)

Mleko sojowe:
Soję namoczyć przez noc. Odcedzić i dodać 2-3 szklanki świeżej wody, całość zmiksować, wyjdzie taka pulpa sojowa. W bardzo dużym garnku zagotować 2,5 litra wody i wtedy dodać sojową pulpę. Uważnie gotować, bo pojawia się piana i trzeba uważać, by nie wykipiała. Kiedy piana się podnosi, polewać ją odrobiną zimnej wody. Powtarzać tę czynność 3-5 razy. Gotować 30-40 minut.
Na durszlaku ułożyć gazę i całość przecedzić. W gazie zostaną wytłoki (tzw. okara), z których można zrobić sojowe kotlety, zaś przecedzony płyn to mleko sojowe.

Tofu:
Wycisnąć sok z 2 cytryn. Zagotować mleko sojowe, wyłączyć ogień i szybko dodać sok z cytryn, lekko zamieszać. Niemal natychmiast zacznie się wytrącać twarożek.
Po ostygnięciu przelać zawartość, podobnie jak w przypadku mleka sojowego, przez durszlak i złożoną, gęstą gazę. Na gazie zostaje serek tofu. Dobrze jest złożyć gazę i przycisnąć ją czymś ciężkim, tak aby wycisnąć resztę płynu, który raczej nie nadaje się do spożycia.
http://puszka.pl/przepis/4211-mleko_sojowe_i_tofu.html

Mądrości o mleku sojowym (doniosła „Bianka”):

ZA:
„Białko sojowe:
– białko wysoko strawne, pod względem jakości porównywalne z białkiem wołowiny, mięsa czy ryb spełnia wymagania organizmów ludzi ze wszystkich grup wiekowych,
– jako część składowa diety niskotłuszczowej pomaga w obniżaniu poziomu cholesterolu we krwi zmniejszając ryzyko chorób układu krążenia
– sprzyja zmniejszaniu wydzielania kwasów żołądkowych
wspomaga procesy ochronne przed nowotworami i osteoporozą
– niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe:

  • wpływają pozytywnie na rozwój i wzrost organizmu, stan skóry, układ nerwowy i hormonalny
  • uczestniczą w zapobieganiu nadciśnieniu tętniczemu i zakrzepom krwi, poprawiają ukrwienie serca

– zawiera lecytynę: – źródło fosfolipidów cennych w szczególności dla tkanki nerwowej i mózgu; lecytyna m. in.: powoduje poprawę zdolności koncentracji, skraca czas regeneracji po wysiłku fizycznym, uczestniczy w zapobieganiu powstawania kamieni żółciowych,
– wspomaga przyswajanie witamin E, D, A i D, reguluje poziom cholesterolu
– Składniki mineralne: jony wapnia, fosforu w ilości przekraczającej 30% zalecanego dziennego spożycia, dzięki czemu Napój Sojowy może mieć istotny udział w przeciwdziałaniu rozwojowi osteoporozy
– jony jodu, żelaza, magnezu i cynku
– witaminy: A, B1, B2, B6, B12, C, D i E.

Dużą zaletą jest brak laktozy, glutenu, cholesterolu.
Oto przykładowy skład takiego napoju sojowego:
skład: woda, ziarno soi (7,2%), syrop z agawy, kiełki sojowe, naturalny aromat waniliowy. Napój wzbogacony o kiełki sojowe-bogate w izoflawony.

W konfrontacji z mlekiem (UHT ze sklepu) wygrywa, na minus jest cena – 2-4 razy wyższa, lecz w tym przypadku cena równa się lepsza jakość”.

PRZECIW:

Po pierwsze to nie wiem jak to w ogóle mozna nazwać mlekiem. wg definicji mleko to wydzielina gruczołów mlekowych samic ssaków służąca jako pokarm dla młodych osobników. O ile się nie mylę soja nie jest ani ssakiem, ani nie ma gruczolow mlekowych i nie karmi mlodych osobnikow.
To w kwestii formalnej
Jest wiec produktem sztucznym i przetworzonym, szczegolnie szkodliwym dla osobników płci męskiej niezależnie od wieku z powodu tego, ze zawiera żeńskie fitohormony, wyciągi z soi biorą np kobiety w czasie menopauzy – oto działanie preparatu SoyFem –
„W preparacie Soyfem główne substancje aktywne stanowią genisteina i daidzeina. Posiadają one zdolność wiązania się z receptorami estrogenowymi, co wynika z podobieństwa ich budowy chemicznej do endogennych estrogenów, dlatego popularnie nazywa się je fitoestrogenami. Fitoestrogeny genisteina i daidzeina zawarte w soi, działając podobnie do estrogenów, tylko słabiej, chronią przed zaburzeniami związanymi z fizjologicznym spadkiem produkcji estrogenów u kobiet w okresie okołomenopauzalnym i pomenopauzalnym.”

Mężczyźni powinni unikać soi jak zarazy – i tak dodawana jest do wielu produktów, więc chcąc nie chcąc mniejsze lub większe ilości na ogół zjadamy.

O tym jak „wspaniała” jest soja napisano już wiele, przytocze tylko to:
– Większość nowoczesnych przetworów sojowych nie jest fermentowana w celu neutralizacji toksyn zawartych w ziarnach
– przetwory sojowe powoduja zwiększone zapotrzebowanie na B12
– spowalniaja przyswajanie białek i wplywaja na funkcjonowanie trzustki.
– zwiekszaja zapotrzebowanie organizmu na witamine D
– Kwas fitynowy w przetworach sojowych skutkuje zmniejszeniem zdolnosci przyswajania zelaza i cynku
– moga zapobiec jajeczkowaniu i stymulowac wzrost komórek nowotworowych. Jedzenie zaledwie 30g (okolo 4 lyzeczko od herbaty) soi dziennie, moze spowodowac niedoczynnosc tarczycy z objawami letargu, zaparcia, przyrostu wagi i zmeczenia.
– pobudzac wzrost estrogeno-zaleznych guzów
– przetwory sojowe powodowaly bezpłodność u zwierzat. Spożycie soi przyspiesza wzrost włosów u mężczyzn w srednim wieku wskazując na obniżony poziom testosteronu.

całość
westonaprice.org/brochures/wapfbrochure_pol.html#soi

chyba starczy”

Cytaty ze strony: http://www.fit.pl/forum/showthread.php?t=7518

Hmmm… i bądź tu mądry…

„Jakempa” napisała zaś:

Od kiedy odkryto w latach 90 , że soja ma prawidłową proporcję niezbędnych aminokwasów, stała sie przebojem zdrowej żywności.
Olbrzymia propaganda amerykańska, osiągnęła w tym niezaprzeczalny sukces., podkreślając, walory tego cudownego pokarmu.
Jednak mimo, jej bezdyskusyjnych zalet , naukowcy dowiedli, że stanowi ona poważne zagrożenie dla zdrowia zwłaszcza u wegetarian,
Od zarania dziejów Chińczycy spożywają soję tylko i wyłącznie sfermentowaną. W innej postaci nasiona soi mają wiele naturalnych toksyn, o czym Chińczycy wiedzieli zawsze., a co zostało całkowicie potwierdzone wspłczesnymi badaniami.

JAK JEŚĆ SOJĘ
W postaci tofu i twarogu— toksyczne substancje przechodzą do serwatki
Inne sojowe produkty w postaci sfermentowanej— proces fermentacji pozbawia soję szkodliwych zwiazków.
Japończycy jedzą niewielkie ilości tofu lub miso jako dodatek do bogatego w sole mineralne rybiego rosołu, po czym tradycyjnie podają mięso lub rybę.
W takim zestawie soja nie blokuje przyswajania minerałów, z dodatkami; koktajle z mleka sojowego, dosłodzone muszą być wzbogacone w witaminy A,D, B12, żelazo, jod, cynk.

Trzy grosze od Re6eli0 na koniec:

Uwielbiam tempeh, chociaż jakoś ostatnio nie jadam, chyba cena mnie zmroziła.

„Pasta z ugotowanej, rozdrobnionej i sfermentowanej soi. Ma delikatny smak, lekko orzechowy zapach, w konsystencji przypomina delikatne mięso. Tradycyjne pożywienie w Indonezji. Można go piec, smażyć, dodawać do dań warzywnych, ryżu, zup oraz sałatek. Jest bogaty w białko i wartościowe tłuszcze, jako jeden z nielicznych produktów roślinnych zawiera witaminę B12.” (źródło)

„Tempeh powstaje dzięki zarodnikom Rhizopus oligosporus zawartych w Tempeh Starter. Kultura Rhizopus zmienia soję poprawiając jej własności odżywcze i smak, spajając ziarna przekształca w Tempeh. Tak odmieniona soja jest lekkostrawna i bardzo smaczna, a zawarte w niej białka, witaminy i minerały stają się łatwo przyswajalne.” (źródło)

Oraz: soja zawiera 9-krotnie więcej białka niż mlekodwukrotnie tyle co mięso i trzykrotnie więcej niż jaja. Ma znacznie mniej węglowodanów i tłuszczów i nie ma wcale laktozy, glutenu, a także cholesterolu. Nadaje się świetnie dla cukrzyków. Ma jedynie mniej wapnia niż mleko, ale za to jest ono lepiej wchłaniane przez organizm. Wiele produktów sojowych często jest wzbogacana o wapń i B12. Pozytywnie wpływa na układ hormonalny u kobiet. (z portalu http://www.mojealergie.pl)

W kwestii białka, mam wrażenie, że ludzie sa opętani ideą spożywania dużej ilości białka. Bez sensu. Kolejny mit. Białko nie jest aż tak strasznie potrzebne, przynajmniej w tych ilościach. Większość ludzi je go za dużo, co skutkuje zaburzeniami przemiany materii, miażdżycą, zbytnim obciążeniem wątroby i nerek, co z kolei powoduje obrzęki, nadciśnienie tętnicze, i kolejno: choroby serca, bezsenność, podenerwowanie i rozdrażnienie. Nadmiar białka powoduje zaparcia, może być jedną z przyczyn nowotworów jelita grubego (lekarz mojej znajomej powiedział jej po operacji, że wegetarianizm uratował jej życie). Poza tym wysiadają stawy, upośledza się przyswajanie wapnia, jest większe ryzyko pojawienia się alergii, kamieni w nerkach, utrata masy ciała (dieta Dukana – chudniesz, tylko nery ci wysiadają). Dieta niskobiałkowa świetnie odżywia organizm. Niedobór oczywiście jest niebezpieczny, zwłaszcza dla dzieci, a u dorosłych skutkuje apatią, zaburzeniami funkcjonowania ciała, wyniszczeniem organizmu… ale wydaje mi się, że niedobór czegokolwiek też jakoś-tam destrukcyjnie działa. Zapewniam was, że poczęłam, urodziłam i wykarmiłam piersią (łącznie 4 lata) swoje dzieci nie jedząc mięsa (raczyłam się nabiałem, chociaż bardzo nie lubiłam, ale to był czas, że strasznie ceny poleciały w gorę i dopadła nas wyjątkowa bieda, kasza gryczana z białym serem – długo jeszcze nie mogłam na nie patrzeć). Moje dzieci, dopóki nie poszły do szkoły, nie jadały mięsa (no chyba że babcia coś w nich wcisnęła, ale sporadycznie). Nie miały żadnych zaburzeń rozwojowych i nie chorowały na nic poważnego.

Decyzja należy do nas.

 

A tu skopiowana moja odpowiedź na komentarz poniżej, który jest po angielsku:

„No tak, już wiem – zgodnie z najnowszymi badaniami, konkretów nie podam, bo aż takim dobrym tłumaczem nie jestem – nie jest prawdą, że soja oddziałuje niekorzystne na mężczyzn i na nasze przewody pokarmowe. Kiedyś robiono badania na zwierzętach i nieco plotek powstało w związku z tym. Nie jest dotąd udowodnione, że działa to na ludzi i nie jest sensowne zajmowanie się tym. Te wieści krążą po sieci w te i we wte siejąc zamęt. Moja uwaga – podejrzewam że rozmaite grupy lobbujące w różne strony oraz ludzka niewiedza i ciągłe poszukiwania ścierają się ze sobą na netowym gruncie. Natomiast badania naukowe są w jakiś sposób miarodajne, chociaż wiemy, że za jakiś czas będą nowe i czekamy na nie”