Jego Wysokość Wiosenny Szejk

Poranny pożytek z zieleniny: sałata albo liście rzodkiewki, banan, mleko sojowe (ew. izolat białka), zmielone siemię lniane (lub całe, jeśli ktoś ma super blender który zrobi z niego zupę). Zmiksowane i okraszone jagodami, akurat to nie jest niezbędne… ot, kaprys łasucha.
Bardzo lekkie, ale pożywne. pierwsze śniadanko. Zamiast kawy 😉

W cyfrach wygląda to tak w gramach:
– banan 137
– zielenina 172
– siemię lniane 20
– izolat białka sojowego 20
– na koniec 33 g jagódek dla urody i smaku

W kaloriach – 340 kcal (Cronometer policzył), więc całkiem nieźle jak na początek dnia.

Osobliwie dobrze wygląda w czarnym kubku 😉

szejk

Porannie

Dawno się nie chwaliłam moimi szejkami.

Więc dzisiejszy, poranno niedzielny, po którym zamierzam pofiglować na macie z ciężarkami, dzisiaj w  domku, bo na siłowni tłok w weekendy.

Skład:
2 banany
jarmuż z zamrażalnika – całkiem spora garsteczka
łyżka izolatu białka sojowego
łyżka siemienia lnianego
łyżka suszonego jęczmienia
woda
(izolat włączyłam, odkąd strasznie namiętnie ćwiczę, ćwiczę dla wzmocnienia i dla kondycji, dla masy też… wyszło na to, po konsultacji z dietetyczką, że potrzebuję więcej białka niż moje obyczaje żywieniowe przewidują, izolat po rozmieszaniu robi za mało smaczne mleko, więc dodaje go do ciasta naleśnikowego,sosów, zupy albo do szejków)

szejk1

Mix mix i gotowe 😀 Pół litra wyszło. Przy okazji – dobry blender robi z siemienia zupkę.
Kolor i wygląd nieco może nieapetyczny, ale smaczne bardzo, zwłaszcza że dodałam nieco zmielonej wanilii. Cytryna tez bardzo poprawia smak.

szejk02

Witariańska rebelio

Wiele razy przeprowadzałam z powodów zdrowotnych głodówki. Były skuteczne. Teraz czuję się dobrze, więc odpuściłam. Nie lubię. Ze względu na mój zdrowotny całokształt jestem na diecie wegańskiej niskotłuszczowej (wysoka ilość spożywanego tłuszczu generuje stany zapalne, a mnie się czasem robią w obrębie resztek guzków na podeszwach, mam tam upośledzoną motorykę). Jem tylko to, co najważniejsze ze względu na moje potrzeby, czyli niewiele przetworzone rośliny. Mam bardzo niski metabolizm (do tego przyczyniły się w znacznym stopniu głodówki), więc odżywiam się bardzo nisko -kalorycznie. Teraz nawet ziemniorków unikam. Jest lato, moja „lokalna rolniczka” zaczęła zasypywać mnie snopkami zieleniny – w efekcie jestem na diecie mocno surowej – bardzo dużo owoców i sałatek na surowo. Oczywiście gotowane też jem. Na początku postanowiłam zamiast głodówki zrobić coś zbliżonego do diety dr Dąbrowskiej. Ale mi wyszła raczej prawie surowa dieta. Spadło mi 1,5 kilo uzbierane przez ostatnie miesiące od ostatniej wczesnowiosennej krótkiej głodówki. Moja dietetyczka jest w zasięgu ręki, więc nie mam obaw, ale nawet nie korzystam, bo dwa czy trzy razy się konsultowałam i wiem wszystko :-)

W odróżnieniu do zaleceń pani Dąbrowskiej jem jednak strączki, piję surowe mleko migdałowe, z orzechów laskowych, które sama sobie robię, kawę, herbatę i słodkawe owoce, chociaż nie te bardzo słodkie. Czarne porzeczki czy maliny nie są tak słodkie, tak jak banany czy pomarańcze, niektóre jabłka czy gruszki albo ananas.

Omijam na kilometr pieczywo, słodycze, słodkie soki itp, więc kiedy wchodzę do normalnego sklepu, to tam prawie nic dla mnie nie ma, jedno stoisko z warzywami i tyle, ale za to teraz ich dużo 🙂

Chcę tak pociągnąć całe lato, bo lato i wczesna jesień – to idealny czas na uzdrawianie siebie dietą, bo w naszym klimacie w lecie rośliny nas po prostu rozpieszczają

ps
Przykład na śniadanie – pojemnik malin, na drugie – micha bobu, na trzecie śniadanie spora miska wybitnie pysznych czarnych porzeczek, albo sałatkę z sałaty i pomidorka, albo ugotuję buraczki i zjem je w swoistej buraczkowej sałatce.. albo wszystko po kolei.. snopki zieleniny i owoce leżą w lodówce i się cieszą do mnie.

Tu na zdjęciu cudowny w smaku szejk: czarna porzeczka, liście selera, łyżka siemienia lnianego i… mleko z orzechów laskowych. Tego się nie da pić – to się je łyżką. Ładunek działa jakieś dwie godziny. Potem surówka: dębowa sałata, biała rzodkiew, pomidor, ogórek kiszony, czarna porzeczka (świetnie współbrzmi z taką sałatką), pestki słonecznika, dymka, cebulka, koperek, przyprawy wg uznania – ocet balsamiczny albo cytryna, sól, pieprz, kurkuma.

Kolejny będzie bób.

Interesujące jest to, że mój lekko kuśtykający przewód pokarmowy zaczął lepiej działać. Alleluja.

2015-07-04 08.29.34

Tapioka

Jak już kiedyś wspomniałam zostałam zarzucona różnymi frykasami z kuchni której posiadacze wyjechali daleeeeko. W ten oto sposób znalazły się w mojej kuchni produkty, które rzadko w niej bywają: przeciery pomidorowe, makaron spaghetti, pomidory w puszce, mąka pszenna, razowa pszenna, łuskany sezam, przyprawa do piernika (i grzańca sobie zrobiłam pewnego chłodnego wieczoru) oraz tapioka.

Makaron jadłam przez tydzień z wielką uciechą razem z fasolką w sosie pomidorowym i pomidorami z puszki. O tej porze roku na ogół nie jadam pomidorów ani surowych, ani z puszki, a tu taka niespodzianka. Mąka pszenna czeka na swój dzień, wtedy zrobię z niej naleśniki.

A tapioka mnie zauroczyła. Wygląda jak malutkie kulki silikonowe do wypełniania puf. Myślałam, że to będzie coś jak ryżyk, albo kuskus, ale nie, po ugotowaniu zamieniło się to w białą galaretowatą ikrę pozbawiona zapachu i smaku. Zatem uroczyście zrobiłam sobie dzisiaj na śniadanie deser z tapioki. Po prostu dodałam ją do zielonego szejka. I muszę powiedzieć, że bardzo się nasyciłam, po prostu padłam po tej galaretce z bananami.

Oprócz tego, co na zdjęciu dodałam też jedno jabłko (z ogryzkiem oczywiście) i wodę.

Oprócz tego, co na zdjęciu (melasa karobowa, banan, pietruszka, zmielony niełuskany sezam i złoty len) dodałam też jedno jabłko (z ogryzkiem oczywiście) i wodę.

Do zmiksowanych składników dodałam na końcu tapiokę, zachowując jej kulkowatą strukturkę, posypałam kurkuma z miłości do jej blasku. Powiem tak - zabawnie sie te kulki toczyły po podniebieniu i języku.

Do zmiksowanych składników dodałam na końcu tapiokę, nie zmiksowałam jej na dużych obrotach aby zachować jej kulkowatą strukturę, posypałam kurkumą z miłości do jej blasku. Powiem tak – zabawnie się te kulki toczyły po podniebieniu i języku. A sycące jest to niezwykle –  w końcu to spora garść węglowodanów.

Chyba tę tapiokę polubię bardziej. Tu jest o niej więcej: http://www.niam.pl/pl/produkty/2411-tapioka

 

 

Mięta na śniadanko?

Dzisiejsze odkrycie: spora garść świeżej mięty, duże jabłko, dwa banany i mleko ryżowe, wszystko miksuję. Można też zrobić z wodą.

Nie zrobiłam fotografii, poza smakowymi miętowymi atrakcjami nie ma się czym chwalić, taki sobie wizualnie, jasno-oliwkowy mus z paroma bąbelkami.  😉

Ale warto spróbować, jaki to ma smak!

Moje zakupy

Na tydzień chyba starczy? 😉

DSC01524

Sałata rzymska, liście buraka, liście buraka szpinakowego, jarmuż, kabaczki, czerwone kalarepki, szczypior i kilogram czarnych porzeczek niewiarygodnie pysznie słodkich

A teraz szejk kolacyjny – spora garść liści sałaty rzymskiej i sporo porzeczek, było za gęste, doprawiłam mlekiem sojowym… i tak wyszło bardzo mocne:

DSC01529

Lenistwo ma nową ksywkę … ‘bo jest za gorąco’

A to moje rutynowe śniadanko… jasne, że każdego dnia są modyfikacje….

BANAN, AWOKADO, KIWI, CHILI

Banan, awokado, kiwi, chili

Sałata lodowa, banan, awokado, kiwi, chili (zmiksowane blenderem). Można dodawać różne inne owoce, tym niemniej na ogół słodzę bananem, żeby było mniej gęste dodaję wodę, czasem sałatę lodową. Chili – bo czasem lubię, kiedy jest nieco ‚hot’.